Mam pulchne ciało i lubię je odsłaniać. Ludzie mają z tym problem... Justyna

Kilka kilogramów więcej to nie powód, żeby zrezygnować z biodrówek, stringów czy krótkich topów!
Mam pulchne ciało i lubię je odsłaniać. Ludzie mają z tym problem... Justyna
fot. Thinkstock
19.08.2016

Jestem pulchną dziewczyną, która siebie lubi. Co w tym złego? Podobno trzeba walczyć o pewność siebie, a jak ktoś taki jest, to zaraz się go krytykuje. Mnie się dostaje za wszystko. Według niektórych powinnam zawsze chodzić w obwisłych dresach i grubych swetrach, żeby przypadkiem ktoś czegoś nie zobaczył. Uważam, że jestem terroryzowana głupimi komentarzami, uśmieszkami. Kiedyś nawet znalazłam swoje zdjęcie na FB jakiegoś kolesia, który się tam ze mnie naśmiewał i zastanawiał „czy ta krowa nie ma lustra”.

Mam lustro, nawet kilka i dobrze wiem jak wyglądam. Nie mam figury modelki, ale pełne i kobiece kształty. To dla mnie nie jest powód, żeby się przez całe życie zasłaniać i przepraszać za swoje istnienie. Lubię czasami pokazać więcej ciałka i co komu do tego? Kilka kilogramów więcej to nie jest powód, że mam zrezygnować z biodrówek, stringów czy krótkich topów!

 

x

fot. Thinkstock

Ja lubię taki styl, ale chyba wiem skąd takie oburzenie. Po prostu większe dziewczyny zazwyczaj się kryją w bezkształtnych ubraniach i dlatego ludzie nie są przyzwyczajeni do takich widoków. Jak któraś przypadkiem pokaże wałeczki, to od razu jest bezwstydna, wulgarna itd. Dlaczego chuda laska może pokazywać brzuch i nogi, a mnie już nie wypada? Bo nie mieszczę się w „normie”? Przepraszam, ale ja mam inne normy.

Nie uważam, żeby moje odsłonięte ciało było gorsze od tego, jakie pokazują chudsze dziewczyny. Jest inne i uwierzcie mi, że niektórzy lubią na takie popatrzeć. Mam spore powodzenie, ale desperaci i tak będą mnie wytykać palcami. Czego oni chcą? Żebym się zamknęła w sobie i przestała wychodzić z domu? Nie mam zamiaru się poddawać, ale niech wiedzą, że mnie to boli.

x

fot. Thinkstock

Długo miałam kompleksy, sama uważałam się za grubą krowę, która nie powinna się nigdzie pokazywać. Trochę mi zajęło, żeby zaakceptować swoje ciało i potrafić się nim „chwalić”. Ja też się chcę komuś podobać, dlatego nie boję się już szortów, krótkich bluzek, obcisłych spodni.

Mam do tego prawo czy nie?

Dla mnie to oczywiste, ale nawet inne dziewczyny czasami się mnie czepiają. Bo podobno jestem bezwstydna i nie znam umiaru. To jaki ma być ten umiar? Zero ciała na wierzchu, bo kogoś przypadkiem obrzydzę? Mnie się robi niedobrze na widok wielu ludzi, ale to nie powód, żebym ich tak wytykała.

Justyna

Komentarze (11)

Ocena: 4 / 5
gość (Ocena: 5) 19.08.2016 18:27
Ja też jestem gruba, NIE chodzę poodsłaniana (wręcz przeciwnie), ale uważam że ludzie powinni nosić co chcą. Nie podoba ci się? Nie patrz. Często mijam na ulicy osoby, które wyglądają dla mnie dziwnie, ale jakoś potrafię się powstrzymać i nie patrzę się na nie, nie mówiąc nawet o gapieniu się. A publiczne komentarze to już kompletne dno
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.08.2016 17:04
Mam problem. Ze sobą. Nawet teraz, tutaj będąc anonimową osobą ciężko mi to napisać i się uzewnętrznić. Otóż nie mam biustu. Nie napiszę, że praktycznie nie mam (bo ktoś by zaraz napisał, że przesadzam) tylko po prostu, moja klatka piersiowa wygląda jak u nastoletniego chłopca. Mam 22 lata. Jest to dla mnie ogromnym kompleksem. Nigdy nie miałam przez to chłopaka. Przeraża mnie myśl, ze w momencie nieuniknionego (wczesniej czy pozniej) zblizenia miałabym się rozebrac a on zobaczylby moja zupelnie plaska klatke piersiowa. Przeciez to nie jest normalne, wyglada zle. A najbardziej frustrujące w tym wszystkim jest to, że mam ładną twarz i jestem zadbaną dziewczyną, stąd istnieje zainteresowanie mną ze strony mężczyzn. Co z tego skoro za każdym razem, nim coś sie zaczynalo to juz konczylo, poniewaz z tego strachu i blokady psychicznej wycofywalam sie z relacji, uciekalam. Odrzuciłam nawet chlopaka, który bardzo mi sie podobał, poniewaz wyobrazajac soboie moment w ktorym sie przed nim rozbieram, widzialam szok na jego twarzy. Nie mam pieniedzy na operację biustu. Studiuję dziennie, utrzymują mnie jeszcze rodzice i nie jestem zamozna. Oczywistym jest, jak bardzo odbiera mi to pewnosc siebie, ludzie postrzegaja mnie jako osobe wycofana, zamknieta w sobie, mowia zebym sie czesciej usmiechala. Zanim ktoś bedzie mial ochote napisac jakies nieprzemyslane rzeczy, to prosze wczuć sie w moja skore. Jestem tym ogromnie sfrustrowana, niby wiosna życia a nie mogę sie nią cieszyć.
zobacz odpowiedzi (1)
grubaska (Ocena: 1) 19.08.2016 12:31
jakbyś miała piękne i kobiece kształy to nie mówili by na ciebie gruba krowa. Sama mam 15 kg nadwagi i nie wyobrazam sobie zalozyc krotkiego topu mimo ze akurat brzucha nie mam jakiegos ogromnego. Nie podoba mi sie za bardzo nawet gdy chude dziewczyny tak się odslaniają chodzą po mieście, bo do tego raczej są inne miejsca, a dopiero jak dziewczyna ma wałki tłuszczu. Do tego jeszcze biodrówki.. żenada
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.08.2016 12:23
Znałam dziewczynę z dużą nadwagą, z 15 kg która uważała że jest normalna :D:D:D:D tak więc... czasami lepiej posłuchać ludzi z zewnątrz...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.08.2016 12:22
To, że jesteś trochę większa nie znaczy że masz się ubierać tylko w bezkształtne ciuchy ale dopasowane do swojej sylwetki, dla mnie też niesmaczny byłby widok dziewczyny w biodrówkach, krótką bluzeczką i wylewającym się na boki wielkim brzuchem (nie mówię tu o Tobie, nie wiem jak wyglądasz). Chodzi o to, żeby poprzez strój uwydatniać zalety swojego ciała (które na pewno masz) a ukrywać lub odwracać uwagę od wad, więc lepsze dla Ciebie będą spodnie z wyższym stanem (niekoniecznie długie) i bluzka zakrywająca brzuch. Z resztą w ogóle pokazywanie brzucha nawet jak jest się chudym jest dziwne, nie rozumiem tej mody.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo