Mój mąż nie jest miłością mojego życia. Rozsądek jest ważniejszy od uczucia... Marta, 30 l.

Pewnie większość osób sobie teraz pomyśli, że jestem młodą dziewczyną, która wyszła za starszego, bogatego faceta dla kasy. Nic podobnego.  Mam prawie 30 lat, a mój mąż jest tylko 3 lata starszy. Ale zacznijmy od początku. Nigdy nie miałam szczęścia w miłości. Często się zakochiwałam, ale moje związki trwały krótko. Były intensywne, pełne namiętności, ale krótkie. Jeden był inny, bo tworzyłam związek z cudownym mężczyzną, na widok którego zapominałam o całym świecie. Kochałam go tak mocno jak nikogo przedtem i nikogo później. Mimo, że minęło 8 lat do teraz pamiętam zapach jego skóry, jego dotyk, pocałunki, cudowne ciało. To z nim chciałam założyć rodzinę, wybudować dom, podróżować...  Niestety okazało się, że Darek ma poważne problemy psychiczne. Prowadził podwójne życie. Cierpiałam tak bardzo, chciałam umrzeć. Moje życie przestało mieć sens...   
Mój mąż nie jest miłością mojego życia. Rozsądek jest ważniejszy od uczucia... Marta, 30 l.
fot. Thinkstock
10.06.2016

Pewnie większość osób sobie teraz pomyśli, że jestem młodą dziewczyną, która wyszła za starszego, bogatego faceta dla kasy. Nic podobnego.  Mam prawie 30 lat, a mój mąż jest tylko 3 lata starszy. Ale zacznijmy od początku.

Nigdy nie miałam szczęścia w miłości. Często się zakochiwałam, ale moje związki trwały krótko. Były intensywne, pełne namiętności, ale krótkie. Jeden był inny, bo tworzyłam związek z cudownym mężczyzną, na widok którego zapominałam o całym świecie. Kochałam go tak mocno jak nikogo przedtem i nikogo później. Mimo, że minęło 8 lat do teraz pamiętam zapach jego skóry, jego dotyk, pocałunki, cudowne ciało. To z nim chciałam założyć rodzinę, wybudować dom, podróżować... 

Niestety okazało się, że Darek ma poważne problemy psychiczne. Prowadził podwójne życie. Cierpiałam tak bardzo, chciałam umrzeć. Moje życie przestało mieć sens... 

 

x

fot. Thinkstock

Umarłam wraz z jego odejściem. Przeszłam poważną depresję. Po roku poznałam swojego obecnego męża. Fajnie mi się z nim rozmawiało, spędzało czas, no ale nie było tych motyli w brzuchu, tych emocji, tej namiętności. Obydwoje tak naprawdę mieliśmy spory dystans do tego związku. Swoje rodziny poznaliśmy dopiero po roku od pierwszego spotkania. Wtedy też dopiero przyszedł czas na wyznanie „kocham…". 

Miałam wątpliwości, to prawda. Brakowało mi tej ekscytacji, mrowienia w brzuchu, przyśpieszonego bicia serca. Ale on znosił wszystkie moje humory, zaakceptował mnie ze wszystkimi wadami, z tym, że czasami mam stany depresyjne, że jestem choleryczką. Był ze mną w najtrudniejszych momentach życia, kiedy umarł mój Tata. Nie kochaliśmy się wtedy kilka miesięcy, a on mimo to przy mnie trwał. 

Czy może być coś piękniejszego, czy może być lepszy dowód miłości? Zaczęliśmy planować wspólne życie. Zamieszkaliśmy ze sobą, później mi się oświadczył. Już się nie zastanawiałam. Zaczęliśmy planować ślub. 

 

x

fot. Thinkstock

On nie chciał hucznego wesela, ale dla mnie się zgodził. Mieliśmy ślub i wesele jak z bajki, jak z moich marzeń. Obydwoje pracujemy, wiedzie nam się nieźle. Mąż ma dobrą pracę, a cały czas się rozwija, żebyśmy mogli żyć na dobrym poziomie. A zaczynał od zera, bo jak go poznałam był bezrobotny. Remontujemy teraz nasze mieszkanie, staramy się o dziecko. Kocham go, ale na swój sposób. Motyle w brzuchu się nigdy nie pojawiły. Ale czy to coś złego? 

Wiele moich koleżanek rówieśniczek jest samotnych, bo czekają na tego księcia z bajki. Ale ów książę nie zawsze da nam szczęście. Ostatnio spotkałam mojego księcia, czyli Darka bo mieszkamy w tym samym mieście. Nawet z nim rozmawiałam. Miałam ciarki, serce waliło mi jak oszalałe, nogi się uginały. Jest jeszcze piękniejszy niż był, niestety widać, że jest nieszczęśliwy. Nie ułożył sobie życia tak jak ja. Myślałam o nim przez następne 3 dni mając wyrzuty sumienia, że myślę o innym facecie niż mój mąż. Myślę, że Darka kocham nadal, to jest takie uczucie, które nigdy nie wygaśnie, zawsze zostanie w moim sercu jego ślad. Ale wiem, że nie dałby mi takiego szczęścia i dobrego życia jakie daje mi mój mąż. 

Chciałam zaapelować do wszystkich dziewczyn, żeby zrzuciły różowe okulary i zdały sobie sprawę, że motyle w brzuchu zazwyczaj nie przynoszą nic dobrego. Mnie przynajmniej nie przyniosły. A tymczasem idę przytulić się do mojego kochającego męża….

Marta

 

Komentarze (30)

Ocena: 4.5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 12.06.2016 17:55
..
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.06.2016 00:49
Po prostu tamto to byla mlodziencza milosc, a ta jest juz dojrzala.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 10.06.2016 15:54
cos w tym jest...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.06.2016 15:51
uij
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.06.2016 14:43
przeczytałaś ten list czy tylko tytuł?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo