Byłam na przyjęciu komunijnym w mieszkaniu. Porażka! Renata, 25 l.

W ostatnią sobotę byłam na komunii mojej małej kuzynki. Niby wszystko było w porządku, ale nie jestem do końca zadowolona. Nie uważam, żeby robić z tej okazji imprezę jak wesele, ale wypadałoby się jednak jakoś pokazać. Mnie rodzice zorganizowali w małej restauracji i było super. Tutaj zaproszono gości do mieszkania w bloku i trochę kiepsko wyszło. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że takich rzeczy nie można robić w domu. To się nie może udać. Miejsca strasznie mało, wszyscy ściśnięci, ruszać się nie można, duchota, pani domu cały czas w kuchni, dziecko w swoim pokoju i ogólnie słabizna. Czułam się tam nie gościem, ale jak jakaś zbędna osoba, która tylko zabiera przestrzeń i tlen innym. W lokalu wyglądałoby to zupełnie inaczej.  
Byłam na przyjęciu komunijnym w mieszkaniu. Porażka! Renata, 25 l.
fot. Thinkstock
24.05.2016

W ostatnią sobotę byłam na komunii mojej małej kuzynki. Niby wszystko było w porządku, ale nie jestem do końca zadowolona. Nie uważam, żeby robić z tej okazji imprezę jak wesele, ale wypadałoby się jednak jakoś pokazać. Mnie rodzice zorganizowali w małej restauracji i było super. Tutaj zaproszono gości do mieszkania w bloku i trochę kiepsko wyszło.

Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że takich rzeczy nie można robić w domu. To się nie może udać. Miejsca strasznie mało, wszyscy ściśnięci, ruszać się nie można, duchota, pani domu cały czas w kuchni, dziecko w swoim pokoju i ogólnie słabizna.

Czułam się tam nie gościem, ale jak jakaś zbędna osoba, która tylko zabiera przestrzeń i tlen innym. W lokalu wyglądałoby to zupełnie inaczej.

 

x

fot. Thinkstock

Nie wiem po co tak oszczędzać. Komunia jest raz w życiu i to w sumie jedyna taka wielka impreza w życiu dziecka. Nawet za 2 tysiące można ugościć rodzinę. Oni poskąpili i źle na tym wyszli. Ciekawa jestem od jak dawna przygotowywali jedzenie i w ogóle. A tak zlecasz wszystko innym i masz święty spokój.

Siedzieliśmy ściśnięci przy jednym stole. Było 20 osób. Kilka się nie zmieściło i jedli z talerzami na kolanach. Ani wstać, ani wyjść, wyprostować się nie można, jedzenie wnoszone nie równocześnie. Jedna osoba już dawno skończyła, inna dopiero dostawała. Organizacyjna masakra i ja się nie dziwię. Trudno nad tym zapanować.

Wiem, że nie tylko ja narzekam.

x

fot. Thinkstock

W sumie wyszliśmy wszyscy dość szybko, bo nie dało się tam dłużej wysiedzieć. Od razu słyszałam westchnięcia - wreszcie koniec. Takie małe mieszkanko to nie są warunki do przyjmowania tylu ludzi. Nie ma możliwości, żeby było im wygodnie i przyjemnie. Dziecko też się inaczej zachowuje, bo jak jest u siebie, to nic jej nie interesuje.

Kuzynka poszła do pokoju z prezentami i tam się dzieci bawiły. Głupio tak jakoś, bo to przecież jej święto. Dlatego szczerze odradzam. Lepiej się nawet zadłużyć i zorganizować to godnie, niż tak byle jak. Wróciłam stamtąd upocona, zmęczona i zwyczajnie zła. 

Oni naprawdę nie przewidzieli, że to się nie może udać?

Renata

 

Komentarze (42)

Ocena: 4.62 / 5
gość (Ocena: 5) 25.07.2016 17:56
Zgadzam się z Autorką. Ne można roić komunii w domu, gdy nie ma się do tego warunków. Poza tym osoba, która gotuje obiad, np. matka powinna być przy stole na obiedzie komunijnym swojego dziecka. Poza tym trzeba pokazać, że się ma pieniądze.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.05.2016 21:29
Moja znajoma miała komunię w garażu. Wszystko powynosili, stoły powstawiali, ludzie i dzieci byli zadowoleni. Ale to było 14 lat temu... A teraz? Ehhh. Ludziom się w d*pie przewraca. Przykre
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.05.2016 00:34
moja komunia odbywała sie na podwórku to były najlpesze czasy,a nie teraz...jakieś kawiarnie
odpowiedz
ufa (Ocena: 5) 24.05.2016 22:38
kiedys kazdy robił komunie w domu i nikt nie narzekał
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.05.2016 21:55
ja miałam komunie aż 14 lat temu ( ahh nie czuję tego czasu ;) ) i normalnie było w domu było trochę osób i nikt nie narzekał ani nic. Mój brat tez miał komunie w domu 8 lat temu
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo