Mój chłopak nie lubi wychodzić z domu. Nie wiem czy pasuję do takiego domatora... Anonim, 19 l.

Mam problem i już sama nie wiem co robić. Przez to wszystko nie chce mi się wychodzić z domu i dbać o siebie, co mam w zwyczaju. Jestem młoda, mam 19 lat. Mam chłopaka (będę o nim pisać jako X). Ma on 21 lat. Jesteśmy razem 2 lata i 4 miesiące. Wszystko było dobrze do czasu kiedy zdjęłam różowe okulary. Problem polega w tym, że jestem osobą bardzo towarzyską, lubię wychodzić ze znajomymi, spotykać się z moją rodziną (robimy różne spotkania rodzinne, przeważnie w święta, urodziny, imieniny, ale również spotkania żeby po prostu pogadać).  Mieszkam z rodzicami i od małego jestem przyzwyczajony do takich spotkań. Bardzo lubię posiedzieć, pogadać z moją chrzestną która ma 30 lat i to że są starsi ode mnie wcale mi nie przeszkadza. Mój X nie jest do tego przyzwyczajony, wręcz mi powiedział tak: Dla mnie to dziwne obchodzić każde imieniny urodziny. Nudzę się wtedy i nie chcę takich spotkań. Jestem wyrozumiała, no dobra, może faktycznie tak jest. Możemy przecież posiedzieć 2-3 godziny i wrócić, zająć się sobą. Ale on w ogóle nie chce nawet o tym słyszeć.     
Mój chłopak nie lubi wychodzić z domu. Nie wiem czy pasuję do takiego domatora... Anonim, 19 l.
fot. Thinkstock
19.04.2016

Mam problem i już sama nie wiem co robić. Przez to wszystko nie chce mi się wychodzić z domu i dbać o siebie, co mam w zwyczaju. Jestem młoda, mam 19 lat. Mam chłopaka (będę o nim pisać jako X). Ma on 21 lat. Jesteśmy razem 2 lata i 4 miesiące. Wszystko było dobrze do czasu kiedy zdjęłam różowe okulary. Problem polega w tym, że jestem osobą bardzo towarzyską, lubię wychodzić ze znajomymi, spotykać się z moją rodziną (robimy różne spotkania rodzinne, przeważnie w święta, urodziny, imieniny, ale również spotkania żeby po prostu pogadać). 

Mieszkam z rodzicami i od małego jestem przyzwyczajony do takich spotkań. Bardzo lubię posiedzieć, pogadać z moją chrzestną która ma 30 lat i to że są starsi ode mnie wcale mi nie przeszkadza. Mój X nie jest do tego przyzwyczajony, wręcz mi powiedział tak: Dla mnie to dziwne obchodzić każde imieniny urodziny. Nudzę się wtedy i nie chcę takich spotkań. Jestem wyrozumiała, no dobra, może faktycznie tak jest. Możemy przecież posiedzieć 2-3 godziny i wrócić, zająć się sobą. Ale on w ogóle nie chce nawet o tym słyszeć. 

 

 

x

fot. Thinkstock

Jego rodzice też ciągle siedzą w domu co wejdę to „teść” siedzi z nogami na stole i ogląda mecz, film, co wejdę do nich to siedzi albo przed TV albo jest w łazience. Natomiast moja „teściowa” jest po prostu jego służącą. Gotuje, sprząta, podaje mu herbatkę, wszystko za niego robi (nawet raz widziałam, że mu paznokcie obcinała). I to nie, że on jest jakiś chory czy coś. To ona miała wypadek samochodowy i nie może długo stać bo ją plecy bolą. Ogólnie to mi jest jej szkoda. Raz ją plecy bolały, ale robiła placek, bo święta idą, zaproponowałam pomoc lecz odmówiła, bo ona musi zrobić po swojemu. To powiedziałam żeby się położyła, to odpowiedziała że nie, bo nie wstanie przez kilka godzin. Tu jest pies pogrzebany, bo mojemu chłopakowi to odpowiada że jego mama jest ,,służącą”. 

Ja jestem osobą towarzyską, ale bez przesady. Lubię od czasu do czasu wyjść do klubu, spotkać się ze znajomymi (on znajomych nie ma bo wszystkich obraża i uważa, że sam wszystko najlepiej wie i robi), iść do kawiarnii, na piwo. Czuję się jak niewolnica. Rozmawiałam z mamą na ten tamat i powiedziała, że jestem młoda, że jeszcze kogoś sobie znajdę. Lecz tu pojawia się kolejny problem. X tak mnie od siebie uzależnił, że boje się że sama sobie bez niego nie poradzę. Pomaga mi w matmie i angielskim, bo z tymi przedmiotami mam problem. Jestem w nim zakochana, ale boję się, że jak np. po ślubie będziemy siedzieć w domu jak stare dziadki, a ja będę jego służącą. 

 

x

fot. Thinkstock

Nikt do nas nie będzie przychodził. Mam wrażenie że marnuję swoje życie. Miłości też mi nie okazuje, jak na początku. Już sama nie wiem co robić. Jestem załamana, zrozpaczona. Nie mam ochoty na nic. Rozmawiałam z nim na temat mojej rodziny, że oni go lubią, że te spotkania i to wszystko jest ważne, ale on mówi że przesadzam. Jak poszliśmy do mojej chrzestnej na święta, to  zrobił mi awanturę że siedzieliśmy 3,5 godziny, a nie 2, bo on chciał ze mną się pomiziać i obejrzeć film w domu. 

Proszę o pomoc. Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi.

Anonim

Komentarze (27)

Ocena: 4.41 / 5
Anonim (Ocena: 5) 24.04.2016 16:46
Uciekaj od niego jeszcze nie jest za późno ,jesteś młoda na pewno znalazłabyś jeszcze kogoś odpowiedniego , trzeba się dopasować również pod tym względem . Mój mężczyzna na początku nie okazywał tego że również jest domatorem dopiero po jakims czasie zaczely mu przeszkadzac wypady ze znajomymi, imprezy , spotkania rodzinne to najlepiej przyjść na godzinkę i z powrotem do domu . Rozmawiałam z nim niby bywa lepiej czasami gdzieś się wyjdzie ale dalej jest jaki jest .
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 22.04.2016 00:35
ja tez jestem domatorka i nienawidze spotkan rodzinnych. ze znajomymi spotykam sie, jak najbardziej, ale unikam wiekszych imprez. nie lubie i kropka. moj tez raczej nie lubi imprez, ale za to spotkania rodzinne uwielbia. ma super kontakty nawet z 7. woda po kisielu w rodzinie i wszyscy sie spotykaja w paredziesiat osob na kazda mozliwa okazje. i mimo 8 lat razem w tej kwesti dalej nie mozemy sie dogadac, bo mimo ze ja unikam, jemu nie bronie, ale ulatniam sie pod jakims lepszym czy gorszym pretekstem ;p ale ogolnie jest ok. trzeba umiec sie dobrac, po co tkwic w zwiazku jak sie druga osoba nie odpowiada
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.04.2016 15:26
A potem kobiety wychodzą za takich buraków i jeszcze się dziwią, dlaczego jest źle...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 19.04.2016 22:56
Jestem młodą mężatką. U mojego męża jest w domu podobnie. Kobieta kelnerką na balu życia mężczyzny. Tłumaczyłam sobie, że u nas tak nie będzie. Po ślubie mój mąż przestał okazywać mi miłość. Robimy to na co on ma ochotę, a jak sprawi mi przkrość i mu to okaże to obraża się na mnie o to, że śmiem mieć pretensję. Jak sie kłocimy o to i już widzi, że nie wygra to jest poprawa na 1-2 dni i od początku to samo. Kiedyś obraził się na mnie, że w ogóle śmiałam zasugerować, że mógłby poodkurzać robiąc afere, że on tego nie lubi. Odejdź - najlepiej zrobisz. Masz duże wsparcie w mamie i ona pomoże Ci przez to przejść :)
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 19.04.2016 19:31
Twój X jest po prostu burakiem. W związku trzeba się odpowiednio dobrać i przede wszystkim rozmawiać! Nie trzymać wszystkiego w sobie i czekać aż misio się zmieni, bo prawdopodobnie na 99,9% nie zmieni się. Nie czujesz się szczęśliwa, widzisz, że nie szanuje swojej mamy, nie pasuje Ci jego zachowanie, masz zupełnie inne priorytety niż on. Nie widzę sensu, żeby kontynuować taki związek. Jestem domatorką, introwertyczką, mam fobię społeczną. Ktoś może stwierdzić, że jestem nudziarą - okej, ma do tego prawo. Z tym, że związałam się z człowiekiem, który akceptuje mnie, nie ma z tego powodu awantur. Co prawda mój ukochany nie ma fobii, ale jest introwertykiem, domatorem, z drugiej strony nie ma problemu, żeby po prostu z kimś się dogadać. Zazdroszczę mu tego, pozytywnie oczywiście. Staram się pracować nad sobą. Nie chcę się jakoś bardzo zmieniać. Nigdy nie przepadałam za klubami, imprezowaniem. Z drugiej strony nie jestem nudną osobą. Mam zainteresowania, rozwijam swoje pasje, nie nudzimy się w związku i z tym nie ma problemów. Po prostu nie wiem jak zmienić to, żeby nie zrażać się do ludzi. Mimo, że nie sprawiam wrażenia naburmuszonej, niemiłej osoby. Z kimś kogo znam jestem w stanie normalnie pogadać na wiele różnych tematów, pożartować, natomiast mając kontakt z nieznajomymi widać, że bardzo się stresuję. W sumie nie wiem czy jest sens to zmieniać czy po prostu zaakceptować to.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo