Przyszła teściowa mnie nienawidzi! Mówi, że złapałam jej synka na dziecko... Monika, 21 l.

Mówi się, że teściowa pluje jadem na synową/zięcia. W moim związku jest podobnie, z tym, że moi rodzice uwielbiają mojego narzeczonego, zaś jego matka najchętniej by mnie zabiła. Obecnie jestem w 8. miesiącu ciąży. Wzięłam rok urlopu dziekańskiego, bo studiowałam dziennie, ale ciąża mi nie służy. Puchną mi nogi, mam okropną zgagę, bolą mnie plecy i jest mi niedobrze. I tak bez przerwy, w dodatku jestem senna i mam skoki ciśnienia. Muszę na siebie uważać, na szczęście już niedługo rozwiązanie i na świat przyjdzie nasz synek - uzgodniliśmy, że na imię będzie miał Sebastian. Ale wracając do sprawy...  Kiedy mój facet dowiedział się o ciąży, oświadczył mi się i stwierdziliśmy, że zamieszkamy u jego matki - mieszka sama w dwupiętrowym domu, jest po rozwodzie, nie ma żadnego partnera. Teść nam to odradzał, chociaż ja byłam dobrej myśli. Teraz wiem, dlaczego rozwiedli się 15 lat temu...  Łukasz uważał, że pomoże nam przy dziecku, bo do moich rodziców nie mogliśmy się wprowadzić. Mieszkają w bloku, mają 3 pokoje, z czego jeden zajmuje moja siostra, drugi to sypialnia, a trzeci salon. Kiedy moja teściowa dowiedziała się o ciąży wykrzyczała, że złapałam Łukasza na dziecko i nieźle to sobie wymyśliłam.  Nie żałowała przy tym szerokiej gamy obelg, typu: „Jesteś zwykłą szmatą”. Stwierdziła też, że mój facet jest zbyt młody (ma 25 lat, a ja, gdy zaszłam, miałam 20!) i on mnie nie będzie utrzymywał.     
Przyszła teściowa mnie nienawidzi! Mówi, że złapałam jej synka na dziecko... Monika, 21 l.
fot. Thinkstock
07.01.2016

Mówi się, że teściowa pluje jadem na synową/zięcia. W moim związku jest podobnie, z tym, że moi rodzice uwielbiają mojego narzeczonego, zaś jego matka najchętniej by mnie zabiła. Obecnie jestem w 8. miesiącu ciąży. Wzięłam rok urlopu dziekańskiego, bo studiowałam dziennie, ale ciąża mi nie służy. Puchną mi nogi, mam okropną zgagę, bolą mnie plecy i jest mi niedobrze. I tak bez przerwy, w dodatku jestem senna i mam skoki ciśnienia. Muszę na siebie uważać, na szczęście już niedługo rozwiązanie i na świat przyjdzie nasz synek - uzgodniliśmy, że na imię będzie miał Sebastian. Ale wracając do sprawy... 

Kiedy mój facet dowiedział się o ciąży, oświadczył mi się i stwierdziliśmy, że zamieszkamy u jego matki - mieszka sama w dwupiętrowym domu, jest po rozwodzie, nie ma żadnego partnera. Teść nam to odradzał, chociaż ja byłam dobrej myśli. Teraz wiem, dlaczego rozwiedli się 15 lat temu...  Łukasz uważał, że pomoże nam przy dziecku, bo do moich rodziców nie mogliśmy się wprowadzić. Mieszkają w bloku, mają 3 pokoje, z czego jeden zajmuje moja siostra, drugi to sypialnia, a trzeci salon. Kiedy moja teściowa dowiedziała się o ciąży wykrzyczała, że złapałam Łukasza na dziecko i nieźle to sobie wymyśliłam

Nie żałowała przy tym szerokiej gamy obelg, typu: „Jesteś zwykłą szmatą”. Stwierdziła też, że mój facet jest zbyt młody (ma 25 lat, a ja, gdy zaszłam, miałam 20!) i on mnie nie będzie utrzymywał. 

 

 

x

fot. Thinkstock

Nasze przyszłe dziecko nazywa „bękartem” i „podciepem”, co bardzo mnie boli. Wykorzystuje też fakt, że mój chłopak pracuje jako górnik i wie, że nie zadzwonię do niego z płaczem, bo i tak nie będzie miał zasięgu. Przed świętami kazała mi wchodzić na drabinę, myć okna i zmieniać firany, a dla mnie było to niemalże niewykonalne, poza tym bałam się, że mogę spaść i stracić dziecko. Nie umyłam okien ani nie zmieniłam firan, poprosiłam o to mojego narzeczonego. Zgodził się bez problemu choć wiem, że był zmęczony po pracy. Wtedy rozpętała się prawdziwa wojna! 

Wyzwała mnie od leniwej suki, pasożyta i niedouczonej kretynki, która wykorzystuje jej biedne dziecko. Mój narzeczony wstawił się za mną, wydarł się, że przecież jestem w ciąży i nie wolno mi się ani denerwować, ani przemęczać, a on mnie nie utrzymuje, bo moi rodzice dają mi miesięcznie 1000 zł i przestaną dopiero wtedy, gdy będę w stanie iść do pracy, jeśli nie wrócę na studia. Poza tym dodał, że jemu jest głupio brać od moich rodziców jakiekolwiek pieniądze, bo to do mężczyzny należy rola żywiciela rodziny. 

Ona za to się wielce rozpłakała, wpadła wręcz w szał płaczu, zaczęła rzucać wszystkim, co znalazło się pod jej ręką - ucierpiał m.in mój telefon, a potem kazała się Łukaszowi zastanowić, czy to na pewno jego dziecko. 

 

x

fot. Thinkstock

To był dla mnie prawdziwy cios w serce. Przecież ja go nigdy nie zdradziłam, a oboje wiedzieliśmy, czym grozi seks bez zabezpieczenia. Staram się nie wchodzić jej w drogę, ale obawiam się, że mogę nie wytrzymać. Nie szczędzi też uwag dotyczących mojego gotowania. Nigdy nic jej nie smakuje, chociaż wstaję rano, żeby zrobić zupę i drugie danie, piekę ciasta, mojemu narzeczonemu zawsze smakuje, ona jednak je to z obrzydzeniem, albo na moich oczach wyrzuca do kosza i oskarża mnie o marnowanie jedzenia. 

Robi nam też niespodziewane wizyty w naszym pokoju. Ostatnio weszła, gdy się kochaliśmy z rana, bo niby czegoś potrzebowała. Syknęła tylko, że „w jej domu kurewstwa nie będzie” i trzasnęła drzwiami. Przez nią cierpi nasz związek, ja jestem wiecznie zdenerwowana, płaczę w nocy i noszę się z zamiarem postawienia mojemu facetowi ultimatum, że się wyprowadzamy od tej wariatki. Ja już wolę zostawać w domu sama z dzieckiem, niż słuchać jej narzekania, a podejrzewam, że będzie jeszcze gorzej... 

Monika

Komentarze (50)

Ocena: 4.8 / 5
Anonim (Ocena: 5) 10.01.2016 21:38
ff
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.01.2016 16:12
matko
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.01.2016 00:40
ko
odpowiedz
kula (Ocena: 5) 09.01.2016 00:15
ja się dziwie, że twój facet po tych ekscesach jeszcze chce tam mieszkać..........i po porodzie to ja bym o dziecko się bała
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.01.2016 23:41
współczuje Ci...ale może przywyknie do wnuka i jakoś się polepszy sytuacja
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo