Zrobiłam kurs prawa jazdy, ale boję się zapisać na egzamin! Strach mnie paraliżuje... Gabrysia

Zdecydowałam się na zrobienie prawa jazdy raczej późno, bo miałam już 24 lata. Nie było czasu, możliwości, trochę się bałam i tak zeszło. Potem wreszcie zapisałam się na kurs, ale strasznie długo to trwało. Egzaminy wewnętrzne, jazdy, doszkalanie i tak minął prawie rok. Najadłam się dużo nerwów i po prostu nie miałam siły, żeby pójść na prawdziwy egzamin. Coś tam straciło ważność, znowu się męczyłam i teraz wypadałoby już spróbować. Ale ja nie mogę... Wiele razy do tego podchodziłam, ale nie umiem się zmobilizować i zapisać. Strasznie boję się porażki. Nasłuchałam się i naczytałam o egzaminach same straszne rzeczy. Moja koleżanka próbowała 6 razy i do dzisiaj prawka nie ma. Ludzie piszą jacy straszni są egzaminatorzy i jak specjalnie oblewają kursantów. Nie wiem czy zniosę to nerwowo, a z drugiej strony jest mi wstyd. Kurs sfinansowali rodzice i na razie to pieniądze wyrzucone w błoto. Wiem, że muszę doprowadzić sprawę do końca, a strach okazuje się silniejszy.  
Zrobiłam kurs prawa jazdy, ale boję się zapisać na egzamin! Strach mnie paraliżuje... Gabrysia
fot. Thinkstock
24.11.2015

Zdecydowałam się na zrobienie prawa jazdy raczej późno, bo miałam już 24 lata. Nie było czasu, możliwości, trochę się bałam i tak zeszło. Potem wreszcie zapisałam się na kurs, ale strasznie długo to trwało. Egzaminy wewnętrzne, jazdy, doszkalanie i tak minął prawie rok. Najadłam się dużo nerwów i po prostu nie miałam siły, żeby pójść na prawdziwy egzamin. Coś tam straciło ważność, znowu się męczyłam i teraz wypadałoby już spróbować. Ale ja nie mogę... Wiele razy do tego podchodziłam, ale nie umiem się zmobilizować i zapisać. Strasznie boję się porażki.

Nasłuchałam się i naczytałam o egzaminach same straszne rzeczy. Moja koleżanka próbowała 6 razy i do dzisiaj prawka nie ma. Ludzie piszą jacy straszni są egzaminatorzy i jak specjalnie oblewają kursantów. Nie wiem czy zniosę to nerwowo, a z drugiej strony jest mi wstyd. Kurs sfinansowali rodzice i na razie to pieniądze wyrzucone w błoto. Wiem, że muszę doprowadzić sprawę do końca, a strach okazuje się silniejszy.

 

x

fot. Thinkstock

Mam jakąś obsesję na ten temat i wiem o tym dobrze. Na samą myśl o egzaminie robi mi się niedobrze. Ja nawet nie mogę spokojnie mijać budynku ośrodka szkolenia kierowców, bo coś mi się dzieje. Wystarczy, że jestem w okolicy albo widzę L-kę. Jeszcze tego brakuje, żebym po kursie musiała iść na kolejny, ale tym razem do psychiatry. Tak to niestety wygląda, bo ja nigdy niczego tak bardzo się nie obawiałam. Zupełnie tak, jakby od wyniku zależało moje życie, a tak nie jest. Mogę mieć prawko, ale nie muszę.

Czy któraś z Was też miała taki problem? Czasami sobie wmawiam wieczorem, że następnego dnia tam pójdę, zarezerwuję termin i wreszcie to zrobię. Oczywiście zawsze znajduję powód, dlaczego to jest niemożliwe...

O co tu chodzi?

Gabrysia

x

fot. Thinkstock

Nie wiem dlaczego tak to wygląda. W szkole nie byłam taka przewrażliwiona i chodziłam na sprawdziany nawet wtedy, kiedy mało co umiałam. Tak samo w czasie sesji na studiach. Czasami się nie udawało, poprawiałam i po sprawie. Jeździć raczej potrafię, przepisy znam, powinno pójść dobrze. Tylko muszę znaleźć odwagę...

Mnie się już nawet śni, że oblewam za 50 razem, wracam do domu z płaczem, rodzice się ze mnie śmieją. Nie wiem skąd to się bierze, bo oni tacy nie są. Ani ja taka beznadziejna, że będę się tyle męczyła z tym prawkiem.

Przyznam się do tego pierwszy raz w życiu, ale raz miałam termin i po prostu nie poszłam. Byłam sparaliżowana ze strachu.

Polecane wideo

Komentarze (23)

Ocena: 4.65 / 5
Anonim (Ocena: 5) 25.11.2015 12:39
ja egzamin praktyczny mogłabym zdawać i zdawać! tyle frajdy! najgorsze dla mnie było czekanie aż mnie wyczytają do egzaminu, wtedy bardzo się stresowałam, ale miałam ze sobą telefon i dzwoniłam do wszystkich znajomych by odwrócić moją uwagę od sytuacji. Gdy mnie wycztano poszłam pewna siebie i traktowałam to jako jeszcze jedną lekcje z instruktorem. Jak egzaminator zobaczy że się telepiesz za kólkiem to na pewno Cię obleje. Zresztą nawet jak Cie obleje to co z tego? idz i zapisz sie na kolejny termin! Nic nie tracisz no może poza 100zł. Są gorsze rzeczy niż egzamin z jazdy. Ja zdałam za drugim razem. Za pierwszym razem rowerzysta wjechał mi nagle na pasy i nie zdążyłam zahamować, wjechałam na pasy. głupi błąd ale nie spodziewałam się rowerzysty na pasach ;) Mimo tej małej porażki nie poddałam się i mimo wszystko uważałam to za super doswiadczenie. Egzaminatorzy jak to ludzie są różni ale też to są zwykli ludzie. Ja zdawałam we Wrocławiu, moje dwie siostry zdawały w Łodzi. jedna zdała za 4 a druga za 9. i tez sie nie poddały i żadna z nich nie miała stłuczki
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 25.11.2015 00:12
i potem się dziwić, że są żarty na temat kobiet za kierownicą... jak baba wcale nie potrafi jeździć, już nie wspominając o tym, że się nie zna na samochodach
odpowiedz
lei (Ocena: 5) 24.11.2015 21:58
Powiem Wam tak, ja zdałam za...12 razem! Zawsze robiłam głupie błędy przez ogromny stres, który mnie po prostu paraliżował. Raz nawet nie zdążyłam zapalić silnika, ponieważ źle wskazałam światła w samochodzie ;). Podczas jazd z instruktorem wszystko było perfekcyjne, a jak wsiadałam z egzaminatorem, to nagle zamieniałam się w roztrzęsioną kulkę. Chciałam się poddać wiele razy, płakałam, rzygałam. Powiem szczerze, że żaden egzamin w życiu (a skończyłam dwa kierunki studiów) mnie tak nie stresował jak prawko. Jednak nie podałam się i po dwóch latach od zapisania się do szkoły jazdy w końcu zdałam! Jeżdżę od września 2011 roku codziennie, po całym mieście (Wrocław, więc jest całkiem spore) i nigdy nie miałam nawet najmniejszej stłuczki. Może z dwa razy zrobiłam coś głupiego, co mogło stanowić jakieś niebezpieczeństwo dla innych kierowców, ale każda taka sytuacja nauczyła mnie czegoś nowego. Przykro mi, jak ktoś mów, że osoba która nie zdała któryś tam raz z kolei nie powinna już nigdy siadać za kierownicą. To nie prawda! Niestety w naszym kraju egzamin to jedno, a życie to drugie. Nigdy się nie poddawajcie!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.11.2015 17:34
Cześć. Też mam 24 lata. Instruktor powiedział, że psychicznie nigdy nie będę gotowa na egzamin, ale się przełamałam, bo jakie miałam wyjście? Szkoda pieniędzy, czasu i włożonej pracy. Niedawno zdałam egzamin, za trzecim razem. Za pierwszym nawet nie wyjechałam z placu. Z każdym kolejnym terminem denerwowałam się bardziej. Wszystkie egzaminy w życiu zaliczałam dobrze za pierwszym razem a tu taka klapa. Po drugiej nieudanej próbie byłam załamana. Musisz się nastawić, że może się nie udać za pierwszym razem i to nic złego i niezwykłego, bo wiele osób oblewa. Dużo zależy od szczęścia, warunków na drodze i egzaminatora. Dlatego często zdają osoby, które jeździć nie potrafią, a te którym na kursie szło świetnie w stresie popełnia głupie błędy. Zapisz się. Kiedy zdasz będziesz miała problem z głowy. Powodzenia :) Mam nadzieję, że za jakiś czas przeczytam w komentarzu, że świetnie Ci poszło. Nieważne, za którym razem...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.11.2015 15:20
Co za zbieg okoliczności, ja właśnie dzisiaj zdałam prawko. Nie jest tak strasznie, nie ma czego się bać. Wystarczy jeździć rozsądnie i bezpiecznie. Dobry egzaminator od razu pozna czy potrafisz jeździć i czy może ci dać prawko. Dlatego nie ma co się stresować. Wystarczy wyobrazić sobie, że to po prostu kolejna jazda w kursie. Ja zdałam za drugim razem i nie było tak źle, dodam że tak jak autorka listu zaczęłam robić prawko po obronie mgr (mam 24 lata) :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie