Obroniłam doktorat i nie wiem, jak się przedstawiać. Polacy mają kompleksy wobec doktora! Elwira

Bardzo długo pracowałam na ten moment, ale wreszcie udało mi się obronić doktorat. Kto by pomyślał, bo kiedyś nie byłam nawet pewna, czy zdobędę licencjat... Wkręciłam się w temat i tak jakoś wyszło. Zostanę na uczelni i przynajmniej mam pewną jedną pracę. Jestem sama z siebie dumna, ale nie za bardzo wiem, jak inni na to reagują. Mama dla żartu wita mnie słowami „dzień dobry pani doktor” albo pyta „czy pani doktor wpadnie na obiad w niedzielę?”. Pośmialiśmy się, ale jakby nie było, to już jest wysoki stopień naukowy. Wielu ludzi w mojej sytuacji robi sobie wizytówki z wpisanym doktorem, a nawet się tak przedstawiają. Ja się trochę wstydzę, bo nie chciałabym się wywyższać. Wiem jak w Polsce patrzy się na wykształconych ludzi, a już kobiety w szczególności...  
Obroniłam doktorat i nie wiem, jak się przedstawiać. Polacy mają kompleksy wobec doktora! Elwira
22.10.2015

Bardzo długo pracowałam na ten moment, ale wreszcie udało mi się obronić doktorat. Kto by pomyślał, bo kiedyś nie byłam nawet pewna, czy zdobędę licencjat... Wkręciłam się w temat i tak jakoś wyszło. Zostanę na uczelni i przynajmniej mam pewną jedną pracę. Jestem sama z siebie dumna, ale nie za bardzo wiem, jak inni na to reagują.

Mama dla żartu wita mnie słowami „dzień dobry pani doktor” albo pyta „czy pani doktor wpadnie na obiad w niedzielę?”. Pośmialiśmy się, ale jakby nie było, to już jest wysoki stopień naukowy. Wielu ludzi w mojej sytuacji robi sobie wizytówki z wpisanym doktorem, a nawet się tak przedstawiają.

Ja się trochę wstydzę, bo nie chciałabym się wywyższać. Wiem jak w Polsce patrzy się na wykształconych ludzi, a już kobiety w szczególności...

 

x

Spróbowałam zrobić to raz, kiedy poszłam do pewnej dużej firmy w sprawie szkoleń. Przedstawiłam się jako doktor i widziałam te uśmieszki. Jedna kobieta była zniesmaczona, jakiś facet dla żartu przedstawił się jako magister, a potem od kogoś innego usłyszałam „studiuję, jeszcze nie magister”.

Czy stopnie naukowe są rzeczywiście aż tak śmieszne? Poszłam w sprawie służbowej, więc powinni wiedzieć, z kim mają do czynienia. Nie rozumiem takiego podejścia i teraz ten „doktor” mi nie przechodzi przez usta. Czułabym się głupio.

Zupełnie tak, jakbym tym jednym słowem się wywyższała i obniżała rangę innych. Dziwny kraj...

Elwira

Komentarze (66)

Ocena: 4.61 / 5
Małgorzata (Ocena: 5) 27.12.2017 10:20
Hej. Niestety - magister, doktor to już nie to samo, co 20-30 lat temu. Prywatnych uczelni jak grzybów po deszczu, a doktorat można zrobić teraz w trybie zaocznym. Wydaje nam się też, że nasze szkolnictwo jest na wysokim poziomie, a jednak nasze najlepsze uczelnie zajmują miejsca w czwartej setce w światowym rankingu. Średnio na 10 osób, 7-8 uzyskuje tytuł magistra. Wiadomo dlaczego tak się dzieje, sama znam kilku ,,ananasków", uczyli się prywatnie, na egzaminach ściągali i jakoś zawsze się udawało. Jednakże, znam też takich (sama także się do nich zaliczam), dla których studia, potem doktorat - to była naprawdę ciężka praca. Nieprzespane noce, życie na garnuszku rodziców, praca tylko dorywcza, bo na stały etat nie było po prostu czasu, stres itd. Do pewnego momentu tak jak autorka tego listu, także miałam opory, żeby przedstawiać się tytułem, póki nie uświadomiłam sobie i przypomniałam, że uzyskanie tytułu doktora naprawdę sporo kosztowało. Tak jak pisał ktoś niżej - wyrobiłam sobie wizytówki i po prostu ją wręczam na jakimś formalnym spotkaniu. Mało tego - Wydałam doktorat w PWN, co będę gorąco polecać każdemu i nie wstydzę się pokazywać swojej własnej książki. W takich sytuacjach po prostu przypomnijcie sobie - ile pracy was to kosztowało.
odpowiedz
Skywalker (Ocena: 4) 29.05.2016 12:36
Szanowni Państwo! Widzę, że dla większości należy przytoczyć statystyki i kilka faktów. Dr jest pierwszym stopniem naukowym. Doktorów jest w Polsce nieco ponad 100 tys., mgr - 6,7 mln (!). Doktorat wcale nie jest zrobić łatwo, co do zasady. To co słyszycie Państwo w mediach o "tabunach" szturmujących uczelnie aby ten stopień uzyskać na zasadzie przedłużenia sobie życia studenckiego, ma się nijak do rzeczywistości. Te rzesze ludzi, idą faktycznie, ale na studia doktoranckie zgodnie (niestety) z zasadą systemu bolońskiego. Płacą duże pieniądze i myślą, że "jakoś to będzie". No to podam kilka statystyk. Jedna z ważniejszych uczelni w Polsce. Przyjętych na studia doktoranckie ponad 250 osób, po 4 latach i zdaniu 3 egzaminów dyplom odebrało ok. 50 osób. Przewód otworzyły... 2. Tak to działa. Wszyscy płacą, 1% zazwyczaj się broni, po średnio 6-8 latach wyciągniętych z życia (zaoczni, w przypadku dziennych to 4 lata na wszystko). Od 2017 r. wejdą kolejne obostrzenia, w zasadzie - moim zdaniem - uniemożliwiające robienie dr zaocznie. Nawiązując do sytuacji bohaterki artykułu: tak to jest powód do dumy i świadczy o większej erudycji (powinien przynajmniej), dr nie przekłada się wprost na pieniądze i jest kwestią zwykle ustawienia priorytetów w życiu. Nie oznacza to jednak, że swoim stopniem należy każdego epatować. Pozdrawiam
odpowiedz
Giu (Ocena: 5) 25.10.2015 21:43
Dziewczyno, to że jesteś doktorem, jest istotne tylko na uczelni. Poza uczelnią jesteś tylko imieniem i nazwiskiem. Po obronie mój promotor powiedział, gratuluję pani magister i to tyle, nikt nigdy nie nazwał mnie w ten sposób, chyba że dla żartu! Więc spuść powietrze i przestań się spinać.
odpowiedz
kula (Ocena: 5) 24.10.2015 21:48
Ja się nie dziwię,że się uśmiechają, bo w dzisiejszych czasach takie wykształcenie nie jest niczym nadzwyczajnym, magister co drugi, a doktorów również coraz więcej
zobacz odpowiedzi (1)
K. (Ocena: 5) 24.10.2015 12:27
Ciężko pracowałaś na ten tytuł, więc nie powinnaś się go wstydzić. To innym powinno być wstyd, że w taki sposób okazują zazdrość o twoje wysokie ambicje. Według mnie powinnaś się przedstawiać z tytułem, ale właśnie na oficjalnych spotkaniach, szkoleniach. Nie wyobrażam sobie poznania kogoś w pubie jako "Dr Elwirę" ;)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo