Niczego nie boję się tak bardzo, jak zostania sam na sam z facetem! Tak się nie da żyć... M.

Moje życie śmiało mogę podzielić na dwie części. Przed i po... Jaka byłam przed? Byłam normalna. Wesoła, pełna życia, radosna i towarzyska, szaleńczo zakochana w życiu, z wielkimi planami na przyszłość. Miałam pełną wsparcia rodzinę, przyjaciół i chłopaka, na którym mi zależało. Kochałam spontaniczność, wypady za miasto, pikniki, noce spędzone z Oskarem w łóżku. Zdarzały się problemy, ale gdy patrzę na mnie z perspektywy czasu to raczej były to błahostki, niż prawdziwe problemy. Jaka jestem teraz? Na to nie umiem konkretnie odpowiedzieć, ale wiem jedno. Nie przypominam już siebie. Boję się. Strach zawładnął moim życiem. Co się wydarzyło? Moja koleżanka z klasy urządziła małą imprezę z okazji swojej osiemnastki. Bawiłyśmy się do późna. Zbliżała się godzina o której miałam wracać do domu. Chociaż rodzice wcześniej dali mi pieniądze na taksówkę stwierdziłam, że szkoda pieniędzy. I tak poszłam na nocny autobus. Miałam w końcu parę przystanków i zaledwie kwadrans szybkim krokiem do domu. Co mogło mi się stać? Wracałam tą drogą niejednokrotnie.... Ta noc zmieniła całe moje życie. Zrujnowała mnie, moje plany i poczucie własnej wartości.  
Niczego nie boję się tak bardzo, jak zostania sam na sam z facetem! Tak się nie da żyć... M.
06.02.2015

Moje życie śmiało mogę podzielić na dwie części. Przed i po... Jaka byłam przed? Byłam normalna. Wesoła, pełna życia, radosna i towarzyska, szaleńczo zakochana w życiu, z wielkimi planami na przyszłość. Miałam pełną wsparcia rodzinę, przyjaciół i chłopaka, na którym mi zależało. Kochałam spontaniczność, wypady za miasto, pikniki, noce spędzone z Oskarem w łóżku. Zdarzały się problemy, ale gdy patrzę na mnie z perspektywy czasu to raczej były to błahostki, niż prawdziwe problemy.

Jaka jestem teraz? Na to nie umiem konkretnie odpowiedzieć, ale wiem jedno. Nie przypominam już siebie. Boję się. Strach zawładnął moim życiem. Co się wydarzyło? Moja koleżanka z klasy urządziła małą imprezę z okazji swojej osiemnastki. Bawiłyśmy się do późna. Zbliżała się godzina o której miałam wracać do domu. Chociaż rodzice wcześniej dali mi pieniądze na taksówkę stwierdziłam, że szkoda pieniędzy. I tak poszłam na nocny autobus. Miałam w końcu parę przystanków i zaledwie kwadrans szybkim krokiem do domu. Co mogło mi się stać? Wracałam tą drogą niejednokrotnie.... Ta noc zmieniła całe moje życie. Zrujnowała mnie, moje plany i poczucie własnej wartości.

 

x

To jeszcze bardziej mi pomogło. Wśród dziewczyn się nie bałam. Strach pojawiał się tylko przy facetach... Po zdaniu matury i najdłuższych wakacjach mojego życia spędzonych z bliskimi mi koleżankami postanowiłam zacząć wszystko od nowa. Wyjechałam na studia do innego miasta wraz z najbliższą mi przyjaciółką. Sama nigdy bym się nie odważyła. Jak już wspomniałam strach zawładnął całym moim życiem. Z biegiem czasu zaczęłam się nawet uśmiechać i rozmawiać z facetami, ale nigdy sam na sam.

Na roku jest Wojciech. Pierwszy facet od prawie czterech lat, który zawrócił mi w głowie. Myślę o nim, ale nie tak jak zakochana kobieta o mężczyźnie, myślę w innych kategoriach. Boję się prawdy, boję się z nim spotkać sam na sam. Gdy pierwszy raz poza studiami mieliśmy się spotkać wybłagałam go, by zabrać też moją przyjaciółkę. Bez niej bym nie poszła. Strach zamknąłby mnie w mieszkaniu. A ja już mam dość czterech ścian, nieprzespanych nocy i mokrej poduszki... Już od paru miesięcy Wojtek próbuje się ze mną umówić, ale strach mnie paraliżuje.

Chcę w końcu, chociaż w minimalnej części, wrócić do części „przed”. Nie wiem co zrobić by w końcu się przełamać, bo chcę, bardzo chcę, ale to nie takie proste. Dlatego teraz to piszę, bo wierzę, że to pozwoli mi zmienić choć trochę to życie „po”.

M.

x

Pomiędzy blokami, zaledwie parę minut spacerkiem od mojego domu, zauważyłam mężczyznę palącego papierosa. Spuściłam głowę w dół i trochę przyspieszyłam, nagle usłyszałam: ,,hej, mała." Trochę się przestraszyłam, starałam udawać się, że nic nie słyszałam. Chwilę po tym poczułam szarpnięcie za ramię i stek wyzwisk. Widziałam gniew i złość w jego oczach, gdy popchnął mnie na mur bloku. Nie krzyczałam. Nie umiałam słowa z siebie wydusić. Byłam tak bardzo przestraszona, zaskoczona, że odjęło mi mowę. Dopiero, gdy poczułam jego dłoń na moim udzie zareagowałam. Nagle dostałam taki zastrzyk adrenaliny, że kopnęłam go w krocze, a gdy ten się zwinął w pół, uciekłam. 

Po drodze zrzuciłam szpilki i biegłam boso po śniegu, ale wtedy nie miało to żadnego znaczenia. Biegłam tak szybko, że sama jestem w szoku, że tak potrafiłam. Dopiero gdy zatrzasnęłam drzwi domu stanęłam, zasapana upadłam na podłogę. Zalałam się łzami. Zaniepokojeni rodzice przybiegli zobaczyć co się dzieje. Od razu wezwali karetkę... a potem nic nie pamiętam. Pustka, jakbym odpłynęła. Jakby moja świadomość się wyłączyła. Nie pamiętam co działo się później, ale rano obudziłam się we własnym łóżku, a stopy cholernie mnie bolały. Mama wypytywała co się stało, ale zamiast odpowiedzi otrzymywała mój szloch.

x

Choć od tamtego wydarzenia minęły prawie cztery lata, nikt z moich bliskich nie dowiedział się prawdy. Nie umiem o tym powiedzieć, nie umiem o tym rozmawiać. Te słowa nie przechodzą mi przez gardło. Jedyną formą wyrzucenia z siebie tego syfu było pisanie. Pisałam tak jak teraz o tym co się dzieje. Szlochałam, krzyczałam, rwałam kartki, ale pisałam. Po którymś razie pomogło. Po tamtym zdarzeniu nie wróciłam do szkoły. Siedziałam w domu, odwiedzali mnie nauczyciele, bo moja mama w trosce o mnie wraz z psycholog szkolną i panią dyrektor załatwili mi indywidualne nauczanie. Ledwo co zdałam drugą klasę liceum.

Straciłam prawie wszystkich. Oskara nie chciałam widzieć na oczy, kazałam mamie powiedzieć mu, że to koniec. Wszystkie koleżanki tak samo zostały odprawione z kwitkiem. Przez prawie pół roku widywałam tylko rodziców, nauczycieli i panią psycholog, ale jej też o tym nie opowiedziałam. Do dzisiaj nie umiem. Pisałam. Pisałam do niej listy. Ona mi to zaproponowała. Gdy zaczęła się klasa maturalna byłam już trochę silniejsza. Wróciłam do szkoły, ale nadal byłam zamknięta w sobie. Koleżanki podejrzewały, co stało się tej nocy. Na pewno były ciekawe, ale żadna nie zapytała o tą pechową noc. Udawały, że nic się nie stało, że po prostu chwilę byłam chora i wróciłam do nich i nadal jesteśmy paczką.

Komentarze (53)

Ocena: 4.89 / 5
olga (Ocena: 5) 20.02.2015 16:47
;|
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2015 23:44
nerwica lękowa, cierpie na to samo.. skutek traumatycznego wydarzenia.. ale dziewczyno przecież uciekłaś mu zanim zrobił Ci totalną krzywdę , miałas w sobie siłe masz ją cały czas...pamietaj o tym..
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2015 23:24
ZENADA, WSZYSTKIE POCISKI POLECIALY NA NIA, A NIKT NIE ZAUWAZYL, ZE FACET TO SMIEC?? TYLKO KOBIETA MOZE BYC TAKA ZLA DLA KOBIETY!!!
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2015 23:22
Mi sie wydaje, ze dziewczyna wpadla w depresje, a to juz jest choroba.. Ten incydent mogl poczatkiem tej choroby.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2015 23:18
Czesc Was chyba nie umie czytac. Przyjechala karetka. Myslicie, ze nie zwieli jej na badania skoro bylo podejrzenie gwaltu? Rodzice na pewno wiedza, ze jej nie zgwalcili, bo niby jak to zrobic przez ubrania? Wystarczy ruszyc glowa, a potem pisac smieszne komentarze, ze rodzice mysla, ze ja zgwalcili..
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo