Chłopak mnie poniża, potrafi uderzyć... A najgorsze jest to, że ja TO LUBIĘ! Agnieszka, 26 l.

Piszę do Was, ponieważ mam niecodzienny, może nawet wstydliwy problem, a nie wiem, gdzie mogę poprosić o opinię lub pomoc... Niedawno na łamach Papilota ukazał się list dziewczyny, która zaczęła czerpać przyjemność z seksu dopiero wtedy, gdy partner zaczął ją poniżać w trakcie miłosnego aktu. Zdarzyło mi się nawet zamieścić kilka komentarzy pod tym wpisem, gdyż nie uważam tego za coś zdrożnego czy nietypowego - myślę, że każda kobieta, która na co dzień jest silna i „nosi spodnie” w swoim związku, w łóżku lubi być zdominowana. List ten jednak otworzył mi oczy na coś, co dzieje się w moim własnym związku. Z Tomkiem znam się jeszcze od podstawówki. Mieszkaliśmy w małym mieście, więc zarówno szkołę podstawową, jak i gimnazjum przeszliśmy wspólnie, nawet w tych samych klasach. Nawet w takim „głupim” wieku się kumplowaliśmy, mimo przytyków rówieśników. Coś poszło jednak nie tak i nasze drogi rozeszły się na jakiś czas, bo on wybrał technikum, a ja liceum - w różnych miastach. Po maturze miałam rok przerwy w nauce - chciałam iść do pracy i odłożyć trochę pieniędzy, aby odciążyć moich rodziców. Mniejsza jednak o to, z Tomkiem dopiero na studiach odnowiliśmy kontakt i w wieku 23 lat zostaliśmy parą.  
Chłopak mnie poniża, potrafi uderzyć... A najgorsze jest to, że ja TO LUBIĘ! Agnieszka, 26 l.
29.01.2015

Piszę do Was, ponieważ mam niecodzienny, może nawet wstydliwy problem, a nie wiem, gdzie mogę poprosić o opinię lub pomoc... Niedawno na łamach Papilota ukazał się list dziewczyny, która zaczęła czerpać przyjemność z seksu dopiero wtedy, gdy partner zaczął ją poniżać w trakcie miłosnego aktu. Zdarzyło mi się nawet zamieścić kilka komentarzy pod tym wpisem, gdyż nie uważam tego za coś zdrożnego czy nietypowego - myślę, że każda kobieta, która na co dzień jest silna i „nosi spodnie” w swoim związku, w łóżku lubi być zdominowana.

List ten jednak otworzył mi oczy na coś, co dzieje się w moim własnym związku. Z Tomkiem znam się jeszcze od podstawówki. Mieszkaliśmy w małym mieście, więc zarówno szkołę podstawową, jak i gimnazjum przeszliśmy wspólnie, nawet w tych samych klasach. Nawet w takim „głupim” wieku się kumplowaliśmy, mimo przytyków rówieśników. Coś poszło jednak nie tak i nasze drogi rozeszły się na jakiś czas, bo on wybrał technikum, a ja liceum - w różnych miastach. Po maturze miałam rok przerwy w nauce - chciałam iść do pracy i odłożyć trochę pieniędzy, aby odciążyć moich rodziców. Mniejsza jednak o to, z Tomkiem dopiero na studiach odnowiliśmy kontakt i w wieku 23 lat zostaliśmy parą.

 

x

Na początku było nam wspaniale, wynajmowaliśmy wspólne mieszkanie, pieniędzy nie mieliśmy za dużo, ale cieszyliśmy się sobą i to wystarczało. W łóżku uwielbiałam być przez niego zdominowana, ale to nigdy nie wykraczało poza sypialnię. Po roku takiego związku Tomek załapał świetną pracę, zaczął przynosić więcej grosza do domu, bardzo mnie rozpieszczał. Także w łóżku świetnie nam się układało, byliśmy dopasowani w stu procentach, choć nigdy nie przekraczaliśmy pewnych granic. Zdarzały się nam sprośne słówka, klapsy, wiązanie, używanie kilku erotycznych gadżetów, ale nic ponadto.

W pewnym momencie zauważyłam jednak, że mój chłopak zaczął wynosić pewne sytuacje poza sferę łóżkową. Im więcej pracował - i im więcej zarabiał - tym gorzej zaczynał mnie traktować. Zdarzało się, że wracałam z uczelni czy pracy, zabierałam się do gotowania obiadu, on wracał dwie godziny później, witał mnie klapsem w pupę i pytaniem „i jak ci się to podoba, dzi*ko?”, zamiast standardowego „cześć kochanie”. Było wiele podobnych do tej sytuacji, wiele razy przez to płakałam, ale zawsze zwalał to na karb zmęczenia czy „element gry wstępnej”, bo miał nadzieję, że mnie to nakręci. Wiecie, taki sprośny żarcik podczas ubijania kotletów.

x

Potem jednak zdarzyło się coś, co wywołało we mnie niepokój. Podobna sytuacja znów się powtórzyła, więc wywołałam awanturę, że nie życzę sobie takiego traktowania i że jasno wytyczyliśmy pewne granice takich zachowań. Stwierdził wtedy, że taka agresywna kręcę go jeszcze bardziej i niemalże siłą zaciągnął mnie do sypialni. Stawiałam mu opór, bo nie miałam na to ochoty, ale on nie zwracał na to uwagi i robił swoje. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że mimo wszelkich negatywnych uczuć, jakie się we mnie miotały, nie potrafiłam mu odmówić i - co gorsza - mimo, że nie była to odgrywana scenka, czerpałam z niej jeszcze większą przyjemność niż z do tej pory aranżowanych stosunków.

Od jakichś trzech, czterech miesięcy nasz seks właśnie tak wygląda. Potrafi także mnie uderzyć (nie mocno, nigdy nie miałam śladu, ale jednak podnosi na mnie rękę...), gdy mu odmawiam. Grozi, że pójdzie do innej, jeśli mu odmówię. A jednak nie potrafię powiedzieć kategorycznego „NIE”. Biję się z myślami, bo kiedy o tym myślę, czuję się jak szmata. Ale gdy do czegoś dochodzi, nie jestem w stanie się opanować. Boję się, że to pójdzie w jeszcze gorszą stronę.

Czy potrzebuję pomocy specjalisty? A może to po prostu kolejny poziom naszej sado-masochistycznej gry?

Agnieszka

Komentarze (24)

Ocena: 4.33 / 5
Anonim (Ocena: 5) 11.02.2015 14:57
nie pozwol sobie na utrate kontroli
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.02.2015 19:19
....
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.01.2015 00:21
za niedługo premiera 50 shades of grey. Czuje, że będziesz fanka.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 29.01.2015 21:35
Jesteś nienormalna.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.01.2015 20:42
Ja bym w życiu na to nie pozwoliła... Kiedyś facet nazwał mnie "suką" w łóżku i to wystarczyło, przerwałam stosunek w połowie i wyszłam. Znam swoją wartość, nigdy w życiu nie pozwolę na poniżanie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo