Wszyscy mnie ignorują, NIC mi się nie udaje. Czy tylko zimne egoistki mogą coś osiągnąć? Agnieszka

Właściwie nie wiem po co to piszę, może tylko po to, żeby sobie jakoś ulżyć. Straciłam, mam wrażenie, nieodwracalnie wiarę w ludzi. Jestem kompletnie załamana faktem, że nic nie jest takie, jakie chciałabym, żeby było. W głębi duszy jestem romantyczką, wierzyłam zawsze w ludzi i to, że chcą jak najlepiej dla siebie i innych. Mam wrażenie, że pochodzę z innej epoki. Nie jestem osobą szczęśliwą, ani trochę, gdy widzę, co się dziś dzieje. Czy naprawdę jest tak, że nie mam prawa wierzyć, że dobro ludzkie naprawdę istnieje? Cały świat wali mi się na głowę. Zaczęło się od mojej starszej siostry, która odrzuciła mnie w chwili, gdy się urodziłam i do tej pory mnie nienawidzi. Zawsze toczyła ze mną wojnę, choć do dziś nie wiem, dlaczego. Kiedy skończyła 20 lat, definitywnie zerwała ze mną kontakt. Nie odzywa się, nie przyjeżdża do mnie, nie interesuje się tym, co u mnie, mimo że zawsze starałam się o ten kontakt. Nawet o moim wyjeździe na zagraniczny staż dowiedziała się kilka tygodni przed moim powrotem, a spędziłam tam kilka miesięcy... Nawet na matkę chrzestną swojego dziecka wolała wziąć koleżankę z pracy, z którą dziś i tak nie utrzymuje kontaktów niż mnie...
Wszyscy mnie ignorują, NIC mi się nie udaje. Czy tylko zimne egoistki mogą coś osiągnąć? Agnieszka
31.12.2014

Właściwie nie wiem po co to piszę, może tylko po to, żeby sobie jakoś ulżyć. Straciłam, mam wrażenie, nieodwracalnie wiarę w ludzi. Jestem kompletnie załamana faktem, że nic nie jest takie, jakie chciałabym, żeby było. W głębi duszy jestem romantyczką, wierzyłam zawsze w ludzi i to, że chcą jak najlepiej dla siebie i innych. Mam wrażenie, że pochodzę z innej epoki. Nie jestem osobą szczęśliwą, ani trochę, gdy widzę, co się dziś dzieje. Czy naprawdę jest tak, że nie mam prawa wierzyć, że dobro ludzkie naprawdę istnieje?

Cały świat wali mi się na głowę. Zaczęło się od mojej starszej siostry, która odrzuciła mnie w chwili, gdy się urodziłam i do tej pory mnie nienawidzi. Zawsze toczyła ze mną wojnę, choć do dziś nie wiem, dlaczego. Kiedy skończyła 20 lat, definitywnie zerwała ze mną kontakt. Nie odzywa się, nie przyjeżdża do mnie, nie interesuje się tym, co u mnie, mimo że zawsze starałam się o ten kontakt. Nawet o moim wyjeździe na zagraniczny staż dowiedziała się kilka tygodni przed moim powrotem, a spędziłam tam kilka miesięcy... Nawet na matkę chrzestną swojego dziecka wolała wziąć koleżankę z pracy, z którą dziś i tak nie utrzymuje kontaktów niż mnie...

x

Przyjaciele - no cóż. Przekonałam się, że tylko jedna osoba, która się nią nazwała, naprawdę nią jest. Znamy się od podstawówki, kilka razy traciłyśmy kontakt, ale jednak to ona jest osobą, na którą mogę liczyć i dziś, po ponad 10 latach od skończenia szkoły podstawowej nadal mogę na nią liczyć. A reszta? Zazwyczaj odwracała się, gdy tylko nadarzyła się taka okazja. Nigdy nie zapomnę sytuacji, w której znalazłam się dwa lata temu. Zbliżała się wielka okazja do świętowania, nie chcę przytaczać szczegółów, jednak impreza zapowiadała się przednia. Niestety, dwa dni przed nią trafiłam do szpitala. Nie miałam pretensji do nikogo, kto był na tym spotkaniu, jednak było mi niezmiernie przykro, że absolutnie wszyscy, którzy tam byli, zerwali ze mną kontakt. Zawsze tak jest. Wypada nagła sytuacja i wszyscy zaczynają cię kompletnie ignorować.

W firmie, której pracowałam też ludzie uważali mnie za intruza. Bo byłam ambitna, jednak nie wychylałam się. Gdy dostałam swoje pierwsze zlecenie, które wykonałam bezbłędnie, podszyła się pode mnie koleżanka z pracy, natomiast swój projekt podpisała moim nazwiskiem... Oczywiście nie było mowy o tym, że to ja zasłużyłam na laury - nikt mi nie uwierzył, a ona awansowała...

x

Jako że stwierdziłam, że skoro upadam, muszę też wstać, nie załamałam się. Poznałam cudownego chłopaka, zaczęłam wierzyć w siebie i w to, że w końcu będę mieć szczęście. Zaczęłam myśleć o własnej firmie, cała w skowronkach zwierzyłam się jednej bliskiej mi osobie, sąsiadce, z którą uważałyśmy się za siostry... Ona oczywiście ostudziła mój zapał, twierdząc, że w dzisiejszych czasach to nie może się udać... Wkrótce wyszło na jaw, że to ona była osobą, która podłożyła mi świnię. Nie dość, że odbiła mi faceta to właśnie dostała dotację na założenie firmy... Oczywiście w branży, o której jej wspomniałam.

Ciągle zawodzę się na ludziach, którzy twierdzą, że im na mnie zależy. Mam wrażenie, że zależy im na moich dobrach materialnych bardziej niż na kontakcie ze mną. Nawet rodzice ciągle usprawiedliwiają moją siostrę, mówiąc, że przecież to ja powinnam zabiegać o kontakt z nią, nie ona... Ile razy wstaję, tyle razy upadam i mam wrażenie, że w końcu nie będę mieć siły na to, żeby kolejny raz podnieść się po porażkach, których w moim życiu jest więcej niż sukcesów. Mogłabym je wymieniać bez końca. Czy w dzisiejszych czasach naprawdę trzeba być zimną egoistką, żeby osiągnąć choć odrobinę szczęścia? Czy robię za dużo, żeby uszczęśliwić innych? Czuję, że jeśli teraz czegoś nie zmienię, stanę się niedługo starą panną, bez przyjaciół, rodziny i perspektyw...

Agnieszka

Komentarze (30)

Ocena: 4.73 / 5
Anonim (Ocena: 5) 23.01.2015 15:11
Fakt,dziś dobrym ludziom żyje się gorzej.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.01.2015 20:47
nfnfnfn
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.01.2015 15:50
Tak, tylko egoiści do czegoś dojdą, jak okażesz choć trochę pomocy wezmą Cię za jelenia, na którym mogą żerować, a jak przyjdzie co do czego to Cię zostawią. Mało jest ludzi którym możesz ufać, ciężko ich znaleźć, cała reszta to ścierwoo na które nie ma co zwracać uwagi.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 31.12.2014 23:16
nie!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 31.12.2014 22:41
Ja już tyle razy przejechałam się w życiu na ludziach, że nic mnie nie ździwi i nie zaskoczy... Do nikogo się nie przywiązuję, mam kilka koleżanek na studiach, ale to tylko koleżanki, rzadko gdzieś razem wychodzimy, a tym bardziej żadnej się nie zwierzam.. W tym roku mamy naprawdę mało zajęć na uczelni.. Zamiast gdzieś się razem zgrać i wyjść to one wolą siedzieć całymi wieczorami na fejsie... Jak chce z kimś szczerze pogadać to gadam tylko z rodzicami, bo tylko do nich mam pełne zaufanie.Skupiam się na studiach, to jest w tej chwili dla mnie najważniejsze. Po prostu dbam o własny tyłek, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi. Nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą, mam swój honor.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo