Ograniczyłam kontakty syna z babcią. Robiła mu pranie mózgu w kościele! Iza

Jestem między młotem a kowadłem... Każdy wybór będzie dla kogoś zły. Marzyłam o normalnej rodzinie. Nawet nie podejrzewałam, że nagle tak się między nami popsuje. Zwłaszcza, jeśli chodzi o relacje z mamą. Zawsze była stanowcza i trudna, ale przecież chce dla mnie jak najlepiej. Wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę, urodziłam i ona dosłownie oszalała na punkcie wnuka. Lepszej babci nie można było sobie wyobrazić. W każdej chwili mogłam ją poprosić o pomoc i opiekę nad nim. Od 2. roku życia do pójścia do przedszkola to ona zajmowała się nim, kiedy wróciłam do pracy. Kolejne 2 lata też były w porządku. Rozpieszczała go, a synek dosłownie do niej lgnął. Sytuacja zaczęła być bardziej skomplikowana, kiedy skończył 5 lat. Wtedy mama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wychowywać go zgodnie ze swoimi przekonaniami. Doskonale wiedziała, co ja na to, ale uparcie robiła swoje. Chodzi o to, że my z mężem jesteśmy ateistami. Nie ochrzciliśmy dziecka i zupełnie pomijaliśmy temat wiary. Wierzącej babci się to nie podobało, ale niewiele mogła zrobić. No i zaczęła działać wbrew nam.  
Ograniczyłam kontakty syna z babcią. Robiła mu pranie mózgu w kościele! Iza
08.11.2014

Jestem między młotem a kowadłem... Każdy wybór będzie dla kogoś zły. Marzyłam o normalnej rodzinie. Nawet nie podejrzewałam, że nagle tak się między nami popsuje. Zwłaszcza, jeśli chodzi o relacje z mamą. Zawsze była stanowcza i trudna, ale przecież chce dla mnie jak najlepiej. Wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę, urodziłam i ona dosłownie oszalała na punkcie wnuka. Lepszej babci nie można było sobie wyobrazić. W każdej chwili mogłam ją poprosić o pomoc i opiekę nad nim. Od 2. roku życia do pójścia do przedszkola to ona zajmowała się nim, kiedy wróciłam do pracy.

Kolejne 2 lata też były w porządku. Rozpieszczała go, a synek dosłownie do niej lgnął. Sytuacja zaczęła być bardziej skomplikowana, kiedy skończył 5 lat. Wtedy mama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wychowywać go zgodnie ze swoimi przekonaniami. Doskonale wiedziała, co ja na to, ale uparcie robiła swoje. Chodzi o to, że my z mężem jesteśmy ateistami. Nie ochrzciliśmy dziecka i zupełnie pomijaliśmy temat wiary. Wierzącej babci się to nie podobało, ale niewiele mogła zrobić. No i zaczęła działać wbrew nam.

 

rodzina ateistów

Przez jakiś czas nie wiedzieliśmy, o co tak naprawdę chodzi. Czasami syn zostawał u niej na pół dnia. Na pewno się bawili, babcia coś dla niego ugotowała, standard. Potem wyszło na jaw, że w tym czasie ona zabierała go wiele razy do kościoła. W domu uczyła modlitw. On się tym nie chwalił, ale raz dla zabawy zaczął odmawiać „Ojcze nasz” i wszystko się wydało. Od nas się tego nie mógł nauczyć, w przedszkolu nie mają religii, więc to na pewno jej sprawka. Zapytałam i nawet nie zaprzeczyła.

Powiedziała, że skoro my zaniedbujemy jego rozwój duchowy, to ona ma obowiązek się tym zająć. Była nawet u proboszcza, żeby zapytać, jak wygląda kwestia chrztu w takim wieku. Wściekłam się strasznie i przez jakieś 2 tygodnie ograniczyliśmy kontakty do minimum. Syn nie zostawał u niej sam. Widywaliśmy się tylko wszyscy razem. Wreszcie podobno zrozumiała, że tak nie powinna i przysięgła, że już nic nie zrobi wbrew naszej woli. Uwierzyłam, bo to jednak mama. Przecież by mnie nie okłamała.

rodzina ateistów

Niestety, znowu mnie zawiodła. Znalazłam u syna w pokoju jakieś święte obrazki. Poprosił mnie też o koraliki, bo chciał sobie zrobić coś takiego, co ma babcia. Domyśliłam się, że chodzi o różaniec. Okazało się, że zamiast mu zapewnić jakieś atrakcje, to ona razem z nim odmawia tę modlitwę. Tak, jakby się nie mogła powstrzymać. Potem przyłapałam ich, jak wychodzą z kościoła. Wystarczyło wyjść wcześniej z pracy – mama go często odbierała, kiedy miałam się spóźnić. Zobaczyłam, że nie można jej ufać i nawet nie chciało mi się już o tym gadać.

Od jakiegoś czasu znowu jest cisza. Syn odwiedza babcię tylko w weekendy razem ze mną lub mężem. On tęskni, ona tęskni, ja się z tym źle czuję, ale co mam zrobić? Najbliższa mi osoba nie jest w stanie uszanować moich poglądów. Ja sobie nie życzę, żeby ona prała mu mózg, kiedy ja nie patrzę. Mam prawo wychowywać dziecko tak, jak uważam. A dochodzi do sytuacji, że ja mówię jedno, ona drugie i chłopak wreszcie zgłupieje. Nie wiem co dalej...

Iza

Komentarze (70)

Ocena: 4.96 / 5
Anonim (Ocena: 5) 13.11.2014 15:24
Moje poglądy nie mogą być prokatolickie, gdyż obecnie nie uważam żadnej religii lub jej braku za drogę odpowiednią dla mnie. A wracając do Pani postu.. Po pierwsze kultura, historia, religia i wiele innych aspektów otaczającego nas świata przeplatają się ze sobą. Oznacza to, że odizolowanie się od jednego aspektu wpłynie na postrzeganie innych. W jakiś sposób go ograniczy. Da dziecku niepełny obraz otaczającej go rzeczywistości. Proszę mi powiedzieć, w jaki sposób dziecko ma dokonać suwerennego wyboru czy być wyznawcą danej religii czy też w nic nie wierzyć, skoro docierać będą do niego strzępy informacji? Mama powie że nie wierzy, że bóg wg niej nie istnieje i opiera swoje poglądy na (tutaj argumentuje). Mama zakazała babci rozmów o "bozi" więc dziecko wie że niektórzy wierzą że bóg jest, że coś tam zrobił i tyle. Jak na takiej podstawie dokonać suwerennego wyboru? Zaraz zaczną się krzyki, że się w szkole dowie, w telewizji usłyszy itd. No dobrze. Ale proszę mi powiedzieć w takim razie, co Pani wie o religii przykładowo ortodoksyjno judaistycznej? Czy ta wiedza jest wystarczająca aby podjąć decyzję o jej akceptacji bądź potępieniu? Nie mówię, żeby dziecko chrzcić. Nie mówię żeby zrobić z niego wyznawcę. Ale skoro ma wokół siebie ludzi o różnych poglądach to czy nie warto aby dziecko poznawało te różne poglądy? Babcia zabierze do kościoła, babcia nauczy modlitw, ale powtarzam to nie zrobi z dziecka Katolika, co najwyżej pozwoli poznać religię babci i pozwoli mieć wpływ na dorosłą, dojrzałą decyzję dziecka. Mama w tym czasie wyłoży dlaczego jest ateistką. Przedstawi swoje odczucia. I w tym momencie dziecko ma pełny obraz ateizmu i katolicyzmu. I dziecko (już dorosłe) świadomie będzie mogło wybierać. Żeby coś wybrać, żeby wiedzieć że ta rzecz, ta decyzja jest słuszna to niestety trzeba to poznać. Przykład niereligijny: synek zapatrzony w tatę. Tata typowy kibol. Co mecz dziecko słyszy slogany,agresywne nastawienie taty do drużyny przeciwnej. Koledzy taty też to powtarzają. Koledzy taty i tata z chęcią dali by popalić tej przeciwnej drużynie. Jak zachowa się dziecko gdy podrośnie i spotka kibica przeciwnej drużyny? Jak będzie zachowywało się na meczach? Są wyjątki, ale większość zachowa się tak jak rodzic. Przejmie postawę ojca. Porównanie jest wyolbrzymione i to bardzo. I nie chodzi mi o postawę rodzica, ale o wychowanie w izolacji poglądowej.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.11.2014 15:15
f
odpowiedz
kula (Ocena: 5) 12.11.2014 21:16
skoro dałaś go na wychowanie, to teraz uszanuj to, co mu Twoja matka przekazuje, nie miałaś czasu dla dziecka, a babcia miała.....
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.11.2014 19:50
Jeśli chcesz wychować dziecko według własnych przekonań i nikt nie ma prawa się w to wtrącać, niestety ale w tej chwili ograniczenie ich kontaktów będzie jedynym słusznym wyjściem, skoro nie możesz jej ufać. Pamiętaj tylko, że za jakieś 10 lat dziecko nabierze własnego rozumu i pozwól mu wtedy samemu zdecydować czy chce wierzyć, czy nie.
odpowiedz
Avenal (Ocena: 5) 10.11.2014 22:04
Da się zauważyć oburzenie co poniektórych w komentarzach. Rodzic ma prawo wychowywać dziecko zgodnie ze swoimi przekonaniami, szczególnie w przypadku 5 latka. Gdyby syn był straszy należałoby oczywiście dać mu wybór, jednak w obecnej sytuacji trudno mówić o jakimkolwiek wyborze. Co ma zrobić 5 latek prowadzony do kościoła i nakłaniany do modlitw przez babcię? Wątpię, aby babcia ta pytała się wpierw wnuka o zdanie, czy chce iść do kościoła. Chłopak babcie kocha, lubi z nią spędzać czas, ale wątpię, aby praktyki religijne były dla niego "rozrywką". Uważam, że powinnaś pozwolić widywać się babci z wnukiem tylko w obecności twojej lub twojego męża. Tak będzie lepiej, przynajmniej na razie. Należy trzymać się tego konsekwentnie, być można babcia prędzej czy później zrozumie. Nie możesz pozwolić sobie, aby babcia wychowywała Twoje dziecko sprzecznie z Twoimi poglądami. Jest to indoktrynacji, w dodatku za Twoją zgodę. Dlaczego babcia pomyślała o chrzcie? Nie planowałaby tego, gdybyś zainterweniowała wcześniej. To Twoje dziecko, nie Twojej mamy, pamiętaj. :) Ogólnie uważam, że najlepiej jest wychowywać dzieci w neutralności religijnej, aby same mogły wybrać, kiedy dorosną. Sama jestem ateistką, ale staram się patrzeć na tego typu sprawy nie przez pryzmat moich poglądów, a obiektywnie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo