Nastolatki za dużo oczekują od rodziców! Same weźcie się do roboty... Daria, 18 l.

Chciałabym odpowiedzieć na list Kingi, która ma okrutnie wielki żal do rodziców o to, że nie maja pieniędzy i tym samym nie spełniają jej zachcianek. Zacznę od tego, by uświadomić wszystkich, którzy tego nie wiedzą, i utwierdzić w przekonaniu - tych, którym to jest znajome, o tym, w jakich czasach żyjemy. Ja sama mam 18 lat, dwoje rodzeństwa. Przede mną decydujący moment życia. Muszę wybrać dobry kierunek studiów, by dążyć do tego - by moje dziecko w przyszłości nie musiało gdziekolwiek pisać i się na mnie żalić. Nigdy nie byłam rozpieszczana przez rodziców,  nie miałam też luzów przez to, że jestem najmłodsza. Nie przypominam sobie także momentów, bym kiedykolwiek miała czegoś w nadmiarze, czegoś ponad normą. Pewnie jak to czytasz - o ile to robisz, zadajesz pytanie w moim kierunku - co posiadasz na własny użytek, co jest twoją własnością, rzeczą prywatną, że śmiesz się porównywać ze mną, z moją sytuacją. A więc już Ci mówię. Mam telefon - dotykowy, jeden z lepszych - że tak powiem. Ale stłumię Twój śmiech po przeczytaniu tego zdania. Sama, robiąc biżuterię uzbierałam na niego. Odmawiałam sobie jakichś niezdrowych rzeczy, znajdowałam sposoby na dorobienie w weekendy. Bo miałam cel. Nie chciałam nic brać od rodziców, bo wiem, że i tak mają ciężko. A to jest tylko moją zachcianką.  
09.04.2014

Chciałabym odpowiedzieć na list Kingi, która ma okrutnie wielki żal do rodziców o to, że nie maja pieniędzy i tym samym nie spełniają jej zachcianek. Zacznę od tego, by uświadomić wszystkich, którzy tego nie wiedzą, i utwierdzić w przekonaniu - tych, którym to jest znajome, o tym, w jakich czasach żyjemy. Ja sama mam 18 lat, dwoje rodzeństwa. Przede mną decydujący moment życia. Muszę wybrać dobry kierunek studiów, by dążyć do tego - by moje dziecko w przyszłości nie musiało gdziekolwiek pisać i się na mnie żalić.

Nigdy nie byłam rozpieszczana przez rodziców,  nie miałam też luzów przez to, że jestem najmłodsza. Nie przypominam sobie także momentów, bym kiedykolwiek miała czegoś w nadmiarze, czegoś ponad normą. Pewnie jak to czytasz - o ile to robisz, zadajesz pytanie w moim kierunku - co posiadasz na własny użytek, co jest twoją własnością, rzeczą prywatną, że śmiesz się porównywać ze mną, z moją sytuacją. A więc już Ci mówię. Mam telefon - dotykowy, jeden z lepszych - że tak powiem. Ale stłumię Twój śmiech po przeczytaniu tego zdania. Sama, robiąc biżuterię uzbierałam na niego. Odmawiałam sobie jakichś niezdrowych rzeczy, znajdowałam sposoby na dorobienie w weekendy. Bo miałam cel. Nie chciałam nic brać od rodziców, bo wiem, że i tak mają ciężko. A to jest tylko moją zachcianką.

 

I wiesz co? Mam go od miesiąca. I tak. Cieszyłam się nim przez pierwsze dni. Ale teraz czuję się uwiązana do niego. On mi szczęścia nie daje. Drugą rzeczą jest laptop - czy muszę dodawać skąd miałam na niego pieniądze? Zbierałam na niego przez 1,5 roku. Nic nie jest od razu, na pstryknięcie palcem. Ja to wiem. Ty także. Czy posiadanie tego sprzętu, wpłynęło na jakość mojego życia? Tak. Na gorsze. Jestem osobą, która wiele czasu spędza na stukaniu w klawiaturę. A gdzie nauka? Matura? No właśnie. To są współcześni mordercy czasu, z którymi nie da się walczyć. 

Zarzucasz swoim rodzicom, że mają kiepską pracę, bo są bez wykształcenia. Strzelam, że jeśli masz 17 lat, to Twoi rodzice w Twoim wieku mieli obowiązkowy język rosyjski na zajęciach. Wtedy były inne czasy. Trzeba było jak najszybciej skończyć szkołę - wziąć się do roboty, by pomóc rodzicom w utrzymaniu rodziny - często wielodzietnej. Ty - znasz angielski. Twoi rodzice – rosyjski. Widzisz różnicę? Wynika ona stąd, że teraz tylko angielski się liczy. Ludzie znający rosyjski mają zamknięta drogę do robienia kariery. Co z wakacjami? Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek gdzieś wyjechała. Czy dlatego, że nas nie stać? Nie. Dlatego, bo moi rodzice pragną dać nam to, co jest naprawdę ważne w życiu, a nie wyrzucać pieniądze w błoto.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wyjeżdżając na wakacje często pozbywamy się średnio w tydzień gotówki, która pozwoliłaby nam wyżywić 3-4 osobową rodzinę przez miesiąc? Nie kupuję ubrań w „zwykłym” H&M lub innych sieciach sklepowych. Wybieram się na zakupy do lumpexu lub na zwykły bazar. Dlaczego? Ponieważ wiem, jak ciężką pracą są zarobione pieniądze, które trzymam w ręce. Ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie jeden ciuch z second-handu jest lepszy od najnowszej kolekcji w sklepie z wyższej półki. Jeśli tak bardzo przejmujesz się reakcją innych to proszę - bądź taka jak oni, chciej być taką. Ale pamiętaj także, że każdy z nas jest wartościowy. 

Każdy z nas coś znaczy w tym świecie. Nie rób nic przeciwko sobie. Jesteśmy tak podobne do siebie, lecz tak różne. Wiesz czemu? Bo kieruje się jedną zasadą w życiu: Nie staraj się, by inni Cię lubili. To oni mają się starać, byś to Ty ich polubiła. Nie mówię tak jak inni, że jesteś pusta i masz zbyt wygórowane wymagania. Lecz po prostu pragniesz tego czego nie masz i co tym samym uważasz za niezbędne nastolatce. Gdybyś otrzymała to wszystko, o co prosisz. zauważyłabyś, że wcale tego nie potrzebowałaś, że to tylko wadzi Ci w tym, by żyć jak chcesz...

Daria

Komentarze (86)

Ocena: 5 / 5
Anonimowa (Ocena: 5) 30.05.2014 23:44
Wreszcie ktoś, kto myśli jak ja i moi rodzice. Tylko,że u nas nie jest źle z pieniędzmi, a po prostu z zasady uczą mnie szacunku do pieniądza. I wiecie co? Jak słyszę,że znajomym rodzice kupili telefon "bo prosili" za minimalną krajową to mnie osłabia. Sama na wszystko oszczędzam i wiem,że stojąc np. za kasą w Reserved musiałabym pracować (nie wydając ani złotówki na inne rzeczy) około 200h. Mam szacunek do pracy,mimo że nigdy nie pracowałam ciężko. Ubrania łączę : trochę TANICH ciuchów z sieciówek ( promocje,rabaty) z sh. Wtedy cała wyglądasz drogo :)
odpowiedz
Ruda (Ocena: 5) 24.04.2014 07:34
To prawda niektóre nastolatki są tak rozpuszczone że aż żal patrzeć wyciągają tylko rękę żeby dać jej kasę i nie interesują się niczym innym niż ciuchy i kosmetyki . Nie wszystkie takie są ale zdecydowana większość niestety tak
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.04.2014 23:10
77
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.04.2014 10:18
racja! w sumie zanim nie poszlam do pracy nie rozumialam tego jak cięzko sie zarabia. A teraz jestem na ost roku studiow i pracuje na pelny etat i to jest masakra ale doceniam wartość pieniedzy i praktycznie szkoda mi wydac na cokolwiek
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.04.2014 12:28
W końcu ktoś sprawił, że odzyskałam nieco szacunku do współczesnego nastolatka
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo