Jestem za głupia, by pomagać córce w lekcjach! M., 27 l.

Mam 27 lat i 9-letnią córkę. Łatwo policzyć, że urodziłam dość wcześnie. Wcale tego nie żałuję, bo uważam, że dobrze sobie poradziłam. Niektórzy się załamują, wpadają w patologię, a mnie to jakoś ominęło. Tata Kamilki wcale nie zniknął, tylko został moim mężem i wszystko jest dobrze. Wiadomo, że wiele rzeczy mnie ominęło, nie mogłam długo cieszyć się młodością, ciężko było nadrabiać zaległości w szkole, ale nie ma tego złego. Pogodziłam się z tym, ale teraz znowu mam wątpliwości. Nie wiem czy słuszne, ale z roku na rok wydaje mi się, że jestem coraz gorszą mamą... Kocham mój Skarb nad życie i robię wszystko, by nigdy jej niczego nie zabrakło, ale tu nie chodzi o te sprawy. Mam wrażenie, że nigdy nie będę dla niej autorytetem, bo po prostu nie ogarniam tego, czego uczy się w szkole. Sama przychodzi do mnie po pomoc, a ja rozkładam ręce, albo odsyłam ją do męża. On jest wystarczająco zmęczony po pracy, a ja mu dokładam roboty. Sama nie umiem.  
20.02.2014

Mam 27 lat i 9-letnią córkę. Łatwo policzyć, że urodziłam dość wcześnie. Wcale tego nie żałuję, bo uważam, że dobrze sobie poradziłam. Niektórzy się załamują, wpadają w patologię, a mnie to jakoś ominęło. Tata Kamilki wcale nie zniknął, tylko został moim mężem i wszystko jest dobrze. Wiadomo, że wiele rzeczy mnie ominęło, nie mogłam długo cieszyć się młodością, ciężko było nadrabiać zaległości w szkole, ale nie ma tego złego. Pogodziłam się z tym, ale teraz znowu mam wątpliwości. Nie wiem czy słuszne, ale z roku na rok wydaje mi się, że jestem coraz gorszą mamą...

Kocham mój Skarb nad życie i robię wszystko, by nigdy jej niczego nie zabrakło, ale tu nie chodzi o te sprawy. Mam wrażenie, że nigdy nie będę dla niej autorytetem, bo po prostu nie ogarniam tego, czego uczy się w szkole. Sama przychodzi do mnie po pomoc, a ja rozkładam ręce, albo odsyłam ją do męża. On jest wystarczająco zmęczony po pracy, a ja mu dokładam roboty. Sama nie umiem.

 

Zawsze byłam dobrą uczennicą. W podstawówce czerwony pasek, później ze dwa razy też się zdarzyło. Nie powiem, że kończyłam szkołę z samymi piątkami, ale mocne czwórki były ze wszystkiego. Nigdy nie czułam się tak głupia, jak teraz. Wszyscy wróżyli, że nie skończę liceum i nie zdam matury, a jednak się zawzięłam i bez poślizgu zaliczyłam. I to lepiej, niż większość moich koleżanek. Ale co z tego, skoro na niewiele się to zdało...

Moja córka każdego dnia mnie zadziwia. Wydaje mi się, że ma bogatsze słownictwo, niż ja, kiedy byłam 10 lat starsza od niej. Wiadomo, że czasy się zmieniają, ale to mnie przeraża. Czasami nie wiem, o co jej chodzi. To jednak najmniejszy problem, bo jeszcze gorzej jest ze wspólnym odrabianiem lekcji. W pierwszej klasie dawałam radę. W drugiej też, ale teraz muszę czytać jej podręczniki, żeby cokolwiek ogarnąć.

Przy matematyce nie ma ze mnie kompletnie żadnego pożytku. Zawsze byłam humanistką, ale chyba wypadałoby znać podstawowe terminy i równania? Ja w ogóle nie wiem, o co tam chodzi. To samo z elementami przyrody – jakieś drzewka, listki, zwierzątka. Nie potrafię ich nawet nazwać. Czasami siedzimy tak godzinami, ja staram się nadrobić zaległości, ale co to daje... Czasem uda nam się coś rozwiązać, ale mnie jest wstyd.

Czuję się z tym strasznie. Do tej pory uważałam się za osobę może nie wybitną, ale rozgarniętą. Potrafię mówić i pisać po polsku, nie brakuje mi wiedzy na wiele tematów, a teraz głowię się nad zadaniami trzecioklasistki... Nie pamiętam, żebym uczyła się podobnych rzeczy. A na pewno nie w podstawówce!

M.

Komentarze (67)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 28.05.2014 00:28
:/
odpowiedz
ok (Ocena: 5) 12.04.2014 22:52
tyr
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.02.2014 21:10
to żart?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.02.2014 16:04
...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.02.2014 13:59
pewnie studiowałaś pedagogikę zaocznie
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo