Chłopakowi jest głupio, bo za wszystko płacę. Co w tym złego?! Paulina

Strasznie nie lubię rozmawiać o pieniądzach, ale inaczej się chyba nie da. Zwłaszcza, że odgrywają sporą rolę w moim związku. Na pewno nie z mojej winy, ale wiadomo, jacy są faceci. Każdy chciałby być bogaty, finansować randki, wyjazdy i tym podobne rzeczy, ale mało kogo na to wszystko stać. Mój chłopak studiuje na 3 roku, dziennie, a do tego bardzo trudny kierunek. Albo się uczy, albo spotyka się ze mną, albo śpi, więc na żadną dodatkową pracę nie ma szans. Utrzymuje się z tego, co dadzą mu rodzice. Na życie wystarcza, ale na przyjemności już nie. Ja jestem w innej sytuacji, bo studiuję zaocznie i mogłam sobie pozwolić na to, żeby od pierwszego roku pracować. Od lat w tej samej firmie, coraz wyższe stanowisko i pieniądze. Nie jestem jakoś strasznie bogata, ale na pewno nie muszę przesadnie oszczędzać. Wydawało mi się normalne, że chcę się tym z nim podzielić. On czuje się z tym głupio i sama nie wiem, co z tym zrobić.  
06.02.2014

Strasznie nie lubię rozmawiać o pieniądzach, ale inaczej się chyba nie da. Zwłaszcza, że odgrywają sporą rolę w moim związku. Na pewno nie z mojej winy, ale wiadomo, jacy są faceci. Każdy chciałby być bogaty, finansować randki, wyjazdy i tym podobne rzeczy, ale mało kogo na to wszystko stać. Mój chłopak studiuje na 3 roku, dziennie, a do tego bardzo trudny kierunek. Albo się uczy, albo spotyka się ze mną, albo śpi, więc na żadną dodatkową pracę nie ma szans. Utrzymuje się z tego, co dadzą mu rodzice. Na życie wystarcza, ale na przyjemności już nie.

Ja jestem w innej sytuacji, bo studiuję zaocznie i mogłam sobie pozwolić na to, żeby od pierwszego roku pracować. Od lat w tej samej firmie, coraz wyższe stanowisko i pieniądze. Nie jestem jakoś strasznie bogata, ale na pewno nie muszę przesadnie oszczędzać. Wydawało mi się normalne, że chcę się tym z nim podzielić. On czuje się z tym głupio i sama nie wiem, co z tym zrobić.

 

Żeby to dziwnie nie zabrzmiało – ja mu nie płacę za mieszkanie, nie pokrywam rachunków i nie daję kieszonkowego. Ale kiedy wymyślę, że moglibyśmy pójść do kina, lepszej restauracji, albo wyjechać na weekend, to wydaje mi się normalne, że za to zapłacę. Stać mnie, to co to za problem? W przeciwnym wypadku moglibyśmy siedzieć w domu, albo od wielkiego święta zjeść coś w fast foodzie. Ja lubię trochę inne klimaty. On też nie narzeka, ale tutaj odzywa się jego ambicja.

Już kilka razy mi odmówił i wymyślał jakieś niestworzone historie, żeby tylko nie pójść do klubu czy na obiad. Gdyby mógł mi postawić takie wyjście, to jestem pewna, że miałby czas i ochotę. Na razie nie zapowiada się na to, żeby jego sytuacja finansowa miała być lepsza, więc co robić? Unikać takich sytuacji, żeby nie było mu głupio? Nie chciałabym takiego związku. Czasami trzeba się rozerwać, a wiadomo, że to kosztuje.

Rozumiem, że to dla niego niekomfortowe, kiedy płacę rachunek w restauracji, albo kupuję bilety do kina. On stoi obok, jak jakiś ubogi krewny, a dziewczyna wszystko finansuje. Ale to wygląda tak tylko z jego perspektywy. Ja tak o tym na pewno nie myślę! Mam, to płacę. On kiedyś będzie miał, to sam zapłaci. Nie rozumiem za bardzo problemu. Bardzo się cieszę, że poświęca się nauce, bo kiedyś to przyniesie dobre efekty. Na razie nie powinien się tym przejmować.

A przejmuje się strasznie, bo nawet jak o tym nie mówi, to widzę to po jego minie. Jak mam go przekonać, że to nic złego? Już zdążyłam wykupić wyjazd w góry, bo on będzie miał przerwę między semestrami, a ja biorę urlop. Myślałam, że rozerwiemy się gdzieś z dala od miasta, ale z takim nastawieniem... Nie wiem czy się znowu zgodzi.

Paulina

Komentarze (40)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 08.02.2014 17:03
Mam podobną sytuację. Jedyna różnica leży w tym, że ja również jestem utrzymywana przez rodziców, podczas gdy on zarabia(pomijam już kwestie tego, kto, co, gdzie i jak studiuje, bo to nieważne). Mój chłopak zawsze upiera się, że chce płacić za nasze wyjścia i przyjemności, bo on cyt. "pracuje na nasze przyjemności", a mi za każdym razem jest ogromnie głupio. Nie jestem uboga, pieniążki jako takie mam, ale zawsze odmawia, bym ja płaciła nawet za drobnostki. Problem nie leży więc w majętności a w jego poczuciu... honoru? Zawsze podczas takich sytuacji boje się, że nieświadomie go wykorzystuje pozwalając mu przejąć kwestie płatności. Chyba nie byłabym dobrą utrzymanką, bo nie mogę się odnaleźć w takiej sytuacji.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2014 23:15
A dlaczego nam to mówisz, a nie chłopakowi? Szczerość w związku to podstawa!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2014 19:31
pogadaj z nim
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2014 18:48
v
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2014 16:55
gdy idziecie na randkę dawaj mu swoje pieniądze i mów żeby to on zdecydował gdzie chce cię zabrać wtedy będzie tak jakby to on stawiał za swoje
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo