Nie mogę znieść jego zachowania... Po rozstaniu udaje, że mnie nie zna! Asia

Za dużo czasu spędzam myśląc o kimś, kto już dawno o mnie zapomniał. Zacznę może od początku - rozstałam się z facetem, którego chyba do dziś bardzo kocham… Mieszkaliśmy ze sobą jakoś ponad rok i byliśmy zaręczeni. Każdego napotkanego mężczyznę porównuję do niego. Znajomi twierdzą, że nawet faceci których poznaję są bardzo podobni do niego.
Bardzo często myślę o nim, choć to nie ma sensu... Doceniłam swojego ex dopiero po rozstaniu. Przez tyle miesięcy, kiedy był tak naprawdę mój, nigdy nie pokazałam mu, że mi na nim zależy. Dopiero zdałam sobie sprawę, ile dla mnie znaczy, kiedy było już za późno. Ale sama zostawiłam faceta i nie mogę nikomu wytłumaczyć, a zwłaszcza sobie, dlaczego… Bo przecież to, że nie pasowała mi jego rodzina i że ciągle się kłóciliśmy nie jest wytłumaczeniem! Zwłaszcza, że to ja byłam prowodyrem wielu kłótni. I nie powinnam mieć do nikogo pretensji, bo to moja wina. I chyba to jest najgorsze bo sama to zepsułam. Choć zachował się nie w porządku, kiedy się wyprowadzał, potrafię go zrozumieć. Ja wiele razy była taka, więc nie powinnam mieć do niego żalu. I tak na prawdę nie pamiętam złych chwil, tylko te dobre.  
24.01.2014

Za dużo czasu spędzam myśląc o kimś, kto już dawno o mnie zapomniał. Zacznę może od początku - rozstałam się z facetem, którego chyba do dziś bardzo kocham… Mieszkaliśmy ze sobą jakoś ponad rok i byliśmy zaręczeni. Każdego napotkanego mężczyznę porównuję do niego. Znajomi twierdzą, że nawet faceci których poznaję są bardzo podobni do niego.
Bardzo często myślę o nim, choć to nie ma sensu... Doceniłam swojego ex dopiero po rozstaniu. Przez tyle miesięcy, kiedy był tak naprawdę mój, nigdy nie pokazałam mu, że mi na nim zależy. Dopiero zdałam sobie sprawę, ile dla mnie znaczy, kiedy było już za późno.

Ale sama zostawiłam faceta i nie mogę nikomu wytłumaczyć, a zwłaszcza sobie, dlaczego… Bo przecież to, że nie pasowała mi jego rodzina i że ciągle się kłóciliśmy nie jest wytłumaczeniem! Zwłaszcza, że to ja byłam prowodyrem wielu kłótni. I nie powinnam mieć do nikogo pretensji, bo to moja wina. I chyba to jest najgorsze bo sama to zepsułam. Choć zachował się nie w porządku, kiedy się wyprowadzał, potrafię go zrozumieć. Ja wiele razy była taka, więc nie powinnam mieć do niego żalu. I tak na prawdę nie pamiętam złych chwil, tylko te dobre.

 

Zawsze nie odpowiadała mi jego rodzina choć wiem, że to nie z nimi bym żyła, tylko z Nim. Mogłam udawać, że ich lubię. Może nie dorosłam do tak poważnego związku... Była między nami niewielka różnica wieku, której się tak naprawdę nie czuło… A może tylko w moim przypadku tak było. Żałuję, że ten związek mi nie wyszedł - nie wiem czy dlatego, że to był mój pierwszy poważny związek... A może dlatego, że po raz pierwszy się zakochałam. I pewnie zawsze będę go pamiętać.Najgorsze jest to,że nie mogę wymazać tego wszystkiego z pamięci.

Miałam w nim bardzo duże oparcie, niestety on we mnie nie miał, byłam okrutna nie raz raniłam go swoim zachowaniem. Trudno mu się ze mną żyło, ponieważ mam trudny charakter, jestem osobą wybuchową. Zrozumiałam, dlaczego chciał mnie odizolować od rodzinny - zawsze chciał dla mnie dobrze. A ja tego wtedy nie rozumiałam, byłam głupia… A może nie chciałam zrozumieć! Zawsze zapewniał mnie o swojej miłości, ale szybko znalazł sobie inną. Nie wiem, czy to z jego strony było prawdziwe, bo przecież jak by kochał, to czy by się związał z inną tak szybko?

Ja niestety nie mogłam o nim zapomnieć, choc nie raz próbowałam. Za bardzo byłam z nim zżyta. Był jedyną osobą, która mnie tak naprawdę znała i rozumiała. Po zerwaniu pomogli mi znajomi, ponieważ wyciągnęli mnie z domu, żebym tak o nim nie myślała i odreagowała. Bardzo szybko znalazł sobie inną... Ze mną też szybko się związał, może po prostu on robi tak, bo dzięki temu szybciej zapomina o poprzedniej? Ja niestety nie mogłam tak szybko kogoś mieć, choć spotykałam naprawdę fajnych facetów. Ale żaden nie był taki jakbym chciała… Nie był taki, jak on. Każdy facet, którego spotkałam, miał przerąbane, że mnie spotkał… Wiem, że robiłam źle, zbyt wiele osób skrzywdziłam. Spotykałam się z jednym, myśląc o drugim. Może na siłę chciałam kogoś mieć...

Niedawno dowiedziałam się, że mój ex znowu jest wolny i teraz znowu o nim myślę  tak często. Nie wiem, co mam zrobić. Po zerwaniu próbowaliśmy do siebie wrócić, ale znowu coś poszło nie tak. Może zabrakło nam siły żeby walczyć? Pozwoliliśmy odebrać sobie to wszystko osobom trzecim. I to było najgorsze, bo z dnia na dzień, straciłam coś, co dawało mi szczęście i nadawało mojemu życiu sens. Może i zależało obu stronom, ale co z tego!!! Skoro żadne z nas nie wyciągnęło ręki, by schwytać to, co upadło... Nasze uczucie przestało istnieć i każde z nas poszło w inną stronę. Ja chciałam walczyć znowu, ale zbyty dużo rzeczy się stało i nie mogłam tego zrobić. Wszyscy mi kazali zapomnieć, ale niestety to nie jest takie łatwe. Może dlatego, że za często myślę o nim, co by było gdyby, co bym mu powiedziała, czy to by w czymś pomogło...

Zastanawiałam się, co robi, jak się czuje… Kilka razy nawet go spotkałam, ale udał, że mnie nie zna. Dlaczego ktoś, kto był dla kogoś tak bardzo ważny, traktuje cię jak kogoś obcego? Czy naprawdę już o mnie zapomniał?ZACZĘLIŚMY JAKO NIEZNAJOMI I TAK SAMO ZAKOŃCZYLIŚMY. On zawsze był dla mnie ważny i znaczył wiele. Choć może tego nie okazywałam, ale tak było. Wiedzieliśmy o sobie wszystko! Zawsze wiedziałam, że o wszystkim mogę mu powiedzieć. Nie doceniałam go i może dlatego tak jest. Największy ból sprawiło mi jedno - że ktoś zranił mnie słowami, a on nic nie zrobił. Ja nigdy nie dałam złego słowa na niego powiedzieć .
Dużo by tu pisać, ale wydaje mi się, że przybliżyłam Wam moją sytuację... Co robić?

Asia

Komentarze (26)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 06.02.2015 19:27
test
odpowiedz
ola (Ocena: 5) 03.02.2014 11:28
Moja hostoria jest podobna:) Znamy się od dziecka i zawsze w przeszłości coś pomiędzy nami było....Skończyłam studia i wycjechałam do Londynu, dziwne ale płakałam, że juz jego nie zobacze, a to było 7 lat temu. Po około 2 latach nawiązaliśmy kontak ze sobą, nocne rozmowy, skype, tak dobrze mi się z nim rozmawiało. Zazwyczaj urlop spędzałam w domu u rodziców w tej samej wiosce co on. Święta w domu, napisałam do niego, spotkaliśmy się i stało się poszliśmy do łożka. Na drugi dzięń jakieś małe spotkanie, kino, kawa i ja wróiłam do Londynu. Napisał mi, że chce być ze mną, ja byłam w szoku chciałam przerwy, jakieś poł roku bez kontaktu, bałam się związku, niepowodzenia.... Zabolało go to, ale wytrzymał. W czerwcu przyleciał do mnie i chyba wtedy się zaczeło. Przez następne trzy lata spotkania, ja w Londynie on w Polsce. Był dobry, starał się robił wszysko co chciałam. opiekował się mną. Powtarzał, ze mnie kocha, choć wiedział, ze ja sie tego boję. Nie pytał kiedy wrócę do Polski. Mi tak było wygodnie, miałam swoje życie w Londynie, a spotykaliśmy się raz na jakiś czas. Chciałm zaoszczędzić na swoje mieszkanko, on chciał żebym mieszkała z nim, ale po raz koleny mi uległ powiedział ok, kupisz i wracaj, zamieszkamy razem. Ja obiecywałam mu przez 2 kolejne lata, ze wracam na świeta na stałe, on stawał na głowie, żeyby skończyć dom dla nas. Gdzieś pomiędzy tym nasz kontakt się osłabił, ja za bardzo dązyłm do zrealizownia swoich celów, zawsze coś wymyślałm, a może to jeszcze, a może to jeszcze. W końcu w pażdzierniku kupiłam mieszkanie, on prawie skończył swój dom, powiedziałm mu, że jeszcze troche i wracam. Wróciłam do Londynu i zaczełam wymyślać, ze nie wiem kiedy wracam, że wszystko mnie męczy, łącznie z nim. Chciałam się roztać, powiedziałam, że prawdziwy związek stworzymy dobiero w Polsce, że nie wiem co niego czuje, choć powinnam już to wiedzieć......Powiedział ok, nie walczył miał dość. Nie dzwonił, nie pisał, ja tez nie dzwoniłam, bałam się , miałam poczucie, ze trace coś ważnego. Po ok miesiącu zadzwoniłam, powiedziałam, że za dwa dni będe w Polsce. Mieszane uciucia, odbierałam właśnie swoje mieszkanie, chciałm się spotka, ratować to. Poleciałam, na drugi dzień poszłam do niego. Trzymał dobrze, remont w jego domu postępował, przytuliłm się, ale był jakis taki inny. Chciałam się spotkać w moim mieszkaniu na drugi dzień, wypić butelke wina, pogadać, spedzić noc ze sobą. Powiedział ok. Czekałm całą noc , a on nie przyjechał. Przepłakałam całą noc. Na drugi dzięń sie spotkaliśmy wieczorem, rozmawialiśmy w aucie. Pamiętam jak przez mgłę, płakałam, powiedziałam, że tak będzie lepiej, że wróce do Londynu,że zapomne, nie prosiłam, żeby wrócił, nie powiedziałam, że kocham. On mi kazał obejrzec odcinek Mentalisty, gdzie pada jedno stwierdzenie. Wróciłam do domu do Londynu, tuż przed świętami. Było mi żle, ale jakś sie trzymałm, miałam nadzieje, że przyleci. Codziennie do niego pisałam, dzwoniłam. Był jakiś inny, pisał, ze dopadła mnie samotność, że myślałam, że wszyskiemu podałam, ale życie pokazało, że jest inaczej. W końcu znalazłam, to stwierdzenie z mentalisty : Powrót nie oznacza kroku w tył, tylko krok na przód. Płakałam cała noc, choć nadal nie wiedziałam co mam zrobić. W sylwestra napisałam, że chciałabym, żeby był tutaj. Cała noc gadania przez telefon, nie mówiłam kocham, nie mówiał wroć, chciałam kontaktu, jakiejś kontroli nad nim. Po kilku dniach napisał, żebym dała sobie spokoj, bo bede przez to cierpiała, a on nie chce być powodem do tego. Poczułam ulge, pomyślałam, ze nie odezwe się, a niech cierpi. Na drugi dzięń wiedomość od niego :spotykam się z kimś. Myślałam, ze kłamie, że chce żebym była zazdrosna. Po chwili zadzwoniłam, powiedział, żebym potraktowała, to jako ostatną rozmowe, nie chciałam, zeby się rozłaczał, na końcu powiedziałam :powrót nie oznacza kroku w tyl, tylko krok na przod, zapytał co do mnie czuje, powiedział, że złość, zapytałam czy mnie kocha, powiedział, że nie. Powiedziałam, ze jak mnie nie kocha to nigdy tak naprę mnie nie kochał.....Koniec rozmowy, nie śpie nie jem. Wysyłam wiadomość, że mimo wszysko chciałabym, żeby był tutaj, obok mnie. Zero odpowiedzi, wpadam w depresje.Moja siostra dzwoni do niego, on mówi otwarcie o swojej dziewczynie, że znami nic się nie da już zrobic, mówi mu, ze żle ze mną, porosi go o kontakt. Na drugi dzien, dzwoni do mnie, nie odpieram. Pisze jak się trzymam. Odpisałm, ze dobrze, że ciesze się że jestem tutaj. A póżniej napisałam do niego po co dzwonił. Napisał że moja siostra powiedziała mu, ze jestem w kiepskim stanie, i prosiła go to, więc przemówi mi do głowy, żebym robiła tak, żeby to on żałował tego rozstania, żebym sobie kogoś poznała i poczułam powiew świeżośći. Ja na skraju wyczerpania emocjonalnego krzycze, płacze, nie moge spac już chyba miesiąć. Choć minął od tego już prawie miesiac, ja czuje się gorzej, a nie lepiej. Zadzwoniłam ostatnio do niego, odebrał, był obojętny. Powiedziałm jak mógł sobie odrazu tak znależc, ze musiał juz wcześniej o tym myślec. Nie zaprzeczał, powiedział, że jak byłam w grudniu to było już dla niego skończone, że było za pózno......Dodam, ze obydwoje jesteśmy już po trzydziestce, a jego dziewczyna ma 23 lata. Pozostał mi ogromny ból w sercu i nie wiem jak mam dalej życ. myślałm, ze on bedzie zawsze, że nie można przestać kochac.....
odpowiedz
Gal Anonim (Ocena: 5) 28.01.2014 17:11
Czytając ten list miałem wrażenie, że napisała go moja była. Różni się on jednak drobnymi szczegółami, ale sytuacja jaką nakreśliłaś jest bardzo zbliżona do mojej. Odpowiem Ci z punktu widzenia faceta, który to przeszedł. W naszym związku od dłuższego czasu obecna była rodzina, która cały czas, przy okazji każdej kłótni była głównym punktem programu. Niestety o ile ja potrafiłem odseparować moją rodzinę od naszego życia, tak ona niestety pozostawała i nadal pozostaje pod ich wpływem. Choć starałem się wytłumaczyć, że najważniejsi jesteśmy my, to i tak niczego dobrego to nie wniosło. Skutek tego jest taki, że rozwalili oni nasz związek, a mnie potraktowali jak zwykłego śmiecia. Niestety na wszystko dała ona ciche przyzwolenie i tak w jednym momencie ogromna miłość zamieniła się w niedoścignione pragnienie:-(. Ona także miała wybuchowy temperament i dobrze wiedziała w co uderzyć, aby zniszczyć człowieka. Poza miłością łączy nas także synek za, którym bardzo tęsknię i którego bardzo kocham. Niestety sytuacja w jakiej się znalazłem nie pozwala mi, na pojechanie tam i spotkanie z dzieckiem - na tą chwilę nie jestem w stanie spojrzeć w oczy kobiety, która pod wpływem swojej kochanej rodzinki, wyrządziła mi tak wiele złego. To wszystko jest jeszcze świeże... Choć zajmowałem się domem, dzieckiem, zarabiałem na utrzymanie naszej trójki, zostałem wyrzucony za drzwi przez jej rodziców jak zwykły pies. Nadal nie wiem dlaczego i wydaje mi się, że chyba oni do końca nie zdają sobie sprawy, co takiego zrobili. Kilka lat ubliżania, poniżania odbiły się na mojej psychice jak rysa na szkle, ale pomimo tego wszystkiego nadal ją kocham. Wiem, że to kiedyś przeminie, ale gdyby pewnego dnia napisała mi taki list jak TY, w którym dałaby do zrozumienia, że wie gdzie popełniła błąd, postarałbym się jej wybaczyć. Nie mowie, że nie jestem bez winy, bo zawsze leży ona po obu stronach, ale w tym przypadku, pierwszy ruch powinien należeć do niej. Wiem jednak, że tak nie będzie i pozostało mi pogodzić się z tym faktem. Może w Waszym przypadku było inaczej i jeżeli łączyło Was prawdziwe uczucie, to zawsze jest jakaś szansa. Jeżeli nie, no cóż, tak miało być, ale spróbować zawsze warto. Bynajmniej uwolnisz się od tego i nie będziesz karmiła się złudzeniami, będziesz miała świadomość, że wykorzystałaś wszystkie możliwości. Naszym sprzymierzeńcem jest tylko i wyłącznie czas, który stety, a może niestety jest skutecznym zabójcą wszelkich uczuć. Tęsknie za nią i nadal ją kocham, ale cóż, ona już dokonała wyboru...Życzę powodzenia, wybór należy do Ciebie....
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.01.2014 22:09
Czytając tą historię czułam się jakbym to ja napisała... TO JEST MOJA HISTORIA. Też dopiero po rozstaniu zdałam sobie sprawę, że on był całym moim życiem. A traktowałam go będąc z Nim jak śmiecia, dopiero teraz wiem że on był jedyną osobą która mnie znała na prawdę. On ma teraz inną, a ja wplątałam się w kilka dziwnych związków...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.01.2014 21:53
Czy Ty opisujesz moją historię?
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo