Kupiłam strój za kilkaset zł, ale krępuję się biegać! Marta, 26 l.

Proszę o wskazówki osoby, które były w takiej sytuacji, jak ja. Jakiś czas temu postanowiłam wziąć się za siebie. Ćwiczę brzuszki i jak na mnie, to całkiem sporo. Wcześniej w ogóle się nie ruszałam. Teraz bez zadyszki robię sporo i tak mi się spodobało, że robię to codziennie. Teraz wymyśliłam sobie, że będę biegać. Nie wyczynowo, ale żeby rozruszać całą resztę siebie. Naczytałam się sporo, więc się przygotowałam. Zaczęłam wzmacniać kręgosłup itd. Na razie sama w domu, ale na jogging chyba wystarczy. Poszłam do specjalistycznego sklepu i pan ubrał mnie od stóp do głów. Zimy nie ma, więc tym bardziej powinnam zacząć. Nie będę mówiła, ile pieniędzy tam zostawiłam, ale mam strój i buty za kilkaset złotych. Nie chwalę się, bo nie o to mi chodzi.  
03.01.2014

Proszę o wskazówki osoby, które były w takiej sytuacji, jak ja. Jakiś czas temu postanowiłam wziąć się za siebie. Ćwiczę brzuszki i jak na mnie, to całkiem sporo. Wcześniej w ogóle się nie ruszałam. Teraz bez zadyszki robię sporo i tak mi się spodobało, że robię to codziennie. Teraz wymyśliłam sobie, że będę biegać. Nie wyczynowo, ale żeby rozruszać całą resztę siebie. Naczytałam się sporo, więc się przygotowałam.

Zaczęłam wzmacniać kręgosłup itd. Na razie sama w domu, ale na jogging chyba wystarczy. Poszłam do specjalistycznego sklepu i pan ubrał mnie od stóp do głów. Zimy nie ma, więc tym bardziej powinnam zacząć. Nie będę mówiła, ile pieniędzy tam zostawiłam, ale mam strój i buty za kilkaset złotych. Nie chwalę się, bo nie o to mi chodzi.

 

Pomyślałam tylko, że jeśli będę porządnie wyglądać i mieć dobry sprzęt, to się nie rozmyślę. Ale wcale tak nie jest... Wydałam majątek, a wszystko to leży. Codziennie mówię sobie, że już jutro zacznę. 1 stycznia już się nawet ubrałam i miałam iść, bo to taka fajna data. Przesiedziałam w stroju pół godziny i znowu założyłam kapcie. Ciągle rezygnuję, a im dłużej nad tym myślę, tym bardziej mi wstyd.

Nie będę udawała – ja się po prostu tego wstydzę. Nie mam idealnego ciała, a strój jest raczej przylegający i wszystko widać. Do tego mam kiepską kondycję, więc pewnie będę dyszała po kilku minutach. Sąsiedzi pewnie wypatrzą, że wybiegłam i za chwilę wrócę nieżywa. To nie jest dla mnie fajne.

Wiem, że nie ma się czego wstydzić, bo inni powinni podziwiać, że się za siebie wzięłam, ale jakoś mnie to nie pociesza. Samo bieganie w miejscach publicznych mnie krępuje, a tego to już sobie nie potrafię wytłumaczyć. Nie wiem, o co mi samej chodzi.

Czy któraś z Was miała z tym problem? Jak się pozbyć tego „wstydu”?

Marta

Polecane wideo

Komentarze (58)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 06.01.2014 23:57
Nazwyczajniej wyjdz z domu, nie ma cudownej rady na to. Musisz sie przelamac. Jak az tak sie wstydzisz to wyjdz jak juz jest ciemno.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.01.2014 12:47
Może spróbujesz leków zmniejszających łaknienie nie musisz mnie słuchać nie jestem lekarzem ale powinnaś może się do n iego udać, spróbuj leków tylko nie za dużo jeśli ci nie pomogą i jakieś lekkie ćwiczenia rób jednodniowe głodówki jedz grejpfruty i pij dużo wody jeśli chciałabyś trochę schudnąć wcale nie musisz biegać możesz robić ćwiczenia po 100 zmian np.100 brzuszków,przysiadów dziennie to nie tylko schudniesz ale też wyrobi ci się sylwetka,nie wstydź się biegać możesz jeszcze chodzić na siłownie i jeżdzić na rowerze biegać ale na bierzni każdy kiedyś zaczynał ale większość na siłowni to nie tylko napakowane schaby zobaczysz schudniesz i będziesz za kilka miesięcy o wiele chudsza a w lato wskoczysz w bikini na razie spróbuj w domu a jjak już trochę schudniesz idź na siłownie a głodziłaś się kiedyś?bo wiesz jeśli masz takie napady i zaniżoną samoocenę to mogą to być jakieś zabużenia odżywiania chociaż nic nie sugeruję,aby wystąpiły takie napady objadania to organizm musi być wycieńczony albo jakieś problemy,pójdź do lekarza może coś poradzi i powodzenia :}
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.01.2014 01:11
h
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.01.2014 22:27
axsasd
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.01.2014 21:54
Jeśli nigdy nie biegałaś, to chyba powinnaś zacząć od szybkiego marszu, potem na przemian 90% marszu 10% biegania i stopniowo zwiększać ilość biegu nad marszem. Wtedy unikniesz zadyszki. Zanim zaczniesz trening oczywiście musisz się porozciągać. Jeśli krępuje Cię bieganie po swojej okolicy to podjedź do jakiegoś parku, gdzie nikogo raczej nie znasz. Możesz też znaleźć sobie towarzystwo do biegania, razem jest raźniej.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie