Nie wiem, czy jechać na święta do domu na wsi... Nie pasuję tam! Kasia, 24 l.

Ludzie mogą mówić, że jestem słoikiem, ale mam to gdzieś. Od 2 lat mieszkam w Warszawie i czuję się tutaj wspaniale. Wychowywałam się w małej miejscowości, źle nie było, ale dopiero duże miasto okazało się dla mnie rajem. Uwielbiam spacerować ulicami, oglądać witryny pięknych sklepów i restauracji, lubię ten tłok, modnie ubranych ludzi. To jest zupełnie inny świat. Tu się żyje inaczej i już do tego przywykłam. W ubiegłym roku pojechałam do domu na święta i czułam się tam nieswojo. Wyobraźcie sobie, że tam nawet nie ma chodnika na poboczu, tylko trzeba iść po jakichś chwastach. W domu, jak to w domu... Rodzice obgadujący sąsiadów, swojskie wędliny, czytanie Biblii przed Wigilią, skromne prezenty. Nic specjalnego. Nawet nie opowiadałam o tym znajomym, bo czym tu się chwalić. Teraz sama nie wiem, czy znowu się tam wybrać. Kocham moich bliskich, ale stają się dla mnie coraz bardziej obcy. Przejmują się wszystkim i wszystkimi, ciągle plotkują, a przy okazji udają głęboko wierzących. Cieszą się z byle czego, nie mają żadnego gustu. Jak to na wsi – za wielkich oczekiwań od życia nie mają. Ja na szczęście się stamtąd wyrwałam i zasmakowałam w czymś zupełnie innym. To jest teraz mój świat, a na wsi po prostu się męczę. Nigdy o tym nie myślałam, ale trochę wstydzę się mojego pochodzenia. Nie wiem, czy jest sens przypominać sobie o tym wszystkim. Oni nawet nie potrafią się normalnie wysłowić, tylko ciągle ta gwara... Kiedy wracam z domu do Wawy, to przez chwilę sama mam kłopot z mówieniem. Znowu wychodzę na jakąś wieśniaczkę. Nie wiem, czy lepiej nie byłoby wymyślić, że coś mnie tu zatrzymało i niestety nie mogę przyjechać. Jestem dziewczyną z miasta i tu czuję się najlepiej. Wieś to dla mnie już zupełnie obcy świat i żadna atrakcja. Mogłabym ich zaprosić tutaj, ale to też trochę wstyd. Oni i tak by się nie wybrali. Na dodatek jestem teraz w poważnym związku. On ich jeszcze nie zna, więc go ze sobą przecież nie zabiorę. Szkoda, że święta stały się dla mnie takim problemem. Kiedyś było inaczej, ale chyba wolę to moje nowe życie, niż starą beznadzieję... Kasia
17.12.2013

Ludzie mogą mówić, że jestem słoikiem, ale mam to gdzieś. Od 2 lat mieszkam w Warszawie i czuję się tutaj wspaniale. Wychowywałam się w małej miejscowości, źle nie było, ale dopiero duże miasto okazało się dla mnie rajem. Uwielbiam spacerować ulicami, oglądać witryny pięknych sklepów i restauracji, lubię ten tłok, modnie ubranych ludzi. To jest zupełnie inny świat. Tu się żyje inaczej i już do tego przywykłam.

W ubiegłym roku pojechałam do domu na święta i czułam się tam nieswojo. Wyobraźcie sobie, że tam nawet nie ma chodnika na poboczu, tylko trzeba iść po jakichś chwastach. W domu, jak to w domu... Rodzice obgadujący sąsiadów, swojskie wędliny, czytanie Biblii przed Wigilią, skromne prezenty. Nic specjalnego. Nawet nie opowiadałam o tym znajomym, bo czym tu się chwalić. Teraz sama nie wiem, czy znowu się tam wybrać.

Kocham moich bliskich, ale stają się dla mnie coraz bardziej obcy. Przejmują się wszystkim i wszystkimi, ciągle plotkują, a przy okazji udają głęboko wierzących. Cieszą się z byle czego, nie mają żadnego gustu. Jak to na wsi – za wielkich oczekiwań od życia nie mają. Ja na szczęście się stamtąd wyrwałam i zasmakowałam w czymś zupełnie innym. To jest teraz mój świat, a na wsi po prostu się męczę.

Nigdy o tym nie myślałam, ale trochę wstydzę się mojego pochodzenia. Nie wiem, czy jest sens przypominać sobie o tym wszystkim. Oni nawet nie potrafią się normalnie wysłowić, tylko ciągle ta gwara... Kiedy wracam z domu do Wawy, to przez chwilę sama mam kłopot z mówieniem. Znowu wychodzę na jakąś wieśniaczkę.

Nie wiem, czy lepiej nie byłoby wymyślić, że coś mnie tu zatrzymało i niestety nie mogę przyjechać. Jestem dziewczyną z miasta i tu czuję się najlepiej. Wieś to dla mnie już zupełnie obcy świat i żadna atrakcja. Mogłabym ich zaprosić tutaj, ale to też trochę wstyd. Oni i tak by się nie wybrali. Na dodatek jestem teraz w poważnym związku. On ich jeszcze nie zna, więc go ze sobą przecież nie zabiorę.

Szkoda, że święta stały się dla mnie takim problemem. Kiedyś było inaczej, ale chyba wolę to moje nowe życie, niż starą beznadzieję...

Kasia

Komentarze (82)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 30.05.2014 00:01
,
odpowiedz
ahahahaha (Ocena: 5) 13.01.2014 14:09
Ciekawe kto Cię w tej Twojej warszawce utrzymuje, żadnego szacunku do ludzi którzy Cię wychowali. Nie wracaj tam w ogóle, rodzice chyba woleliby żebyś tam została skoro masz się za nich wstydzić.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.12.2013 14:20
Nie czuj się lepsza, bo wnioskuje, że na witryny tych drogich sklepów możesz tylko sobie PATRZYĆ :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.12.2013 21:05
Ale z ciebie burak- typowa pani ą, ę przez bibułkę, nie pojadę na wieś, bo to uwłaszcza mojej warszawskiej godności ;p Żałosna Lalunia...
odpowiedz
Noter (Ocena: 5) 21.12.2013 17:47
Dziwne marudzenie i czego się wstydzić? Kurcze moi znajomi rodowici mieszczanie w większości, dla nich to atrakcja. Wyjazd do takich miejsc wyciszenie i spokój. W tym roku na sylwestra jestem zmuszony do wynajęcia większego samochodu na 7 osób aby zabrać znajomych do siebie na wieś. Dobrze, że się wcześnie obudzili bo dziś to już bym nie znalazł żadnego takiego samochodu, a tak z panka jest Orlando. Cisza spokój niedaleko las czego chcieć więcej. Swojskie jadło i klimaty :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo