Rodzice mnie nienawidzą! Chodzę znerwicowana i nie wiem o co chodzi! Weronika, 16 l.

Nie mam się komu wyżalić, więc może spróbuję opisać, co mnie najbardziej boli. Mieszkam z rodzicami i starszym bratem. Jeszcze niedawno mogłam powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mogliśmy normalnie pogadać, wspierali mnie i było fajnie. Już tak nie jest. Ostatnio nie ma dnia, kiedy nie próbowali by mi obrzydzić życia. Ciągle mnie krytykują, czepiają się wszystkiego. Brat stoi z boku i ma to gdzieś, chociaż tyle. Rodzice przechodzą samych siebie. Wydaje mi się, że najchętniej wyrzuciliby mnie z domu, żeby mieć spokój. Ale czy ja robię coś złego? Nie szlajam się po nocach, nie palę, nie piję, nieźle się uczę. Rozumiem, że można krytykować kogoś, kto zachowuje się źle, ale o co chodzi w moim przypadku? Chyba im się znudziłam i denerwuje ich sama moja obecność. Każdego dnia jestem coraz mniej pewna siebie. Zawsze byłam zakompleksiona, ale po tym co usłyszę w domu, jest jeszcze gorzej. Źle wyglądam, źle się odzywam, źle dobieram znajomych, źle siedzę, źle jem. Pewnie źle śpię i myję zęby. Dla nich jestem chodzącym złem i nie mogę tego dłużej znieść.  
10.09.2013

Nie mam się komu wyżalić, więc może spróbuję opisać, co mnie najbardziej boli. Mieszkam z rodzicami i starszym bratem. Jeszcze niedawno mogłam powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mogliśmy normalnie pogadać, wspierali mnie i było fajnie. Już tak nie jest. Ostatnio nie ma dnia, kiedy nie próbowali by mi obrzydzić życia. Ciągle mnie krytykują, czepiają się wszystkiego. Brat stoi z boku i ma to gdzieś, chociaż tyle. Rodzice przechodzą samych siebie. Wydaje mi się, że najchętniej wyrzuciliby mnie z domu, żeby mieć spokój.

Ale czy ja robię coś złego? Nie szlajam się po nocach, nie palę, nie piję, nieźle się uczę. Rozumiem, że można krytykować kogoś, kto zachowuje się źle, ale o co chodzi w moim przypadku? Chyba im się znudziłam i denerwuje ich sama moja obecność. Każdego dnia jestem coraz mniej pewna siebie. Zawsze byłam zakompleksiona, ale po tym co usłyszę w domu, jest jeszcze gorzej. Źle wyglądam, źle się odzywam, źle dobieram znajomych, źle siedzę, źle jem. Pewnie źle śpię i myję zęby. Dla nich jestem chodzącym złem i nie mogę tego dłużej znieść.

 

Rano matka wrzeszczy, że się garbię. Siedzę taka znerwicowana i przypadkiem spadnie mi łyżeczka na ziemię, albo rozleję wodę, kiedy zalewam herbatę. Kolejny powód, żeby stwierdzić, że nic nie potrafię. Mam dziurawe ręce, powinnam się otrząsnąć. Wychodzę do szkoły. Oczywiście źle się ubrałam, mam gniazdo na głowie, a nie fryzurę, a delikatny tusz na rzęsach przypomina im prostytutkę, a nie uczennicę. Nie ma to jak porównanie do dziwki z rana. Przy wszystkich moich koleżankach wyglądam jak zakonnica, ale im musi coś przeszkadzać.

Po szkole jeszcze gorzej. Jem jak świnia, nic nie robię w domu. Mama musi gotować i sprzątać, a tata ciężko pracuje. Ja tylko na nich żeruję, jestem nierobem, do tego niewdzięcznym. W życiu nie powiedziałam o nich złego słowa. Potem siedzę u siebie w pokoju, więc jestem dziwaczką, odludkiem i powinnam wreszcie gdzieś ruszyć ten swój tyłek. Jak wychodzę na 2 godziny do koleżanki, to dostaje mi się, bo znowu gdzieś łażę i oni nie wiedzą co się ze mną dzieje. Co z tego, że to kilka bloków dalej, a na dodatek dokładnie powiedziałam do kogo idę i na ile czasu. Czasami mam ochotę się rozpłakać jak małe dziecko i wrzeszczeć, żeby przestali. Oszaleję w tym domu i nie wiem co robić.

Myślałam nawet, żeby zniknąć kiedyś na cały dzień albo dwa. Może zaczęliby się martwić. Tylko, że potem dostałoby mi się za nieodpowiedzialność i byłoby jeszcze gorzej. Mogę tylko odliczać czas do matury i liczyć na to, że uda mi się dostać na studia. Jak najdalej od domu. Ciągle boli mnie żołądek, rano wstaję obolała i przestraszona. Kolejny dzień w tym koszmarze. Nie wiem o co im chodzi. Gdybym naprawdę była taka zła, to chyba bym coś zauważyła? Można udawać, że nic się nie zrobiło, ale chyba ma się jakąś świadomość.

Ja naprawdę nie wiem, co robię źle. Kiedyś byłam ich ukochaną córką, a teraz czuję się jak znienawidzony lokator ich domu, który siedzi im na głowie na krzywy ryj. Próbowałam rozmawiać, ale kończy się tym, że jak taka gówniara ma czelność pouczać rodziców i mieć jakieś pretensje. Mnie nic nie wypada.

Weronika

Komentarze (40)

Ocena: 5 / 5
Marta (Ocena: 5) 05.08.2015 20:38
Też tak mam .. mam 16 lat , i według ich wszystko robię źle,"a to zupa za słona a to dupa biskupa" przez to że są tacy natarczywi i nieludzcy po mału sama zaczynam wierzyć w swoją "małość"..matka łazi do babci i skarży się jej na mnie ,a ojciec próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy,oczywiście rodzeństwo z którym na ogół dobrze się dogaduje w takich momentach nie chcą mieć nic ze mną wspólnego... świat jest podły ,a moja rodzina powinna mi ułatwić życie w nim,a nie tylko utrudniać..
odpowiedz
kasik (Ocena: 5) 28.05.2015 19:07
Hej kochani juz niewiem co mam robic mam 32 lata a rodzice ciagle sie mnie czepiaja. Cale zycie chcieli mna katrolowac jak skonczylam szkole srednia i chcialam isc na studja do Kielc. To ciagle sie tego czepuali czemu tam po co wiec sie poddalam i oni wybrali mi kierunek i miejcowosc. Tak zawsze bylo zasze wszytko wybierali i zsbierali. Nawet prezenty ktore dostalam zaszwe mi byly zabierane odkad pamietam. Zadnych prezentow na urodziny dzien dziecka czy swieta nigdy nie dostalam. Moi kuzyni zasze dostawali a ja zawsze stalam i sie payezypam. Po 2 latach sudiow niewyrzymalam i z moim chlopakiem wyjechalusmy do Australi. Mieszkamy tam od ponad 11 lat. Zawsze jak do nich dzwonie zaszwsze sie czegos czepiaja. Jsk bys szkole skonczyla to bys kims byla. Szkola to niewszytsko czemu oni sie nieciesza ze ja jestem szczesliwa. Mam mieszkanie prace partnera kochajacego. Nic nigdgy od nich nie dostalam zadnej pochwaly. Juz tego niemoge wytrzymac. Cale zycie zsciskalam zeby nigdy nie plakalam jak mi przykrosc robili Teraz to chyba wszytko wychodzi bo jak sobie cos przypomne jak mnie wyzywali prezenty pieniadze zabierali to mi lzy leca same. Nigdy sie mojemu partberowi nie przyznalam ze mnie tak traktuja bo jest mi poprostu wsdyd ich. Ale on zaczyna sie domyslac bo potrafie byc w fantastycznym humorze a po rozmowie z mnimi jest mi zawsze przykro. Zawsze pyta sie czy jest wszytko w porzsdku czy chce pogadac. Ale zawsze go splawiam ze wszytko ok i ide sie myc i wtedy placze. Juz tego dluzej niewytrzymam. Nieraz mysle ze dla kzdego hg najlepiej wyszlo jak by mnie juz niebylo nikt by mnie sie wtedy nieczepiak. Juz od kilku lat ich niewidzialam bo niemam ochoty nawet tam do nich jechc. Bk poco zeby mnie ponizdli a moze nawet i bili. Jak zaswsze jak bylsm mala to sie zawsze nademna wyzywali. Nawet jsk ojciec jechsl w delegacje i misl przyjechac to dzien przed zawsze caly dom musialm sprzatac a jak cos jej niepasowalo to lanie trzepaczka. I wyzwiska i tak zawsze. To bardzo boli teraz w servu jak dobie to przypomne to jak bylam mala to sibie zawsze powtarzalam ze trzeba byc silnym czlowiekem i niema co plakac bo tak cale zycie niebedzie ze kiedys bede szczesluwa, ze bede mniec kochajaca osobe u boku ktora bedzie mnie szanowac i kochac taka jaka jestem. I tak jest ale oni zawszelka cene chca to ziszczc. Chca mniec kontrole nademna ja juz tego niewytrzymam naprade. Bo to juz ludzkie pojecie przechodzi. Jak oni moga tak swoje dziecko trsktowac. Wuem ze chcieli miec syna. A tu mieli corke ale jak mnie niechcieli to mogli mnie komus oddac a nie traktowac cale zycie jak smiecia. Kady jest lepszy odemnie moi kuzymi sa do rany przyluz sa po zawoduce i karani ale sa najlepsi a ja smiec to bardzo boli. Chcislam kiedys o tym z nimi porozmawiac ale tylko od nich uslyszalam ze nigdy z niczego niejestem zdoeolona i dostalam lanie w wieku 20 paru lat. I o czym to z nimi gadac niewarto. Co wy byscie zrobili pojechali byscie ich odwiedzic czy nie. Kupilam bilety do polski ale za to jak mnie ciagke traktuja niemam ochoty do nich jechac i wysluchiwac tych wyzwisk znowu. Pojade ale chyba w gory i im nawet niepowiem ze jestem. Sama niewiem co robic to to tak bardzo boli.
odpowiedz
4errewe (Ocena: 5) 30.08.2014 12:37
mam tak samo
odpowiedz
taksamo (Ocena: 5) 20.05.2014 23:26
Mam tak samo, moj ojciec mowi ze mnie nie potrzebuje, wyzywa mnie i mojego brata, mowi ze jestesmy gnojami do niczego niepotrzebnymi, że się do niczego nie nadajemy, żejjesteśmy idiotami, ale chyba idioci nie mają ocen od 4 w górę, w dodatku w szkołach ponadgimnazjalnych, matka jeszcze go w tym wszystkim popiera, nie odezwie się słowem, chyba że wyzywa ją, czasami nie mogę tegowytrzymać, wracam do domu później żeby tego wszystkiego nie słuchać, czuję się z tym strasznie, mogli mnie oddać gdy byłam mała, może byłoby im lepiej...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.09.2013 01:39
c
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo