Wasze wyznania: „Znajomi z pracy zgotowali mi koszmar”

06 Kwietnia 2017

„Człowiek człowiekowi wilkiem” - to w pracy najczęściej musimy się mierzyć z podłością innych ludzi. Jakie są powody takiego zachowania?

niemili współpracownicy

W życiu spotykamy różnych ludzi: przyjaznych, pomocnych, wrednych, skupionych na sobie, złośliwych... Z niektórymi spośród negatywnych typów da się dojść do porozumienia, a z innymi już nie albo jest to bardzo trudne. Wiele zależy od naszej postawy. Czy próbujemy łagodzić konflikty? Czy jesteśmy asertywne i nie dajemy wejść sobie na głowę? Czy nie jesteśmy zbyt przewrażliwione i nie posądzamy innych o same złe rzeczy? Przeważnie wystarczy wyciągnąć do drugiego człowieka rękę, nie odpłacać mu się pięknym za nadobne, ale uśmiechem i miłym słowem. Niestety są też trudniejsze przypadki. To osoby, którym psucie humoru innym sprawia przyjemność i z radością patrzą na ich wpadki. Nie brakuje też ludzi bez skrupułów wykorzystujących znajomych dla zaspokojenia swoich potrzeb i dla realizacji swoich celów. Unikanie takich osobników jest najlepszym rozwiązaniem, ale nie zawsze mamy taką możliwość. Co jeśli krzywda dzieje się w pracy?

Publikujemy wyznania osób, które opowiadają, jak zostały potraktowane w środowisku pracowniczym.

„Nigdy nie zapomnę kilku miesięcy stażu w urzędzie. Pracowałam praktycznie z samymi starszymi kobietami, które traktowały mnie jak popychadło. Zwłaszcza jedna dawała mi odczuć, że jestem niemile widziana. Zrzucała na mnie większość pracy. Oprócz swoich obowiązków musiałam zajmować się jeszcze innymi sprawami. Praca polegała także na przyjmowaniu klientów. Kiedyś jeden z nich zaczepił mnie na korytarzu i powiedział, że pozostałe panie mnie obgadują. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że jedna z tych kobiet chciała załatwić pracę swojej chrześniaczce, a ja jej pokrzyżowałam plany. Po kilku miesiącach odeszłam. Znalazłam inną pracę, chociaż proponowali mi etat w urzędzie po zrobieniu stażu”.

„W zeszłym roku rozpoczęłam swoją pierwszą pracę. Byłam z siebie dumna i starałam się, jak najlepiej mogłam. Niestety nie wszystkim się to podobało. Niektórzy zaczynali mi otwarcie docinać, po co tak się staram, za kilka miesięcy i tak mi się nie będzie chciało. I tak w kółko. Piekło rozpętało się, gdy zostałam pracownikiem miesiąca i sytuacja powtarzała się przez kilka kolejnych. Nie byłam w stanie znieść atmosfery zawiści i w końcu zgłosiłam sprawę szefowi. Od tej pory mam spokój, chociaż niewiele osób normalnie się do mnie odzywa”.

Zobacz także: 9 typów pracownic, które spotkamy w każdej pracy

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (5)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-06 19:26:10

Ludzie to sk ur wysyny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-06 15:22:11

Złośliwość ludzka nie zna granic. Niestety, gdy jesteśmy najmłodsze stażem w pracy to na nas zwykle spadnie ciężar każdej porażki. To przykre, ze tak się dzieje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-06 08:39:01

U mnie w pracytym też tak jest. Dali mnie na wyższe stanowisko i zaczęło się. Każda jedna obgadywała mnie, że ktoś mi załatwił te posade, a szef po prpstu sam do mnie przyszedł i pogadał. Zrezygnowałam z tej posady i wróciłam do starych obowiązków, żeby dopiec innym, że jestem młoda, a już dużo potrafie ii opłaciło się. Oczywiście powiedziałam im wszystkim, że takie głupie komamtarze niech zostawią dla siebie i od tamtej pory mam spokój. Nie ma co się dawać w pracy, bo inni pracownicy nie zostawią po Tobie suchej nitki, dlatego ja zawsze odpowiadam jeżeli ktoś ma do mnie problem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-06 10:30:54

W życiu nie zwolniłabym się z wyższej posady tylko dlatego, że ktoś ma do mnie ból tyłka z zazdrości

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
JJ
(Ocena: 5)
2017-04-06 11:37:35

"Nie ma co się dawać w pracy, bo inni pracownicy nie zostawią po Tobie suchej nitki" powiedziała po czym zrezygnowała z awansu, brawo, to ma sens

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1