„Pracuję w znanej sieciówce. To, co wyrabiają klientki, przechodzi wszelkie pojęcie” (Historia Sylwii)

11 Kwietnia 2018

Dziewczyna uważa, że mieszkankom stolicy brakuje dobrego wychowania.

praca w sieciówce

Wiele mówi się na temat zachowania klientek w galeriach handlowych. Często uchodzą one za niewychowanie i chamskie. Czasami to wychodzi na jaw już w momencie przekroczenia progu sieciówki, przekonują pracownice. Te kobiety praktycznie codziennie muszą się mierzyć z niegrzecznymi klientkami. „Moja praca jest bardzo niewdzięczna” – mówi wiele z nich. Stres, nieprzyjemne rozmowy, upokarzające czynności – właśnie to podobno składa się na typowy dzień pracy osób zatrudnionych w znanych sieciówkach. Czy naprawdę jest tak źle?

Zobacz także: Na ile freelancer jest faktycznie „free”? Blaski i cienie wolnego zawodu

Sylwia (imię zmienione) kilka miesięcy temu przyjechała do Warszawy na studia. Zatrudniła się w jednym ze sklepów odzieżowych w galerii handlowej. Dziewczyna twierdzi, że nie wie, jak długo jeszcze wytrzyma. Klientki doprowadzają ją do szału.

Sylwia zgodziła się opowiedzieć o szczegółach swojej pracy.

- Zawsze byłam pozytywnie nastawiona do drugiego człowieka i widziałam, że to, jak się zachowuję, przynosi efekty. Otrzymywałam uśmiech za uśmiech i miłe słowo za miłe słowo. Pełna optymizmu przyjechałam do Warszawy, gdzie rozpoczęłam studia zaoczne. Koleżanka pomogła mi znaleźć pracę. Ucieszyłam się, gdy zatrudniono mnie w popularnej sieciówce. Wtedy lubiłam kontakt z ludźmi i cieszyłam się na przysługującą mi pracowniczą zniżkę.

Optymizm wkrótce opuścił dziewczynę.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (29)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-13 10:02:39

Ludzie nie mają za grosz kultury i szacunki dla sprzedawcy. Klienci są bardzo roszczeniowi - u nas są takie damy że niestety nie są w stanie same dotknąć wieszaka choć mają go na wyciągnięciu ręki. U mnie podobnie jest z kwestia - prostego dzień dobry - ludzie od razu strzelają pytanie - zawsze uśmiecham się i mówię głośne dzień dobry i proszę jeszcze raz powtórzyć pytanie. Dodam że co inteligentniejsza osoba poczuje małe zmieszanie i mówi dzień dobry a potem pytanie, poprawiając się choć są i takie GRAŻYNY które nie łapią tego subtelnego przekazu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-12 15:26:20

cóż, efekt bezstresowego wychowania. Jakieś 10-15 lat temu tak nie było.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-12 22:58:44

Nie. To efekt braku wychowania - bezstresowe wychowanie to coś zupełnie innego, wzięło się z akcji, która zachęcała rodziców do rozmowy zamiast bicia dzieci.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Z GŁOSEM
(Ocena: 5)
2018-04-11 18:28:49

A Ja uważam że często ekspedientki są chamskie i nie wychowane większość robi wielką laske odpowiadając na pytanie o pomocy w wyborze asortymentu już nie wspomnę albo przy wejściu atakują dzień dobry w czym pomóc? Nie wiem do cholery dopiero weszłam nie wiem co chce? czy wogole coś chce ?myślę że prawda leży pośrodku

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 20:28:49

Ten "atak" przy wejściu bardzo często jest narzucany przez politykę firmy. Gdyby nie powiedziała tego do tajemniczego klienta, już byłaby udupiona.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 22:58:14

Przecież klienci są różni. Niektórzy tak jak ja mają zaplanowane zakupy i często pokazuję takim paniom np. w Douglasie opakowanie kosmetyku które chcę i szybko mi znajdują. Nie lubię chodzić po sklepie i sama szukać. Zawsze można grzecznie odpowiedzieć, że się rozglądasz po sklepie i tyle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 23:43:07

Też nienawidzę tego typu pytań, kiedy dopiero co weszłam do sklepu, ale zazwyczaj odpowiadam, że najpierw muszę się rozejrzeć po sklepie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 17:02:28

Każda praca, która wiąże się z częstym kontaktem z ludźmi jest -delikatne mówiąc- trudna... handel, usługi, ochrona zdrowia, szkolnictwo... Ludzie są coraz gorsi, niezależnie od pochodzenia i wykształcenia. Mnie ostatnio drażni ochrona w pewnej sieciówce - chodzenie krok w krok za klientem, krążenie po przymierzalni i sprawdzanie kabin po wyjściu 1 a wejściu kolejnej osoby. Rozumiem, że są kradzieże, ale to bardzo "obniża komfort" zakupów bo człowiek na dzień dobry czuje się jak złodziej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 22:42:53

Zbyt przyjemne to na pewno nie jest, ale jak nic nie ukradłaś to nie powinnaś nawet zwracać na nich uwagi. Z opowiadań znanego mi ochroniarza wiem, że najczęściej kradną te osoby po których ciężko byłoby się tego spodziewać. Nie menele, a zadbani, wyglądający na bogatych ludzie. Ochroniarz jest głównie od tego, żeby łapać złodziei, a że złodziejem może być naprawdę każdy, to powinni wszystkich obserwować. Taka praca.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 23:50:14

Anonim 2018-04-11 17:02:28 Dokładnie, zgadzam się z tym niestety. Mnie jednak najbardziej denerwuje to, że ludzie zostawiają syf po sobie i zastanawiam się, czy w domu też tak robią.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 16:43:17

Jako studentka pracowałam w Reserved. Właśnie wtedy przekonałam się jacy bezczelni i niewychowani są ludzie. Przychodzą dziewczyny, wielkie gwiazdy -diwy a nawet podnieść po sobie ciuchów z podłogi nie potrafiły. Nie wspomnę, że nabrały całą przymierzalnie ciuchów, poprzymierzały i wyszły zostawiając wszystko w przymierzalni, na podłodze porozwalane. Druga grupa to mamuśki, które zajmują się tylko sobą, a ich dzieciaki robią co chcą. Ja myję lustra w przymierzalni, a dziecko ręką całą w czekoladzie jeździ mi po nich na co szanowna mama nie trudziła się zareagować, a jak wychodziła z przymierzalni dodała tylko, że to moja praca..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 12:48:18

Pracowałam w sklepie z dodatkami dekoracyjnymi do domu, zastawa i elementami agd, rzeczy były chińskiej produkcji jak i drugiego gatunku (sama mam wiele z tych rzeczy w domu) gdyż skazy były mało widoczne i czysto wizualne. Np. Szklanka z bombelkiem powietrza czy talerzyk ceramiczny z niedomalowanym wzorkiem. Sama kupowałam te produkty bo ceny były adekwatne (nawet bardzo) do jakosci. Mieliśmy dużo rzeczy z IKEI, tak jak owe szklanki. Cena w IKEI to bodajże 5,99 a u nas 2,99 czyli o połowę ceny niżej. Notorycznie klienci naskakiwali na nas o to, że produkty są wadliwe. Chociaż nie jest to tajemnicą, że nasza firma właśnie takie produkty sprzedaje. Nad kasą wisiala informacja. Ciągłe targowanie się i komentujący klienci wdali się we znaki nam i właściciela. Zwracali rzeczy pod pretekstem, że mają skaze i takie jest prawo konsumenta. Po czym kupowali kolejne rzeczy, uswiadamialam ich wtedy, że również są to rzeczy drugiego gatunku i muszę napisać to na paragonie, że ich zwrot nie bd już możliwy. Zazwyczaj slyszalam, ze tak ale to mp. Na działkę i kółko się zamyka. Znowu zwroty i kłótnie. Chamstwo i brak kultury u klientów to notoryczne zjawisko i spotykam się z tym na codzień. Uszkodzenie towaru czy zniszczenia np. Stłuczenie naczyń z wystawy bo na jednym reky trzyma sie dziecko a druga podnosi się filiżankę ze spodkiem za spodek i filiżanka spada to wina sprzedawcy bo towar jest nie odpiwiednio wyeksponowany czy odwracanie wazy z przykrywką do góry nogami bez trzymania pokrywki to też moja wina ?! Bo przecież to rzadkość, że pokrywka jest "osobno". Wzywanie mnie od głupich, nieuczonych, prostaczek, bo nie mogę przystac na propozycję niższej ceny. Chociaż najbardziej zabolalala mnie uwaga pewnej starszej Pani, że piwinnam schudnąć i wziąć się za siebie bo niemilo jej się na mnie patrzy i ma awersje do grubasow i niestety ale już tu nie wroci. To prawda, że jestem gruba, raczej nie otyla jest to nadwaga ale walcze z tym i potrafię wyglądać schludnie i estetycznie. Moim zdaniem takie uwagi są nie na miejscu, wyobrażacie sobie taką sytuację z drugiej strony ja do klienta, że jest gruby i brzydki i nie mogę na niego patrzeć więc proszę by nie przychodził.? Byłabym w telewizji. Druga sytuacja to taka w której zwyzywala mnie dziewczyna w moim wieku od kur*w, szmat i debilki bo nie chciałam dac jej zakupów w kredo (ona miała przyjść jutro zapłacić). Również musiałam się wyzalic .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 13:31:32

dlatego wlasnie niecierpie ludzi ogólnie i staram sie minimalizowac z nimi kontakt jak tylko mogę, nigdy nie sile się na uprzejmosci i nie nadskakuję innym.zdazaja sie oczywiscie wyjatki.mam nadzieje, ze znajdziesz pracę w ktorej nie bedziesz musiala obcować z chołotą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 13:57:45

Do anonima z 13:31:32 mam to samo . Praca w handlu z ludźmi dała mi tak popalić ze tez zaczęłam ludzi unikać i nienawidzić :/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 14:36:18

Bardzo dziękuję :-) Miło jest wiedzieć, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią się zachować i nie są roszczeniowi ( to, że jestem ekspedientka nie znaczy, że można mnie ponizac, obrażać i traktować z wyższością) bo oni wspanialomyslnie przyszli zrobic zakupy w "moim" sklepie. Nigdy mie mogłam powiedzieć tego co miałam na myśli, teraz żałuję. Jest kapitalizm i WOLNY rynek, jeśli ekspedient jest brzydki a towar to bubel można iść do innego sklepu gdzie ekspedienci odpowiadają typem urody i towar jest idealny. Swoją drogą, jak to jest, że żadnen klient nie podejdzie do obsługi np. IKEI i nie próbuje utargowac ceny? P.s Przepraszam, że tak się uczepilam tej IKEI, osobiście bardzo lubię asortyment i eksoedientow w swoim mieście :-)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 15:42:33

Pracuję może nie w IKEI ale w innym markecie sieciowym (Media Markt) i tutaj próba targowania się jest bardzo częsta :D Pozostało im chyba po czasach bazarów i stadionów :D targować się można na targu, o :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ewka15
(Ocena: 5)
2018-04-11 18:33:29

Powinnas sie odgryźć starej raszpli że nie miło Ci się patrzy na nią z powodu wieku i że czujesz smrodek moczu od niej ha ha ha

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 09:34:30

Niech przychodzą na zakupy bez makijażu :D dobre sobie, specjalnie będę po pracy do domu jechac i zmywać makijaż co by umilić czas ekspedientce. Oczywiście ze kurturalna osoba będzie zakładać tak rzeczy żeby ich nie ubrudzić. Ale co po stronie sklepu, który wywiesza na sprzedaż w pełnej cenie takie ubrudzone ciuchy? Albo oddajesz coś na reklamacje a oni to metkuja i wystawiają jako nowe? To jest dopiero patologia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 09:30:07

Na początku studiów pracowałam w sklepie sportowym, klienci byli tragiczni. Przychodzi rodzinka po air maxy i myśli, ze może pomiatać pracownikami bo płacą 450 zł za parę. A dla mnie to zwykłe wiesniaki które leczą kompleksy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 22:29:13

100 racja

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 08:30:29

Ja pracuje w sklepie spozywczym na wsi. Tutaj też jest masakra. Przychodzą pijaki i myślą że im wszystko wolno. Ostatni jeden mi się zsikal na krzesełko... Wywalilam go na krzywy ryj

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 15:20:32

trzeba było wziąć nóż i odciąć narzędzie zbrodni :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-11 06:27:26

Zgodzę się z Autorką. Nie pracuje w handlu, ale samo wyjście na zakupy jako klientka przyprawia mnie o mdłości. Trzeba mierzyć się z tym niekulturalnym motłochem, który nawet "przepraszam" nie powieki z kiedy przechodzi obok. Jak zaślepione owce lub barany.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz