Boże Narodzenie bez barszczu? To dla większości osób coś nie do pomyślenia. Owa smakowita zupa stała się swego czasu jednym z kulinarnych świątecznych symboli. Co ciekawe, historia jedzenia czerwonego barszczu w święta jest znacznie dłuższa, aniżeli większość osób przypuszcza. Niemałym zaskoczeniem może być fakt, że ma swoje korzenie w dawnych słowiańskich wierzeniach, jak i w średniowiecznej kuchni postnej. Arcyważny był jego kolor. Czerwień upatrywano bowiem jako ton witalności i pomyślności. Raczenie się barszczem w Boże Narodzenia miało zapewnić domownikom szczęście i zdrowie.
Zobacz także: Przechowuję warzywa i owoce tylko w ten sposób. Pozostają niesamowicie chrupiące przez wiele dni
Oto kolejna ciekawostka związana z tą smakowitą zupą. Otóż kultowy barszcz wigilijny wcale nie był kiedyś robiony z buraków. Pierwotnie staropolski barszcz robiono z łodyg i liści rośliny określanej mianem barszczu zwyczajnego. Jadano ją zwłaszcza w okresach postnych. Dopiero później, gdy buraki cukrowe i ćwikłowe zyskały na popularności, nazwa „barszcz” zaczęła odnosić się do zupy na bazie buraków. Kiedy zatem barszcz przybrał formę, którą znamy dziś? Miało to miejsce na przełomie XVI i XVII stulecia. Burak stał się wówczas w kuchni polskiej warzywem podstawowym. Wtedy stał się też zupą świąteczną. Idealnie wpisywał się w kulinarne wigilijne zasady. Ot, Wigilia była w końcu najbardziej restrykcyjnym postem roku.
A w jaki sposób przyrządzić perfekcyjny i uzależniająco pyszny barszcz, który będzie bił na głowę nawet ten restauracyjny? Sekret znakomitego barszczu nie tkwi tak naprawdę w skomplikowanych trikach ani drogich dodatkach. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do zaledwie dwóch składników, które potrafią zmienić smak o sto osiemdziesiąt stopni. Sprawiają, że domowy barszcz smakuje głębiej i pełniej. Jest też znacznie bardziej wyrafinowany.
/img2.papilot.pl/a/25/12/barszcz-na-wigilie-58a3.jpg)
Fot. Canva
A oto owe wspomniane sekretne składniki. Pierwszym jest upieczony burak. Zgadza się nie surowy, nie tylko gotowany, ale właśnie pieczony. Wystarczy zawinąć buraki w folię aluminiową, piec je przez około godzinę, a potem dodać do wywaru. Dzięki temu zabiegowi barszcz zyskuje naturalną słodycz, aksamitność i bardzo charakterystyczny głęboki smak. Zupa smakuje jak zrobiona przez szefa kuchni.
Drugim składnikiem, który robi prawdziwe cuda z barszczem, jest wędzona śliwka. Wędzone śliwki wręcz fenomenalnie podbijają aromat. Nadają zupie lekko dymny posmak i wspaniałą wyrazistość. To właśnie patenty często stosowane przez restauracje. A jeżeli jeszcze bardziej chcesz podkręcić smak barszczu, dodaj do niego również 1/2 szklanki zakwasu z buraków. Po wlaniu zakwasu, nie gotuj już barszczu, tylko delikatnie go podgrzej. Dzięki temu nie utraci swego smaku, jak i cennych składników odżywczych znajdujących się w zakwasie.
Zobacz także: Te sklepy będą otwarte w Wigilię. Lista może zaskoczyć