Tradycja jedzenia ryb w Wigilię ma bardzo długą historię. Co ciekawe, sięga już doby średniowiecza. To wtedy Kościół zaczął nakazywać ścisły post 24 grudnia. Od tej epoki karp zaczął pojawiać się na polskich świątecznych stołach regularnie. Do jego spopularyzowania przyczynił się zakon cystersów, który zaczął rozbudowywać stawy hodowlane w wielu częściach kraju. Wkrótce ten gatunek ryby nieodłącznie związał się z bożonarodzeniowymi celebracjami. Trafia na wigilijne stoły po dziś dzień. A jak przygotować karpia, aby nie smakował mułem? Warto skorzystać z pewnego genialnego patentu.
Zobacz także: To ostatnio moje ulubione ciasto. Nikt się nie domyśla, że nie ma w nim cukru
Przygotowanie perfekcyjnego karpia na Boże Narodzenie nie jest aż tak łatwe, jak można by sądzić. Ot, ten gatunek ryby ma bardzo dużo ości. Wielu osobom przeszkadza również jego nieco mulisty, ziemny aromat. Obie niedogodności da się jednak bardzo skutecznie wyeliminować. Kiedyś w tym celu umieszczano karpia na wiele godzin w mlecznej kąpieli. Istnieje jednak jeszcze ciekawszy trik. Świetnie skorzystać z genialnego patentu, który zdradziła Magda Gessler. Oto, co proponuje słynna restauratorka.
Magda Gessler zaleca, aby przygotowanie karpia zacząć się od odpowiedniego zamarynowania ryby. Wymaga to oczywiście nieco czasu i cierpliwości. Fantastyczny efekt zdecydowanie wynagradza jednak włożony wysiłek. Najlepiej pozostawić karpia na całą noc w mieszance soli oraz cebulowych płatków. Najlepiej zrobić to w glinianym naczyniu. To bowiem metoda, która sprzyja równomiernemu przechodzeniu aromatów.
/img2.papilot.pl/a/25/12/karp-na-swieta-webp-128f7.webp)
Fot. Canva
Jakie są dalsze kroki? Kolejnego dnia rybę obtacza się najpierw w rozbełtanym jajku z odrobiną wody, a później w panierce przygotowanej z bułki tartej połączonej z mąką ziemniaczaną. Trzeba pamiętać o tym, aby po obtoczeniu we wspomnianej mieszance delikatnie strząsnąć nadmiar panierki. Ostatnim etapem jest usmażenie karpia na rozgrzanym głębokim tłuszczu. Magda Gessler poinstruowała na łamach „Gazety Wyborczej”, aby wrzucić rybę na olej rzepakowy. Ekspertka do spraw kulinariów twierdzi, że karp zaczyna zachowywać się wówczas identycznie jak pączek.
Rośnie, bo w panierce są jajka. Robi się wokół niego bułeczka, dzięki czemu zaczynają zanikać ości. Wtedy należy zmniejszyć temperaturę, żeby się nie spalił. Zwykle trzymam karpia w podciśnieniu przez pięć minut, wtedy małe ości zanikają. Tak przygotowanego karpia można jeść jak ciasto.
- zdradziła na łamach „Gazety Wyborczej” Magda Gessler.
Zobacz także: Najprostszy przepis na drożdżówki. Wychodzą za każdym razem