MENU DLA STUDENTKI

19 Września 2011

Co jeść, żeby mózg pracował na pełnych obrotach, a centymetrów w biodrach nie przybywało?

menu

Po latach spędzonych w domu, gdzie regularnie serwowane były matczyne posiłki, pałaszowane na studiach może być dla organizmu szokiem. Szczególnie gdy chce się zachować zdrowie i zgrabną sylwetkę. Podczas wielogodzinnych zajęć trudno o zbilansowaną dietę. Problemem staje się brak czasu, samozaparcia do przygotowania posiłków czy po prostu funduszy. Spokojnie – studia w innym mieście nie muszą oznaczać, że dieta destrukcyjnie wpłynie na twój organizm. Sprawdź, jak powinnaś się odżywiać.

Królewskie śniadanie

Dorosła kobieta w wieku 20-25 lat, umiarkowanie aktywna fizycznie powinna jeść 1800-2200 kalorii dziennie. Zapewni jej to zdrowie, energię i siłę, zwłaszcza do nauki. Ale zapotrzebowanie kaloryczne to jedno, a treść posiłków – co innego. Kobieta, która chce racjonalnie odżywiać się na studiach, powinna spożywać około pięciu niedużych posiłków dziennie. Absolutną podstawą jest śniadanie. Bez niego będziesz głodna przez resztę dnia, a pod wieczór rzucisz się na jedzenie. Pierwszy posiłek powinien być smaczny, pożywny i dawać ci energię na cały dzień. Może być to np. chudy twaróg z ziołami, jogurt naturalny z musli, sałatka owocowa albo płatki kukurydziane z mlekiem. Zwłaszcza te ostatnie są doskonałym źródłem wapnia. O tym, które wybrać, przeczytasz w osobnym tekście. Zadbaj również o odpowiedni napój. Sięgnij po czerwoną, zieloną albo białą herbatę, sok warzywny lub owocowy bez cukru. Unikaj za to picia kawy na pusty żołądek, bo szkodzi zdrowiu.

Posiłki między zajęciami

Największym problemem dla studentki jest zazwyczaj drugie śniadania. Perspektywa wielu godzin spędzonych na uczelni może skutecznie zniechęcić do trzymania się diety. Bo jak wtedy zadbać o regularność i pożywność posiłków? Okazuje się jednak, że jest to możliwe. Po pierwsze – musisz (!) zabierać ze sobą jedzenie. Nieprawda, że odmawiając sobie posiłków, łatwiej będzie ci zachować szczupłą sylwetkę. Spowolnisz metabolizm i z dużym prawdopodobieństwem dopadnie cię wieczorny atak na jedzenie. Poza tym naukę z pustym żołądkiem trudno nazwać efektywną. Postaraj się zjadać cokolwiek raz na trzy, cztery godziny. Opcji masz całkiem sporo. Podczas przerw warto zjeść jakiś owoc, sałatkę warzywną, chudy twarożek, jogurt czy kanapkę z ciemnego pieczywa i chudą wędliną. Dobrze byłoby zapakować do pojemnika na żywność pokrojonego w ćwiartki pomidora, ogórka, parę rzodkiewek, kawałek arbuza, jabłko, gruszkę, maliny, śliwki czy nawet... kalarepę. Takie przekąski w przerwie między zajęciami będą jak znalazł. Przepisy na zdrowe sałatki w oddzielnym artykule.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (43)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Pastka
(Ocena: 5)
2017-07-26 17:58:50

Moim zdaniem można też jak najbardziej postawić na dania gotowe. Czasem maja one naprawdę bardzo dobry skład, są smaczne i wcale nie są drogie! Chociażby te od frykasa - to chyba moi faworyci. Jak nie mam czasu sama nic ugotować, to mnie ratują

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-22 15:16:50

Ta, bede siedzieć i na przerwie jakieś kalarepy wpi**dalać :|

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-21 21:06:13

zapraszam na moj pasaż szopcik.pl/profil/114763/gabriela1994.html

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 21:06:54

1800-2200kcal dziennie? chyba to jest jakiś zart!!!! trenuję 3 razy w tygodniu i jem 1200kcal góra, tu jest mowa o porcjach chyba dla górnika;) jak któraś dziewczyna je 1800-2200kcal i UMIARKOWANA aktywnosc fizyczna to gratuluje 10kg dodatkowo :] masakra kto to pisal!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 23:28:38

Masakra to jest to, co Ty wypisujesz. Radzę udać się do psychologa lub dietetyka, bo chyba masz spory problem z odżywianiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 14:19:16

jak dobrze, ze dwie bramy od mojego wydzialu jest przepyszny i tani bar mleczny: wrocławski Misiu, kocham cię za pomidorową i kopytka!:*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 13:51:37

niby takie to proste jak sie czyta, ja do tej pory nie wiem jak ja przeżyłam poprzedni rok, przecież ja w ogóle nie gotowałam, czasem się zastanawiałam co ja jadłam...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 14:20:17

tez mam ten dylemat: obiad mieszczacy sie w kategorii 'normalny' tak raz na dwa tygodnie, a poza tym to nie mam pojęcia :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 11:18:42

a ja tak odbiegnę od tematu... wie ktoś może jak nazywają sie takie ciasteczka jak na zdjęciu???

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 20:47:54

makaroniki

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 09:35:50

a ja przez 3 lata studiów przytyłam 13 kilo :( i nie mogę tego zrzucić, jadłam zupełnie tak samo jak w domu, ale przestałam się ruszać

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-19 21:44:10

Na początku studiów wybrzydzałam i nie chciałam jeść byle czego. Potem przyszło otrzeźwienie, jak na jedzenie zostawało 200zł. Co wtedy? Soczki owocowe, kalarepki i arbuzki to luksus :D Ja kupowałam worki ryżu, makaronu i ziemniaki, porcje rosołowe, marchewki i włoszczyznę i przeciery pomidorowe takie najtańsze. Robiłam z tego rosołki, pomidorówki i takie tam dania gdzie dominował ryż. Nauczyłam się robić również makaron a'la biedak z sosem pseudo pomidorowym i mięsem z kurczaka. Takie "tanie spaghetti". W biedronce czasami kupowałam mrożoną mieszankę warzyw z ziemniakami. Z domu brałam zaprawy np. ogórki na kwaśno, paprykę w słoikach, soki. Błogosławieństwo jak załapałam się w domu na gołąbki albo bigos, który pakowałam do litrowego słoika i miałam obiad na dwa dni. Dobrą i tanią rzeczą są pierogi np. z serem białym, albo mięsem. Czasami poświęcałam cały wieczór, żeby ulepić ich całe mnóstwo i zawsze wiedziałam, że jak coś to w zamrażalniku mam obiad w postaci tych pierogów :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-19 20:29:08

mi nie grozi przytycie, mogę jeść wszystko, ale to prawda chuda szynka, bułka, owoce i sok to najlepsze rzeczy na swiecie ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 09:51:54

Do czasu... też tak miałam, a teraz widzę, że powoli się to zmienia i przede wszystkim - w pewnym momencie ni stąd ni zowąd mi się cellulit zrobił ;]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-20 15:53:59

dokładnie. być szczupłą w wieku 18 lat to żaden wyczyn, po dwudziestce zaczynają się schody :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-21 19:49:14

Dokładnie. Ja właśnie niedawno skończyłam 20 i dopiero teraz zaczyna to ze mnie "wyłazić". Zrobiło mi się trochę cellulitu na udach i tyłku ( gdzie wcześniej w ogóle nie miałam, a prowadziłam taki sam tryb życia ). Jestem szczupła, ale to dlatego, że nie jem za dużo, pewnie gdybym jadła jakieś 2000kcal dzień w dzień to kilka kilo by przybyło :) Jak byłam trochę młodsza to się śmiałam z tego jak mama mi mówiła - zobaczysz, że za jakiś czas to wszystko zacznie Ci się odkładać, no i się nie myliła :P W wieku 15-19lat to nie jest nic dziwnego, że można się objadać i nic nie widać, tak jak poprzedniczka napisała - po 20stce zaczynają się schody ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz