Najgorzej ubrane kobiety w polskiej polityce

„Jak cię widzą, tak cię piszą” – głosi popularne powiedzenie, sprawdzające się także w świecie polityki. Specjaliści od marketingu opracowali mnóstwo zasad dotyczących stylu ubierania, który w czasie kampanii ma przeko
Najgorzej ubrane kobiety w polskiej polityce
Fot. ONS
27.05.2016

„Jak cię widzą, tak cię piszą” – głosi popularne powiedzenie, sprawdzające się także w świecie polityki. Specjaliści od marketingu opracowali mnóstwo zasad dotyczących stylu ubierania, który w czasie kampanii ma przekonać wyborców do głosowania na konkretną kandydatkę. Ważny jest zarówno dobór odpowiedniego stroju, jak i jego kolor.

Tyle teorii, bo realia polskiej polityki są znacznie bardziej szare, choć niekiedy nawet przesadnie kolorowe, o czym świadczy skandal z byłą posłanką Marzeną Wróbel w roli głównej. Kilka lat temu, tuż przed rozpoczęciem obrad sejmowej komisji śledczej, kamery i mikrofony zarejestrowały wymianę zdań między posłami PO: Robertem Węgrzynem i Andrzejem Czumą. „Jaki kolor ubrała, kuźwa” – stwierdził pierwszy z nich, gdy zobaczył zbliżającą się Marzenę Wróbel. Posłanka weszła wówczas na salę w ogniście czerwonym żakiecie.

Po upublicznieniu nagrania parlamentarzystka stwierdziła, że czuje się nękana. „W tym czerwonym żakiecie będę chodziła do końca tego posiedzenia Sejmu, żeby się temu jakoś przeciwstawić” – stwierdziła w rozmowie z TVN24. Jednak styliści byli zgodni, że strój posłanki rzeczywiście pozostawiał wiele do życzenia. Także inne kreacje Marzeny Wróbel budziły kontrowersje. „Posłanka nosi zwykle bezforemne garsonki, podkreślające jej wybujałą figurę” – oceniał jeden z dziennikarzy modowych.

Janis Joplin – buntowniczka, w której kochali się Morrison i Cohen

Posłanka z wachlarzem

Za jedną z najgorzej ubranych kobiet w polskiej polityce uchodzi posłanka Prawa i Sprawiedliwości, Krystyna Pawłowicz, która w czasach studenckich była uznawana za bardzo atrakcyjną. „Długie włosy spięte w koński ogon, piękny uśmiech, mogła mieć każdego chłopaka!” – wspomina dawna koleżanka parlamentarzystki.

Dziś Krystyna Pawłowicz słynie ze zniekształcających figurę strojów, wyróżniających się smętnymi kolorami oraz niemodnym wzornictwem. Czasem pojawia się z barwnym wachlarzem.

Ewa Kopacz

Fot. ONS

Niebanalnym strojem zasłynęła również przed laty żona ówczesnego premiera, Leszka Millera. Podczas oficjalnego przywitania japońskiego cesarza Akihito i jego małżonki Michiko, ubrana była w białą sukienkę bez rękawów z różowymi napisami: „sexy”, „pink” czy „love”. W powszechnej ocenie kreacja Aleksandry Miller nie pasowała do powagi wydarzenia. „Proszę nie oczekiwać, że się rozwiodę z żoną z powodu sukienki. Przeciwnie, będę ją wspierał” – komentował premier, a jego współpracownik Tadeusz Iwiński przekonywał nawet, że sukienka miała kolor wiśni, który „pasuje do japońskiej tradycji”.

Podróbka Coco Chanel

Dużo emocji w mediach wzbudził również strój Ewy Kopacz, która na jednym z posiedzeń Sejmu pojawiła się w koszulce z cytatem z wiersza Terry`ego L. Jamiesona „What would I be” („Czym chciałbym być”). „To strasznie kiczowate. Naraża panią Ewę Kopacz na złośliwości. Umniejsza jej pozycję” – komentowała w TVN24 stylistka Edyta Piasecka. „Tekst tego wiersza sugeruje infantylizm, romantyzm, pokazuje, że jest egzaltowana. A osoba na tym poziomie nie powinna tego sugerować swoim strojem” – dodała.

Krystyna Pawłowicz

Fot. ONS

Kontrowersje wzbudziła również posłanka PiS Jolanta Szczypińska, paradująca po Sejmie z torebką ozdobioną charakterystycznym logiem Coco Chanel. Jednak jej ówczesny klubowy kolega – Jacek Kurski zdradził, że jest to podróbka, „kupiona od Wietnamczyka za 50 zł” (oryginalna kosztuje około 800 zł).

Innym razem Jolanta Szczypińska chciała przyciągnąć uwagę fotoreporterów seksownym tatuażem z henny, jaki zrobiła sobie podczas wakacji, ale efekt okazał się odwrotny od zamierzonego. Zamiast podziwiać różę na łydce, wszyscy komentowali podniszczone buty, które tego dnia założyła parlamentarzystka.

RAF

Nowa dziewczyna Leonardo DiCaprio jest Polką!

Krystyna Pawłowicz

Fot. ONS

„(…) Pani poseł zupełnie nie przywiązuje wagi do tego, jak wygląda i jeśli ma ochotę, to najzwyczajniej w świecie zakłada drapieżną panterkę lub ogromne ślimaki, nie zważając na to, że te wzory już dawno wyszły z mody – przynajmniej w takim wydaniu, w jakim ona je prezentuje” – czytamy w „Dzienniku”.

Sama Pawłowicz wcale nie przejmuje się takimi komentarzami i najwyraźniej czuje się całkiem dobrze w swojej stylistyce. „Drogie dziecko, 60 lat kończę za 2,5 tygodnia, ale wyglądam jak? Jak ja wyglądam! Przyjrzyj się! A ty, chłopcze, błąkasz się i mówisz jak własny dziadek” – pouczała z mównicy sejmowej młodego posła PO.

 Joanna Senyszyn

Fot. ONS

Wyróżnij się lub zgiń

Ze specyficznego, a nawet ekscentrycznego stylu słynie również Joanna Senyszyn, która ostatnio trochę zniknęła z mediów, ponieważ nie udało jej się dostać do Parlamentu Europejskiego i polskiego Sejmu. Wielu osobom brakuje jednak widoku stateczniej pani profesor, która nawet na najpoważniejszych imprezach potrafi pojawić się w garsonce w panterkę albo obcisłych, skórzanych spodniach. Na okładce jednego z magazynów mogliśmy oglądać ją w stroju… czarownicy.

Na zarzuty, że kobieta w jej wieku powinna ubierać się mniej krzykliwie, Joanna Senyszyn odpowiada: „Zgodnie z marketingową zasadą: wyróżnij się albo zgiń, polityk musi przyciągnąć uwagę i oczarować zebranych jeszcze zanim zacznie mówić. Większość polskich polityków to osoby bezpoglądowe, bez osobowości, więc słusznie, że ubierają się szaro i bezpłciowo. Podobam się ludziom, którzy mnie lubią. Uważam, że ubieram się bardzo dobrze. Mój ubiór jest jak moje poglądy polityczne – niebanalny”.

Gwiazdy, które przyznały się do aborcji

Polecane wideo

Komentarze

Ocena: 5 / 5

Polecane dla Ciebie