„Wydaję ponad 400 zł tygodniowo na nowe ciuchy”

Co miesiąc sprawia sobie nową garderobę o wartości prawie 2 tys. zł.
„Wydaję ponad 400 zł tygodniowo na nowe ciuchy”
Fot. Unsplash
19.08.2019

Dla wielu kobiet zakupy to jedna z większych życiowych przyjemności. Nic nie poprawia humoru tak, jak sprawienie sobie nowej, pięknej sukienki (w dodatku przecenionej), albo nowej pary niebotycznie wysokich szpilek. Nasz wzrok przyciągają nie tylko witryny sklepów z ciuchami, ale też drogerie, w których można kupić sobie perfumy, szminki czy cienie do powiek. Zdarza się, że wracamy z zakupów z naręczem toreb i totalnie wyczyszczonym kontem bankowym. 

Zobacz również: Prawie całą pensję wydaję na ciuchy. Ładne ubrania nie mogą być tanie. Agata

Gorzej, jeśli zakupowe szaleństwo staje się codziennością i przestajemy zdawać sobie sprawę z tego, ile pieniędzy wydajemy na nowe ciuchy. Tak stało się w przypadku 29-letniej Mel i jej narzeczonego, 32-letniego Wesa, którzy są parą od 10 lat i wspólnie wychowują trójkę dzieci. Właśnie planują swoje wymarzone wesele, ale utrudniają im to spore wydatki i styl życia. Zarówno Mel jak i Wes są zakupoholikami uzależnionymi od kupowania nowych ubrań i dodatków. 29-latka otwarcie przyznaje: 

Naprawdę nie lubię zakładać drugi raz tych samych ubrań. Raczej kupuję poszczególne outfity, zamiast zastanowić się, czy dana spódnica będzie pasować do bluzki, którą miałam na sobie miesiąc temu. 

Fot. Unsplash.com

Mel wydaje na nowe ubrania średnio 400 funtów, czyli 1,8 tys. zł miesięcznie. Ubiera się głównie w popularnych sieciówkach, takich jak MissguidedPrimark czy H&M. Ale moda to nie jedyna obsesja Mel, która generuje astronomiczne wydatki. 29-latka jest też wielką fanką kosmetyków. W swojej kolekcji ma m.in. aż 17 tuszów do rzęs, które kosztowały ją ponad 900 zł.  

Narzeczony Mel też nie oszczędza na przyjemnościach. Wes jest fanem zwłaszcza markowych ubrań, zwłaszcza eleganckich koszul. Jego garderoba jest warta ponad 44 tys. zł! Ponadto może się pochwalić kolekcją kosmetyków o wartości ponad 4 tys. zł.  

Naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, ile pieniędzy wydajesz 

- mówił Wes w programie “Shop Well for Less”. Para zgłosiła się do wzięcia udziału w tej produkcji telewizji BBC z nadzieją, że dzięki pomocy specjalistów uda im się odzyskać kontrolę nad wydatkami i w ten sposób będą mogli zebrać fundusze na organizację ślubu i wesela. 

Fot. Unsplash.com

Niestety Mel i Wes muszą pokonać jeszcze inne słabości, czyli rozpieszczanie trójki swoich dzieci prezentami oraz organizowanie ekstrawaganckich imprez dla przyjaciół i znajomych. 29-latka przyznała, że gdy wybiera się na miasto z dziećmi nigdy nie wraca do domu z pustymi rękami i za każdym razem funduje im nowe zabawki. Narzeczeni byli w głębokim szoku, gdy eksperci z programu uzmysłowili im, że wydali na fanty dla swoich pociech ponad 21 tys. zł, z czego prawie 4 tys. poszło na 38 (!) gier planszowych. 

Po prostu uwielbiam je uszczęśliwiać. Uwielbiam dawać im prezenty 

- przyznała Mel.  

Z pomocą specjalistów Wes i Mel zaczną wprowadzać w życie plan, dzięki któremu mają nadzieję zaoszczędzić sporą sumę z myślą o zbliżającej się dacie ślubu. Mężczyzna zadeklarował, że zacznie ubierać się w second-handach, a jego partnerka ma tworzyć nowe stylizacje dzięki łączeniu ze sobą ubrań, które ma już w swojej szafie. 

Myślicie, że uda im się zerwać z kosztownymi nawykami? 

Zobacz również: Chłopak kontroluje moje wydatki. Muszę mu pokazywać paragony ze sklepów

Polecane wideo

Oszukane klientki pokazują koszmarne ciuchy z Internetu. Ubrania miały wyglądać inaczej
Oszukane klientki pokazują koszmarne ciuchy z Internetu. Ubrania miały wyglądać inaczej - zdjęcie 1
Komentarze (8)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 19.08.2019 17:52
kiedyś jak miałam zly dzien to jechałam sobie coś kupić po zajęciach na uczelni, na ogoł ksiązki w empiku (za które przepłacałam) albo jakieś pierdolety w markecie np. z dzialu papierniczego albo jakies pierdoly rozne i podłożne. ale to lata temu bylo. teraz w ogole nie potrzebuję tego.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.08.2019 17:05
Ze mną przez jakiś czas było nawet gorzej. Ona te swoje ubrania chociaż raz założyła, a ja mam pół szafy ubrań z metkami, których chyba nigdy nie założe. Miałam tak, że jak zobaczyłam coś fajnego na promocji to musiałam kupić i nieważne, że to były np.sukienki, których nie lubię, bo są niewygodne, ale podobają mi się wizualnie. Ogólnie teraz staram się unikać takich zakupów, bo to wyrzucanie kasy w błoto.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.08.2019 16:20
Problemem jest to że kupują żeby sobie wynagrodzic coś. Po co tyle zabawek jeśli można wykorzystać jakąś grę na kilka sposobów? Mając karty do gry można grać w co najmniej 10 rzeczy. Zamiast kupować coś nowego można śpedzic czas z dzieckiem. To samo dorośli - jeśli tyle tuszy nie jest potrzebne (jeśli dużo się maluje to może potrzebowac częstego kupowania) to może chodzić o to że Pani w drogerii powie że mamy ładne rzęsy albo że popatrzymy na coś co uznajemy za luksus.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.08.2019 12:06
Ja robie to samo, mam 25 lat I nie mam zadnych dzieci. Nic dziwnego w tym nie widze,
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.08.2019 08:06
to nie kwota jest problemem, a procet tego co sie zarabia
odpowiedz

Polecane dla Ciebie