Przymierzyła sukienkę w Zarze i wpadła w szał. „Właśnie dlatego kobiety są tak zakompleksione”

Dla porównania założyła kreację innej marki. Coś tu nie gra.
Przymierzyła sukienkę w Zarze i wpadła w szał. „Właśnie dlatego kobiety są tak zakompleksione”
źródło: Instagram (instagram.com/real_mumma)
26.10.2018

Dla większości z nas shopping to czysta przyjemność. Buszowanie po sklepach i mierzenie pięknych kreacji pozwala choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości. Jeszcze lepiej, gdy uda nam się coś kupić w okazyjnej cenie. Ale to tylko część prawdy - coraz częściej zakupy okazują się bardzo stresujące.

Zobacz również: H&M znowu musi tłumaczyć się z rozmiarówki. Blogerka plus size nie zmieściła się w spodnie

Wszystko przez zupełnie nieprzewidywalną rozmiarówkę. Ta nie jest uniwersalna - każdy producent odzieży stosuje własną. Jedną rzecz nosimy w rozmiarze S, a kiedy indziej XL okazuje się za małe. W efekcie zakupy stają się męczarnią i bardzo negatywnie wpływają na naszą samoocenę.

Dobrze wie o tym pewna australijska blogerka, która odwiedziła niedawno popularną sieciówkę.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ADELE BARBARO (@real_mumma)

Jakim cudem w jednym sklepie mam rozmiar M, a w drugim ledwo mieszczę się w XL? Nie dziwi mnie, że dorastające dziewczyny i dorosłe już kobiety mają taki problem z samoakceptacją. To uświadomiło mi, że należy wprowadzić jakieś normy co do rozmiarówki. Tak wygląda sytuacja w każdej sieciówce. Na stoisku damskim, męskim czy dziecięcym.

W jedną rzecz się mieszczę, a w innej wyglądam jak wieloryb. Jestem wysoką kobietą, która musi nosić ubrania w rozmiarze XL. To jakiś absurd, bo nie uważam się, jak sama nazwa wskazuje, za bardzo dużą osobę. Właśnie z tego powodu zaczynamy sobie wmawiać, że coś z nami nie tak. Że jesteśmy więksi, niż w rzeczywistości.

Trzeba to jakoś uregulować. Chociaż dla mnie rozmiar to tylko liczba i czuję się dobrze we własnym ciele - chcę mieć pewność, że żadna dziewczynka czy chłopiec nie wpadnie z tego powodu w kompleksy

- przekonuje Adele Barbaro, znana w Sieci jako Real Mumma.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ADELE BARBARO (@real_mumma)

Kobieta jest sfrustrowana tym, że o problemie pisała już kilka lat wcześniej i od tego czasu nic się nie zmieniło. Rozmiarówka ubrań w najpopularniejszych sieciówkach to nadal loteria.

Jej spostrzeżenia potwierdzają komentatorki. „Kiedyś lubiłam chodzić na zakupy, a teraz kosztuje mnie to za dużo nerwów”. „Właśnie dlatego nie kupuję ciuchów bez mierzenia. Ostatnio nie zmieściłam się w spodnie XL, chociaż noszę S”. „Numeracja dostosowana jest do wychudzonych wieszaków, a nie prawdziwych kobiet.

Jesteś za tym, by wprowadzono w tej kwestii sztywne przepisy?

Zobacz również: LIST: „Ekspedientka mnie upokorzyła. Powiedziała przy wszystkich, że nie ma tak dużego rozmiaru”

To chyba nie ten rozmiar. Kupiły ubrania w Internecie i... nie mogą się w nie wcisnąć!
To chyba nie ten rozmiar. Kupiły ubrania w Internecie i... nie mogą się w nie wcisnąć! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (27)

Ocena: 3.96 / 5
gość (Ocena: 5) 27.10.2018 17:44
dziwne, ja mam rozmiar 10/38 a w Zarze musze brac XS bo wszystko wielkie jak dla slonia
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.10.2018 00:20
Baba jest głupia jak but. To tak samo jakby się czepiała porcji w każdym lokalu. W restauracjach przecież są małe porcje, a w barach duże. Chyba logiczne.
odpowiedz
gość (Ocena: 2) 27.10.2018 00:18
Wystarczyłoby, żeby weszła na strony sklepów i zobaczyła zdjęcie kampani, albo modelek. Używając rozumu od razu zrozumiałaby o co chodzi. Jacqui jest marką skierowaną do dojrzałych kobiet, kobiet, które mają za sobą porody, lata siedzącego trybu życia i pierwsze oznaki nadchodzącej menopauzy. Takie kobiety zwykle są większe (taka kolei rzeczy), więc nie ma potrzeby zaczynać rozmiarówki od mniejszych wymiarów, bo i tak się nie sprzedają. Zara jest natomiast skierowana do kobiet w wieku 20-30 lat. Jasne może sie podobać starszym/młodszym, ale nie są grupą docelową, więc marka nie dostosowuje do nich rozmiarówki. Narzekania tej pani można porównać do narzekania kobiety, która weszła do sklepu z ubraniami dla noworodków i narzeka, że nic nie pasuje na jej nastolatka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.10.2018 00:01
Przynajmniej tłusta babo możesz coś dla siebie znaleźć. 32 jest dla mnie za duże, mniejszych nie ma. I co ja mam zrobić? To dopiero dramat.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 26.10.2018 23:16
Cyt. „Właśnie dlatego nie kupuję ciuchów bez mierzenia. Ostatnio nie zmieściłam się w spodnie XL, chociaż noszę S”. Taaaa jasne, a w tej bajce były smoki ? Tłusta locha żali się że nie zmieściła się w XL a wmawia sobie i wszystkim, że nosi mały rozmiar :D Pomiędzy S- small a XL - ekstra large jest zaj*bista przepaść rozmiarowa.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie