Zamówiła sukienkę z H&M. Kiedy przymierzyła ją w domu, wpadła w szał! (Słuszne pretensje?)

Z rozmiarówką ubrań chyba naprawdę jest coś nie tak!
Zamówiła sukienkę z H&M. Kiedy przymierzyła ją w domu, wpadła w szał! (Słuszne pretensje?)
źródło: Instagram (instagram.com/the_twins_and_i)
28.11.2017

Zdecydowana większość z nas uwielbia robić zakupy. Przynajmniej w teorii, bo kiedy przychodzi co do czego - shopping zazwyczaj kończy się jednym wielkim rozczarowaniem. Zwłaszcza, kiedy chcemy uzupełnić swoją garderobę i udajemy się w tym celu do sieciówek odzieżowych. Te słyną ze swojego luźnego podejścia do rozmiarów.

Numeracja ubrań rządzi się swoimi prawami i chyba nikt do końca nie jest w stanie tego logicznie wytłumaczyć. Nie chodzi nawet o różnice pomiędzy poszczególnymi markami. W jednym sklepie może się okazać, że idealnie leży na tobie spódnica w rozmiarze 38, a spodnie 42 już się nie dopinają.

Przekonała się o tym pewna internautka, która zdecydowała się wyrazić swoje oburzenie we wpisie na Instagramie.

Zobacz również: Kolejny dowód na to, że z numeracją w sieciówkach jest coś nie tak. To sukienka w rozmiarze...

 

rozmiarówka ubrań

źródło: Instagram (instagram.com/the_twins_and_i)

Claire jest mamą bliźniaków i aktywną użytkowniczką Instagrama. Kobieta niedawno zrobiła zakupy w sklepie internetowym H&M i doświadczyła sporego rozczarowania. Wszystko przez wymarzoną sukienkę. Ta, delikatnie mówiąc, nie bardzo na nią pasowała. I to pomimo tego, że zamówiła większy rozmiar, niż w rzeczywistości nosi.

To wciąż za mało. Kreacja okazała się bardzo ciasna i tak krótka, że ledwo zasłoniła jej krocze. Zupełnie inaczej, niż na modelce ze zdjęcia w katalogu, choć producent twierdzi, że obie panie noszą ten sam rozmiar.

Przeczytajcie jej wpis i same oceńcie, czy jej pretensje są zasadne…

Zobacz również: Zazwyczaj nosi rozmiar 40. W H&M okazało się, że to zdecydowanie ZA MAŁO (Można się załamać!)

 

rozmiarówka ubrań

źródło: Instagram (instagram.com/the_twins_and_i)

„Myślę, że wyglądam całkiem podobnie, jak modelka w tej sukience z H&M. I to pomimo tego, że urodziłam bliźniaki. Czy to jakaś kpina? Przymierzyłam ją mając na sobie opuszczone jeansy i trampki w panterkę, ale to nie ma znaczenia. To rozmiar 44, cholerne 44! Wzięłam większy, bo wiedziałam, że rozmiarówka H&M to żart. Raz potrzebuję czegoś mniejszego, a chwilę później 46.

(…) Dlaczego sklepy nie potrafią uporządkować swojej numeracji? Jakim cudem to jest 44? Noszę 40/42. Sukienka okazała się tak krótka, że przypomina bardziej top. Dlaczego? W tym tygodniu zwróciłam już 10 kreacji. Wszystkie beznadziejnie niedopasowane i nie mające nic wspólnego z tym, co widziałam online.

Poddaję się. Chyba muszę zacząć szyć własne ubrania” - żali się.

Zobacz również: Zara wprowadziła zupełnie inny system rozmiarów!

rozmiarówka ubrań

źródło: Instagram (instagram.com/mira_hirsch)

Jej wnioski potwierdziła niedawno inna blogerka. Mira Hirsch także próbowała kupić w sieciówce spodnie.

„Nie definiuj siebie poprzez numerację. Te spodnie są dokładnie w tym samym rozmiarze!

Szukałam spodni i natrafiłam na te dwie pary. Ten sam numer, ale różne działy sklepu. Bordowe zostały określone przez producenta jako fit, a miętowe nie miały żadnego oznaczenia. Obie były w moim rozmiarze, ale jedną ledwo na siebie wcisnęłam. Dlatego tak bardzo przerażają mnie zakupy.

Chcesz kupić coś w swoim rozmiarze, dana rzecz nie pasuje i wychodzisz ze sklepu czując się beznadziejnie. Dochodzisz do wniosku, że musisz schudnąć i nienawidzisz siebie” - zdradziła w głośnym wpisie.

Komentarze (24)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 5) 30.11.2017 12:25
W H&M są same za duże worki. 34 wyglada jak duże M. Żeby jako tako na mnie pasowało muszę kupować rozmiar 32. Może warto zadbać o siebie, bo przez takie Panie niedługo nie będę mogła robic zakupów w tym i innych sklepach.
odpowiedz
Asia (Ocena: 5) 29.11.2017 11:48
A może warto nie zrzucać winy na rozmiarówki, tylko spojrzeć krytycznie na siebie? Ja jakoś dziwnym trafem nie mam problemu ani z H&M, ani z obrzucaną kiedyś wyzwiskami Zarą... Noszę rozmiar 34 w każdym sklepie i jakoś rozmiar 34 pasuje na mnie także w H&M... Może i jest delikatnie bardziej obcisły, niż w innych sklepach i wtedy sięgam MAXYMALNIE po rozmiar 36, ale bez przesady... Prawda jest taka, że obecnie jest pełno otyłych ludzi, którzy nie widzą, jak wyglądają i najlepiej zrzucić winę na zły rozmiar ;-)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.11.2017 11:37
Moze to taki podprogowy komunikat ze strony sklepu ktory brzmi mniej wiecej " baby powyzej 42 rozmiaru nie powinny nosic ciuchow dla nastolatek"
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 23:22
Ja to mam problem ze spodniami. Lubię bardzo obcisłe spodnie i czasem rozmiar 32, który i tak jest rzadko w sklepach jest na mnie za duży. Do działu dziecięcego nie pójdę bo będą się głupio glapić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 23:18
"Myślę, że wyglądam całkiem podobnie, jak modelka w tej sukience z H&M"- yy, niestety nie. Ludzie chyba nie zauważają, że im się przytyło. Z tym płakaniem nad rozmiarami to jest totalna bzdura, owszem, czasami jest coś źle uszyte i beznadziejnie leży niezależnie od rozmiaru, ale ja noszę S na dole i M na górze przez biust od 10 lat i nigdy nie miałam sytuacji bym musiała kupić większy rozmiar, bo coś nie pasuje. Nigdy w życiu nie kupiłam spodni w rozmiarze M bo wszystkie by mi zjechały z bioder a dodam, że kawał tyłka mam. Dla mnie to nie jest problem z rozmiarówką a z tym, że ludzie chyba nie mogą zaakceptować zmiany rozmiaru.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo