Jestem materialistką

Justyna, wybierając sobie partnera, kieruje się zawartością jego portfela. Czy się tego wstydzi? W ogóle.
Jestem materialistką
13.10.2015

Czy jesteś osobą, która w związku szuka miłości, zaufania, oddania oraz szczęścia, a podrywanie facetów tylko dlatego, że mają pieniądze, niezły samochód lub duży dom, uważasz za wstrętne?

Oczywiście, dziewczyny, które szukają wyłącznie bogatych mężczyzn, są postrzegane przez społeczeństwo negatywnie, jako osoby kierujące się w życiu jedynie przyziemnymi, materialnymi kwestiami. Jest bowiem coś nieetycznego w wiązaniu się ze starszymi, nieatrakcyjnymi mężczyznami, ale jeżdżącymi nowoczesnymi samochodami i kupującymi swoim dziewczynom wszystko to, czego zapragną.

Bohaterka naszego dzisiejszego artykułu, Justyna, chce jednak udowodnić, że bycie materialistką ma również mnóstwo zalet. Ona absolutnie nie wstydzi się tego, że najpierw zwraca uwagę na grubość portfela, a dopiero potem na charakter czy wygląd. Jak twierdzi – żyje jej się wygodnie i o nic nie musi się martwić.

Oto jej historia.

material girl

- Nie pochodzę z biednej rodziny, tak jak to sobie pewnie myśli większość z was. „Żyła w biedzie, to teraz poluje na bogaczy”. Nic z tych rzeczy. W dzieciństwie niczego mi nie brakowało, choć wychowywałam się bez ojca. Mama miała klinikę dentystyczną, więc zapewniała mnie i sobie bardzo przyzwoite warunki.

Nauczyła mnie jednego: nigdy nie kochaj żadnego mężczyzny bardziej niż on ciebie. Ona popełniła ten błąd i wyszła za mojego ojca, który po zaledwie kilku latach małżeństwa ją zostawił. Zawsze żałowała, że związała się z kimś takim. Choć doskonale wiedziała, że to ona jest bardziej zaangażowana uczuciowo, „diabeł założył jej na nos różowe okulary”. Tak opowiadała z czasem o swojej miłości. Sądziła po prostu, że wszystko jakoś się ułoży. Ale on odszedł, a ona została z małym dzieckiem. Ze mną.

material girl

- Nie zawsze byłam materialistką. W gimnazjum imponowali mi oczywiście starsi faceci, którzy jeździli drogimi autami, ale chyba każda młoda dziewczynka fascynuje się czymś takim. Taka fascynacja jest niegroźna. Większość moich koleżanek była wówczas „blacharami”. Ja nie. Podkochiwałam się w chłopakach, którzy pochodzili z biednych rodzin.

W liceum związałam się nawet na poważnie z jednym z nich. Jego matka była bezrobotna, a ojciec zarabiał grosze jako woźny. Wtedy w ogóle mi to nie przeszkadzało. Rozumiałam, że nie stać go, żeby zaprosić mnie do kina czy na piwo do knajpy. Nasz związek rozpadł się jednak przez Boże Narodzenie.

Ja kupiłam Rafałowi w prezencie ciepłą bluzę, on mi najtańszą czekoladę. W ogóle mi to nie przeszkadzało, ale on poczuł się głupio. Zerwał ze mną kilka dni później, twierdząc, że pochodzimy z innych światów i w ogóle do siebie nie pasujemy.

material girl

- Wtedy zrozumiałam, że to ja kochałam go bardziej. Popełniłam błąd, przed którym przestrzegała mnie mama. Odcierpiałam po zerwaniu swoje, a potem sobie postanowiłam, że już nikt mnie nie zrani. Zaczęłam uwodzić chłopaków ze szkoły, którzy mieli dużo kasy. Początkowo robiłam to na złość Rafałowi. Chciałam go upokorzyć. Potem spotykanie się z bogaczami coraz bardziej mi się spodobało. Bycie z kimś takim miało bez wątpienia wiele plusów. Ale po kolei.

Najpierw zarzuciłam sidła na szkolnego Casanovę. Przebierał w panienkach, bo jego stary miał swoją firmę, która bardzo dobrze prosperowała. Biedak myślał, że zostanę jego kolejną zabaweczką, ale się przeliczył. Zakochał się we mnie po uszy, a ja byłam z nim ze względu na jego prezenty. To wtedy poznałam pierwszy smak luksusu. Wykwintne kolacje, najpiękniejsze perfumy, najdroższe ubrania. Dostawałam wszystko i o nic nie musiałam prosić.

material girl

- Potem go rzuciłam i wzięłam się za uwodzenie synalka dyrektorki. Na brak gotówki nie narzekał. Znowu zaczęło się rozpieszczanie i obsypywanie podarunkami. Dziewczyny w szkole mnie nienawidziły, ale miałam to gdzieś. Wiedziałam, że jak wyjadę na studia to więcej tych ludzi nie zobaczę. Mogli sobie o mnie myśleć cokolwiek.

Chciałabym wyraźnie zaznaczyć tylko jedno: ani z Casanovą, ani z synem dyrektorki nigdy nie spałam. To nie był seks w zamian za prezenty. To była możliwość bycia ze mną w zamian za prezenty. Dziewictwo straciłam dopiero na studiach.

material girl

- Od pierwszego roku postawiłam sobie za cel poznanie kogoś, kto dosłownie śpi na pieniądzach. Wkręciłam się na przyjęcie dla biznesmanów jako hostessa i robiłam słodkie oczy do każdego, kto wyglądał na bogacza. Dodatkowo często bywałam w modnych klubach, do których nie chodzą biedni studenci tylko majętni ludzie. No i zatrudniłam się jako weekendowa asystentka w jednym z biur, w którym często pojawiali się klienci z kasą.

Wszystkie moje starania przyniosły efekt. Po miesiącu miałam umówione kilka spotkań z facetami, starszymi i młodszymi, którzy mieli bardzo grube portfele. Randkowałam i kalkulowałam. Który dał większy napiwek kelnerowi? Który jeździł lepszym samochodem? Który mieszkał w bardziej luksusowej dzielnicy? W końcu wyselekcjonowałam Daniela. Nie był co prawda najmłodszy, ale mimo to kawaler i to bezdzietny. Dyrektor własnej firmy, właściciel trzech mieszkań w Warszawie i jednego domku na obrzeżach.

material girl

- Zdziwił się, że jestem dziewicą, ale dzięki temu dodatkowo u niego zapunktowałam. Stwierdził, że skoro straciłam z nim cnotę, to muszę go naprawdę kochać. A ja nic nie czułam. Kalkulowałam na zimno, jak bardzo związek z nim mi się opłaci. I nie myliłam się.

Jeżdżę nowiutkim BMW, robię zakupy w vitkAcu przynajmniej trzy, cztery razy w miesiącu, mieszkam z Danielem w apartamencie. Czy uważam się za dziwkę? Nie, przecież nie sypiam z kim popadnie. Czy uważam się za materialistkę? Tak i co więcej – jestem z tego dumna. Żyję na wyższym poziomie niż większość moich znajomych. Oni mogą tylko pomarzyć o luksusach, które ja mam na co dzień.

Wiem, że Daniel to nie jest facet na całe życie. Jest sporo starszy, a ja jednak wolałabym kogoś młodszego i przystojniejszego. Dlatego wciąż się rozglądam. Dla chcącego nic trudnego. W końcu upoluję bogacza, który nie będzie w wieku mojego ojca. 

Komentarze (26)

Ocena: 4.85 / 5
Zamożny78 (Ocena: 5) 21.12.2015 18:09
Dla kobiet szukających bogatego mężczyzny polecam bogacipanowie.pl
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.10.2015 14:59
Rozumiem tą dziewczynę. Przynajmniej w połowie. Pochodzę z bogatej rodziny. Stać mnie na buty za tysiąc czy drogie ciuszki. Przyznam szczerze, że lubię iść do jakiegokolwiek sklepu i wydać ile tylko zachcę. Z każdym dniem doceniam coraz bardziej to, że mam pieniądze. Też kiedyś byłam w związku z biednym facetem. I też popełniłam błąd- kochałam bezwarunkowo. Jak Bóg powinien kochać człowieka. I co? Zerwał ze mną i zdradzał długi czas. Robiłam mu drogie prezenty, pomagałam psychicznie i materialnie. Niestety facet mi zazdrościł i coraz bardziej frustrował, że jestem niezależna od niego i próbował się dowartościować jak tylko mógł. Więc szukał lasek na boku. Następny facet z którym zaczęłam się spotykać również miał do mnie pretensje (słowo nie przypadkowe) za to, że nie przymieram głodem na studiach. Nigdy nie patrzyłam u tej drugiej osoby na wygląd czy portfel. Od teraz to zacznę robić. Biedni faceci nie potrafią docenić tego co bogata kobieta może wnieść do związku. Boli ich rozdmuchane ego, bo mają o sobie mniemanie przynajmniej w połowie większe od kobiety na jego poziomie intelektualnym, fizycznym i materialnym.. Chciałabym faceta na moim poziomie finansowym lub wyższym. Już mam dosyć bycia obwinianą o to, że stać mnie na coś droższego. Jednak nie potrafię się zmusić do relacji takich jak autorka. Muszę kogoś kochać, ufać mu, żeby stworzyć relację. A facet który jest taki jak ja, czyli młody, bogaty, potrafiący kochać bezgranicznie, nie mający zobowiązań i przystojny (nawet i przeciętny) nie istnieje. Tylko kobiety, (jeśli im się nie zrobi okropnej krzywdy jak od początku robiono autorce) potrafią kochać bezwarunkowo.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 15.10.2015 22:45
Ja tez wybralam luksusy itd itp zamiast chlopaka którego kochalam,nadal kocham,Fakt mam duzo,dostaje duzo,buty za 100€? Nie ma problemu, inni sa zazdrosni ale to nie moja sprawa, mowia zebym nie wykorzystywala bo w sumie wlasnie to robie. Moj ex którego zostawilam nie ma pracy,albo juz jakas znalazl, ma dlugi, znalazl dziewczyne ktora ma hajs,i dlatego z nia jest,robi to samo ze mna co ja zrobilam z nim,ale przysiegam gdybym mogla cofnac czas... Moze kiedys (;
zobacz odpowiedzi (1)
expartner.info (Ocena: 5) 14.10.2015 21:16
sprawdź co piszą o tobie w necie na www.expartner.info
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 14.10.2015 14:49
Hahahaha a wiecie ze bogaty facet niekoniecznie musi wam wszystko fundować? Moja kolezanka np wybrała bogacza zamiast troche biedniejszego chłopaka ktorego kochała a on ją a ten bogacz uwaza ze finansami powinno się w związku dzielić po równo i bum :P.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo