„Mąż nie pozwala mi ochrzcić syna”

05 Marca 2018

Żaneta nie wie, jak rozwiązać ten problem. Wiara jest dla niej bardzo ważna.

nie mogę ochrzcić dziecka

Jedną z barier w miłości może być wiara. Chodzi o taki przypadek, gdy jedna osoba jest bardzo zaangażowana w praktykowanie swoich wierzeń, natomiast druga ma do nich zupełnie inny stosunek. Nie wierzy w Boga.

To niebagatelna sprawa, ponieważ przeszkody będą sie pojawiały w wielu aspektach związku. Można do nich zaliczyć przedmałżeński seks, antykoncepcję i sposób spędzania czasu w niedzielę. W przypadku chęci zawarcia małżeństwa, również dojdzie do pewnego zgrzytu. Dla wierzących bardzo istotne jest wzięcie ślubu w świątyni, natomiast dla ateistów to zbędny i nic nieznaczący szczegół. Po ślubie wcale nie jest łatwiej. Oprócz wyżej wymienionych możliwych konfliktów na tle wiary, dochodzi jeszcze sprawa wychowywania dzieci.

Niektóre osoby, a zwłaszcza kobiety, uważają, że miłość pokona każdą przeszkodę i wystarczy rozmawiać, aby rozwiązywać problemy. Nie jest to jednak tak proste, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Jedna ze stron zawsze musi ustąpić, co sprawia, że jest pokrzywdzona. Czy z czasem nie będzie miała pretensji do partnera?

Historia Żanety pokazuje, że życie nie jest kolorowe, gdy wiążą się ze sobą osoby o skrajnych poglądach. Miłość wcale nie pomaga.

Zobacz także: Dlaczego faceci od Ciebie odchodzą?

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (39)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-07 14:01:11

W pełni popieram

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-06 21:08:34

Teraz Ci zabrania ochrzcić dziecko, potem może Ci zabronić pójścia dziecka do komunii, potem zabroni Tobie gdzieś wychodzić i poleci całe małżeństwo... Jak chciał Cię zdobyć - był miły i pełen obietnic. Jak przyszło małżeństwo, dziecko, obowiązki i szara rzeczywistość; nagle ujawniają się inne cechy Twojego męża. Zastanów się czy to miałoby na dłuższą metę sens... wasze małżeństwo. Bo od drobnych rzeczy się zaczyna, a potem jak się pie*rzy to po całości...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-06 21:03:09

Idź w zwykły dzień, pogadaj z księdzem, weź mamę.i ochrzcijcie dziecko. Można tak zrobić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-07 16:53:28

A facet jej potem to dziecko odbierze jak wynajmie dobrego prawnika. I oby to zrobił.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-08 10:11:57

Powiedz mi Anonimie z godziny 16:53, dlaczego to tylko on ma prawo decydować o losie dziecka? Normalny jesteś z tymi prawnikami? W jaki sposób ucierpi to dziecko? Przyziębi się od tej wody czy coś? Denerwują mnie tacy ludzie jak Ty. Sama jestem niewierząca - jestem agnostykiem, ale reagowanie prześmiewczo na każdą wzmiankę o wierze jest dla mnie żałosne. Wielcy ateiści, którzy śmieją się z katolików, że wierzą w kogoś, kogo istnienia nie mogą udowodnić, gdzie sami nie potrafią udowodnić NIEISTNIENIA. :) Facet jest po prostu złośliwy, bo on na tym nic nie traci, a jest taki samym niewychowanym arogantem jak Ty - pępki świata, dla których liczą się tylko oni sami. Warto czasem pomyśleć o innych ludziach, chociażby o tych najbliższych, wiesz? :) Tak jak wspomniałam, jestem niewierząca, ale mój mąż tak i wiesz co? Wzięłam ślub kościelny i korona mi z głowy nie spadła. :) Ujma na honorze też to nie było. Więc zastanów się czasem nad sobą, warto.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-06 20:41:19

Powiem tak - facet Cię po prostu oszukał. NIKT, absolutnie nikt mi nie powie, że jest inaczej. Nie ma znaczenia, czy jesteś wierząca, czy nie i czy tyczy się to chrztu czy np majątku. Jeżeli wkraczając w związek małżeński wyraźnie daliście sobie pewne obietnice, powinniście ich dotrzymać, to fundamenty waszego postanowienia by dzielić życie razem mimo różnic. Nie można tak po prostu stwierdzić "odwidziało mi się, sorry", bo to nie jest decyzja odnośnie sosu do kebaba, tylko ważny, wiążący dwoje osób "kontrakt" życiowy. I skoro dał Ci swoje słowo na chrzest, to nie mam prawa się wycofać. Inaczej jest to czyste kłamstwo! Bo gdybyście wcześniej nie obiecywali sobie takich rzeczy lub nie potrafili pójść na ugodę, z pewnością teraz każdy z Was inaczej ułożyły sobie życie. A Ja bym radziła jeszcze pogadać z jego matką i jej też powiedzieć o obietnicy jej syna w stosunku do Ciebie. Tyle w temacie!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ews
(Ocena: 1)
2018-03-06 20:38:14

Gdzie wy macie mózgi ludzie? Zastanawialiscie sie choc dlaczego chrzcicie dzieci? Dlaczego wierzycie,ze antykoncepcja jest grzechem? Ksieza i kosciol katolicki mówią nieprawdę.pomyślcie,sprawdzcie w Biblii. Tam Jezus był chrzczony jako dorosly człowiek, polanie woda bobasa nie zapewni mu życia wiecznego. Chcrzcac dziecko pokazujecie,ze smierc i zmartwychwstanie Jezusa na nic sie nie zdaly. Bog nie potrzebuje ofiary,Jezus to zalatwil. Żal mi Was katolików ślepo wykonujacych nakazy innych ludzi a nie Boga. Kościół katolicki wprowadza w ogramny blad i wymysla grzechy,np slub cywilny. Kto w Biblii brał ślub w kosciele przy ksiedzu? Czy w urzędzie Bog nie jest obecny?? Myślcie,po to macie rozum. I biblię

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-05 22:00:28

Rozumiem, że wszystko było ok dopóki Ci ustępował we wszystkim co dla Ciebie ważne a ty na niego psioczysz bo sprząta w niedziele chociaż nawet nie jest katolikiem? Z jednej strony zachował się nie fair zmieniając nagle zdanie, ale z tego co jest napisane robił wiele przeciw sobie żeby Cię zadowolić, a ty ciągle zmuszasz go do życia według twoich przekonaniowych zasad..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-06 07:29:06

Dokładnie. Z tego co opisuje wychodzi tak jakby póki co wszystko było na jej katolickich zasadach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-06 12:37:22

Ludzie mówią różne rzeczy osiągnąć swój cel - ale jest różnica miedzy jakimiś sprawami tymczasowymi a sprawami, które mają wpływ na cale życie drugiej osoby. Ustalenia sprzed ślubu, które były warunkiem wejścia w związek małżeński powinny być szanowane - chyba, że czyjeś słowo nic nie znaczy... jak to mówią 'widziały gały co brały. Sama jestem niewierząca ale wg mnie to ten koleś zjebał po całości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ania
(Ocena: 5)
2018-03-05 20:18:43

On nie jest ateista, nie lubi być zmuszany do czegos, mysle ze warto zapytać o jego poglądy, dlaczego, czasem od mlodosci się ktoś uprze lub jest zly na księży bo grzeszą, można zaprosić jakiegoś teologa lub katechee i podyskutować o tym, pomysl z mama jest spoko, kto jak nie ona będzie wiedzieć, może razem cos wymyślicie, Chrzest nie zamyka drogi dziecku, bo po osiagnieciu pelnoletnosci on sam wybierze swoja droge i może zmienić wiare lub nie wierzyc w nic, powiedz mu o tym, a skoro jest to dla ciebie ważne, to nie powinien się sprzeciwiać temu. Można tez się rozstać z nim, wystapic o unieważnienie slubu i dokonać sakrametnu,

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-05 19:05:34

Podsumujmy: facet praktycznie zawsze szedł Ci na rękę w sprawach, ale Ty nie potrafisz raz jedyny odpuścić?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-05 15:52:20

A jeśli on tak naprawdę nie jest do końca ateistą. Co więcej, wierzy, że kościół katolicki poprzez chrzest nakłada na człowieka pieczęć, która zamyka mu wiele możliwości i robi z niego owcę i niewolnika. Nikt za bardzo nie zastanawia się jak energetycznie działa ten krzyżyk na czole, a jeśli już w coś wierzymy, to spróbujmy się dowiedzieć po co on tak naprawdę jest. Pamiętajcie, że kościół od wieków uprawia nie nic innego jak właśnie magię.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-05 14:24:35

Twój mąż jest nie fair, bez dwóch zdań. Skoro zgodziła się przed ślubem, że dziecko będzie ochrzczone to powinien dotrzymać słowa. Z drugiej jednak strony ma rację, że poglądy z czasem się zmieniają. Ale dziwi mnie, że jako ateista przykłada taką wagę do tego sakramentu. Jakiś kompromis musicie osiągnąć. Najrozsądniej, w moim mniemaniu, byłoby wstrzymać się z sakramentami do momentu gdy dziecko samo nie podejmie decyzji. Niech twój mąż uczy go naukowego podejścia do tematu, a ty katolickiego. On może podtykać mu książki stricte ateistyczne, ty Biblię. Jeśli dziecko będzie chciało zabieraj je na mszę albo jakieś spotkania oazowe. Jeśli żadne z was nie będzie naciskało i na siłę krytykowało przekonań drugiego to może być ciekawy eksperyment. Jestem bardzo ciekawa co by z tego wyszło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz