REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

04 Września 2014

Serce nie sługa, mówią. Gdy w grę wchodzą uczucia, bywa, że lokujemy je w niewłaściwych osobach.

David Gandy

Media całego świata zelektryzowała wiadomość, że po blisko 10 latach znajomości Angelina Jolie i Brad Pitt wzięli ślub. To jedna z ulubionych par Hollywood. Choć Brangelina, jak się ich nazywa, budzą powszechną sympatię, wiele osób do dziś wypomina Angelinie, że uwiodła żonatego mężczyznę i odbiła go Jennifer Aniston, mimo że Brad i Jen wcześniej uchodzili za wzorowe małżeństwo. Angelina musiała publicznie dementować te informacje, zapewniając, że swojego przyszłego męża, owszem, poznała, gdy ten był w związku z Aniston, ale parą zostali dopiero po jego rozwodzie.

Romans z żonatym mężczyzną wciąż uchodzi za jeden z tematów tabu. Kobiety, które wiążą się z zajętymi mężczyznami, zazwyczaj uważane są za złodziejki cudzych mężów. „Nie rozbiłam rodziny Zbyszka, nie dam się wepchnąć w rolę złodziejki cudzych mężów, bo nie mam z tą rolą nic wspólnego” – tłumaczyła się w jednym z wywiadów Monika Richardson, gdy zaczęto ją oskarżać o rozbicie rodziny Zbigniewa Zamachowskiego. „Może tamten związek można było uratować. Ale do tego tanga trzeba dwojga. Zapewniam, że ja tylko pochyliłam się nad zgliszczami. Nie będę sypać na głowę popiołu za rozpad tego małżeństwa”.

Miłość nie wybiera

Dlaczego kobiety w ogóle związują się z żonatymi? Najczęściej odpowiedź jest jedna – bo się zakochały. Opowiada o tym Dorota, 29-latka. „Zawsze wydawało mi się, że kobiety, które spotykają się z żonatymi facetami, zasługują na potępienie – do czasu, aż spotkało mnie to samo. M. poznałam na szkoleniu w pracy i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Tak, wiedziałam, że ma żonę, więc w ogóle nie myślałam o nim w kategoriach związku. Ale z czasem stawał mi się coraz bliższy, aż zrozumiałam, że straciłam dla niego głowę. Do końca broniłam się przed tym uczuciem, wiedziałam, że to nie w porządku, ale nie umiałam się wycofać, zwłaszcza że M. też brnął w ten układ”.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (77)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

ja
(Ocena: 5)
2017-10-08 21:42:01

Witam. Nigdy wczesniej nie wypowiadalam sie na ten temat, nie mialam zdania, bylo mi to odlegle i nagle, zupelnie nieoczekiwanie znalazlam sie w podobnej sytuacji... To sie stalo rok temu, jestem dorosla, odpowiedzialna kobieta, mam meza, dwoje dzieci, nigdy- przenigdy nie szukalam przygod, flirtu, romansu. Nigdy tego nie potrzebowalam, nigdy nawet o tym nie pomyslalam.... Nie chce teraz pisac o moim malzenstwie- nie tan temat, ale ktoregos dnia weszlam na czat... miejsce w ktorym nigdy wczesniej nie bywalam, ktorego nie znalam i nie wyobrazalam sobie zeby tam zajrzec... ale stalo sie... ktoregos dnia, ze smutku, zalu, bolu, zlosci, na przekor i sama nie wiem jeszcze dlaczego weszlam na czat. Nie usprawiedliwiam sie, nie jestem glupia i wiem, ze nie powinnam sie tam pojawic, ale zrobilam to. Pamietam, ze kiedy dostawalam pierwsze zaproszenia do rozmowy siedzialam i patrzylam sie w ekran a po policzkach lecialy mi zly... Bylo mi smutno, zle i wstyd, ze moje malzenstwo jakos tak sie zmienilo, ze ze zlosci robie to co robie... zajrzalam tam kilka razy, nigdy z nikim nie pisalam dluzej, wymiana kilku zdan i tyle- nie nadawalam sie, nie umialam chyba nawet pisac z kims obcym... I pewnego dnia poznalam JEGO. To ja pierwsza go zaczepilam, dlaczego? Zwykly, normanly nick... i napisalam. Od pierwszego zdania rozmawialo nam sie bardzo dobrze... po prostu zwyczajnie, o wszystkim i o niczym... zapytala Go czy ma zone, rodzine- mial, zapytalam czy kocha swoja zone- odpowiedzial- bardzo. Przyznam, ze zaskoczyla mnie ta odpowiedz, bo nie rozumialam jak czlowiek, ktory kocha zone moze byc w takim miejscu... nie moglismy rozmawiac zbyt dlugo- kazde z nas milo rodziny, dzieci, obowiazki... pamietal, ze napisal ze musi uciekac zrobic dzieciom kolacje... spotkalismy sie ponownie i znowu... zawsze chwila rozmowy, poprosil o numer telefonu- odmowilam. Napisalam mu, ze wyjezdzam na urlop i ze wiecej juz sie nie spotkamy- zapytal gdzie i kiedy wracam. Wyjasnilam, wyjezdzalam na prawie miesiac czasu, zapytal kiedy wracam i powiedzial, ze tego dnia zaloguje sie na czat... nie wierzylam, bo niby dlaczego mialby to zrobic... Wrocilam z wakacji, zalogowalam sie i jakie bylo moje zdziwienie, kiedy on rowniez sie pojawil... od tego dnia rozmawialismy codziennie... poprosil mnie o maila- odmowilam, nie mialam. Nigdy wczesniej nie mialam i nie potrzebowalam miec osobnego maila- zawsze wszystko mielismy z mezem wspolne, zero osobnych kont, maili czy hasel. Zalozylam. Zalozylam maila zebysmy mogli miec kontakt. Po kilku dniach kiedy troche sie poznalismy napisal mi dlaczego pojawil sie na czacie- w telefonie zony odkryl wiadomosci od innego faceta z ktorym nawiazala znajomosc. To go zabolalo, zlamalo mu to w co wierzyl, zlamalo jego zaufanie- kochal zene- bardzo. Nie byl typem mezczyzny ktory klamal, to uczciwy, porzadny facet. Nie pisalismy o sexie, nie pisalismy zle o swoich zwiazkach, nie narzekalismy, nie opisywalismy sie sobie. Zwykle dzien dobry o poranku, dobranoc codziennie przed snem. Opowiedzielismy sobie swoje zycie, smailismy sie ze to zyciorysy, tak dokladnie zdalismy sobie relacje :) z dnia na dzien stawalismy sie sobie coraz blizsi, nie planujac tego, bojac sie... ktoregos dnia zdecydowalismy sie na przeslanie sobie swoich zdjec- zwyklych, zupelnie normalnych... i zobaczylam go... kurcze, nie moge pisac bo leca mni lzy...no ale dalej... kiedy go zobaczylam bylam w szoku... kurcze, facet ktory mial w sobie to cos... nie chce oceniac, nie o to chodzi, po pprostu mial to cos, cos co sprawilo ze jeszcze bardziej czulam ze to nieprawadopodobne, niemozliwe, ze to jakis zart od losu... wyslalam mu swoje zdjecie i reakcja byla podobna... po prostu czulismy sie jakbysmy znali sie latami, nie wiem nawet jak to napisac- bo wiem, jak byc moze smiesznie to brzmi... z dnia na dzien stawalismy sie sobie blizsi, bardzo bliscy, zaczelo nas to meczyc, pisalismy o tym... nikt z nas nie planowal tej znajomosci, nikt nie chcial nikogo skrzywdzic... zauroczylismy sie, zeby nie nazwac tego mocniej... Nie moglismy tego kontynuowac bo zaczynalismy mysleslec o spotkaniu, na zmiane sprowadzalismy siebie na ziemie... wiedzielismy ze nie mozemy nic, ze nie mamy prawa, jak wiele osob musielibysmy skrzywdzic... zerwalismy znajomosc, na kilka dni, nie wytrzymalismy dluzej... zaczelismy pisac po kilku dniach ale to bylo trudne. Wiedzialm jak bardzo sie meczyl, meczylam sie rowniez ja... Sytuacja pulapka, nie ten czas... pisalismy przez kolejnych kilka tygodni i ponownie zerwalismy znajomosc... i teraz wniosek bo chyba wszystkich juz zameczylam:) chociaz piszac to wszystko placze jak male dziecko, wiem ze poznalam najmadrzejszego mezczyzne jakiego tylko moglam spotkac... ironia losu... cudowny, wspanialy, madry facet. Wiem jak bardzo ciepial kiedy zdecydowalismy sie na zakonczenie tej znajomosci, wiem jak musialo byc mu ciezko kiedy pozniej nie majac sily wytrwac w tym postanowieniu jeszcze do niego pisalam. Zabolala mnie jego stanowczosc ale jestem z niego dumna. Wiem, ze cierpial, wiem jak bardzo go to meczylo, wiem ze ogromnie to przezyl i jestem dumna z tego, ze poznalam mezczyzne ktory to potrafil. Umiem przyznac, ze chcialam, calym sercem pragnelam miec z nim nadal kontakt, minal rok... a mnie nadal wszystko boli... potrafie plakac noca, potrafie plakac wchodzac pod prysznic... wiem- jestem pewna tego, jakiego mezczyzne minelam... zakochalam sie- bez spotkania i glupiego flirtu... tak zwyczjnie i prawdziwie poznalismy sie i zakochalismy sie w sobie, a pozniej musilismy wrocic do naszego prawdziwego zycia... tesknie za nim przeogromnie i brakuje mi go kazdego dnia- ale dzieki temu ze umial wybrac i wybral rodzine- jestem dumna ze poznalam wlasnie JEGO.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-10-08 21:41:18

Witam. Nigdy wczesniej nie wypowiadalam sie na ten temat, nie mialam zdania, bylo mi to odlegle i nagle, zupelnie nieoczekiwanie znalazlam sie w podobnej sytuacji... To sie stalo rok temu, jestem dorosla, odpowiedzialna kobieta, mam meza, dwoje dzieci, nigdy- przenigdy nie szukalam przygod, flirtu, romansu. Nigdy tego nie potrzebowalam, nigdy nawet o tym nie pomyslalam.... Nie chce teraz pisac o moim malzenstwie- nie tan temat, ale ktoregos dnia weszlam na czat... miejsce w ktorym nigdy wczesniej nie bywalam, ktorego nie znalam i nie wyobrazalam sobie zeby tam zajrzec... ale stalo sie... ktoregos dnia, ze smutku, zalu, bolu, zlosci, na przekor i sama nie wiem jeszcze dlaczego weszlam na czat. Nie usprawiedliwiam sie, nie jestem glupia i wiem, ze nie powinnam sie tam pojawic, ale zrobilam to. Pamietam, ze kiedy dostawalam pierwsze zaproszenia do rozmowy siedzialam i patrzylam sie w ekran a po policzkach lecialy mi zly... Bylo mi smutno, zle i wstyd, ze moje malzenstwo jakos tak sie zmienilo, ze ze zlosci robie to co robie... zajrzalam tam kilka razy, nigdy z nikim nie pisalam dluzej, wymiana kilku zdan i tyle- nie nadawalam sie, nie umialam chyba nawet pisac z kims obcym... I pewnego dnia poznalam JEGO. To ja pierwsza go zaczepilam, dlaczego? Zwykly, normanly nick... i napisalam. Od pierwszego zdania rozmawialo nam sie bardzo dobrze... po prostu zwyczajnie, o wszystkim i o niczym... zapytala Go czy ma zone, rodzine- mial, zapytalam czy kocha swoja zone- odpowiedzial- bardzo. Przyznam, ze zaskoczyla mnie ta odpowiedz, bo nie rozumialam jak czlowiek, ktory kocha zone moze byc w takim miejscu... nie moglismy rozmawiac zbyt dlugo- kazde z nas milo rodziny, dzieci, obowiazki... pamietal, ze napisal ze musi uciekac zrobic dzieciom kolacje... spotkalismy sie ponownie i znowu... zawsze chwila rozmowy, poprosil o numer telefonu- odmowilam. Napisalam mu, ze wyjezdzam na urlop i ze wiecej juz sie nie spotkamy- zapytal gdzie i kiedy wracam. Wyjasnilam, wyjezdzalam na prawie miesiac czasu, zapytal kiedy wracam i powiedzial, ze tego dnia zaloguje sie na czat... nie wierzylam, bo niby dlaczego mialby to zrobic... Wrocilam z wakacji, zalogowalam sie i jakie bylo moje zdziwienie, kiedy on rowniez sie pojawil... od tego dnia rozmawialismy codziennie... poprosil mnie o maila- odmowilam, nie mialam. Nigdy wczesniej nie mialam i nie potrzebowalam miec osobnego maila- zawsze wszystko mielismy z mezem wspolne, zero osobnych kont, maili czy hasel. Zalozylam. Zalozylam maila zebysmy mogli miec kontakt. Po kilku dniach kiedy troche sie poznalismy napisal mi dlaczego pojawil sie na czacie- w telefonie zony odkryl wiadomosci od innego faceta z ktorym nawiazala znajomosc. To go zabolalo, zlamalo mu to w co wierzyl, zlamalo jego zaufanie- kochal zene- bardzo. Nie byl typem mezczyzny ktory klamal, to uczciwy, porzadny facet. Nie pisalismy o sexie, nie pisalismy zle o swoich zwiazkach, nie narzekalismy, nie opisywalismy sie sobie. Zwykle dzien dobry o poranku, dobranoc codziennie przed snem. Opowiedzielismy sobie swoje zycie, smailismy sie ze to zyciorysy, tak dokladnie zdalismy sobie relacje :) z dnia na dzien stawalismy sie sobie coraz blizsi, nie planujac tego, bojac sie... ktoregos dnia zdecydowalismy sie na przeslanie sobie swoich zdjec- zwyklych, zupelnie normalnych... i zobaczylam go... kurcze, nie moge pisac bo leca mni lzy...no ale dalej... kiedy go zobaczylam bylam w szoku... kurcze, facet ktory mial w sobie to cos... nie chce oceniac, nie o to chodzi, po pprostu mial to cos, cos co sprawilo ze jeszcze bardziej czulam ze to nieprawadopodobne, niemozliwe, ze to jakis zart od losu... wyslalam mu swoje zdjecie i reakcja byla podobna... po prostu czulismy sie jakbysmy znali sie latami, nie wiem nawet jak to napisac- bo wiem, jak byc moze smiesznie to brzmi... z dnia na dzien stawalismy sie sobie blizsi, bardzo bliscy, zaczelo nas to meczyc, pisalismy o tym... nikt z nas nie planowal tej znajomosci, nikt nie chcial nikogo skrzywdzic... zauroczylismy sie, zeby nie nazwac tego mocniej... Nie moglismy tego kontynuowac bo zaczynalismy mysleslec o spotkaniu, na zmiane sprowadzalismy siebie na ziemie... wiedzielismy ze nie mozemy nic, ze nie mamy prawa, jak wiele osob musielibysmy skrzywdzic... zerwalismy znajomosc, na kilka dni, nie wytrzymalismy dluzej... zaczelismy pisac po kilku dniach ale to bylo trudne. Wiedzialm jak bardzo sie meczyl, meczylam sie rowniez ja... Sytuacja pulapka, nie ten czas... pisalismy przez kolejnych kilka tygodni i ponownie zerwalismy znajomosc... i teraz wniosek bo chyba wszystkich juz zameczylam:) chociaz piszac to wszystko placze jak male dziecko, wiem ze poznalam najmadrzejszego mezczyzne jakiego tylko moglam spotkac... ironia losu... cudowny, wspanialy, madry facet. Wiem jak bardzo ciepial kiedy zdecydowalismy sie na zakonczenie tej znajomosci, wiem jak musialo byc mu ciezko kiedy pozniej nie majac sily wytrwac w tym postanowieniu jeszcze do niego pisalam. Zabolala mnie jego stanowczosc ale jestem z niego dumna. Wiem, ze cierpial, wiem jak bardzo go to meczylo, wiem ze ogromnie to przezyl i jestem dumna z tego, ze poznalam mezczyzne ktory to potrafil. Umiem przyznac, ze chcialam, calym sercem pragnelam miec z nim nadal kontakt, minal rok... a mnie nadal wszystko boli... potrafie plakac noca, potrafie plakac wchodzac pod prysznic... wiem- jestem pewna tego, jakiego mezczyzne minelam... zakochalam sie- bez spotkania i glupiego flirtu... tak zwyczjnie i prawdziwie poznalismy sie i zakochalismy sie w sobie, a pozniej musilismy wrocic do naszego prawdziwego zycia... tesknie za nim przeogromnie i brakuje mi go kazdego dnia- ale dzieki temu ze umial wybrac i wybral rodzine- jestem dumna ze poznalam wlasnie JEGO.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-02 09:51:58

Zakochalam sie w zonatym facecie on ma dziecko. Poznalismy sie na balecie i tak od slowa do slowa poprosil mnie o nr tel i zaczelismy piac on nalegal na spotkania bo ma problemy z zona oczekiwal odemnie duzo. Ja zbytnio nie chcialam spotkania z nim no bo on ma zone ale jednak sie z nim spotkalam na pierwszym spotkaniu do niczego nie doszlo na kolejnych juz zawsze bylo. Zakochalismy sie w sobie i nie mozemy zyc bez siebie spotykamy sie co tydzien i jeszcze bardziej nam siebie brakuje bo on wraca do zony ktora niechce z nim wspołzyc. A mi go coraz bardziej brakuje go. Juz zona go podejrzewala o zdrade byly klutnie miedzy nimi myslal ze odejdzie i bedzie ze mna. Ale ona posxla po porade wrozki i jej powiedxiala ze jej maz nie zdradza ale jest inaczej. Ale on sie nie przejoł zona tylko na dal chce sie zemna spotykac. I ja niewiem co mam robic.chce miec dziecko ze mna bo twierdzi ze bedzie wtedy inaczej. Ja bardzo go kocham i niemoge bez niego zyc caly czas o nim mysle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-01-06 03:11:26

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

Mówią że czas goi rany, ale w moim przypadku tak nie było. Przez kilka miesięcy tylko egzystowałam. Nie mogłam usiedzieć w jednym miejscu, ten czas to był koszmar. Musiałam z nim znowu być, ponieważ bez niego nie widziałam swojego życia. Brakowało mi jego głosu, dotyku, dosłownie wszystkiego. Postanowiłam spróbować rytuału miłosnego ze strony urok-milosny.pl , czekałam, odliczalam dni do jego powrotu, w pewnym momencie już traciłam nadzieję. Ale jednak wrócił. A moje życie odzyskało dawny blask : )

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-11-23 04:52:52

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

Też miałam faceta zonatego który pisał i mówił że mnie kocha,i to on pierwszy do mnie napisał,z początku brałam wszystko za żart a potem naprawdę się zakochałam,i czekałam na sms lub na tel,jak koleżanka rozgadala nasze relacje,to on zamilkł a ja nadal bardzo go kocham

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-25 21:04:53

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

Zawsze miałam zasady,ale amor strzelił w najmniej spodziewanym momencie.Poznałam Go jako wolnego polubiłam broniłam się przed zakochaniem a tu szok oszaleliśmy . Proszę nie krytykujcie że one takie owakie -bo same żony przez lata na to pracowały

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
chuj komu do tego
(Ocena: 5)
2015-09-16 15:43:27

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

Mnie najbardziej śmieszy, jak to ładnie i zgodnie odmawia się ludziom będącym w małżeństwie prawa do uczuć i zauroczeń. Ciekawe czy z równym entuzjazmem będziecie siebie samych oceniać, jak wpadniecie w miłość, o ile zdarzy się Wam coś takiego oczywiście, bo żeby wpaść w miłość to najpierw trzeba umieć ją dawać a nie tylko brać. Więc drodzy użytkownicy, nikt nie jest niczyją własnością i nic nie jest nam dane na całe życie - nie można oczekiwać od drugiej osoby, że będzie z nami do grobowej deski, a teksty o niesieniu krzyża to sobie proponuję zostawić dla księży, jak na dłoni widać jak im ta ciężka posługa wychodzi. Wszyscy ludzie są przecież tacy dobrzy a rozwody i domy starości to przecież science fiction. Szkoda, wielka szkoda, że hipokryzja nie boli, bo niektórzy może by doznali konwulsji pisząc te żałosne bredni przed kompem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kobieta
(Ocena: 5)
2015-06-05 02:38:13

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

ja poznałam żonatego, ma trójkę dzieci, byliśmy tylko znajomymi, ale od pierwszego spotkania polubiliśmy się, z czasem zaprzyjaźniliśmy się bardziej, te same poglądy, charaktery i to coś co nas do siebie ciągnęło. On mówił że małżeństwo to świętość, ja go nigdy nie podrywałam, ale wiedzieliśmy że pojawiły się silne uczucia, po jakimś czasie to on dał mi do zrozumienia że chce ode mnie czegoś więcej.Nigdy nie spaliśmy ze sobą, jestem rozsądną dziewczyną, ale uwierzcie mi, że chcąc aby on był szczęśliwy ukróciłam nasze relacje, wiem że umarłby z tęsknoty za dziećmi, wspólnymi wakacjami itp mi też problemy nie potrzebne, ale zmierzam do tego, że kończę znajomość z człowiekiem, który skradł mi kawałek serca już na zawsze, zrozumcie że każdego może to dopaść, nawet Jego idealnego mężczyznę i mnie, która myślała że coś podobnego nigdy mnie nie spotka, taka decyzja bardzo boli i zostanie w pamięci na całe życie z pytaniami co by było gdyby...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-10 19:42:43

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

U mnie to wyglądało tak, że ja się zmieniłam dla niego, w sumie ja byłam na poczatku bardziej z dystansem, on pragnął ode mnei ciepła, ciągłej bliskości, spedzania razem każdej wolnej chwili.... a teraz - ja pragne od niego tego same. Niestety on juz zmienil zdanie. Rzucił mnie. Zamowilam urok na urokmilosny24.pl żeby go odzyskać. I nagle dziś pojawił się u mnie z kwiatami. Dam mu szansę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aska
(Ocena: 5)
2014-09-11 18:36:07

re: REPORTAŻ: Zakochałam się w żonatym facecie

Ja od dawna kocham mojego kolegę który jest żonaty i ma dziecko ale poskarżył mi się, że jego małżeństwo to pomyłka nie układa mu się z żoną i chciał by się związać z inną kobietą... Każda zakochana kobieta na moim miejscu zaczęła by walczyć o tego faceta ale mimo mojej miłości nie była bym w stanie związać się z żonatym facetem i odebrać innej kobiecie męża i dziecku ojca. Wolę być sama i przecierpieć tą sytuację ale nie wmieszam się nigdy w czyjeś małżeństwo. Miłość miłością ale trzeba mieć pewne zasady i się ich trzymać...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz