Szokujący list zdradzonej żony do jego kochanki: „W pewnym sensie jestem ci wdzięczna…”

22 Lipca 2016

Nie ma w sobie za dużo wyrozumiałości?

zdradzona kobieta

Trudno powiedzieć, jak wiele zdrad zostaje ujawnionych. Niektórzy prowadzą podwójne życie przez lata, a ich partnerzy o niewierności nie wiedzą lub zwyczajnie nie chcą wiedzieć. Nie wszyscy są w stanie jednak tak długo milczeć. Poznajcie kobietę, która o romansie męża dowiedziała się bezpośrednio od jego kochanki. Rok temu „ta druga” napisała do niej maila, w którym ujawniła całą prawdę.

Carlie Markee, publicystka australijskiego portalu MamaMia, z okazji pierwszej rocznicy tego wydarzenia zdecydowała się wystosować odpowiedź. W liście otwartym zdradza towarzyszące jej emocje, zwracając się bezpośrednio do kobiety, z którą zdradzał ją mąż. Bez obelg, wytykania win i pragnienia zemsty. To chłodna analiza tego, co się wydarzyło i jakie wywołało konsekwencje. Nie każda z nas byłaby w stanie zrobić to z taką klasą.

Przeczytaj emocjonalną odpowiedź i zastanów się, czy potrafiłabyś zareagować podobnie. To naprawdę poruszająca lektura.

Zobacz również: Ma 29 lat i została 8 razy zdradzona. Teraz twierdzi, że z własnej winy!

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (19)
ocena
3.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-22 08:07:55

Mam nadzieje ze karma wroci do tej puszczalskiej pindy z baru

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-21 19:10:22

Jak dla mnie to ten list, który miał pokazać wyrozumiałość żony jest przesycony jadem i nienawiścią do kochanki jej męża. Nie twierdzę, że to źle czy, że nie miała racji. Bo, owszem, ma prawo nienawidzić kobiety, który w pewnej mierze doprowadziła do ich rozstania. Ale nie zapominajmy o tym, że ta "kochanka" też ma prawo do szczęścia. Nie jej wina, że znalazła je akurat tam, gdzie musiała kogoś innego unieszczęśliwić. Postąpiła egoistycznie, ale każdy z nas tak robi. Mówienie: "ja bym tak nigdy nie zrobiła" to brednie. Dopóki nie znajdziemy się w takiej sytuacji, nie mamy pojęcia, jakie emocje zawładnęłyby nami. Rozstanie to nigdy nie jest wina jednej strony. Autorka listu słusznie zauważyła, że tamta dała mu to, czego ona nie. Poza tym, siłą tego faceta do siebie nie zaciągnęła. On też musiał chcieć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-22 07:23:15

Jakaś ty wyrozumiała dla tego dupka, owszem nie dała mu tego co chciał, bo całą noc opiekowała się chorym dzieckiem, a mężusiek spał sobie w tym czasie. Ja w tym nie widzę jadu ani nienawiści, i nie, nie każda kobieta wda się w związek z żonatym facetem, dopóki kogoś nie poznasz, nie możesz powiedzieć, że się zakochałaś, więc miała wybór, wybrała rozwalenie rodziny i jeszcze dokopanie żonie. Nienawidzę takich kobiet i nienawidzę mężczyzn, którzy zdradzają.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-22 07:36:26

próbujesz samą siebie usprawiedliwić? jak można twierdzić, że każda w tej sytuacji rozwaliła by związek bo by nie panowała nad emocjami? nie znasz ludzi to sie nie wypowiadaj.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-22 09:22:53

ooo widze Pani z tych, którym nie przeszkadza, że nowo poznana miłość ma już obrączkę. Jako już zdradzona kobieta, nie mogę czytać, że "to nie jej wina".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aga
(Ocena: 5)
2016-07-22 10:00:34

Nie, nie kazda tak robi. Ja poznałam faceta, który co prawda nie był nawet żonaty, ale zajęty. Dowiedziałam się o tym po kilku tygodniach od kiedy go poznałam. Nawet minuty się nie zastanawiałam - dopóki nie odejdzie od niej, nie ma czego u mnie szukać. Na początku próbował mnie oszukiwać, że już z nią skończył, wysyłał mi fałszywe zrzuty ekranu itp. Ale szybko zorientowałam się że dalej z nią mieszka i dalej są razem. Nie bawiłam się w to, bo stwierdziłam, że nie warto. W życiu nie wejde w relację z kimś kto prowadzi podwójne życie. Nie tylko z szacunku do tamtej kobiety ale również z szacunku do samej siebie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz