„Zostawiłem ją po wielu latach związku. Zrobiłem to z powodu…”

28 Stycznia 2017

Oto 7 przyczyn rozpadu związków z bardzo długim stażem.

koniec miłości

Wiele z nas ma w najbliższym otoczeniu pary z bardzo długim stażem. Nikt nie pamięta, kiedy i od czego rozpoczął się ich związek. Nikt też nie podejrzewa, że się rozpadnie. A jednak czasami tak się zdarza. Chociaż zakochani byli podejrzewani o ślub w przyszłości, dochodzi pomiędzy nimi do rozstania. Wszyscy dziwią się i pytają, jak to jest w ogóle możliwe. Tyle lat razem i tak nagle nie wyszło?

Pary z bardzo długim stażem przetrwały niejedną burzę. Ich związki na pewno mają większą szansę na przetrwanie niż relacje, które trwają rok albo trochę więcej. Mimo wszystko nie można przesądzać, że nic się w tej materii nie zmieni. Życie działa trochę inaczej.

Można nie tylko wyróżnić, kiedy w związku pojawia się pierwszy poważny kryzys, ale także, jakie są przyczyny rozpadu związków z długim stażem. Przekonajcie się, na co musicie uważać.

Zobacz także: O czym myślisz po rozstaniu? 5 etapów!

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (11)
ocena
4.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 20:02:55

ja po 4 latach związku i pól roku przed ślubem... zauroczyłam się kolegą z pracy. Facet po 50tce. Czy jestem normalna?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 21:30:16

nie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 14:05:50

Parę miesięcy temu, rzuciłam swojego partnera po 8 latach związku. Pojawił się "ten drugi", ale jeszcze zanim to nastąpiło - nie układało nam się najlepiej. W całej tej (dość prozaicznej) historii, najbardziej boli mnie fakt, że chociaż było między nami beznadziejnie i przez pierwszy miesiąc/dwa, czułam tylko ulgę... teraz poczucie straty jest dojmujące. Tęsknię za nim, jak szalona. Idealizuję go. Zablokowałam go wszędzie, żeby nie wracać do wspólnych zdjęć, czy wspomnień, ale to nie pomaga. Z nowym facetem nie jestem w związku, bo chciałam najpierw "odchorować" poprzedni, ale mijają tygodnie/miesiące, a ja coraz mocniej przeżywam stratę mojego poprzedniego partnera. Brakowało między nami ognia, byliśmy jak stare małżeństwo, najlepsi przyjaciele. Wiem, że mój były nie pociąga mnie seksualnie. Z drugiej strony... to chyba nie jest najważniejsze. I mija w każdym związku po paru miesiącach, czy latach. Wiem, że on mnie kocha. Mimo wszystko. Jestem rozdarta. Nie wiem, czy to tylko przywiązanie, czy naprawdę wyjątkowa relacja, z której (pół)świadomie zrezygnowałam. Tęsknię za nim i nawet teraz, pisząc te słowa, płaczę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
współodczuwająca
(Ocena: 5)
2017-01-28 15:38:00

Wiem co czujesz! Wiem bardzo dokładnie. Przeżyłam to samo. Przypomnij sobie dlaczego zainteresowałaś się innym, jak było źle między wami skoro sie to wszystko rozpadło. Ja wiem że gdybym wróciła to te same problemy by same nie znikły jak za dotknięciem różdżki i że nie da się wejść do tej samej wody. Swoje odchorowałam. Nie wracam do tego chociaż tęsknota i sentyment jest. Ludzie zapamiętuję tylko dobre chwile a złe chowają w pamięci ale przecież nie rozstałam sie z nim z powodu dobrych chwil... Niedawno poznałam kogoś kto odmienił moje życie i chcę z nim być już do końca. Jak nigdy nie chciałam miec dzieci tak teraz jestem na to gotowa. Przestań się kurczowo trzymać przeszłośći bo możesz zapomnieć o przyszłości. Musisz symbolicznie pożegnać się z tym związkiem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
katka
(Ocena: 5)
2017-01-28 15:42:49

Kochana, miałam bardzo podobną sytuację. Zakonczyłam 5-letnią relację dla osoby trzeciej, z którą ostatecznie nie jestem. Chwilę po rozstaniu (miesiąc, trzy...) czułam to samo, co Ty. Na początku ulga, potem przeraźliwa tęsknota. Było bardzo dużo rzeczy, które mi w EKS przeszkadzały, ale zaczęłam myśleć "może nie mówiłam o tym wystarczająco wyraźnie", "może on naprawdę nie wiedział jak bardzo mi to przeszkadza". Zrezygnowałam z nowej relacji (czego nigdy nie żałowałam - poszłam za głosem serca) i wróciłam do EKS. I nagle wszystkie jego wady zobaczyłam jak z użyciem lupy -dużo większe i dużo wyraźniejsze niż przedtem. Nie czułam też wcale pociągu do niego. Po krótkiej chwili wiedziałam, że nic z tego nie będzie, a wróciłam po to, aby związek "dopalił się" do końca. Po tym już nie żałowałam tej relacji (no, mooooże czasami miałam gorszy dzień), ale cieszę się, że wróciłam, bo musiałam jeszcze raz przekonać się, że to nie ma sensu. Możesz wrócić do eks, ale po pierwsze - sama piszesz ze nie ma już pociągu fizcznego. Po drugie - bez powodu się przecież nie rozstałaś. Jeśli coś przeszkadzało Ci wcześniej to ja jestem niemalże pewna, że jeszcze bardziej bedzie Ci prszeszkadzało teraz. Pozdrawiam ciepło

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 20:45:01

Popęd seksualny w normalnym związku nie mija.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
1
(Ocena: 1)
2017-01-28 13:15:46

bzduuuuuuuuuuuury wymysły nie ma czegoś takiego kiedy jest prawdziła miłość

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-29 15:21:24

gratuluję jeśli nie przytrafiło Ci się nic podobnego :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 08:40:54

Faceci to jednak szuje. 2 miesiące bez pracy i uraz do partnerki, że ma z tym problem, serio? Miała rację mówiąc o tym, kto nosi spodnie w związku. Nowa koleżaneczka z pracy? Skoro wyrwała jednego zajętego, to nie będzie miała oporów zdradzić/wyrwać kolejnego. Znudzenie? A gdzie rozmowa? I cała reszta, ani słowa o rozmowach, tylko czyn w postaci zerwania.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 09:13:24

Malzenstwo to swietosc a zwiazek juz nie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-28 09:45:27

To nie jest wszystko takie czarno-białe jak Ci się wydaje. Czasem naprawdę można mieć problem ze znalezieniem pracy, zwłaszcza jeśli jest się specjalistą w danej dziedzinie i po prostu nie chce się czepiać się pierwszej lepszej pracy, bo chce się pracować w swoim zawodzie. Ja sama byłam w podobnej sytuacji i facet też mi to wypominał, chciał żebym za to, że mam przestój w pracy była jego idealną sprzataczką, kucharką, służącą i dziwką. Czepiał się o najmniejsze drobiazgi, bo taki się poczuł w tym związku silny. Nie dość, że nie mogłam znaleźć pracy, to jeszcze słyszałam, że nic nie potrafię zrobić, do niczego się nie nadaję itp. Rozmawiać o problemach ze mną nie chciał, zamiast tego słyszałam, że mam siedzieć cicho, bo on jest zmęczony po pracy i chce w spokoju obejrzeć tv. Rozstanie to było wtedy najlepsze co mogło mnie spotkać. Teraz mam pracę w której dobrze zarabiam, kupiłam sobie mieszkanie, jestem z kimś innym, kimś kto teraz też nie ma pracy i wspieram go. Powtarzam, że w zimie zawsze jest przestój, że to noe jego wina, że nie ma pracy itp. Takie osoby czują się do niczego i wypominanie im tego, to jak kopanie leżącego. A wsparcie i szacunek są w związku najważniejsze, skoro partner/ka zawiodła w takiej sytuacji, nie ma co się oszukiwać, że będzie przy nas jak przyjdą prawdziwe problemy np. śmierć bliskiej osoby, choroba itp.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz