Depresja poporodowa dotyczy nie tylko kobiet. Jak przechodzą ją mężczyźni?

Chociaż nie mówi się o tym głośno, cierpi na nią nawet do 25 proc. młodych ojców.
Depresja poporodowa dotyczy nie tylko kobiet. Jak przechodzą ją mężczyźni?
Fot. iStock
19.02.2020

Depresja poporodowa to temat, o którym w naszym społeczeństwie mówi się coraz częściej i głośniej, chociaż wymaga to wielkiej odwagi. Zwłaszcza w czasach, gdy reklamy i media społecznościowe próbują nam wmówić, że ciąża i macierzyństwo, zwłaszcza w pierwszych tygodniach i miesiącach to jedna wielka sielanka. W rzeczywistości bywa jednak zupełnie inaczej, a na depresję poporodową cierpi od 5 do nawet 25 proc. kobiet, które zostają matkami.  

Zobacz również: „Macierzyństwo okazało się dla mnie koszmarem. Chcę porzucić rodzinę i żyć jak dawniej”

Ale depresja poporodowa może dotyczyć także młodych ojców. Statystyki mówią, że cierpi na nią od 1 do 26 proc. mężczyzn, którzy zostają ojcami. Jednym z nich jest 25-letni Joshua Brandwood, dziennikarz portalu metro.co.uk. Trzy lata temu Joshua i jego partnerka (dziś już żona) dowiedzieli się, że zostaną rodzicami. Ciąża była planowana i bardzo wyczekiwana. Niestety już na pierwszej wizycie lekarskiej okazało się, że para straciła dziecko. Joshua i jego partnerka byli załamani. Mężczyzna bardzo to przeżył i zmagał się z depresją, jednak ostatecznie udało mu się odzyskać równowagę psychiczną. Jakiś czas później dziennikarz i jego partnerka wzięli ślub, a niedługo potem okazało się, że spodziewają się dziecka. Na szczęście tym razem wszystko przebiegło bez komplikacji, ale mimo że dzień narodzin syna był jednym z najszczęśliwszych w jego życiu, Joshua długo zmagał się z depresją poporodową, która uniemożliwiała mu nawiązanie więzi z dzieckiem. O swoich doświadczeniach z tego okresu opowiedział w szczerym felietonie. Przeczytacie go poniżej. 

"Nie było łatwo. Podczas ciąży z Noah byliśmy bardzo ostrożni. Owszem, mam miłe wspomnienia, jak Noah kopie moją rękę, gdy tuliłem do siebie żonę, ale też żyliśmy w takim niepokoju, że nie byliśmy w stanie w pełni cieszyć się tym doświadczeniem. Na każdym USG oddychaliśmy z ulgą, że udało nam się pokonać kolejny etap. Gdy Noah przyszedł na świat, wybuchłem płaczem - przede wszystkim dlatego, że byłem tak niesamowicie dumny z żony i z syna, ale też z powodu wszystkich emocji, które tłumiłem w sobie jeszcze z poprzedniej ciąży. Dopiero gdy Noah znalazł się w moich ramionach poczułem, że wszystko będzie dobrze. 

Mimo to okazało się, że początkowo było mi bardzo trudno nawiązać z nim więź. Nie chciałem go przytulać ani pokazywać mu żadnych uczuć. Nie czułem się normalnie. Perspektywa nawiązywania z nim więzi przerażała mnie, bo bałem się, że jeśli go stracę, nie przeżyję tego. Stałem się odosobniony i unikałem interakcji z innymi. Czułem się zadowolony tylko wtedy, gdy kładłem się spać. Czułem pustkę, jakbym prawie przestał istnieć. Moja żona szybko zrozumiała, że stałem się zupełnie oderwany od rzeczywistości. Często gdy coś do mnie mówiła, ja tylko gapiłem się w przestrzeń, nie słuchając jej. Patrzyłem na to, jak świetnie moi przyjaciele radzą sobie ze swoimi dziećmi, ale sam nie odczuwałem podobnej ekscytacji i radości. Byłem z tego powodu zły i zmartwiony, bo czułem, że powinienem czuć się podobnie wobec mojego dziecka.  

Fot. iStock

Kiedy Noah miał parę miesięcy moja żona przekonała mnie do wizyty u lekarza. Stwierdził u mnie depresję poporodową. Zanim poznałem moją diagnozę nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mężczyźni mogą cierpieć na depresję poporodową. Jednak lekarz wyjaśnił mi, że to normalne, przepisał mi też antydepresanty i skierował na terapię. Z czasem zacząłem stopniowo odzyskiwać pewność siebie i formować więź z moim pięknym i wspaniałym synem. Kiedy straciliśmy pierwsze dziecko, czułem, że nie jestem w stanie zostawić tego za sobą. I chociaż nigdy o nim nie zapomnę, Noah przywrócił do mojego życia światło. Dziś ma prawie 2 latka i jest taki mądry. Daje nam tyle miłości. Noah i moja żona nadają mojemu życiu sens i nie wiem, gdzie byłbym bez nich.  

Dzięki temu doświadczeniu zacząłem o wiele bardziej otwarcie rozmawiać o swoich emocjach z przyjaciółmi i rodziną. Obiecałem mojej żonie, że gdy sam już stanę na nogi zacznę pomagać innym i uświadamiać im, że depresja poporodowa u ojców jest realna oraz że nie powinni być sami ze swoimi emocjami. W przyszłości moja żona i ja chcielibyśmy mieć więcej dzieci, ale po naszym pierwszym doświadczeniu na zawsze pozostanie w nas pewien niepokój. Głęboko wierzę w to, że czas leczy rany, więc teraz czerpiemy radość patrząc na to, jak nasz piękny syn dorasta. Rodzice powinni dbać o siebie tak samo, jak każdego dnia dbają o swoje maluchy". 

Zobacz również: Nie tylko ciało kobiety zmienia się po narodzinach dziecka. Oto, co dzieje się z organizmem mężczyzny

„Tinder usunął moje konto, bo jestem zbyt atrakcyjna”. Nikt nie wierzy, że 26-latka jest tak idealna
„Tinder usunął moje konto, bo jestem zbyt atrakcyjna”. Nikt nie wierzy, że 26-latka jest tak idealna - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (2)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 20.03.2020 09:13
Mój mąż jak ja miałam depresję po urodzeniu dziecka był silny i sam się dzieckiem zajmował, nawet zapisała mnie na rozmowy z psychologiem avigon. Jestem mu za to wdzięczna.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.02.2020 15:29
No jak to przecież macierzyństwo to najwspanialszą rzecz na świecie twierdzi 99 procent Madek na insta
odpowiedz

Polecane dla Ciebie