Rodzice masowo chwalą się wynikami egzaminów swoich dzieci na Facebooku. „Powariowali do reszty!”

„Ludzie, czy zapytaliście o zgodę swoje dzieci?!” - pytają oburzeni komentujący.
Rodzice masowo chwalą się wynikami egzaminów swoich dzieci na Facebooku. „Powariowali do reszty!”
Fot. iStock
17.06.2019

Dobre oceny na koniec roku szkolnego i świadectwo z czerwonym paskiem to powód do dumy dla niejednego rodzica. Tak samo jest z wysokimi wynikami z egzaminów kończących pewien etap edukacji. Kiedyś rodzice chwalili się osiągnięciami swoich pociech w rozmowach ze znajomymi, ale dziś mogą to robić nawet bez wychodzenia z domu – wystarczy, że wrzucą informację o wynikach albo zdjęcie stosownego dokumentu na Facebooka albo inne media społecznościowe. 

Zobacz również: REPORTAŻ: „Moje dziecko dostanie luksusowy prezent na koniec roku szkolnego”

Jednak coraz więcej osób zwraca uwagę na to, że chwalenie się osiągnięciami szkolnymi swoich dzieci przez rodziców przybiera skalę prawdziwej histerii, a co więcej - rodzice często publikują zdjęcia dokumentów z danymi osobistymi swoich pociech, nawet nie pytając ich o zdanie. Ostatnio zwróciła na to uwagę jedna z internautek w liście do redakcji portalu Mamadu.pl. Pani Magdalena napisała, że przywykła już do tego, że inni rodzice co roku masowo chwalą się ocenami ze świadectw swoich dzieci, zwłaszcza kiedy ich pociechom udało się otrzymać czerwony pasek. Jednak publikowanie wyników egzaminów to zdaniem czytelniczki dowód na to, że wielu rodziców traci zdrowy rozsądek 

Dziś były wyniki egzaminów ósmoklasisty i gimnazjalistów. Rodzice chwalą się nimi w mediach społecznościowych, czasem nawet nie dbając o to, by ukryć dane swoich dzieci! Wrzucają screeny z ekranów komórek czy komputerów, a tam widzimy imię i nazwisko, datę urodzenia i miejsce zamieszkania. Poniżej szczegółowe wyniki testów... Inni wypisują wyniki na tęczowych tłach i również publikują w formie atrakcyjnego postu. W komentarzach brawka, w opisach duma – choć niektórzy chwalą się bez słowa komentarza. W sumie nie wiadomo po co. Oto, co ocenoidoza robi z rodziców... 

Fot. iStock

Autorka listu zwraca też uwagę na to, że takie zachowanie ze strony rodziców to naruszanie prawa dzieci do prywatności 

Ludzie, czy zapytaliście o zgodę swoje dzieci?! Czy wy wiecie, że nie jesteście w Internecie anonimowi i że wasze posty mogą zobaczyć nie tylko inni rodzice, ale też uczniowie. Zamknięte grupy na Facebooku to nie są nietykalne strzeżone twierdze, a wasze tablice – choć czasem dostępne tylko dla waszych znajomych – też nie są prywatne. A jeśli wasze dzieci nie chcą zdradzać ile miały procent na testach? To ich prawo, które im odbieracie swoją durną potrzebą publikowaniem całego swojego życia w Internecie. Opanujcie się! Ja się dziś dowiedziałam, jakie wyniki miał syn mojej koleżanki z podstawówki i znam wyniki kilku uczniów z klasy mojego dziecka. I po co mi ta wiedza? Żaden z tych wyników nie robi na mnie wrażenia, bo cyferki nie mają dla mnie znaczenia. Za to żal mi tych rodziców, którzy się prześcigają w licytacjach, czyje dziecko lepsze. Rozumiem, że jak dziecko ma osiągnięcia, to jesteście dumni, ale nie tak się to wyraża. Niech to dziecko czuje waszą dumę, a nie pół Internetu. No i strach pomyśleć jak reagujecie, gdy jesteście rozczarowani... 

A wy jak oceniacie publikowanie przez rodziców wyników egzaminów oraz ocen ze świadectw ich dzieci? Czy to po prostu przejaw rodzicielskiej dumy czy może to zjawisko zaczyna zachodzić za daleko? 

Zobacz również: Moja córka nie będzie miała czerwonego paska na świadectwie. Ukarać ją?

Influencerzy zwariowali na punkcie Czarnobyla. Robią seksowne selfie w miejscu katastrofy
Influencerzy zwariowali na punkcie Czarnobyla. Robią seksowne selfie w miejscu katastrofy - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (1)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 28.06.2019 16:00
Co im da ta 5 ze sprawdzianu jak i tak robót nie znajdą?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie