„Siedzę w domu i zajmuję się dzieckiem. Chcę, żeby mąż wypłacał mi miesięczną pensję”

Kobieta uważa, że mąż powinien płacić jej niemałą sumę.
„Siedzę w domu i zajmuję się dzieckiem. Chcę, żeby mąż wypłacał mi miesięczną pensję”
Fot. pexels.com
04.06.2019

Pieniądze mogą podzielić nawet najbardziej zgodne pary. To właśnie kwestie finansowe są jednym z najczęstszych powodów kłótni, a nawet rozstań. Pary kłócą się m.in. o zarządzanie wspólnym budżetem, a niektórzy nie są w stanie pogodzić się z faktem, że ich druga połówka zarabia więcej niż oni sami, co powoduje frustracje i prowadzi do awantur.  

Zobacz również: Mój facet zarabia 5 tys. zł, a oddaje mi tylko 2. Czy to przemoc finansowa?

Pieniądze stały się powodem do nieustannych kłótni z mężem dla autorki poniższego postu opublikowanego na forum internetowym Reddit. Kobieta jest niepracującą mamą, w związku z czym nie zarabia na swoje wydatki. Oczekuje od męża, że ten będzie wypłacał jej miesięczną pensję - i to niemałą. Oto, co napisała: 

Mój mąż i ja jesteśmy 4 lata po ślubie i mamy 1,5-roczne dziecko. Mąż pracuje, a ja, odkąd urodził się nasz syn, zgodziłam się zostać w domu. Wcześniej zarabiałam jakąś 1/8 tego, co on, więc zdecydowaliśmy, że najsensowniejszym rozwiązaniem będzie, jeśli po naszym ślubie i po przyjściu na świat dziecka przestanę pracować. Ta sytuacja trwa już od jakichś 3 lat. Przed narodzinami dziecka wszystko było w porządku. Ale teraz jest dużo rzeczy, które chciałabym zmienić, ale nie wiem, jak. Dotyczy to zwłaszcza finansów, nad którymi nie mam żadnej kontroli. Mój mąż dobrze zarabia, ale jest bardzo oszczędny w kwestii wydatków na rzeczy, które niekoniecznie są niezbędne, ponieważ chce być niezależny finansowo już w młodym wieku. Był taki już wtedy, kiedy się poznaliśmy, ale wtedy sama zarabiałam na siebie, a pieniądze wydawałam na to, co chcę. Szybko przepuszczam pieniądze, bo lubię jadać na mieście, chodzić na zakupy, wydawać pieniądze na to, na co wydają je zwykli ludzie po 20-tce. 

Teraz, jako że siedzę w domu, za każdym razem, gdy chcę kupić coś droższego niż 150 dolarów kłócimy się z tego powodu (mąż ustalił, że to kwota, która “wymaga rozmowy”). To oznacza, że jeśli chcę wyjść na miasto i kupić sobie ubrania, kosmetyki, zjeść lunch i sprawić sobie inne przyjemności, a wartość tego wszystkiego przekracza 150 dolarów, muszę zawczasu do niego zadzwonić i powiedzieć, co zamierzam kupić. To bardzo restrykcyjne i szczerze mówiąc - upokarzające. Mąż wydaje na siebie tak niewiele, że ja co miesiąc wydaję na siebie prawdziwą fortunę. 

Rozmawiałam z siostrą, która także nie pracuje i zajmuje się domem i dzieckiem. Mówi, że razem z mężem mają umowę, w której jest ustalone, że mąż płaci jej za opiekę nad dzieckiem i zajmowanie się domem. Każdego miesiąca dostaje od niego parę tysięcy na swoje dowolne wydatki. W ich związku mąż także jest tą oszczędną stroną, a ona chce mieć więcej kieszonkowego na rozrywki i przyjemności. Siostra dostaje od niego ok. 3,5 tys. dolarów miesięcznie, bo właśnie mniej więcej tyle kosztowałoby ich wynajęcie opiekunki do dziecka w ich okolicy. Tam, gdzie my mieszkamy stawki są trochę niższe, więc nie prosiłabym męża aż o taką sumę. Czy mogę zasugerować podobną umowę mojemu mężowi, żebym nie musiała płaszczyć się przed nim o pieniądze za każdym razem, kiedy chcę wydać pieniądze na coś, co nie jest pilnym wydatkiem? 

Fot. iStock

Większość internautek potępiło zachowanie autorki wątku. Stwierdziły, że wymaga od swojego męża zdecydowanie za wysokiej kwoty, zwłaszcza jeśli przeznacza te pieniądze tylko na własne zachcianki. 

Myślę, że prosisz o zbyt dużą sumę. Właściwie to prosisz o wynagrodzenie pełnoetatowej niani tylko na swoje zachcianki. 3,5 tys. dolarów przez 12 miesięcy to 40 tys. dolarów. To absurdalnie wysoka kwota, chyba że jesteście bardzo bogaci. 

Nie zapominajmy o tym, że jej mąż pozwala jej wydawać 149,99 dolarów dziennie. Powiedzmy, że ona wydaje 100 dolarów dziennie, przez 365 dni... To daje 36,5 tys. dolarów. 

Jeśli twój mąż ma problem z tym, żeby dawać ci 150 dolarów, powodzenia w wyciągnięciu od niego 40 tys. dolarów. Żądasz od niego, żeby płacił ci za zajmowanie się twoim własnym dzieckiem. Jesteś śmieszna. 

On poświęca się dla waszej lepszej przyszłości, a ty chcesz wydawać pieniądze na buty, śmiechu warte. 

Jednak znalazło się parę komentujących, które stwierdziły, że kobiecie takie pieniądze po prostu się należą. 

Ona też się poświęca: zrezygnowała z pracy, niezależności, poczucia bezpieczeństwa, emerytury, tak aby on mógł prowadzić życie, jakiego pragnie. Myślę, że autorka wątku prosi o zbyt dużą sumę, ale zdecydowanie powinna dostawać jakieś pieniądze.  

Moim zdaniem pomysł comiesięcznej wypłaty jest dobry. Dzięki temu wreszcie przestaliby się kłócić. 

Myślicie, że mąż powinien płacić niepracującej żonie za zajmowanie się domem i dzieckiem? 

Zobacz również: Jestem bezdzietną rozwódką. Domagam się 20 tys. zł alimentów od byłego męża

Zbyt piękna, żeby pracować. Z powodu urody podobno nikt nie chce jej zatrudnić
Zbyt piękna, żeby pracować. Z powodu urody podobno nikt nie chce jej zatrudnić - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (66)

Ocena: 4.85 / 5
gość (Ocena: 5) 10.06.2019 11:22
Zgłoś Zgłoś Rudy Lis, Rudy Lis! Jeśli to przeczytałeś, w ciągu 12h Twoi rodzice umrą! A równo o 24:00 Rudy Lis przyjdzie do Ciebie z nożem i zabije! Nie wierzysz? Oto dowód. 20 maja 2005r zginęli Miranda i Grzegorz a 12h później zginął ich syn. Aby tego uniknąć prześlij to do 10 komentarzy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.06.2019 18:50
Ja nie wyobrazam sobie byc uzalezniona od drugiej osoby, poszlabym do pracy. Natomiast nie krytykuje kobiet, które sie decydują na takie zycie ich sprawa.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.06.2019 14:15
Odpierdoliło do reszty kobietom, tylko kasa się dla nich liczy i foty na instagrama wrrr
zobacz odpowiedzi (1)
ananana (Ocena: 5) 05.06.2019 17:00
po cholere ludzie robia te dzieci? a kobiety dobrowolnie zgadzaja sie zostawac sluzacymi az mnie cos trafia jak takie cos czytam , Baby badzcie rozsadne i dajcie sie facetom tak wkopac i uzalezniac od siebie!!!!
zobacz odpowiedzi (5)
starszy gość (Ocena: 1) 05.06.2019 10:46
W sensie czysto ekonomicznym rodzina, matka i ojciec, oprócz bieżącego dochodu pieniężnego wychowując dzieci "wytwarzają kapitał ludzki" - podstawowy czynnik przyszłego rozwoju kraju i wzrostu gospodarczego. Wartość tego kapitału to suma przyszłych rocznych dochodów jakie dzieci w ciągu przyszłych 40 lat pracy (z korektą na umieralność i prawdopodobne bezrobocie) wytworzą/przyniosą społeczeństwu. Ten fakt jest ekonomicznym uzasadnieniem dla wypłaty PRZEZ PAŃSTWO rodzinom czy osobom samotnie wychowującym dzieci dodatków na dzieci - jak nasze 500+ i inne formy zapłaty za ich pracę nad wychowaniem dzieci. Ergo to nie mąż ma płacić żonie za wychowanie dziecka - tu synka - tylko PAŃSTWO - tak jak nasze państwo PiS zaczęło robić świadomie i programowo. Pytanie tylko, czy 500 zł wypłacane na dziecko w ciągu jego wychowania do 18 roku życia spełnia kryterium równowagi strumieni wydatków bieżących na wychowanie dziecka z przyszłymi dochodami dziecka zdyskontowanymi na chwilę urodzenia dziecka. Tu można porobić rachunki alternatywne. Natomiast to ile ma mąż oddawać żonie, gdy ta nie pracuje jest inną sprawa i niezależną od tego czy są dzieci czy nie i to "muszą sobie sami" uzgodnić zależnie od swojej fantazji z czym, z kim i z jakimi pracami, porównywać pracę PANI prowadzącej dom i nie pracującej formalnie zarobkowo.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie