„Gdzie znajdę restaurację z zakazem wstępu dla dzieci?” - to pytanie wywołało prawdziwą awanturę wśród internautów

Zdaniem części komentujących to jawna dyskryminacja.
„Gdzie znajdę restaurację z zakazem wstępu dla dzieci?” - to pytanie wywołało prawdziwą awanturę wśród internautów
Fot. iStock
08.05.2019

Każdy rodzic jest zapatrzony w swoje dziecko i jest przekonany, że to najbardziej niezwykła i urocza istotka na świecie. Rzadko kiedy dopuszcza do siebie myśl, że jego pociecha może zrobić coś złego, “bo przecież w domu jest taka grzeczna i kochana”. Coraz większa grupa rodziców stawia też na tzw. bezstresowe wychowanie – dzieci takich rodziców dorastają w przekonaniu, że wolno im wszystko i rzadko kiedy słyszą słowo “nie”. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy dziecko, utwierdzone w takim przekonaniu, wchodzi w interakcję ze światem wewnętrznym. 

Zobacz również: Ta kobieta chce WYRZUCAĆ płaczące dzieci z restauracji: „Przecież nikt nie chce słuchać ich wrzasku!”

Ostatnio pewien internauta zwrócił uwagę na to, że nie jest w stanie zjeść spokojnego posiłku w restauracji ze względu na hałasujące i biegające po lokalach dzieci, na które ich rodzice w ogóle nie zwracają uwagi, a które swoim zachowaniem przeszkadzają innym gościom restauracji. Na jednej z grup na Facebooku internauta zadał pytanie: Czy na Ursynowie znajdę restauracje z zakazem wstępu dla dzieci? Chętnie zjadłbym kolacje w ciszy, ktoś coś słyszał?. Pod jego postem pojawiły się setki komentarzy, w których rozpętała się prawdziwa burza. Wielu internautów było oburzonych pytaniem i stwierdziło, że to dyskryminacja rodziców z dziećmi. 

Najlepiej w domu, samemu – cisza, spokój. Po co wychodzić z domu w miejsca publiczne, gdzie jeszcze są dzieci?! Żenada. 

Zapomniał, jak dzieckiem był! 

Zarezerwuj sobie całą restaurację, to zjesz w spokoju. 

Też byłeś dzieckiem, a jeśli one ci podczas jedzenia przeszkadzają, to zjedz w domu. 

Fot. iStock

Jednak duża grupa komentującym stwierdziła, że w pytaniu nie ma nic niestosownego. Zwrócili także uwagę na to, że wielu rodziców w ogóle nie zadaje sobie trudu, aby zapanować nad zachowaniem swoich dzieci w miejscach publicznych, bez poszanowania wobec innych ludzi. 

Jak ja byłem dzieckiem, to za takie zachowania, na jakie teraz przyzwala się dzieciom, był miesiąc poważnych sankcji, a nie szlajanie się po knajpach. 

Teraz za zwrócenie uwagi rodzicom np. na zbyt głośne zachowanie bachora (no sorry, inaczej nie da się tego nazwać) to osoba zwracająca uwagę może mieć nieprzyjemności. Skąd więc to zdziwienie, że niektórzy mają już tego dosyć i chcą po prostu spokojnie gdzieś posiedzieć? 

Znalazła się też grupa rodziców, którzy sami wybierają się z dziećmi do restauracji, ale doskonale rozumieją pytanie autora postu. Ich zdaniem wszystko zależy właśnie od tego, czy rodzice podczas posiłku zwracają uwagę na zachowanie swoich pociech, czy pozwalają im na wszystko. 

Sama jestem mama dwóch dziewczynek. Nigdy nie pozwalam im na bieganie, wrzaski i rozwalanie wszystkiego dookoła. Uczę je kulturalnego jedzenia i zabawy przy stole... albo w kąciku zabaw. Niestety coraz częściej spotykam dzieci zachowujące się jak zwierzątka... a ich rodzice NIE REAGUJĄ! Podnoszą się dopiero wtedy, gdy ktoś inny próbuje uspokoić ich "aniołki". Rozumiem więc pytanie. 

A jaka jest wasza opinia na ten temat? Czy restauracje z zakazem wstępu dla dzieci to dobry pomysł w sytuacji, gdy wielu rodziców nie zamierza panować nad zachowaniem swoich dzieci? 

Zobacz również: „Moja rodzina została wyproszona z restauracji przez rozrabiające dzieci. Złożę skargę na obsługę!”

Tak wygląda dziecko urodzone w pęcherzu płodowym
Tak wygląda dziecko urodzone w pęcherzu płodowym - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (26)

Ocena: 4.54 / 5
Mimi (Ocena: 5) 16.05.2019 14:09
Kocham dzieci i uwielbiam się z nimi bawić, ale są pewne granice. Uważam, że dzieci do ok. 6-7 r.ż powinny mieć zakaz wstępu do takich miejsc, jak na przykład restauracja. Byłam ostatnio w sushi barze i za mną siedziała rodzina z dwójką albo trójką dzieci. I powiem szczerze, że ciężko mi się było zrelaksować, pogadać ze znajomymi jak w tyle słyszałam wrzaski dzieci, huk klocków itd. itp. Dodam jeszcze, że kelnerzy i inni klienci nie mogli swobodnie przechodzić korytarzem bo ich jedno dziecko rozłożyło się na środku podłogi ze swoimi puzzlami (tak, puzzle też mieli). Ja rozumiem, że czasem nie ma z kim zostawić dzieci w domu, ale czy nie lepiej wtedy zostać w tym domu, albo zamówić jedzenie na dowóz??
odpowiedz
Qoza (Ocena: 5) 10.05.2019 14:51
jestem ZA, nie wiem co w tym dziwnego, że ktoś chce zjeść posiłek lub umówić się na spotkanie w ciszy spokoju, a nie wysłuchując wrzasku i płaczów.
odpowiedz
jacuś (Ocena: 5) 10.05.2019 08:17
0czywiście ,że racja, dzisiejsi rodzice najchętniej wogóle nie zajmowaliby się dziećmi, najlepiej dać dziecku filmik w tablecie , a syf jaki dziecko zostawiają po sobie to rodzicom dzisiejszym też , nie przeszkadza ! Ostatnio w samolocie, taki chlew rodzinka po sobie zostawiła ale oczywiście oboje byli zapatrzeni w te debilne telefony !!!!!!!!!!! I to jest żenada , troche kultury !!!!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.05.2019 07:28
świetny pomysł, zawsze jak robie rezerwacje to proszę o stolik jak najdalej kącika dla dzieci a i tak w niektorych resteuracjach nie da sie wytrzymać.
odpowiedz
Bglibra (Ocena: 5) 09.05.2019 20:03
Sama chętne bym poszła do takiej restauracji. Wychowałam dwie córki,które potrafiły pokazać kulturę wyniesioną z domu. Więc wiem,jak mogą zachowywać się dzieci w publicznych miejscach. Ale wiem też,że są ludzie,którzy z własnego wyboru nie chcą mieć dzieci. Czy dla nich takie miejsca nie byłyby ok? Albo dla ludzi,którzy zostawiają raz w miesiącu swoje pociechy u dziadków i chcą po prostu odpocząć czy też miło spędzić tak rzadką randkę? Jeśli istnieje np 1000 restauracji w Warszawie dla wszystkich,dlaczego nie może być jednej jedynej,do której nie chodzi się z dziećmi? Dyskryminacja jest. Dla wszystkich tych,co chcą w spokoju zjeść,napić się i porozmawiać przy dźwiękach muzyki,a nie wrzasku i rzucania zabawkami.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie