„Przyjaciółka karmiła przy mnie piersią. To obleśne!”

Magda zerwała znajomość z tą koleżanką.
„Przyjaciółka karmiła przy mnie piersią. To obleśne!”
Fot. iStock
09.09.2018

Karmienie w miejscach publicznych to bardzo kontrowersyjny temat. Część Polek opowiada się za tym i przeważnie są to matki, a druga część wyraża zdecydowany sprzeciw, powołując się na dobre wychowanie i szacunek do drugiego człowieka. Biorąc pod uwagę komentarze na forach internetowych, można stwierdzić, że druga grupa jest jednak liczniejsza. Należy do niej także Magda (imię zmienione), która postanowiła opisać, co się jej niedawno przydarzyło.

„Ekspedientka kazała mi zapłacić za 3 cukierki, które zjadło moje dziecko. Co za podłość!” (Historia Żanety)

- Nikt mnie tak nie denerwuje jak matki karmiące piersią w miejscach publicznych. Nie znoszę, kiedy pokazują piersi. Taki widok budzi we mnie niesmak. Nie przekonują mnie argumenty, że dziecko jest głodne. Można je zabrać do samochodu albo usiąść gdzieś na uboczu. Moim zdaniem kulturalne matki zawsze znajdą jakieś rozwiązanie. Poza tym każda normalna kobieta czuje wstyd przed pokazywaniem intymnych części ciała. Ponieważ tak bardzo oburza mnie takie zachowanie, nie mogłam pominąć milczeniem sytuacji, która mi się przytrafiła jakiś czas temu.

Z Wielkiej Brytanii wróciła pół roku temu koleżanka Magdy - Alicja. Obie kobiety uznały, że najwyższy czas się spotkać.

- Alicja niedawno urodziła drugie dziecko. Razem z dwójką pociech przyszła do mnie na herbatę. Jej starsza córeczka ma na imię Maja. To trzylatka. Młodsze dziecko – Tosia - niedawno skończyła dwa miesiące.

Bardzo się ucieszyłam, gdy Alicja przyszła. Zaprosiłam ją do salonu. Przyniosłam herbatę i ciasto. Pogrążyłyśmy się w rozmowie. Najmłodsza latorośl spała w tym czasie w mojej sypialni, a starsza bawiła się w kąciku klockami. Pamiętam, że pomyślałam, jakie fajne dzieci ma Alicja i że musi być świetną mamą. Nie wiedziałam wtedy, co mnie czeka.

Niedługo potem dołączył do nas mój narzeczony. Alicja opowiadała o swoim mężu i jego pracy. W pewnym momencie rozległ się płacz niemowlęcia z drugiego pokoju. Alicja wyszła i wróciła z Tosią w ramionach. Powiedziała do nas, że czas na karmienie. W osłupieniu patrzyłam, jak rozpina bluzkę, pokazuje piersi i przystawia do jednej z nich dziecko. Byłam w trakcie jedzenia ciastka i myślałam, że zwymiotuję. Nie wierzyłam, że moja koleżanka Alicja jest jedną z tych matek, które karmią przy innych ludziach. Wymieniłam z moim narzeczonym znaczące spojrzenia. On zaraz potem wyszedł, tłumacząc ze wzrokiem wbitym w podłogę, że musi coś zrobić. Zaproponowałam Alicji, żeby przeszła do mojej sypialni i tam spokojnie dokończyła karmienie, ale uśmiechnęła się i powiedziała, że nie trzeba.

Alicja mówiła coś do mnie, cały czas karmiąc dziecko. Jedna pierś jej zwisała, a ona w ogóle nie zwracała na to uwagi. Zdecydowanie odsunęłam od siebie talerz z ciastem. Wydawało mi się, że karmienie trwało wieczność, ale w końcu Alicja odstawiła dziecko od piersi. Oznajmiła, że na chwilę pójdzie do mojej sypialni i uśpi dziecko. Nie poprawiła ubrania i z nagimi piersiami wyszła z salonu. Byłam w szoku.

Edyta Pazura chwali się szkolną wyprawką dla dzieci, tylko… którego polskiego rodzica na nią stać?

Koleżance Magdy szybko udało się uśpić dziecko i wróciła do niej. Nadal miała odsłonięte piersi.
Czułam się jakbym była na przedstawieniu teatralnym, a dokładnie w momencie oczekiwania na punkt kulminacyjny. No i miałam rację. Nastąpił także w przedstawieniu, które zaprezentowała mi koleżnka. Usiadła na kanapie i zawołała starsze dziecko. „Maja, chodź na cyca!”. Mała od razu przybiegła. Alicja, widząc moje zdziwione spojrzenie, wytłumaczyła, że trochę dokarmia małą cycem, ale niedługo ma zamiar z tym skończyć. Uśmiechnęła się i dodała z żalem, że będzie jej brakować tych chwil pełnych bliskości. Ja w tym czasie marzyłam tylko o tym, aby ten koszmar się skończył.

Na szczęście karmienie małej Mai trwało chwilę. Sama się oderwała od piersi i powiedziała, że chce ciastko. Alicja wreszcie zapięła bluzkę. Dziecko zajęło się jedzeniem słodkości, a my rozmawiałyśmy jeszcze przez jakiś czas. Rozmowa ewidentnie się nie kleiła. Zaczęłam patrzeć na Alicję zupełnie inaczej. Zrozumiałam, że to jedna z tych matek, które dostały po porodzie pieluszkowego zapalenia mózgu. Nie przypominała już Alicji, którą kiedyś znałam. Na szczęście minęło chyba nie więcej niż pół godziny i pożegnała się.

Od tamtej pory Magda unika kontaktów z Alicją. Chociaż koleżanka zapraszała ją do siebie, nie ma zamiaru jej odwiedzać.

- Dla mnie nasza znajomość skończyła się w momencie, kiedy Alicja odsłoniła publicznie piersi. Nie krępował jej nawet mój narzeczony, którego zobaczyła po raz pierwszy w życiu. Tomek był bardzo zniesmaczony całym zajściem. „Ale masz koleżanki” – rzucił do mnie, kiedy Alicja opuściła mieszkanie. Co miałam mu powiedzieć? Kiedyś była innym człowiekiem. Nie wiem w sumie, czy to pobyt za granicą tak ją zmienił czy macierzyństwo. Może jedno i drugie. W każdym razie mówiła głównie o dzieciach. Pytała się mnie też, kiedy ja planuję wydać na świat pociechę.

Tymczasem w jednej z polskich szkół: na liście uczniów „Giorgio, Armani, Valerii i Kevin”

Magda podsumowuje incydent z karmieniem.

- Znam różne matki. Niektóre karmią w miejscach publicznych, a inne nie. Z tymi pierwszymi zerwałam kontakt. Dla mnie takie zachowanie jest prymitywne. Matki w ogóle nie myślą, że to obrzydliwy widok dla postronnych obserwatorów. Ja, podobnie jak wiele innych osób, nie mam ochoty na oglądanie cudzych piersi, a już zwłaszcza przy jedzeniu. Od czasu wizyty Alicji nie mogę patrzeć na sernik, a kiedyś to było moje ulubione ciasto. A co do karmienia kilkuletniego dziecka – dla mnie to już lekka patologia.

A co wy o tym myślicie?
 

Elma, Nikon, Gaja. Gwiazdy, które zszokowały Polskę imionami swoich dzieci
Elma, Nikon, Gaja. Gwiazdy, które zszokowały Polskę imionami swoich dzieci - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (58)

Ocena: 4.95 / 5
gość (Ocena: 4) 11.09.2018 09:20
A ja rozumiem autorkę, jestem w ciąży niedługo urodzę i sama nie wyobrażam sobie karmic dziecko gdzie popadnie , nie obrzydza mnie widok takich kobiet które mozna spotkać dosłownie wszędzie z wywalonymi piersiami, ale uważam że świadczy to o kulturze osobistej . Sprawa karmienia jest bardzo intymną rzeczą i ja nie wyobrażam sobie iśc gdzies np do restauracji lub galerii i pokazywać komus swoje piersi. Jestem przygotowana na ewentualne wyjscia z dzieckiem mam laktator butelki i podgrzewacz. Rozumiem że karmienie jest teraz tak promowane i kobiety sa do tego zachęcane...ale prosze Was litości , jeszcze ujdzie jakby karmiła przy samej koleżance ale przy obcym facecie? Nie raz widziałam kobiety po galeriach i z tego co obserwuje większa częśc się zasłania , no ale są takie matki polki które mają wszystko na wierzchu. Mi się to nie podoba, nie akceptuje tego i jako przyszła matka nie mogę zrozumieć że komuś potrafi się tak poprzestawiać w głowie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.09.2018 06:04
Nie wypowiem się na temat artykułu bo patrząc na komentarze jest mało istotny. To czy ktoś jest obrzydzony widokiem karmiącej kobiety czy nie w tym momencie ma drugorzędne znaczenie. To jak tutaj kobiety wzajemnie oblewają się pomyjami, obrażają, wyzywają tylko dlatego, że mają odmienne zdanie jest po prostu obrzydliwe. Jestem załamana poziomem "argumentów". Jak kobiety mogą być takie chamskie wobec siebie??? Nie dziwię się że ten świat powoli schodzi na psy jeśli Panie prezentują taką kulturę. Masakra totalna.
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 10.09.2018 17:47
Tak samo naturalne jak robienie kupy... Jednak po coś wymyślili toalety.
zobacz odpowiedzi (2)
Stara baba (Ocena: 5) 10.09.2018 15:48
Tu nawet nie chodzi tylko o to, że karmiła, ale o to, że paradowała po jej domu (przeczytajcie dokładnie ten tekst) z nagim biustem.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.09.2018 15:07
Zawsze mam WTF kiedy czytam takie rzeczy. Do dzisiaj pamiętam jak moja mała kuzynka, przeszlo 20 lat temu, była karmiona mlekiem matki i ciotka jak do kogoś jechała to miała swoje mleko w butelkach i podgrzewacz do nich. W tamtym czasie to był standard. Co się stało z dzisiejszą kulturą osobistą? Ludzie coraz bardziej za grosz wstydu nie mają, poszanowania siebie lub swoich dzieci (mówię tu o dzieciach bez stroju na plaży czy nad jeziorem). Wieki temu moja mama jak już musiała mnie zabrać gdzieś to też miałam jej mleko w butelce, albo jak musiała gdzieś pójść to tato mnie karmił butelką. Takie uzależnienie dziecka od cycka jest toksyczne wręcz, bo to już początkuje myślenie "nie mogę bobasa zostawić bo muszę go nakarmić", a potem będą inne wymówki byleby być matką-bluszczem.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie