Matka znalazła sposób na antyszczpionkowców. Jednym wpisem udowodniła, jak bardzo się mylą

W ten sposób zareagowała na deklarację Kat Von D, które nie zaszczepi swojego dziecka.
Matka znalazła sposób na antyszczpionkowców. Jednym wpisem udowodniła, jak bardzo się mylą
Fot. iStock
13.06.2018

Ruch antyszczepionkowy już dawno wyszedł z ukrycia. Dziś wielu rodziców publicznie sprzeciwia się kalendarzowi szczepień obowiązkowych i domaga się wprowadzenia dowolności w tej kwestii. Krótko mówiąc - sami chcą decydować o tym, jakie procedury medyczne stosowane są wobec ich potomstwa. Obawiają się niepożądanych odczynów poszczepiennych i chorób, które są przez nie rzekomo wywoływane.

Zobacz również: Antyszczepionkowcy mają projekt ustawy. Chcą zniesienia obowiązku szczepień!

Choć ich argumenty są natychmiast obalane przez specjalistów, tych nie bierze się do końca poważnie. Istnieje przekonanie, że działają na zlecenie wielkich koncernów medycznych i biorą udział w wielkim spisku. Właśnie dlatego Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP zarejestrowało komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, która wprowadziłaby dobrowolność szczepień i zniosła przymus.

Okazuje się, że to gorący temat nie tylko w Polsce. Kilka dni temu jedna z najbardziej rozpoznawalnych tatuatorek na świecie, Kat Von D, ogłosiła światu, że nie zamierza szczepić swojego dziecka.

36-latka zdradziła na Instagramie, że nie do końca ufa lekarzom. Chce urodzić w naturalny sposób i wychować „wegańskie, nieszczepione dziecko”.

„Chcę spróbować być ciężarną weganką, planującą naturalny, pozbawiony leków domowy poród w wodzie w asyście akuszerki i kobiety zapewniającej wsparcie w tym momenciem a następnie mieć zamiar wychować wegańskie, nieszczepione dziecko. To jest moje ciało. To jest nasze dziecko. I to jest nasza podróż przez ciążę” - relacjonuje rmfmaxx.pl.

Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - komentatorzy podzielili się na dwa obozy. Nie brakuje antyszczepionkowców, którzy popierają jej decyzję i podziwiają odwagę w głoszeniu niepopularnych poglądów. Wielu jednak nie kryje oburzenia. Ich zdaniem tak rozpoznawalna postać nie powinna promować stylu życia, który może być zagrożeniem dla życia i zdrowia dzieci.

Zobacz również: LIST: „Nie chcę, by po porodzie myto moje dziecko i podawano mu groźne szczepionki. To barbarzyństwo!”

antyszczepionkowcy

źródło: Instagram (instagram.com/carolinehirons)

Jedną z nich jest Caroline Hirons, popularna brytyjska blogerka działająca w branży kosmetycznej. Kobieta w ubiegłym roku przekonała się, do czego może prowadzić brak szczepień. Mało brakowało, a straciłaby syna.

„W minione wakacje mój syn trafił na oddział intensywnej terapii. Dotarł tam w konwoju dwóch ambulansów, otoczony opieką czterech lekarzy. Był bardzo odwodniony, miał wysoką gorączkę i halucynacje. Jego ciało powoli przestawało działać.

Specjaliści walczyli o niego przez 15 minut, zanim karetka mogła odjechać w kierunku szpitala. Był w stanie krytycznym. Trwało to tydzień. Powoli dochodził do siebie, ale nic nie widział, bo koszmarna migrena rozsadzała mu głowę. I to pomimo podawania mu morfiny” - wspomina.

Zobacz również: „Ulubiona zabawka antyszczepionkowców”. Awantura o lalkę chorą na odrę

antyszczepionkowcy

źródło: Instagram (instagram.com/carolinehirons)

„Przez kolejne tygodnie nadal był bardzo osłabiony i to pomimo najlepszych leków oraz specjalistów, którzy się nim zajęli. Wcześniej był silnym, 23-letnim mężczyzną, sprawniejszym niż większość z nas, który grał w piłkę nożną nawet przez 4 godziny dziennie. Choroba rozłożyła go na łopatki. Schudł 12 kg i bez szybkiej reakcji lekarzy nie byłoby go dziś z nami.

Teraz wyobraź sobie, co by było, gdyby chodziło o niemowlaka. Albo kogoś z obniżoną odpornością. Kiedy widzę takich ludzi jak Kat Von D, którzy wykorzystują swoją popularność do promowania antyszczepionkowców, czuję potrzebę, aby podzielić się tą historią. Jej wybór jest arogancki. Wiele chorób powraca właśnie przez takich ludzi.

Szczepcie swoje dzieci albo trzymajcie je z dala ode mnie - apeluje.

Polecane wideo

Komentarze (65)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 5) 17.07.2018 14:56
nie chcesz- nie szczep.ale proszę, nie posyłaj też do przedszkola.w " moim" przedszkolu było w minionym sezonie dużo zachorowań na chorobę, której nie było kilkadziesiąt lat.zgadnijcie kto pierwszy zachorował i zaraził resztę.tak, dziecko nieszczepione.i 15 dzieciaków również musiało ponieść konsekwencje decyzji jednej madki, szcześliwie przechodzili znacznie lżej niż tamto dziecko.dlaczego ja mam siedzieć tygodniami na L4, jeśli jedno dziecko ciągle rozsiewa wokół choroby?!gdyby nie ten dzieciak, to nawet bym nie wiedziała o istnieniu co niektórych chorób.nie szczepisz-twój wybór. ale dlaczego, do licha ja muszę ponosić konsekwencję?!
zobacz odpowiedzi (3)
Olwia (Ocena: 5) 14.06.2018 15:59
Nie chodzi o to aby w ogole nie szczepić ale szczepić mądrze, podawać składy szczepionek do powszechnej wiedzy, rejestrować każdy NIepożądany Odczyn Poszczepienny itd https://www.tatento.pl/a/274/szczepienia-obowiazkowe-dla-dzieci-list-prof-dr-marii-doroty-majewskiej
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.06.2018 13:18
Gdy byłam dzieciakiem nie było szczepionek przeciwko "wiatrówce". Zachorowałam w wieku 20 lat - to była makabra.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.06.2018 02:21
Czasami aż dziwi mnie brak wiedzy antyszczepionkowców... Przecież to właśnie w dużej mierze dzięki szczepionkom wydłużyła się średnia długość życia, niektóre choroby całkowicie przestały istnieć i mało kto choruje na groźne choroby zakaźnie, po których powikłania są gorsze i występują znacznie częściej niż po szczepieniu. A to, że szczepienie powoduje autyzm już całkowicie mnie śmieszy. Moja koleżanka specjalnie nie zaszczepiła dziecka, bo się autyzmu bała, i co? Dzieciak ma autyzm i był zaszczepiony dopiero po diagnozie. Jeszcze wcześniej mówiła mi, że kiedyś autyzmu nie było w ogóle, a teraz prawie każde dziecko choruje, więc to na pewno wina szczepionek. A prawda jest taka, że kiedyś, zanim jeszcze wprowadzono szczepienia i ludzie padali jak muchy podczas epidemii coś takiego jak autyzm istniało, tylko nie było jeszcze zbadane, nazwane itd. Ludzie wtedy uważali, że dziecko jest po prostu głupie, albo taki już jego charakter i tyle, nikt nie utożsamiał tego z żadną chorobą. Tak samo jest z dyslekcją, dysortografią itp. Teraz jak dziecko ma problem w szkole, to ma stwierdzoną dyslekcje, a 100 lat temu takie dziecko byłoby po prostu nazwane debilem, co nie oznacza że te 100 lat temu żaden człowiek nie wykazywał objawów dyslekcji. Jasne że dyslektycy istnieli, ale nikt nie uważał tego za chorobę, więc nikt nie prowadził żadnych statystyk na ten temat i dlatego wygląda to tak jakby kiedyś nikt nie chorował na to, na co teraz choruje prawie każdy.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 13.06.2018 20:37
Zdajecie sobię sprawę,że 20 lat temu nie było takiego dziadostwa w powietrzu i tyle chemii w jedzeniu co teraz??? Wiecie o tym,że dawna ospa w latach 90tych nie powodowała tylu powikłań co teraz?? Ugryzieniem przez kleszcza nikt się nie przejmował-matka pensetą wyjęła i po problemie. Teraz na widok kleszcza się mdleje ze strachu. Czasy się zmieniły to i szczepienia uległy zmianie. Logiczne jest,że dzisiejsze dzieci nie mogą obejść się bez szczepionek jak nasi dziadkowie,bo dawniej nie było tyle h*jostwa. A jeśli o wcinanie roślinek chodzi to jeśli sobie ich sam nie wyhodujesz też nie będą gwarancją zdrowia i długowieczności.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie