Apel wściekłej nauczycielki: „Wychowujcie swoje dzieci, bo do szkół przychodzi mała patologia!”

W szkołach dochodzi do dramatów, a przyczyną jest rzekomo brak wychowania.
Apel wściekłej nauczycielki: „Wychowujcie swoje dzieci, bo do szkół przychodzi mała patologia!”
Fot. iStock
28.11.2017

Coraz częściej mówi się, że dzieci są hodowane, a nie wychowywane. Rodzice poświęcają się pracy i zamiast spędzić czas z potomkiem, wręczają mu w dłoń tablet albo włączają bajkę. W efekcie rośnie osoba, która nie wie, jak się zachować, ma problemy w budowaniu relacji i nie szanuje innych ludzi.

Na forach internetowych znalazłyśmy wiele wypowiedzi nauczycielek na ten temat. To właśnie w szkole wychodzą na jaw braki w wychowaniu. Kobiety pracujące w szkołach są oburzone, ponieważ rodzice wymagają od nich zapanowania nad gromadą niewychowanych osób, a sami nie są w stanie zająć się nawet jedną.

Jakie przykłady podają? Czy faktycznie problem jest tak duży?

Zobacz także: 7 sygnałów, że on już chce mieć z Tobą dziecko. Przygotuj się, że wkrótce poruszy ten temat!

 

brak wychowania

Fot. unsplash.com

„Uczę dzieci w szkole podstawowej. To, co sie tam wyprawia, można określić dramatem. Co chwila jest jakaś afera. Moim zdaniem przyzczyną jest brak wychowania. Dzieci nie szanują siebie nawzajem i nie szanują nauczycieli. Ostatnio jedna dziewczynka z czwartej klasy nazwała drugą „dziw*ą”. Okazało się, ze nawet nie wiedziała, co to słowo znaczy. Myślała, że chodzi o debilkę. Gdy zapytałam ją, gdzie je usłyszała, odparła, że jej wujek nazwał tak sąsiadkę. Tak rośnie mała patologia. Rodzice nie uważają, co mówią przy dziecku, nie poświęcają mu czasu, a potem słyszmy różne mrożące krew w żyłach historie. Moim zdaniem to wina najbliższych”.

„Jestem wychowawczynią w drugiej klasie szkoły podstawowej. W mojej klasie jest jedna bardzo rozwydrzona dziewczynka. Zabiera dzieciom zabawki, niszczy dekoracje, pokazuje nauczycielom język i odmawia wykonywania niektórych poleceń. Staramy sie stosować różne kary, ale nic nie pomaga. Najczęściej wzywamy matkę. Gdy ta kobieta przyszła do mnie po raz pierwszy, zrozumiałam, dlaczego Amelka się tak zachowuje. Matka nazywa ją „małą księżniczką” i nie rozumie oburzenia. Niby obiecuje, że popracuje nad małą, ale zaraz potem dodaje, jaka jest kreatywna. Podobno wyczytała gdzieś, że takiemu dziecku powinno się dawać dużą swobodę. Niestety nie udało mi się odwieść kobiety od tego przekonania. Na sam koniec pochwaliła się, jak jej pociecha poprzestawiała produkty na wystawie sklepowej. Jestem ciekawa, czy pracownicy tego sklepu też byli tacy uradowani... Niestety takich Amelek i ich rodziców jest sporo”.

brak wychowania

Fot. unsplash.com

„Jestem początkującym nauczycielem, ale coraz poważniej zastanawiam się nad przekwalifikowaniem się i zmianą zawodu.
Jestem osobą, która w nauczaniu zawsze widziała jakiś sens, chciała mieć kontakt z ludźmi, jakoś się przysłużyć, wymieniać energię z ludźmi.
Niestety obecnie dzieci w szkole (nie mówię, że wszystkie, ale większa część) to koncert bezczelności, olewatorstwa i tupetu. I to już u najmłodszych dzieci.
Pierwsza lekcja w nowej grupie, dziecko rysuje po zeszycie przyrodzenia męskie, dziewczynka 7 lat, ale cóż, to mi tak nie przeszkadza jak chamstwo chłopca, który mówi mi, że on skserowanego materiału do domu nie weźmie "bo do niczego mi się to w życiu nie przyda".
Otóż drodzy rodzice czas bić się w piersi, sami nastawiacie dzieci przeciwko nauce, szkole i nauczycielom, sami pewnie w domu mówicie, czy to czy tamto dziecku się w życiu nie przyda. Ale gier to już mu nakupowaliście ze 40. I rośnie taki troglodyta, a kto jest winny? nauczyciele!
Za moich czasów dziecko wstydziłoby się, tym bardziej takie małe, kwestionować sens uczenia się mówiąc do nauczyciela: "To nudne i nie przyda się, po co to robimy, po co pani to przyniosła?".
Jaki pan taki kram, jakie wychowanie w domu takie potem bydło w szkole. Ja się z tego kramu wypisuję, niech głupszego od siebie nauczyciela rodzice szukają”.

„Ja kiedys na koncu studiow robilam praktyke w szkole w czwartej klasie. Nie wspomiam tego czasu milo. Mialam wrazenie, ze nikt nie traktuje mnie powaznie, zero autorytetu. Dzieci sie mnie kompletnie nie sluchaly, byly przemadrzale i wszystkowiedzace. Najgorsze bylo to, ze w tym czasie (chyba ze stresu) pojawil sie u mnie tradzik. To nie bylo jakos strasznie widoczne, kilka pryszczy na czole. Ale dzieci to odradzu zauwazyly i zaczely to komentowac. Oczywiscie nie przejmowalam sie tym, ale czasami mnie juz to wscibstwo i ciekawosc denerwowaly. Poza tym niektore dzieci zachowywaly sie jak stare malenkie. Niektore byly ok, jeszcze inne nadpobudliwe. Niektore szukaly uwagi, albo mialy jakies problemy w domu, lub byly w klasie mobingowane. Kiedys chlopiec narysowal konie w trakcie kopulacji. Inny opowiadal o kochance swojego ojca;.) Jeszcze inny nigdy nie mial zrobionych lekcji, bo albo brat mu zniszczyl albo pies zjadl”.

brak wychowania

Fot. unsplash.com

„(...) A uczylam kiedys rok w zawodówce-i jako nauczyciel rezygnuje z uczenia polskiego. Tragedia! Nawet prezerwatywę na ławkę mi położyli, śmieciem rzucili we mnie. Dałam radę, bo przemyślałam strategię. Zrobiłam się taka świnia, że połowa klasy baba sie oblać.Szłam młoda, głupia i miałam 27 lat. Dziś już nie odważę się uczyć. (...)”.

„Jestem nauczucielką od kilku lat, ale mam wrażenie, że z roku na rok dzieci są gorsze. Trudno jest wyrobić sobie u nich autorytet. Sprawdzają, na ile można sobie pozwolić. Nie można okazać strachu, bo zaraz to wyczują. Pamiętam, że kiedy zaczynałam pracę w pierwszej szkole, za każdym razem przed lekcją chodziłam do łazienki. Musiałam się uspokoić. Dzieci potrafią chodzić po klasie w czasie lekcji, a nawet pić i jesć. Zero jakiegokolwiek szacunku. O zdobieniu ławek wulgarnymi rysunkami i obrażaniu koleżanek wulgaryzmami już nie wspomnę. A kiedy przychodzi do rozmowy z rodzicem, ten zrzuca winę na nauczycieli i twierdzi, że w domu dziecko jest grzeczne. Ja się wtedy zastanawiam, czy na pewno mówimy o tym samym dziecku. Rodzice nie szukają winy w sobie, ale w otoczeniu, a za kilkanaście lat okazuje się, że syn czy córka staczają się ”.

Co myślicie o tych wyznaniach? Zgadzacie się, ze rodzice ponoszą odpowiedzialność za krnąbrne poczynanie dzieci?

Zobacz także: Dziecko zniszczyło w drogerii kosztowną paletę cieni. Czy jego matka powinna zapłacić za uszkodzony kosmetyk?

Źródło: kafeteria.pl

 


 

Komentarze (26)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 22:56
Na zachodzie jeste jeszcze gorzej.Mieszkam w Skandynawii i widok mlodziezy gimnazjalnej przyprawia o dreszcze.Zaczynajac od wygladu,a na zachowaniu konczac.Mamy poczatek grudnia,zimno ludzie ubrani cieplo,a te malolaty w krociotkich letnich kurteczkach zeby bylo widac tylek,a niekiedy nawet brzuch(sic!)Makijaz iscie telewizyjny i profesjonalny,ja nie wiem o ktorej te malolaty wstaja aby go wykonac,o 5 rano?! I wszystkie wygladaja identycznie,klony Kylie Jenner,bo widac,ze sie bardzo do niej upodabniaja.Rozmowy tego gowniarstwa przyprawiaja o mdlosci.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 22:13
Analfabetyzm wtórny :(.
odpowiedz
kazik (Ocena: 5) 28.11.2017 19:37
niestety, ale to jest prawda. Dzieci są coraz gorsze, już w przedszkolu nic sobie z nauczyciela nie robią, a rodzice tylko mają wymagania i nie słuchają co sie do nich mówi, na temat ich dzieci.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 19:21
kij i post
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 17:50
A ja (dodam, że jestem pedagogiem) uważam, że wina leży po obydwu stronach. Faktycznie, wielu rodziców w ogóle nie zajmuje się swoimi dziećmi albo pozwala im na wszystko. Niestety nauczyciele też nie są w porządku, bo nie przykładają się do prowadzenia lekcji albo nie mają wiedzy żeby uczyć dany przedmiot. Trudno jest szanować Panią nauczycielkę, która w podstawówce źle rozwiązuje dość proste zadania z matematyki, albo Panią od chemii, która nie jest w stanie pojąć, że zadane przez nią zadanie nie da się rozwiązać, bo brakuje w nim danych (niestety przytoczone zdarzenia są autentyczne).
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo