„Mój syn zgubił się w miejscu publicznym. Czy jestem złą matką?”

Ania narzeka, że inne mamy zmieszały ją z błotem.
„Mój syn zgubił się w miejscu publicznym. Czy jestem złą matką?”
Fot. iStock
09.10.2017

My Polki lubimy oceniać siebie nawzajem, zwłaszcza jeżeli chodzi o wychowywanie dzieci. W ostatnich latach można zauważyć eskalację krytyki mam wobec innych matek. Wypadek, który wydarzył się niedawno w Ustce, tylko potwierdził, jakie potrafimy być. Wiele kobiet od razu obwiniło rodziców o to, że ich dziecko wpadło do wody. Przestał się liczyć stan zdrowia dziecka. Największe znaczenie miało to, kto ponosi odpowiedzialność za tragedię. Zamiast wsparcia w trudnych chwilach, rodzice otrzymali jedynie słowa pełne jadu. Ale to tylko jeden z licznych przypadków, które spotykamy codziennie.

Na ten temat wiele do powiedzenia ma Ania. Kobieta stała się ofiarą napaści w miejscu publicznym tylko dlatego, że przez chwilę nie pilnowała swojego dziecka. Maluch szybko się odnalazł, ale to nie powstrzymało rozwścieczonych kobiet w ocecnieniu Ani jako złej, nieodpowiedzialnej matki.

- Nigdy nie pomyślałam, że spotka mnie coś tak strasznego. Najgorsze było dla mnie osądzanie, wydanie wyroku od razu. Obce kobiety komentowały, że jestem złą matką, jedna nazwała mnie nawet nieodpowiedzialnym nierobem. Cała się trzęsę, gdy to piszę i nie mogę powstrzymać łez. Dobrze, że znalazła się chociaż jedna osoba, która stanęła w mojej obronie. Inaczej chyba dostałabym zawału. Nie dość, że bałam się o dziecko, to jeszcze musiałam zmierzyć się z falą hejtu. Już wyjaśniam, o co chodzi.

Zobacz także: ZŁE MATKI: Jakie jest prawdopodobieństwo, że wychowasz dziecko na mordercę?

 

hejt matek

Fot. Blake Richard Verdoorn unsplash.com

W ostatnią sobotę byłam z rodziną w centrum handlowym. Rozdzieliliśmy się. Mąż poszedł kupić swoje rzeczy, a ja swoje. Skończyłam przed umówionym czasem, więc zabrałam syna na lody. Marcin ma pięć lat i wszędzie go pełno. Niejeden raz uciekł mi sprzed nosa. Wystarczyło, że odwróciłam głowę. Nigdy nie zdarzyło się jednak, abym straciła go z oczu na pół godziny... Kolejka w kawiarni była długa. Cały czas trzymałam dziecko za rączkę. Gdy wreszcie mogłam złożyć zamówienie, puściłam go, żeby zapłacić za desery. Nie miałam przy sobie karty płatniczej i musiałam szukać drobnych, o które poprosiła sprzedawczyni. To trwało dłuższą chwilę. Wreszcie zapłaciłam i powiedziałam do Marcina, żebyśmy zajęli miejsce. Spojrzałam w bok i zobaczyłam, że go nie ma. Przestraszyłam się i zawołałam go głośno po imieniu. Odpowiedziała mi cisza. Wtedy zaczęłam biegać po kawiarni i pytać ludzi, czy nie widzieli pięcioletniego chłopczyka. Jedna kobieta od razu burknęła, że jak nie pilnuję dziecka, to sama jestem sobie winna. Dołączyła się druga i skomentowała, co ze mnie za matka. W lokalu zapanowała cisza jak makiem zasiał. Odpowiedziałam, że tylko na chwilę odwróciłam wzrok. Wtedy rozpętało się piekło. Wszędzie widziałam tylko wykrzywione twarze, szydercze uśmiechy i zimne spojrzenia. Wiele osób stało też ze spuszczonymi głowami i nic nie mówiło. Jakaś kobieta z dzieckiem krzyknęła, że jestem złą matką. Potem znowu dołączył jakiś głos i usłyszałam, że jak nie potrafię dopilnować dzieciaka, to nie powinnam zabierać go w miejsce publiczne. Łzy już płynęły mi po policzkach, a wtedy jedna z kobiet wyszła z kolejki i powiedziała, że pomoże mi go poszukać. Bardzo szybko znalazłyśmy Marcina. Był obok, w sklepie z zabawkami. Nigdy nie czułam takiej ulgi jak wtedy na jego widok. Miałam wrażenie, że upłynęło mnóstwo czasu, chociaż awantura w kawiarni trwała może ze dwie minuty.

Ania była bardzo zaskoczona agresywnością innych kobiet. Chociaż od incydentu minęło trochę czasu, wszystko doskonale pamięta.

hejt matek

Fot. Jordan Sanchez unsplash.com

- Szok, inaczej nie potrafię opisać swoich wrażeń. Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na taki osąd. Któremu rodzicowi nie zdarzyło się kiedyś spuścić dziecka z oka? Przecież to jakaś paranoja. Nie mam obowiązku trzymać go przy sobie na smyczy 24 godziny na dobę. Chodzi o człowieka, a nie tresowane zwierzątko. Takie sytuacje zdarzają się i będą zdarzać, przezcież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Szkoda, że innym brak wyrozumiałości dla błędów innych. Najlepiej osądzić i zmieszać z błotem. Skąd w ludziach tyle jadu, a zwłaszcza w kobietach? W lokalu byli też mężczyźni, ale żaden nie skomentował sprawy. Tymczasem kobiety od razu wszczęły rumor. Tak w ogóle to chciałam zaakcetować, że zaginęło dziecko. Normlany człowiek zaczyna go szukać, pomagać drugiej osobie. Tymczasem klientki tego lokalu skupiły się wyłącznie na tym, że mi uciekł i od razu doszukiwały się zajściu mojej winy. Mam nadzieję, że same są perfekcyjnymi matkami, bo jeśli nie, ich postawę można określić jednym słowem - hipokryzja.

Ania nie byłaby sobą, gdyby nie zwróciła kobietom uwagi na ich zachowanie. Gdy już wyściskała dziecko i uspokoiła się, wróciła do kawiarni. Najspokojniej jak potrafiła poinformowała wszystkich, że dziecko się znalazło. Podziękowała ironicznie za wsparcie i życzyła innym miłego dnia.

- Nigdy nie zapomnę ich min. Na co dzień nie jestem tak odważna, ale wówczas emocje, które jeszcze nie do końca opadły, dodały mi animuszu. W odpowiedzi jedna z kobiet tylko prychnęła i zapytała, co by było, gdybym nie znalazła dziecka. Chyba w ogóle nie zrozumiała, że nie chciałam niczego udowodnić, tylko zwrócić uwagę na karygodne zachowanie. Nic już nie odparłam, po prostu wyszłam.

hejt matek

Fot. Jade Wulfraat unsplash.com

Ta sytuacja nauczyła mnie jednego. Prawie zawsze trzeba liczyć na samego siebie, a poza tym nie przejmować się słowami innych, bo te są krzywdzące. Tylko jedna osoba na około 20 zareagowała życzliwością i empatią. W jakim kraju my żyjemy? Kiedy byłam młodsza, dużo podróżowałam. Zauważyłam, że za granicą ludzie są inni. Np. w Stanach Zjednoczonych. Tam nikt nikogo nie skrytykuje, że brzydko się ubrał, ale pochwali. Powie raczej: wow, wyglądasz oryginalnie. To taka drobnostka, ale robi różnicę. W Polsce można spotkać się tylko z hejtem. No może poza nielicznymi przypadkami.

Ania opisała tylko tę historię, ale twierdzi, że w swoim życiu niejednokrotnie spotkała się z wrogością obcych ludzi. Kiedyś kupowała bilet w tramwaju, a jedna z siedzących nieopodal staruszek, skomentowała, że takie rzeczy załatwia się wcześniej. Nie wniknęła w sytuację, od razu wydała wyrok.

- Tamtego dnia w kawiarni coś we mnie pękło. To był krytyczny moment dla mnie – jako matki. Normalnie nie reaguję na uszczypliwości innych ludzi. Szkoda na to czasu i zdrowia.

A co wy o tym myślicie? Byłyście kiedyś świadkiem publicznego hejtu?

Zobacz także: Rodziłaś przez cesarkę? Żadna z Ciebie matka...

 

Komentarze (11)

Ocena: 5 / 5
mamaW. (Ocena: 5) 09.10.2017 17:24
Ja mam dwójke i nie zdarzyło się, żeby któryś z nich gdzieś się zgubił.Tak jak w komentarzach uważam,że to kwestia wychowania.I dodam,że będąc w dużym sklepie irytują mnie matki,które krzyczą na swoje dzieci a te mają je centralnie gdzieś.Ich pociechy piszczą,krzyczą i biegają po sklepie.Nie jestem za biciem dzieci ale to jest te słynne beztresowe wychowanie dzieci.Chyba za stara jestem ,żeby to zrozumieć;-)
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 09.10.2017 14:26
A ja mysle ze nam wszystkim sie w du.. pop.. Kobiety sa zawistne nie mam pojecia dlaczego bo powinnysmy sie wszystkie wspierac a nie wiecznie krytykowac gdzie to w niczym nikomu nie pomaga. Wole sie trzymac z mezczyznami bo u nich wszystko jest czarne i biale. Ale osobiscie jestem mila i uprzejma dla kazdej osoby . Zycze paniom w sklepach milego dnia bo to nie jest takie trudne a od razu pozytywniej. I proponuje kazdemu to samo bo swiat na pewno bedzie ciut pozytywniejszy od takiej prostej czynnosci od krotej korona nie spadnie. A co do histori..zenada. zamiast siedziec i komentowac powinny wstac i pomoc albo siedziec i milczec tyle i az tyle.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.10.2017 11:59
Sama jesteś sobie winna, skoro dziecka nie potrafisz upilnowac
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.10.2017 10:02
sorry, ale faktycznie sama jestes sobie winna. Co to znaczy, ze dzieko cie nie slucha? Kiedys ludzie lepiej wchowywali dzieci, kazdy znal swoje miejsce i wiedzial, gdzie mozna a gdzie nie mozna sie wyglupiac. A jak twoje dziecko leci od razu samopas jak tylko je puscisz to nie miej pretensji do wszystkich na okolo, tylko do siebie. Ludzie maja racje.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 09.10.2017 07:28
Bo zakompleksione kobiety tylko czekaja, aż będą miały okazję się wyżyć na innej kobiecie i naublizac. Wśród nas jest mnóstwo bab pełnych jadu. To się bierze z kompleksów, niedoru.chania, przed okresem wariują, ale przede wszystkim z podłego charakteru i checi poprawienia sobie humoru, kosztem innych. Takie jest moje zdanie.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo