Zapłakana mama ujawnia brutalną prawdę o karmieniu piersią. Jest się czego obawiać?

Jej wpis wywołał burzę. „To ból, frustracja i zszargane nerwy!”.
Zapłakana mama ujawnia brutalną prawdę o karmieniu piersią. Jest się czego obawiać?
źródło: Instagram (instagram.com/burzolife)
17.08.2017

Kobiety, którym poród wydaje się najstraszniejszym doświadczeniem w byciu mamą, często nie zdają sobie sprawy, że jest on dopiero początkiem trudnego procesu wychowania dziecka. Najgorsze jest to, że trwa latami. Decydując się na potomka, rodzic bierze zobowiązanie na całe życie.

Gdy maluch wreszcie pojawia się na świecie, okazuje się, że macierzyństwo nie ma zbyt wiele wspólnego ze zdjęciami szczęśliwych rodzin na okładkach gazet czy zdjęciami z Instagrama. Przez większość czasu bardziej przypomina walkę – nierzadko kończącą się porażką i to już na samym starcie. Najlepszym przykładem na poparcie tych słów są zmagania z karmieniem potomka, będące udziałem tak wielu matek. Zarówno w przypadku karmienia piersią, jak i modyfikowanym mlekiem, proces ten wiąże się z frustracją, trudem oraz płaczem. Matki i dziecka. Ale dla samej kobiety znacznie gorsze jest karmienie mlekiem naturalnym. Boją je sutki, plecy i denerwują się, gdy maluch ma kłopoty z ssaniem.

Temat karmienia piersią postanowiła poruszyć Angela Burzo. Kobieta zawodowo zajmuje się fotografią, natomiast prywatnie jest mamą. Angela, podobnie jak wiele innych kobiet, opowiedziała o prawdziwym obliczu macierzyństwa. Na swoim instagramowym profilu wyznała szczerze, że karmienie piersią jest dla niej trudnym przeżyciem. Angela zamieściła też kilka zdjęć. Pokazują one wyraźnie, że czynność, która powinna być najpiękniejszym przeżyciem łączącym matkę i dziecko, oznacza też ból, nieprzespane noce oraz poszarpane nerwy.

Co dokładnie wyznała kobieta?

Zobacz także: Opowiem Wam o moim koszmarnym porodzie...

Angela Burzo

źródło: Instagram (instagram.com/burzolife)

Zakłamana rzeczywistość...

„Uwielbiam patrzeć na te piękne kobiety w pięknych ubraniach do karmienia dzieci, uśmiechające się do swoich maluchów podczas gdy one odwzajemniają im się kochającym spojrzeniem i są z nimi połączone intymną więzią” - pisze Angela. „Ale to nie jest moja rzeczywistość” - widzimy kolejny wpis. „Moje pragnienie bycia silną, bycia żołnierzem, jest tak prawdziwe jak to, że nie mogę ukrywać zmagań z karmieniem piersią. Czy ona dobrze ssie, czy ja produkuję wystarczającą ilość mleka, czy moje sutki są odpowiednie do tego procesu, czy dobrze robię, podając jej jeszcze potem butelkę... Cokolwiek może okazać się bardzo emocjonalnym, bolesnym zmaganiem”.

„Dzisiejszy dzień obfituje w brak drzemek, zasysanie, problemy z karmieniem, płacz oraz frustrację rodziców. To zdjęcie przedstawia moją rzeczywistość dotyczącą podróży z karmieniem, jaka miała miejsce do tej pory. Tamten pierwszy zacisk na sutku i ukłucie bólu, które zniosłam. To cały czas trwa.

Po pewnym czasie zaczęłam czuć, że kształt moich sutków nie jest adekwatny do funkcji, którą mają spełniać i znienawidziłam je za to” - pisze dalej Angela. „Na początku sutki nie są przyzwyczajone do tak ciężkiej pracy jaką jest  zaspokajanie żądań głodnego dziecka co 2-3 godziny, dlatego stają się poranione i obolałe. Musiałam przestać karmić jedną piersią, bo ból był zbyt wielki. Mój sutek potrzebował przerwy i regeneracji. Czasami moje piersi są bardzo nabrzmiałe, nawet zanim spróbuję ją nakarmić, dlatego muszę wcześniej zadbać o wyciśnięcie mleka. W międzyczasie, gdy wszystko przygotowuję, dziecko płacze, bo jest głodne. Widzicie? To wcale nie jest rozkoszne” - podsumowuje Angela.

Angela Burzo

źródło: Instagram (instagram.com/burzolife)

Jakie rady daje innym kobietom?

Kobieta zaleca mamom, dla których karmienie piersią jest równie frustrujące, zwrócenie się z prośbą o wsparcie do najbliższych osób. Podpowiada również, aby nie dopuszczać do siebie myśli o porażce. „Najbardziej pomocne okazało się dla mnie wsparcie mojego męża, ale otrzymałam je także od rodziny, przyjaciół oraz od osób z mediów społecznościowych” - wspomina. Angela mówi, że dobrym pomysłem jest także skorzystanie z pomocy specjalistów od laktacji . „Radziłabym też przeprowadzić wywiad na temat problemów, które mogą wystąpić podczas karmienia, zanim się je rozpocznie” - mówi Angela. Dzięki temu kobieta jest przygotowana na wszystko.

Angela ma nadzieję, że jej post odegra rolę w zmianie sposobu mówienia o karmieniu, aby matki mogły być w pełni przygotowane na czekające je zmagania. Szczere wyznanie kobiety zostało polubione przez ponad 7000 użytkowników. A co ją do niego skłoniło? Angela wyjaśnia: „Tym, co zmotywowało mnie do podzielenia się z innymi doświadczeniem na temat karmienia na Instagramie, był fakt, że społeczeństwo ukazuje je jako naturalne i takie, któremu każda kobieta może podołać”.

Zgadzacie się z Angelą?

Zobacz także: „Uderzyłam kilkumiesięczne dziecko!”. Ela wyznaje, że puściły jej nerwy i pyta: Czy jestem złą matką?

Angela Burzo

źródło: Instagram (instagram.com/burzolife)

Angela z córeczką

Angela Burzo

źródło: Instagram (instagram.com/burzolife)

Angela z córeczką

Komentarze (31)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 18.08.2017 23:29
Ta kobieta nie wie, że istnieje coś takiego jak laktator? Albo nawet mleko modyfikowane? Próbuje z siebie zrobić bohaterke, bo "walczy i się nie poddaje", ale czemu to ma służyć? Ona cierpi i jej dziecko też co wcale zdrowe nie jest. Jak ktoś chce karmić piersią i nie ma z tym problemu to proszę bardzo-samo zdrowie, ale jak ktoś jednak ma z tym problem, ryczy nad dzieckiem i użala się nad sobą w internecie to robi krzywde dziecku. Jak ktoś już niżej napisał- dziecko wyczuwa emocje młodej mamy. W takiej sytuacji to już lepiej od samego urodzenia podawać dziecku mleko modyfikowane, nawet najtańsze jakie jest na rynku- i dziecko i mama będą przynajmniej zadowoleni.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.08.2017 21:47
Pierwszy syn porod naturalny ale dlugi 20 h zakonczony vacum. Dziecko bylo tak wymeczone ze nie chcialo ssac, nie mialam pokramu w szpitalu wcale. To byla gehenna. On plakal, pielegniarki ciagle ze nie dostawiam i dlatego nie ma pokarmu, dokarmialy go z wielkiej laski, brodawki tak bolay jakby ktos noze w nie wbijal. Od poczatku byl na mm. W domu odciagalam pokarm i po calym dniu bylo 60 ml z dwoch piersi. Po dwoch tygodniach dalam sobie spokoj i odzylam i ja i dziecko. Drugi porod przez cc bo ulozenie posladkowe. Bylam nastawiona na mm i podchodzilam do karmienia bez stresu. Chcialam tylko przezyc szpital. O dziwo od poczatku drugi syn ladnie ssal. Pokarmu bylo wystarczajaco bez nawalow, chociaz zwlaszcza jedna piers bolala, ale dalo sie zniesc. Karmilam 6 miesiecy. Odstawilam z wlasnego wyboru. O tym sie nie mowi ale kp jest bardzo czasochlonne i niestety ale starszy syn na tym cierpial. Jest sie uwiazanym przy dziecku. To ze dzieck je co 2-3 h u mnie sie nie sprawdzilo. Jadl znacznie czesciej. Nie moglam wyjsc na dluzej niz godzina z domu. Gdyby to bylo pierwsze dziecko karmilabym pewnie do roku. Obydwaj synowie maja dobra odpornosc. Wedlig mnie nie ma znaczenia czy kp czy mm. Trzeba sie dostosowac do sytuacji i nie robic na sile z siebie meczennicy bo to nie sluzy ani matce ani dziecku. Jezeli mozna karmic piersia to super (na pewno latwiej przetrwac szpital) jezeli sie nie da to dac butle i sie nie zadreczac. To nie jest trucizna tylko pokarm.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 17.08.2017 23:44
No faktycznie ma kobieta problem nie do przejścia :/ ja po porodzie przystawialam do piersi, synek nie mógł złapać dobrze i memłał tego sutka, owszem bolało ale stwierdziłam,że da się przeżyć, nie takie rzeczy się robiło, tym bardziej, że dziecko na pierwszym miejscu. Po wyjściu ze szpitala synek nie chciał łapać sutka, to ściągałam mleko i swoim karmilam z butelki, Wilk syty i owca cała.
zobacz odpowiedzi (4)
ole (Ocena: 5) 17.08.2017 22:49
Okk ale kazda ma inaczej ja mam niski prog bolu naprawde lekko sue walne juz siniak. Co zrobie. Ale ja nie chce tak zeby bolalo i juz.. Nikt mi nie bedzie do tylka zagladal u grzebal tam. A u ginekologa jak bylam to badanie bolalo mnie i dziękuję. A porod? Co by to bylo. Cc nie chce bo blizna i wgl...aaaa.. Wstyd i hanba mam 23 lata nue bede ciala niszczyc
zobacz odpowiedzi (3)
ole (Ocena: 5) 17.08.2017 20:35
Masakra ja usunęlam ciążę bo sue balam rodzic bi to boli, i karmić.. Balam sue bolu, wstydu, luźnej pochwy pi porodzie... Oblesne i nue zaluje usunięcia bo co byn przechodziła bym krwawila i piersi obwusle, brzuch duzu, hemoroidy same przykrości dzueci lepiej usuwax nie sa warte tych cierpueb kobutki prawda dziękuję ;) mij maz mi mowil jak urodzusz bedziesz nieatrakcyjna i brzydka ma racj3
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo