„Chciałabym oddać córkę do domu dziecka. Jak to zrobić?” (Historia M.)

„...jestem przekonana, że ta zmiana wyjdzie Laurze na dobre”.
„Chciałabym oddać córkę do domu dziecka. Jak to zrobić?” (Historia M.)
Fot. iStock
28.06.2017

Świat często potępia matki. Są krytykowane za karmienie piersią w miejscach publicznych, niedopilnowanie swoich dzieci, bicie, karmienie mlekiem modyfikowanym zamiast naturalnym i jeszcze wiele innych rzeczy. Ludzie lubią podglądać życie swoich sąsiadów i wydawać na tej podstawie szybkie osądy. Chociaż to niechlubne zachowanie, w niektórych przypadkach bardzo trudno powstrzymać się od negatywnej uwagi. Gdy przeczytałyśmy na zagranicznym forum internetowym wyznanie M., byłyśmy pewne – Wy również musicie się z nim zapoznać.

Kobieta postanowiła oddać swoją dwuletnią córeczkę do domu dziecka. Matka niedawno poznała mężczyznę, który nie akceptuje Laury. Poza tym M. – jak sama pisze - rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu. Zmieniła pracę i mieszkanie. Na forum daje do zrozumienia, że nie będzie jej stać na dziecko. Partner jej nie wspomoże, ponieważ nie ma zamiaru wychowywać cudzego potomka. Dlatego matka postanowiła je oddać. Poznajcie szczegóły tej przerażającej historii.

- Jestem M., mam 20 lat. Niedawno poznałam cudownego mężczyznę – Mike'a i zamieszkaliśmy razem. Naszemu szczęściu na drodze stoi moja dwuletnia córka. Mike nie chce jej wychowywać a – prawdę powiedziawszy – ja również nie mam na to ochoty. Urodziłam dziecko bardziej z obowiązku moralnego. Nie wiem, kto jest jego tatą. Jako nastolatka nie byłam w stałym związku. Sypiałam z kilkoma facetami. Każdy z nich może być ojcem Laury. Zresztą i tak nie mam kontaktu z żadnym z byłych partnerów. Jeżeli chodzi o niektórych, spotkałam ich raz w życiu i nawet nie pamiętam imion. Przechodziłam trudny okres. Zmagałam się z kłopotami w szkole oraz w domu. W końcu rodzice wyrzucili mnie. Tułałam się z miejsca na miejsce, bardzo dużo imprezowałam, a moje życie ustabilizowało się dopiero wtedy, gdy urodziłam Laurę. Na początku pomogła mi koleżanka, potem znalazłam pracę i tak było do teraz

Zobacz także: Exclusive: Wycofałam się z adopcji

wyrodna matka

Fot. iStock.com

M. poznała Mike'a w warsztacie samochodowym. Odbierała z naprawy pojazd znajomej. Z mężczyzną od razu załapała świetny kontakt.

- Od razu zaprosił mnie na obiad. Akurat miał przerwę. Poszliśmy do pobliskiego baru na hamburgery i piwo. Wiele nas łączyło. Trudne dzieciństwo, nieudane związki i aktualne kłopoty. Mike zdobył te pracę niedawno i chciał wynająć mieszkanie. Trochę o tym pogadaliśmy, bo ja również myślałam o wyprowadzce od koleżanki. Dwa lata to i tak szmat czasu, a tyle właśnie u niej pomieszkiwałam. Na koniec zaprosił mnie wieczorem na drinka. Powiedziałam mu wcześniej, że samotnie wychowuję Laurę i dlatego myślałam, że mała nie będzie mu przeszkadzać. Pomyliłam się...

Mike i M. zostali parą i podjęli decyzję o tym, aby wspólnie zamieszkać. Mężczyzna znalazł dla nich mieszkanie, ale postawił warunek. Laura zostanie oddana do domu dziecka. Po pierwsze on nie życzy sobie obcego dziecka w domu i nie będzie na nie łożył, a po drugie nie stać ich na nie.

- Mike wybrał dla nas lokum, ale znajdowało się tak daleko od miejsca mojej pracy, że musiałam ją zmienić. Jestem kelnerką w kawiarni. Biznes nie za bardzo kwitnie, więc zarabiam mniej. Mike również nie przynosi do domu kokosów, zresztą powiedział mi, że nie wyłoży nawet dolara na utrzymanie Laury. Z kasą jest krucho. Ledwo nam starcza. Gdyby nie było z nami małej, nie przędlibyśmy tak cienko.

wyrodna matka

Fot. iStock.com

M. wymyśliła, że odda córkę do domu dziecka. Tam od czasu do czasu będzie ją odwiedzać, jeżeli otrzyma takie pozwolenie.

- Mike bardzo się ucieszył z mojej decyzji i powiedział, że wreszcie staniemy na nogi. Kupił mi nawet nową sukienkę i dał do zrozumienia, że od teraz takie prezenty będą na porządku dziennym.

Zastanawiam się, jak mam to zrobić, znaczy się oddać córkę. Przede wszystkim muszę wybrać jakiś ośrodek. Nie wiem, czym powinnam się kierować, przecież jest ich bardzo dużo. Z jednej strony myślę o odwiedzinach, więc znaczenie ma miejscowość. Z drugiej strony nigdy nie wiadomo, czy się nie przeprowadzimy za jakiś czas. Chociaż mam nadzieję, że Laura szybko znajdzie dom u porządnej rodziny. Nie jestem potworem i chciałabym, aby miała ciepły, kochający dom i normalnych rodziców.

Jestem też ciekawa, czy przy oddawaniu dziecka mogę zaznaczyć kryterium, w czyje ręce może iść, a w czyje nie. Wiadomo, że alkoholicy, samotni rodzice i homoseksualiści odpadają. Dziecko musi mieć ojca i matkę. Pracujących i dbających o swoją podopieczną. Myślałam, żeby poradzić się prawnika, ale Mike twierdzi, że nas nie stać i przesadzam. Powinnam oddać Laurę, a pracownicy domu dziecka na pewno zadbają, żeby trafiła w dobre ręce. Obiecał mi też, że nie będzie stał na przeszkodzie, aby ją odwiedzać. Mike wie, co mówi. Jest ode mnie starszy o 5 lat i ma spore życiowe doświadczenie. Zresztą i tak mam szczęście, że chciał się związać z dziewczyną z dzieckiem. Nie każdy mężczyzna by tak postąpił.

Zobacz także: Historia Alicji: Jestem lesbijką, mam żonę. Teraz marzę o adopcji trójki dzieci!

wyrodna matka

Fot. iStock.com

M. nie czuje smutku w związku z oddaniem dziecka.

- Urodziłam ją z obowiązku i wychowywałam z obowiązku. Czułam, że tak powinnam postąpić. Oczywiście żywię do niej ciepłe uczucia, ale nie bezgraniczną miłość. Nie jestem z tych kobiet. Poza tym mam dopiero 20 lat. Całe życie przede mną. Do tej pory poświęcałam się dla dziecka, a teraz chciałabym zaszaleć. Mike obiecał mi, że kiedyś wybierzemy się do Las Vegas i tam weźmiemy ślub. Jak w filmie. Chociaż inicjatywa oddania Laury wyszła od niego, cieszę się. Właściwie poczułam ulgę po podjęciu decyzji, jakby ktoś zdjął mi ciężar z serca. Dziecko trzeba utrzymać, wykształcić... Potrzebne są pieniądze, a ja ich nie mam i nie zapowiada się, abym miała. Nie uważam też, że jestem wzorem matki. Chodzi mi o mamę, która czyta bajki, bawi się z dzieckiem i śpiewa mu kołysanki. Dla mnie wszystko jest uciążliwym obowiązkiem. Dlatego jestem przekonana, że ta zmiana wyjdzie Laurze na dobre.

Na koniec kobieta pyta, w jaki sposób może oddać dziecko, który ośrodek jest najlepszy i czy będzie miała wpływ na to, do kogo trafi jej dziecko.

Czy myślicie, że takich matek jak M. jest na świecie więcej?

Komentarze (69)

Ocena: 4.75 / 5
Becia (Ocena: 4) 26.07.2017 12:33
Skoro ojciec dziecka może gdzieś jest to należałoby go poszukać. Nie tylko dla alimentów, ale w końcu jest ojcem i może jest bardziej dojrzały do wychowywania dziecka. Przecież wielu ojców kiedy dowiedzą się o istnieniu potomka bardzo się cieszą i chcą wychowywać malucha. Autorka sama jest winna temu, że jest matką i powinna wziąć za to odpowiedzialność, wychować córkę. Ale spójrzmy na to z drugiej strony: jeśli nie nadaje się na matkę, nie chce dziecka i ma całe życie obwiniać córkę, że przez nią nie związała się ze swoim wspaniałym mechanikiem - to jakie życie będzie miało z nią to dziecko ? A jeśli ten palant się w końcu zgodzi, żeby nie oddawać małej to pewnie będzie ją bił. I po co to temu dziecku ? Może dom dziecka faktycznie będzie lepszym rozwiązaniem niż taka "rodzina". I oczywiście pozdrawiam mamuśkę, która wiąże się z mechanikiem, co go na dziecko nie stać, ale ru..ać to na pewno chce i ciekawe co powie jak sam zrobi bachora ? Pewnie kopnie mamuśkę i tyle. Nie stać na dziecko, ale cuda sukieneczki i inne cuda na kiju obiecywać potrafi ? To już widzę dla nich świetlaną przyszłość
odpowiedz
Maria (Ocena: 5) 13.07.2017 14:06
Jak można oddać swoje dziecko, przez jakiegoś jełopa?! Jak to dziecko się czuje?!
odpowiedz
Lala (Ocena: 5) 05.07.2017 17:38
Istne dno. Właściwie z obojga. Ciężko uwierzyć że takie rzeczy na prawdę się dzieją. Ale karma wraca.
odpowiedz
Mmynia (Ocena: 5) 30.06.2017 21:58
Mam jedno zasadnicze pytanie, dlaczego Laury nie oddała od razu po urodzeniu ? Tylko dopiero teraz jak na horyzoncie pojawił się facecie bez jakichkolwiek odruchów ludzkich.Jak Ciebie niby kocha to i córeczkę też powinien. A niby na dzieci z nim będzie was stać? ŚLUB W LAS VEGAS!!!!! Ha ha ha do 50 tki może uciulacie;brak slow
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 30.06.2017 16:42
Nie wiadomo, jak to będzie z odwiedzaniem. Może nie warto mieszać dziecku w głowie? Nie do końca zrozumie, co się dzieje i dlaczego. Nie bój się natomiast alkoholików, homoseksualistów itp. - ośrodek dokładnie sprawdza, do kogo dziecko trafia, nie będzie mowy o żadnej patologii. A do komentujących - nie oceniajcie dziewczyny. Chce, niech odda, jeśli czuje, że tak będzie najlepiej. Ktoś inny ucieszy się, że dostanie zdrowe, normalne dziecko.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo