„Nie ochrzciłam dziecka. Rodzina męża nie daje mi żyć z tego powodu”

Mariola prędzej porzuci męża, niż pozwoli ochrzcić dziecko. Dlaczego jest przeciwko?
„Nie ochrzciłam dziecka. Rodzina męża nie daje mi żyć z tego powodu”
fot. Thinkstock
30.04.2017

Polacy w większości są katolikami i to praktykującymi. Nawet w większych miastach w niedzielę kościoły są oblężone. Mimo to jest też jakiś odłamek ludzi, którzy odwiedzają kościoły tylko na wszelki wypadek, gdyby jednak istniała siła wyższa, oraz niewierzących. Spośród tych ostatnich można wyróżnić osoby przyjmujące podstawowe sakramenty takie jak Chrzest czy Pierwsza Komunia Święta dla świętego spokoju oraz osoby konsekwentnie odrzucające religię. Nie obchodzą one żadnych świąt i nie przystępują do sakramentów. Są wierne swoim przekonaniom.

Mariola należy do tych ostatnich i do tej pory nie miała problemów z tego powodu. Wszystko zmieniło się po narodzinach córki. Kobieta nie ochrzciła dziecka, co spotkało się ze sprzeciwem niektórych krewnych. Mimo tego Mariola nie zamierza się poddać...

- Jestem osobą niewierzącą. Wychowałam się w rodzinie, która nie uznaje Boga. Nie zostałam ochrzczona i nie mam zamiaru chrzcić swojej córki. Maja ma już ponad rok, a sprawa z jej chrztem stała się przyczyną konfliktu w rodzinie. Żałuję, że nie omówiłam dokładnie tej sprawy z mężem wcześniej, ale nie spodziewałam się kłopotów, bo on również jest ateistą. Nie mamy ślubu kościelnego i nie obchodzimy świąt. To znaczy w te dni faktycznie spotykamy się z bliskimi, jemy uroczysty obiad, ale bez religijnej oprawy.

Zobacz także: Chrzestne przesądy Polaków

chrzest

Fot. iStock.com

Kłopoty sprawiają rodzice Marka – męża Marioli. Oboje są wierzący.

- Marek wychował się w tradycyjnej, katolickiej rodzinie, ale potem odszedł od wiary. Właściwie to trochę dzięki mnie. Powoli uświadomiłam mu, że żyje w kłamstwie, a Boga nie ma. Marek oczywiście przystąpił do wszystkich sakramentów, a kiedyś nawet był ministrantem. Wszystko zaczęło zmieniać się w okresie dorastania, a potem poznał mnie. Wtedy nastąpił koniec przygody z kościołem. Jego rodzice bardzo to przeżyli, ale nie wiedzą, że miałam pewien udział w przekonaniu Marka, że żyje według średniowiecznych zasad. Oczywiście mają pretensje, że nie wzięliśmy ślubu kościelnego i słyszłam, że jego mama bardzo modli się o nawrócenie. Niemądra kobieta, ale co zrobić. Na szczęście teściowie poza praktykami religijnymi nie mieszali się w nasze małżeństwo. Wszystko zmieniło się po urodzeniu Mai. Na początku byli pewni, że dziecko zostanie ochrzczone, nie wyobrażali sobie innej opcji. Kiedy mama Marka spytała się, kiedy ochrzcimy dziecko, mąż od razu powiedział jej prawdę. Żadnego chrztu nie będzie. Kobieta wpadła wtedy w rozpacz. Zaczęła wysuwać tak absurdalne argumenty, że krzywdzimy dziecko i spotka nas za to kara. Powiedziała, że chrzest to podstawa i nie powinniśmy tego Majce odbierać. Bo w życiu nie będzie się jej układać i „jej dusza będzie bardziej narażona na potępienie”.

Mariola i Marek nie ugięli się żądaniom rodziców mężczyzny.

- Oboje stwierdziliśmy, że dziecko samo powinno o sobie decydować. Maja sama o sobie zadecyduje – w przyszłości. Jeżeli wyrazi takie życzenie, zaopatrzymy ją w książki, z których będzie mogła zapoznać się z rożnymi religiami i wybrać to, co jej najbardziej odpowiada. Oczywiście wolałabym, aby została ateistką, ale nie będę protestować, gdy zdecyduje się na przystąpienie do jakiejś wspólnoty religijnej. Nie mam zamiaru na nic naciskać i niczego tłumaczyć. Niech to będzie wolna decyzja, pozbawiona wpływów.

sakrament chrztu

Fot. iStock.com

Chociaż Marek na początku stanął po stronie Marioli, teraz uważa, że raz mogliby ustąpić rodzicom.

- Mąż bardzo mnie rozczarował. Gdy zadeklarował się jako ateista, myślałam, że w naszym domu temat religii zniknął na zawsze, tym bardziej, że teściów widywaliśmy raz na kilka miesięcy. Zresztą podczas wizyt nie rozmawialiśmy o wierze, bo oni widzieli, że to nas denerwuje. Chyba też obawiali się, że stracą z nami zupełny kontakt. Teraz niestety pokazali pazur, a Marek zaczyna ulegać błaganiom matki. Kilka dni temu poprosił mnie o rozmowę. Wyjaśnił, że jego mama jest już starsza i bardzo przeżywa, że Maja nie ma chrztu. Podobno ciągle daje na mszę w tym celu, modli się codziennie, a nawet wybiera na pielgrzymkę do Częstochowy! Jak to usłyszałam, myślałam, że parsknę śmiechem, ale z uwagi ma męża, powstrzymałam się. W końcu chodzi o jego matkę. Poprosił mnie, żebyśmy ustąpili. Mama będzie spokojna, a przecież małej nic się od tego nie stanie. Przecież sam chrzest nic nie znaczy, nie będziemy jej wychowywać w duchu katolicyzmu. Ten pomysł oczywiście w ogóle mi się nie spodobał. Dlaczego? Nie mam zamiaru przestąpić progu kościoła. Nie chcę, żeby jakiś mężczyzna, o którym nic nie wiem, pochylał się nad Majką i coś szeptał nad jej głową. To po prostu chore. Powiedziałam to wszystko Markowi i dodałam, że mnie rozczarował. Wtedy on zupełnie mnie zaskoczył i wyznał, że ja jego również. Zaczął przekonywać, że dziecko nie ucierpi, a jego mama przestanie rozpaczać. Przypomniałam mu wtedy, że to ja jestem matką dziecka, a nie jego mama. Od tej pory prawie ze sobą nie rozmawiamy.

Mariola z niepokojem zauważyła, że od momentu ich kłótni kontakt Marka z rodzicami polepszył się.

katolicyzm

Fot. iStock.com

- Bardzo mnie to martwi. Wolałabym, aby trzymał się od nich z dala, o ile to możliwe. Boję się, że znowu zrobią mu pranie mózgu i jeszcze ochrzczą Majkę bez mojej wiedzy. Myślę, że rodzice Marka byliby do tego zdolni. To wszystko, co się dzieje, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że postąpiłam dobrze, nie chrzcząc Majki. Nie będzie chodziła do żadnego kościoła ani na lekcje religii.

Kobieta rozmawiała ze swoimi rodzicami, w których ma ogromne wsparcie.

- Moi rodzice są sercem ze mną i powiedzieli, że nie pozwolą ochrzcić wnuczki. Zapewnili mnie, że pogadają z Markiem i jego rodzicami. Dziecko wybierze w przyszłości, jaką drogą chce podążać, a my nie mamy prawa mu tego odbierać. Przez ten chrzest powstał podział w naszej rodzinie. Dla mnie to kolejny argument przemawiający za tym, że nie ma sensu brnąć w żadną religię, a już najbardziej chrześcijańską. Jeżeli będzie trzeba, odejdę od męża, zabiorę Majkę ze sobą i zamieszkam z rodzicami. Nigdy nie pozwolę jej ochrzcić i iść do kościoła.

Uważacie, że Mariola ma rację?

Zobacz także: LIST: „Ochrzciłam dziecko siostry wbrew jej woli, żeby nie trafiło do piekła. Dobrze zrobiłam?”

Komentarze (57)

Ocena: 4.86 / 5
gość (Ocena: 5) 03.05.2017 15:58
Ja sobie tylko myślę co to będzie jak się okaże że Bóg istnieje... bo widzicie - ludzie różnie podchodzą do wiary - jedni wierzą, inni nie. Ale Ci co wierzą (obojętnie w jaką religię!) mają w tym jakiś cel... w ogóle "wiara" na tym polega. Ma cel i albo się po prostu w coś wierzy albo nie. Ale lepiej jest żyć komuś kto jednak ma jakiś cel i wierzy że jego życie nie kończy sie tylko tu na Ziemi ale że czeka go coś więcej; niż tym osobom które w nic nie wierzą a przez to nic nie tracą, i niczego więcej niż życia na Ziemi nie oczekują... Kwestia trudna i sporna. Jedno jest tylko ciekawe - ze mama dziecka za każdym razem kiedy rodzice męża dają na mszę czy modlą się czy w ogóle (jako wierzące osoby)coś robią - naśmiewa się z nich. Jakby obrzędy w które Oni wierzą mocno Ją bawiły - a zatem o tolerancji z Jej strony też nie można mówić że jest, bo jej nie ma. Także jedno wielkie bagno tu jest. A jeśli kobieta jest gotowa odejść od męża gdy ten grozić będzie jej chrztem no to gratuluję "potęgi miłości", bo sam chrzest niewiele daje... dziecko samo może potem obrać drogę. Skoro złączyły się tu dwie rodziny (wierząca i niewierząca) to pasowałoby poszanować poglądy obydwu rodzin (mimo że mąż uważał się za ateistę - najwyraźniej nie do końca). Tu z kolei Pani pokazuje że liczyć ma się tylko Jej zdanie... Ogólnie to bagno jak nie wiem.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 02.05.2017 17:38
Mój mąż pozwolił ochrzcić dziecko i uczestniczył w ceremonii, mimo że sam jest niewierzący. Powiedział, że jest tolerancyjny i jemu to nie przeszkadza, a jak nasza córka dorośnie to sama zdecyduje czy chce wyznawać wiarę katolicką i ja się z tym zgadzam. Pochodzimy z dwóch różnych krajów a mieszkamy w trzecim, więc jest potrójnie trudno
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 02.05.2017 17:14
czemu wcześniej nie pogadałaś o tym z mężem co do chrztu dziecka, gadacie w ogóle ze sobą?? dziwna sprawa
odpowiedz
Ilona (Ocena: 5) 02.05.2017 01:00
W tej kobiecie naprawde musi siedzieć szatan , ze boi się progu Kościoła przekroczyć. Nikt Ci nie karze praktykować, wierzyć, ale z miłości do męża. I dla świętego spokoju no i dla tradycji w twoim przypadku bym zgodziła się na ten chrzest. To piękny , symboliczny obrzęd . Niby mówisz , ze pozwolisz wybrac dziecku drogę życia, ale w kwesti męża to jestes sklonna go zostawić. , byle nie ochrzcić. Masakra
zobacz odpowiedzi (2)
Ilona (Ocena: 5) 02.05.2017 00:59
W tej kobiecie naprawde musi siedzieć szatan , ze boi się progu Kościoła przekroczyć. Nikt Ci nie karze praktykować, wierzyć, ale z miłości do męża. I dla świętego spokoju no i dla tradycji w twoim przypadku bym zgodziła się na ten chrzest. To piękny , symboliczny obrzęd . Niby mówisz , ze pozwolisz wybrac dziecku drogę życia, ale w kwesti męża to jestes sklonna go zostawić. , byle nie ochrzcić. Masakra
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo