„Nie chce mi się wychowywać mojej córki. Codziennie ją zaniedbuję…” (Historia Anety)

Młoda mama ma wyrzuty sumienia, ale mimo to nie potrafi zająć się własnym dzieckiem.
„Nie chce mi się wychowywać mojej córki. Codziennie ją zaniedbuję…” (Historia Anety)
Fot. iStock
17.02.2017

Oglądasz pierwszą lepszą reklamę pieluszek lub pokarmów dla najmłodszych i co widzisz? Uśmiechniętą kobietę, która wpatruje się w dziecko z uwielbieniem. Gładzi je po brzuszku, całuje stópki, łaskocze. Maluch rozkosznie się śmieje, a jego reklamowa mama jest przepełniona szczęściem. Podobne wyobrażenia o macierzyństwie kreują magazyny parentingowe i filmy fabularne. Efekt? Kobiety, które zostają matkami, często obwiniają się, że nie są tak idealne, jak te z reklam i kolorowych okładek. Zdarza im się mieć gorszy dzień, zezłościć na swojego malucha, a nawet rozpłakać z przemęczenia. Pytane przez znajomych o to, jak sobie radzą, odpowiadają nieszczerze, że wszystko jest w porządku.


Aneta nie chce jednak udawać wzorowej mamy. Wie, że daleko jej do ideału. Nie tylko jest tego świadoma, ale także bardzo źle się z tym czuje. Nie potrafi zmienić swojego podejścia do kilkumiesięcznej córki, dlatego postanowiła poprosić Was o radę. Nie hejtujcie jej. Napiszcie w komentarzach, jak Waszym zdaniem świeżo upieczona mama powinna naprawić relacje z własnym dzieckiem.


Polecamy także: Pokazała się na plaży po 2 ciążach. Hejterzy: „Z takim ciałem nie powinnaś wychodzić z domu!”

zła mama

Fot. iStock

„Mam na imię Aneta. Dziesięć miesięcy temu urodziłam córkę, Julkę. To nie jest dziecko z wpadki. Od trzech lat jestem mężatką i ciąża była jak najbardziej planowana. Cieszyliśmy się z mężem, że nasza rodzina się powiększy. Przez całą ciążę zastanawialiśmy się nad imieniem, urządzaliśmy pokoik, kupowaliśmy ubranka i zabawki. Modelowa rodzina, naprawdę.


Ja sama wychowałam się z trójką rodzeństwa, więc od zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci. Dla mnie szczęśliwy dom to taki, w którym jest głośno i ciągle coś się dzieje.


Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego po porodzie coś się we mnie zmieniło. Tak bardzo wyczekiwałam, aż Juleczka pojawi się na świecie, a kiedy wreszcie się urodziła, zupełnie przestałam się nią interesować. Oczywiście nie od razu. Wydaje mi się, że to był kilkutygodniowy proces.

zła mama

Fot. iStock

Najpierw oboje z mężem byliśmy pod urokiem naszego dziecka. Potrafiliśmy razem zarywać noce, żeby tylko wpatrywać się w jej słodką, śpiącą buzię. Potem mąż musiał wrócić do pracy, więc nie mógł już przesiadywać do późna w jej pokoiku. Kładł się spać, a ja przez całą noc wstawałam, żeby Julkę nakarmić lub sprawdzić, czy wszystko u niej w porządku. Po kilku tygodniach byłam już całkowicie wykończona, i fizycznie, i psychicznie.


Zaczęłam zazdrościć mężowi, który wracał z firmy i brał naszą córkę w ramiona. Rozmawiał z nią, całował, przytulał. W przeciwieństwie do mnie, zdążył się za nią stęsknić. A ja, przebywając z nią całymi dniami, zmieniając jej pieluchy i słuchając jej płaczu, zaczynałam dostawać białej gorączki. Choć to może złe określenie. Zaczęłam popadać w apatię.

zła mama

Fot. iStock

Straciłam ochotę na cokolwiek. Jak automat wykonywałam przy Julce wszystkie czynności. Karmienie, usypianie, zmienianie pieluch, ubieranie, rozbieranie, kąpanie. Poza tymi obowiązkami, przestałam jednak robić z dzieckiem cokolwiek. Nie chciało mi się z nią bawić, mówić do niej, tłumaczyć jej cokolwiek, śpiewać. Wsadzałam ją do łóżeczka, wrzucałam pierwszą lepszą zabawkę i od czasu do czasu zerkałam, czy mała nie robi sobie krzywdy. W międzyczasie czytałam książki i gazety albo oglądałam filmy.


Podobnie było podczas spacerów. Julka siedziała w wózku, a ja chodziłam to tu, to tam, kompletnie się do niej nie odzywając.

zła mama

Fot. iStock

Mąż nie miał o tym pojęcia. Kiedy wracał do domu i widział mnie taką apatyczną, zrzucał wszystko na moje przemęczenie. Sądził, że nabiegałam się przy dziecku w ciągu dnia i dlatego wieczorem już nie mam energii na cokolwiek. Oczywiście był w błędzie.


Żeby było jasne: bardzo kocham moje dziecko. Mogłabym za nie oddać życie, gdyby zaszła taka konieczność. Mimo to nie potrafię zmusić się do tego, żeby się z Julą pobawić, poopowiadać jej o czymś, czuwać nad jej rozwojem. Ona zresztą też nie bardzo lubi się ze mną bawić. Najspokojniejsza jest wtedy, gdy jest w swoim łóżeczku z ulubioną zabawką. Kiedy do niej podchodzę, zaczyna płakać. Pewnie w obawie, że zepsuję jej tę zabawę.

zła mama

Fot. iStock

Ostatnio byliśmy z mężem i córką u znajomych, którzy mają dziecko w podobnym wieku. Różnice między Julką, a Kacprem dało się zauważyć natychmiast. Tamten chłopiec jest dużo bardziej towarzyski, próbuje mówić, żywiołowo reaguje na różne bodźce. Od razu widać, że Julka rozwija się dużo wolniej.


Wiem, że to jest moja wina. Mam z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia. Nienawidzę siebie jako matki. W pracy zawsze byłam najlepsza, wszyscy mnie chwalili, a w najważniejszej roli życia tak bardzo nawaliłam.
Nie wiem, czy jestem odosobnionym przypadkiem. Może jest więcej takich mam?


Bardzo chcę naprawić relację z moją córeczką. Wierzę, że uda mi się przełamać i przestanę ją zaniedbywać. Ona zasługuje na wszystko, co najlepsze.


Doradźcie mi proszę, jak mam zostać najlepszą mamą na świecie.


Pozdrawiam,


Aneta”


Zobacz także: Szokujące wyznania matek, które żałują urodzenia swoich dzieci: „Zrujnowały moje życie!”

Komentarze (84)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 5) 10.05.2017 13:20
Kochana ja mam bardzo podobną sytuację. Mi mój partner pomaga w tym że on wstaje w nocy i daje jej butle takie "szczęście" że nie je z Piersi. A ja smacznie śpię. Nasza je na leżąco i inaczej nie zje więc bierzemy kocyk i kładziemy butle tak żeby ją trzymała, wtedy idę leżeć. Też tak mam że nie gadam do niej bo wole coś robić. Ale potem ja biorę, bawimy się, tańczę jej, śpiewam. Puść jakąś muzykę to dobrze wam zrobi. Dzieci lubią barokową muzykę. Moja lubi Barock - od Piersi.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.02.2017 12:17
przestań szczekać ty żałosna zaślepiona dzieckiem kwoko! ta kobieta ma problem a przez takie jak ty czuje się jeszcze gorzej!
odpowiedz
anonim (Ocena: 5) 19.02.2017 22:41
Rozumiem twoje podejście do córki, w przeciwieństwie do Ciebie sama wychowuję córkę mąż zginął w wypadku jakiś czas temu.Na pewno rozmowa z mężem tak jak inni Ci radzą zmieniła by coś w całej sytuacji. To,że dzieci znajomych rozwijają się lepiej nie patrz na to każde dziecko jest inne i każde rozwija się w swoim tempie.Wiem coś o tym bo moja córka też później wszystko robiła i robi a ma 4 lata,pamiętaj na wszystko przychodzi pora. Dzieci są mądrzejsze od dorosłych wyczuwają nasze emocje i to co wokół nich się dzieje. Zacznij do niej mówić,stopniowo się z nią bawić.Chciałaś zostać mamą weź się w garść są matki,które mają gorzej. Nie dasz rady idź do lekarza to nie jest wstyd bo,możesz kiedyś żałować.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2017 21:27
Może spotkaj się z koleżankami. Niech ktoś z rodziny trochę Cię odciazy. Wyśpij się, jak mąż wróci z pracy, weź długą kąpiel. Wizyta i psychologa też by się przydała.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2017 21:27
Może spotkaj się z koleżankami. Niech ktoś z rodziny trochę Cię odciazy. Wyśpij się, jak mąż wróci z pracy, weź długą kąpiel. Wizyta i psychologa też by się przydała.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo