MAMO, PRZESTAŃ: Krótka historia o tym, jak skrzywdziłam swoje dziecko...

Niektóre z tych dzieci mogły stracić życie. Czy wychowujące je kobiety to potwory?
MAMO, PRZESTAŃ: Krótka historia o tym, jak skrzywdziłam swoje dziecko...
Fot. iStock
06.01.2017

Czy istnieje przepis na bycie idealnym rodzicem? Zapewne każda osoba wychowująca dziecko wskazałaby kilka podstawowych reguł, których należy się trzymać. Jednak ile rodziców, tyle metod na wychowanie. Niektóre są lepsze, a inne gorsze. Mimo wszystko najważniejsze są dobre chęci i postępowanie zgodne z sumieniem. Niestety nie wszyscy rodzice, a zwłaszcza matki, mogą przyznać, że zawsze kierują się dobrem dziecka i bardzo się starają.

Media podawały nam niejeden przykład wyrodnej matki. Kobiety czasami dopuszczają się skandalicznych zaniedbań, a nawet jeszcze straszniejszych rzeczy. Najgorsze jest to, że niektóre wychodzą na jaw za późno. Tymczasem dzieci cierpią.

Na zagranicznych forach internetowych znalazłyśmy przerażające wypowiedzi matek, które niestety to potwierdzają. Najgorsze jest to, że zapewne takich osób nie brakuje także w naszym kraju. Być może nie wiesz, jaki dramat rozgrywa się tuż za Twoimi drzwiami...

Zobacz także: Ci ojcowie mówią wprost: Moja żona jest złą matką...

 

skrzywdzone dziecko

Fot. Thinkstock

 „Chyba tak jak każda matka kocham swoje dziecko, ale jednocześnie służy mi ono do osiągnięcia pewnego celu. Okrutne, powiecie? Samo życie... Pochodzę z biednej rodziny, nigdy nam się nie przelewało. Nie udało mi się skończyć studiów, nie potrafiłam też utrzymać żadnej pracy. Najczęściej pracowałam jako doradca klienta w jakimś banku albo w call center. Miałam dość takiego życia i przez kilka lat rozglądałam się za facetem, który mógłby mnie utrzymać. W końcu poznałam R. Jedynak, mieszkał z matką w dużym domu... Potrafię podporządkować sobie mężczyznę, więc po dwóch miesiącach zaszłam z nim w ciążę. Wyszłam za mąż i urodziłam synka. Siedziałam w domu z dzieckiem, a R. pracował. Niestety nie miał najlepszego kontaktu z matką, która po jakimś czasie kazała nam się wynosić. Wynajęliśmy mieszkanie, a ona wyszła za mąż!

 Teściowa zawsze przepadała za synkiem, a ja robię wszystko, żeby ten kontakt podtrzymać. Chcę mieć dom, a boję się, że przez złe relacje męża i tej kobiety stracimy go. Ona jest jeszcze gotowa przepisać go na nowego męża. Dlatego staram się wozić do niej dziecko najczęściej, jak się da, chociaż ono za bardzo nie chce, bo nowy dziadek ma problemy z alkoholem i atmosfera jest nieciekawa. Czasami mam wyrzuty sumienia, ale R. nie pracuje i wszystko jest na mojej głowie. Czy to takie złe, że chcę mieć podstawowe środki do życia? Nie mam zamiaru mieszkać przez całe życie na cudzym".

skrzywdzone dziecko

Fot. Thinkstock

„Ciąża nie była mi na rękę, chociaż miałam męża i dobrą pracę. Muszę przyznać, że nie ucieszyłam się z wiadomości, że zostanę matką. Myślałam o dziecku, ale planowałam je dopiero za kilka lat. Lekarz wystosował całą listę wyrzeczeń. Pytał, czy palę papierosy. Na wieść, że tak, kazał zaprzestać. Wytrzymałam tylko jeden dzień. To było ode mnie silniejsze. Tylko prawdziwa palaczka mnie zrozumie. Córkę urodziłam przed terminem. Jej waga była sporo niższa niż prawidłowa. Jak tylko zrozumiałam, że to przez palenie, popłakałam się. Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia i od tamtej chwili mam ogromne wyrzuty sumienia. W szpitalu przyznałam się do palenia i odczułam potępienie personelu. Mąż wiedział o wszystkim, ale wcześniej nic mi nie mówił. Miał takie samo podejście, ale po porodzie wszystko się zmieniło. Oszalał na punkcie córki i ma do mnie żal. Mała skończyła już trzy latka i bardzo często choruje. Oprócz tego ma astmę.

Dałabym wszystko, żeby cofnąć czas. Patrzę, jak moje dziecko męczy się przeze mnie. No i zmagam się z potępieniem wszystkich bliskich osób. Udało mi się rzucić palenie, chociaż teraz niczego to nie zmieni”.

Zobacz także: Kiedy masz prawo pouczać inną matkę?

skrzywdzone dziecko

Fot. iStock

„Moje dziecko o mało co nie straciło przeze mnie życia. Zaszłam w ciążę, bo chciałam zmusić faceta do oświadczyn. Wiedziałam, że jest z gatunku tych porządnych. Udało się. Wyszłam za mąż i urodziłam dziecko, ale chociaż je kochałam, nie chciało mi się go wychowywać. Do tego stopnia, że któregoś dnia nie chciało mi się zblendować owoców, którymi zamierzałam nakarmić córkę. Mała miała wtedy niecały roczek. Rozgniotłam banana i morele widelcem, a następnie zaczęłam podawać córce posiłek. No i stało się, zadławiła się. Wpadłam w panikę, bo chociaż próbowałam coś zrobić, nie pomagało. W końcu przerażona pobiegłam do sąsiadki mieszkającej za drzwiami. Kobieta jest pielęgniarką. Na szczęście nie była w pracy, przybiegła i uratowała mi dziecko. Powiedziała, że niewiele brakowało. Mała mogła umrzeć. Ta sąsiadka spojrzała się na talerzyk z jedzeniem i ochrzaniła mnie. Potem wyszła bez słowa.

Wiem, że uważa mnie za koszmarną matkę. Czasami spotykam ją przed blokiem i za każdym razem przygląda mi się tak podejrzliwie, jakbym popełniła przestępstwo”.

skrzywdzone dziecko

Fot. Thinkstock

„Ledwo wiążę koniec z końcem. Mój facet jest chory i nie może pracować. Ja prowadzę mały internetowy biznes, który nie przynosi zbyt dużych dochodów. Żyjemy z renty i tego, co uda mi się dorobić. Na szczęście mieszkamy z rodzicami mojego faceta, ale i tak jest niełatwo. Czasami brakuje na podstawowe rzeczy. Musieliśmy nawet sprzedać samochód. Ostatnio było tak źle, że zaczęłam oszczędzać na jedzeniu dla dziecka. Daję córce mniejsze porcje i kupuję produkty, których nie lubi, żeby mniej jadła. Np. jedzenie w słoiczkach z ryżem. Ona nie znosi ryżu. Jestem przerażona, że tak się stoczyłam, ale nie należę do rodzaju zaradnych osób. Na męża raczej nie mogę liczyć. Szkoda mi tylko mojego dziecka, bo oszczędzanie na jedzeniu to już dramat. Krzywdzę je, chociaż tego nie chcę”.

skrzywdzone dziecko

Fot. Thinkstock

„Jestem bardzo nerwową osobą, samotną matką. Wpadłam z nieodpowiedzialnym partnerem. Syn ma cztery latka. Mam świadomość, że nie stworzyłam mu przytulnego gniazdka i nie wie, co to prawdziwa rodzina. Często zdarza mi się na niego krzyczeć, czasami bez powodu. Syn ma problemy z zasypianiem, stał się zalękniony i nie chce się do mnie przytulać, kiedy wracam z pracy. Na co dzień zajmuje się nim opiekunka, bo ja muszę pracować. Mam stresującą pracę, ale daje dobre dochody, których potrzebuję na utrzymanie siebie i małego. Moja rodzina mieszka kilkaset kilometrów ode mnie i nie mogę liczyć na ich pomoc. Ojciec dziecka zmył się. To ja go utrzymywałam, więc mogę pomarzyć o alimentach. Praca wykańcza mnie psychicznie, a potem odgrywam się na dziecku. Czuję się z tym okropnie, ale nie widzę wyjścia z sytuacji. Z czegoś żyć trzeba. Nie raz zdarzyło się także, że zostawiałam syna u obcych mu ludzi, a dokładnie u sąsiadów, których sama ledwie znam. Praca wymaga ode mnie ciągłej gotowości, a opiekunka pracuje w konkretnych godzinach i nie przyjdzie na zawołanie.

Widzę, jak psychika mojego dziecka sypie się. Jest malutki, a być może już potrzebuje pomocy psychologa. Kocham go, ale nie potrafię zapewnić stabilizacji. To naprawdę boli...”

skrzywdzone dziecko

Fot. Thinkstock

„Jak czuje się matka, która wie, że skrzywdziła swoje dziecko? Okropnie. Wolałabym już, żeby mnie przydarzyło się coś złego. Wszystko przez mój wybuchowy charakter. Zaczynam obawiać się, że stanowię zagrożenie dla swojego dziecka. Córka ma sześć lat i jest bardzo żywiołowa. Ostatnio miała fazę na wspinanie się po meblach. Któregoś dnia bawiła się sama w pokoju. Ja gotowałam obiad kuchni i w pewnym momencie usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Od razu pobiegłam do pokoju i zobaczyłam na podłodze rozbitą porcelanę, najprawdziwszą, cieniutką porcelanę. Kosztowała mnie ponad 1000 złotych. Byłam wściekła. Złapałam córkę, zaczęłam nią potrząsać i opamiętałam się dopiero w momencie, gdy zaczęła się drzeć. Krzyczała, że boli ją rączka. Pojechałyśmy na pogotowie i okazało się, że złamałam jej rękę. Lekarz dopytywał się, jak to się stało, więc powiedziałam, że wspinała się na regał i spadła. Na szczęście córka nie pisnęła słowa.

Cała historia zakończyła się dobrze, ale to nie pierwszy raz wpadłam w szał. Co prawda aż do tej pory nie skrzywdziłam córki, ale kilka razy porządnie na nią nawrzeszczałam i wlepiłam niejednego solidnego klapsa. Teraz mam wrażenie, że trochę się mnie boi. Czuję się jak potwór”.

Zobacz także: OKROPNE MATKI - czy one potrafią kochać?

Polecane wideo

Komentarze (26)

Ocena: 4.81 / 5
gość (Ocena: 1) 14.01.2017 12:38
Wszyscy potępiają kobiety, a ja się pytam, co z tymi nieudolnymi "mężusiami"? Przecież to jest kpina, żeby idiota siedział i pierdział w stołek do tego stopnia, że kobieta zmuszona jest oszczędzać nawet na jedzeniu dla dziecka. Ot takich dzisiaj mamy facetów. Kiedyś byli mężczyźni, a teraz tylko ich gówno warte podróby.
zobacz odpowiedzi (1)
Andrzej (Ocena: 5) 09.01.2017 19:21
Ja byłem bity katowany wyrzucany z,domu. Zresztą jaki to był dom? Matka i ojciec szanowani lekarze to,byli istni sadyści i psychopaci. Nie miałem żadnego dzieciństwa ani młodości nieprzespane noce zero entuzjazmu optymizmu poniżanie wulgaryzmy,epitety na porządku dziennym. Ukradli mi wszystko dzieciństwo i młodość bydlaki. Ojciec już nie żyje. Powiedziałem sobie że na pogrzeb matki nie pójdę. Zresztą to,nigdy nie była żadna matka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.01.2017 19:49
Nie wierze w to, co tu czytam, jak można tak nienawidzić, swojego dziecka.Wszystkie te kobiety wyslalabym na przymusowe leczenie .A najgorsze, jest to, ze nikt o niczym nie wie, ponieważ one robia krzywdę dziecku, jak nikt nie widzi. Sa to podle bestie.
odpowiedz
Nat (Ocena: 5) 07.01.2017 17:23
Dalej obrońcy życia będą twierdzić, że aborcja to zło? Widać, ze dzieci są niechciane, nie wiem co gorsze. Usunąć czy urodzić i dać taką przyszłość dziecku...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.01.2017 15:40
Jako dziecko, które było bite (nie było alkoholu w domu, natomiast złość i agresja), błagam Was kobiety, opamiętajcie się ! Jestem przed trzydziestką, i streszczajac - wciąż boję się ludzi.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie