Ten chłopiec MIAŁ SIĘ NIE URODZIĆ, bo jego mamie zaproponowano aborcję. Dlaczego się nie zgodziła?

Nie dawano mu szans na przeżycie. Jego historia wstrząsnęła Internetem.
Ten chłopiec MIAŁ SIĘ NIE URODZIĆ, bo jego mamie zaproponowano aborcję. Dlaczego się nie zgodziła?
źródło: Facebook (facebook.com/Nadinemickelsen)
03.11.2016

W dyskusji na temat aborcji dominują jednoznaczne opinie. Cały spór sprowadza się do dwóch opcji - kobieta zawsze może decydować o swoim ciele albo życie dziecka należy chronić bez względu na wszystko. Nie ma miejsca na bardziej dogłębną analizę i zastanawianie się nad wyjątkami. Do momentu, kiedy przerywanie ciąży przestaje być abstrakcyjną możliwością, a naprawdę może stać się faktem. Ta młoda mama niedawno się o tym przekonała.

Nadine Shelley ze Stanów Zjednoczonych w 23. tygodniu ciąży dowiedziała się, że jej dziecko praktycznie nie ma szans na przeżycie. Lekarze zaproponowali, aby skrócić jego i jej cierpienie dokonując aborcji ze względów zdrowotnych. Nie zgodziła się na takie rozwiązanie. I wcale nie dlatego, że uważa się za bohaterkę, gardząc wszystkimi kobietami, które zdecydowały inaczej.

W emocjonalnym wpisie na Facebooku opisała swoją historię, która pozwala spojrzeć na problem z nieco innej strony.

Zobacz również: Kościół swoje, a Polacy swoje. Większość z nas jest ZA aborcją!

 

Nadine Shelley

źródło: Facebook (facebook.com/Nadinemickelsen)

„O chłopcu, który przeżył.

Zacznę od tego, że szanuję opinię każdego. Wszyscy mamy prawo do własnych poglądów. Sama mam wielu wspaniałych przyjaciół, z którymi nie zgadzam się w wielu kwestiach. Ale to nie zmienia faktu, że wciąż są wspaniałymi przyjaciółmi! Ten wpis nie ma na celu wywołania kolejnej awantury i przekonywania kogokolwiek. Po prostu chcę podzielić się swoim doświadczeniem.

Debata na temat tego, kiedy zaczyna się ludzkie życie, nigdy nie zostanie raz na zawsze rozstrzygnięta. Niektórzy nigdy się ze mną nie zgodzą. Ale mój wpis nie jest skierowany przeciwko komukolwiek. Chcę jedynie pokazać, że byłam w zagrożonej ciąży i walczyłam, żeby nie doszło do najgorszego. Było warto!” - rozpoczyna swoje wyznanie.

Nadine Shelley

źródło: Facebook (facebook.com/Nadinemickelsen)

„W czasie mojej ostatniej ciąży, kiedy oczekiwałam na mojego synka Braydena, doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. W 17. tygodniu poszłam na USG, żeby poznać płeć dziecka, a dowiedziałam się, że wewnątrz mnie praktycznie nie ma wód płodowych. Lekarze nic nie mogli dla nas zrobić, bo syn nie osiągnął jeszcze wieku, kiedy mógłby się normalnie urodzić.

Zaproponowano mi, żebym jeszcze zawalczyła. Zaczekała do 23. tygodnia. W sumie nic innego nie mogłam zrobić. W 22. tygodniu i 6. dniu ciąży potwierdzono ostatecznie, że wód płodowych nadal nie ma na swoim miejscu i moje dziecko rozwija się w próżni” - wspomina traumatyczne chwile.

Zobacz również: Czy ABORCJA jest niebezpieczna?

Nadine Shelley

źródło: Facebook (facebook.com/Nadinemickelsen)

Nadine trafiła do szpitala, gdzie lekarze zaproponowali jej przerwanie ciąży. Szanse na powodzenie były tak niewielkie, że ich zdaniem nie było warto ryzykować. Trzeba jednak zaznaczyć, że nikt na nią nie naciskał i młoda kobieta sama podjęła decyzję. Inną.

„Położono mnie w szpitalu, gdzie w 27. tygodniu i 6. dniu ciąży urodził się Brayden. Pozostał na oddziale przez kolejnych 76 dni. Podjęłam decyzję, która była dla mnie oczywista. Ale wcale nie była łatwa. Jego szanse na przeżycie wynosiły mniej, niż 15 procent i dlatego zaproponowano mi aborcję. Wtedy pomyślałam sobie, że nie mogę decydować w takiej kwestii. Nie umiałam sama ocenić, czy mój syn jest wystarczająco silny, by dać sobie radę. Uznałam, że to do niego będzie należało ostatnie słowo. Jedyne, co mogłam zrobić, to pozwolić mu dłużej zostać w moim brzuchu. Dałam mu szansę” - czytamy w emocjonalnym wpisie.

 

Nadine Shelley

źródło: Facebook (facebook.com/Nadinemickelsen)

„Życie jest ciężkie i nie wszystko idzie zgodnie z planem. Nie tak, jakbyśmy chcieli. Nikogo do niczego nie namawiam, ale moje przesłanie jest proste: gdybym wzięła pod uwagę statystyki i wyliczenia lekarzy, to na 100 procent nie mogłabym dziś przytulić swojego synka. Postanowiłam przeciwstawić się wszelkim trudnościom i pozwolić mu żyć.

Gdybym musiała, przeszłabym przez to piekło jeszcze raz, żeby na świecie pojawił się kolejny człowiek.

To trudne. Ale jesteśmy silni. A walka zazwyczaj się opłaca - twierdzi Nadine.

Zobacz również: Prawdziwe życie: "Tak. Miałam aborcję"

Komentarze (4)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 04.11.2016 08:43
Postanowiła urodzić - należy jej się szacun. I oto właśnie chodzi aby kobieta mogła zadecydować! Nie każda kobieta jest tak silna aby temu podołać. Dajmy ludziom wybór i tyle
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 03.11.2016 11:43
"O chłopcu, który przeżył." Czy tylko mi się to skojarzyło z Harrym Potterem ? :P
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo