EXCLUSIVE: Jak rodzice reagują na widok zdeformowanych płodów?

Położna nie ma wątpliwości, że czasami lepiej przerwać ciążę wcześniej.
EXCLUSIVE: Jak rodzice reagują na widok zdeformowanych płodów?
Fot. iStock
22.10.2016

Tak zwany kompromis aborcyjny daje możliwość legalnego przerwania ciąży, kiedy płód jest poważnie uszkodzony. Chodzi o sytuację, kiedy dziecko, nawet jeśli się urodzi, z całą pewnością nie przeżyje. Z powodu nieodwracalnych wad rozwojowych umrze na chwilę po porodzie. Ale zdaniem niektórych - powinno mieć taką szansę. W ostatniej dyskusji na temat zaostrzenia ustawy, wciąż powtarzał się postulat, aby usunąć przynajmniej ten zapis. Czyli de facto zmusić kobiety do patrzenia na śmierć swojego potomstwa.

Publicysta Tomasz Terlikowski stwierdził nawet, że to mniejsze cierpienie, niż świadomość zamordowania dziecka poprzez aborcję. Nieco innego zdania jest nasza rozmówczyni, która od niemal 15 lat pracuje jako położna i była świadkiem wielu podobnych sytuacji. Przyjmowała porody, które musiały zakończyć się zgonem noworodka. I obserwowała, jak radzą sobie z tą traumą rodzice. Na podstawie tych doświadczeń nie ma wątpliwości - nie wszyscy są na to gotowi. I nikt nie powinien być zmuszany do bohaterstwa.

Dla większości z nich to nie żaden cud narodzin, ale horror, który pozostawi piętno na resztę życia.

Zobacz również: Przerażające zdjęcie USG płodu. Internauci: To SZATAN! (Można się przestraszyć...)

 

zdeformowany płód

fot. Thinkstock

- Pamiętam pierwszy taki zagrożony poród. Nie wiedzieliśmy tak naprawdę, czym się to zakończy. Matka podjęła heroiczną decyzję, że nie pozwoli na przerwanie ciąży. Bez względu na to, czy przeżyje. Powtarzała w kółko, że nie ma do tego prawa. Akurat miała, bo ustawa na to zezwala, ale rozumiem, że chodziło jej bardziej o moralność. Zszokowało mnie to, że mąż całkowicie ją popierał. A wiedział, że może stracić zarówno dziecko, jak i żonę. Los potomstwa był już zresztą przesądzony, bo miało się urodzić praktycznie bez mózgu. Oni sobie wyobrażali, że to mimo wszystko będzie piękny moment. Nie był. Zgon noworodka nastąpił niemal natychmiast, a matka była w takim stanie, że sama ledwo przeżyła. Mężczyzna wrzeszczał, żeby ją uratować. Na zdeformowanego synka nawet nie chciał spojrzeć. Od razu poprosił, żeby „to wynieść”. A można było załatwić sprawę bezpieczniej i w bardziej cywilizowany sposób - wspomina położna.

 

zdeformowany płód

fot. Thinkstock

- Sytuacja sprzed dosłownie kilku miesięcy. To nie była moja pacjentka, ale w efekcie musiałam kogoś zastąpić. Okazało się, że ciąża zagrażała życiu matki niemal od samego początku. W jej łonie rozwijało się dziecko, które nie przypominało istoty ludzkiej. Nawet nie było pewności, że żyje. Sugerowano jej, by usunąć płód na wcześniejszym etapie i zminimalizować ryzyko powikłań dla niej. Uparła się, że nie jest władczynią życia i śmierci. Musi urodzić naturalnie i tak też się stało. To była scena jak z sennego koszmaru albo horroru. Kobieta rodzi, a lekarz podaje jej coś, co nie wiadomo czym tak naprawdę jest. Wtedy przestała być taka szlachetna. Dostała histerii i odmówiła nawet dotknięcia dziecka. Szlochała tylko, że żałuje, żałuje, żałuje… Powtarzała to jak mantrę, a personel nie wiedział, co zrobić z noworodkiem. To był martwy zlepek różnych części ciała, które nie tworzyły całości. Utwierdziłam się w przekonaniu, że heroizm jest dobry tylko w teorii - wyznaje.

Zobacz również: Dziewczynka urodziła się z językiem dorosłego człowieka. Nie mieścił jej się w ustach!

zdeformowany płód

fot. Thinkstock

- Zdarzają się pacjentki, które nie wierzą w żadną diagnozę. Zazwyczaj są bardzo religijne i do końca modlą się o cud. Lekarz swoje, a ona swoje. Tym razem sytuacja była dla nas jasna - niewykształcone płuca i serce rozwijające się poza klatką piersiową. Maksymalnie kilka godzin życia, jeśli w ogóle można to tak nazwać. Matka była innego zdania. Zarzucała nam pomyłkę i złą wolę. Dziecko urodziło się przed czasem poprzez cesarskie cięcie. Kobieta z mężem mieli czas, żeby się z nim pożegnać. Przyjęli to spokojnie i prawie zmieniłam swoje zdanie. Do czasu, kiedy po kilku miesiącach spotkałam ją na szpitalnym korytarzu. Odwiedzała kogoś. Wtedy wyznała, że wcale nie jest jej lżej. Kiedy zamyka oczy, cały czas widzi swoje zdeformowane dziecko. Przeszła przez załamanie nerwowe, ma depresję i szczerze żałuje swojej decyzji. Gdyby wiedziała, co zobaczy, nigdy by się na to nie zgodziła. I tak to się zazwyczaj kończy - twierdzi położna.

zdeformowany płód

fot. Thinkstock

- Rodzice, którzy nie chcą skorzystać z prawda do legalnego przerwania ciąży, kierują się swoją wiarą i wyobrażeniami. Myślą, że aborcja wywołałaby jeszcze większą traumę. W pojedynczych przypadkach być może tak, ale widziałam już wiele i twierdzę, że w 99 procentach przypadków byłby to mniejszy ból. Większość ludzi nie jest przygotowanych na taki widok. Ich ukochane dzieci często nie przypominają słodkich noworodków z reklam. Deformacje bywają tak duże, że na pierwszy rzut oka nie można rozpoznać nawet płci i trudno doliczyć się wszystkich kończyn. Ludzie wpadają wtedy w amok, matki mdleją, ojcowie uciekają z oddziału. Pamiętam sytuację, kiedy kobieta dostała zapaści i musieliśmy ją reanimować. Serce nie wytrzymało szoku. Ci rodzice przez długi czas dochodzą do siebie fizycznie i psychicznie. To szczególnie traumatyczne, kiedy mają jeszcze inne dzieci. Słyszałam o sytuacji, kiedy matka po śmierci zdeformowanego noworodka przestała akceptować dwójkę starszego potomstwa i powiesiła się kilka lat później - wspomina.

 

zdeformowany płód

fot. Thinkstock

- Niektórzy twierdzą, że nie mam prawa tak myśleć. Jestem lekarzem, więc muszę ratować życie, a nie namawiać do jego przerywania. To zbyt duże uproszczenie. Wynika z niego, że za wszelką cenę powinnam doprowadzić do porodu zniekształconego płodu bez szans na nawet kilka godzin życia i poświęcić zdrowie oraz psychikę jego rodziców. Ci ludzie już nigdy mogą nie dojść do siebie. Nie zgadzam się na takie rozumowanie. W mojej karierze przyjęłam wiele takich trudnych porodów. W zaledwie kilku przypadkach odbyło się to tak, jak należy. Dziecko umiera, bliscy się żegnają i tyle. Zdecydowanie częściej są przerażeni widokiem, przeraźliwie płaczą, nie mogą się pogodzić, potem leczą się psychiatrycznie i nic dobrego z tego nie wynika. Tak, uważam, że czasami lepiej pożegnać się z wyobrażeniem o swoim dziecku, niż je oglądać na własne oczy. To zbyt daleko idący heroizm, który do niczego dobrego nie prowadzi - ocenia położna.

Zobacz również: Kobieta nosiła w sobie martwy płód przez 60 lat!

Komentarze (19)

Ocena: 4.58 / 5
gość (Ocena: 5) 22.10.2016 21:09
Ciekawe co jest cywilizowanego w rodzeniu trupa a nastepnie wyrzucaniu go jak odpad medyczny mimo ze na tym etapie ciazy czesto jest to juz maly czlowik.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 22.10.2016 13:03
Odnoszę wrażenie, że ten artykuł próbuje utwierdzić w przekonaniu i pocieszyć kobiety, które były by zdolne do aborcji. Tak naprawdę jest masę dzieci żyjących do dnia dzisiejszego mimo przypuszczeń lekarzy, którzy wbrew pozorom są zdolni do natarczywego namawiania kobiet do przerwania ciąży . W dzisiejszych czasach medycyna jest naprawdę na wysokim poziomie i można uratować dziecko z serduszkiem na wierzchu, paroma kończynami, wodogłowiem itp. Poza tym zabicie dziecka(nie ważne w jakim jest wieku) przez matkę jest NAJGORSZĄ ZBRODNIĄ JAKĄ MOŻNA SOBIE WYOBRAZIĆ. Fakt, że nie pamiętamy życia płodowego nie znaczy, że płody nie czują bólu, bo taki odczuwają i tłumaczenie, że płód to zlepek komórek jest nonsensem. Każdy człowiek ma duszę i został nią natchniony w momencie poczęcia. Nawet zwierze ma duszę.... Zastanawia mnie również fakt, dla czego kobiety postulujące na czarnym proteście nie chodziły z transparentami z napisem" Dziękuję swojej matce za to, że mnie nie usunęła".
zobacz odpowiedzi (7)
sceptyczna (Ocena: 1) 22.10.2016 11:17
Hmmm... Artykuł brzmi miało wiarygodnie - warto porównać go z wspomnieniami osób pracujących w hospicjum preinatalnym (artykuł w Dzienniku). Tam konkretne osoby podpisują się swoimi nazwiskami - są bardziej wiarygodne. Nie mam na myśli, że jestem zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji - uważam, że decyzja powinna w trudnych sytuacjach należeć do kobiety. Jednak wspomnienia z narodzin dzieci z wadami letalnymi wyglądają zgoła inaczej (i poparte są konkretnymi historiami, nawet zdjęciami)
zobacz odpowiedzi (3)
Anonim (Ocena: 5) 22.10.2016 10:20
Od dawna wiem że jeśli spotkałabym mnie taka sytuacja jak opisane to zdecydowałabym się na przerwanie , wiem że to ogromny ból bo niedawno straciłam ciąże w 3 miesiacu , ale uważam że to mniejszy ból niż nosić w sobie dziecko przez 9 miesiecy i czekać odrazu na jego smierć. Szanuję jednak ludzi którzy sie decydują na donoszenie ciązy ,każdy ma swoje sumienie i każdy będzie to przechodzil na swój sposób. Ja wiem że ta strata to niesamowity ból z którym cięzko sobie poradzić więc dlaczego mam sie narażać na jeszcze większe cierpienie .
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.10.2016 08:14
A czy ten Terlikowski i ci wszyscy spasieni biskupi byli kiedyś w ciąży? Czy ich życie było zagrożone? Czy przeżyli poród z komplikacjami? No wiadomo, że nie przecież to mężczyźni. A mężczyźni to są mocni głównie w gębie. Potrafią wile obiecać: przyjaźń, miłość małżeństwo, ale potem zostawiają kobietę z niczym i odchodzą z byle powodu. Również w stałych związkach często zostawiają swoja partnerkę samą z chorym dzieckiem, bo nie dają rady i kobieta musi sobie sama poradzić. Podobnie często nie chcą wziąć odpowiedzialności za kobietę w ciąży i ona musi być samotną matką. Są przecież Domy Samotnej Matki, ale nie ma Domów Samotnego Ojca. Ojcowie często też często nie chcą płacić alimentów na własne dzieci i ukrywają swoje dochody. Poza tym są mężczyźni znęcający się nad swoją rodziną, bijący własną żonę i dzieci czyli słabszych od siebie. Mężczyźni to tchórze i kłamcy, wcale nie są silną płcią.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo