REPORTAŻ: Jestem mamą. Należy mi się szacunek i specjalne traktowanie!

Pierwszeństwo w kolejkach, strefy przeznaczone dla matek z dziećmi w miejscach publicznych - to dobre pomysły?
REPORTAŻ: Jestem mamą. Należy mi się szacunek i specjalne traktowanie!
Fot. Thinkstock
19.09.2016

Wydanie dziecka na świat wiąże się z ogromnym trudem. Najpierw przez dziewięć miesięcy kobieta ugina się pod ciężarem brzucha, znosi wahania nastroju i napady wilczego apetytu. Pod koniec ciąży nie jest nawet w stanie zapiąć sobie butów i ogolić nóg. Potem nadchodzi czas porodu: okropny ból, wycieńczenie oraz obcy ludzie zaglądający w krocze. Wreszcie na świat przychodzi dziecko. Przez wiele miesięcy trzeba znosić nieprzespane noce, karmienie co kilka godzin, i zmienianie brudnych pampersów. Mimo to matki dzielnie znoszą poświęcenie, a niektóre z nich traktują macierzyństwo jak wyjątkowe powołanie. Rodzicielstwo po prostu zmienia. Poglądy i cele wielu kobiet, które stały się matkami, ulegają zmianie. Nagle zaczynają rozumieć inne kobiety posiadające dzieci i stają się wyczulone na zachowanie innych ludzi. Przeistaczają się w lwice gotowe bronić potomstwa za wszelką cenę.

Kobiety bezdzietne zarzucają matkom zaślepienie swoimi dziećmi i brak poszanowania dla otoczenia, ale według rodzicielek one same też nie są bez winy. Rozwój osobisty i kariera tak przesłaniają im świat, że nawet nie próbują się wczuć w sytuację kobiet, które podarowały społeczeństwu nowych obywateli. Gdyby same wreszcie zostały matkami, zobaczyłyby, jak to jest – wypowiadają się często. Wszystko, po prostu wszystko ulega zmianie.

Opinie Dominiki i Gosi, z którymi rozmawiałyśmy na ten temat, wyrażają sprzeciw wobec piętnowania matek i braku empatii co do ich sytuacji.

Zobacz także: Najbardziej stylowe imiona dla dzieci (Propozycje tylko dla światowych rodziców!)

jestem matką

Fot. Thinkstock

Dominika to 27-latka z Przemyśla. Rok temu urodziła swoje pierwsze dziecko.

- Zanim mój synek przyszedł na świat, często zdarzało mi się krytykować inne matki. Drażnił mnie płacz dzieci w sklepie czy rodzicielska pobłażliwość wobec zachowania swoich pociech – rozpoczyna swoją opowieść. - Teraz sama jestem mamą i muszę powiedzieć, że wszystko wywróciło się do góry nogami, także moje spojrzenie na świat. Denerwuje mnie piętnowanie matek, które w przeciwieństwie do leniwych, zapatrzonych w siebie karierowiczek podjęły trud wychowania człowieka i dały państwu nowego obywatela. Nie twierdzę, że wszystkie jesteśmy idealne i zawsze zachowujemy się tak, jak trzeba. Zdarzają się różne sytuacje, są różne dzieci, a miłość do nich sprawia, że widzimy wszystko w inny sposób. Tymczasem osoby, które najgłośniej krzyczą, same zachowują się skandalicznie. To zazdrość? Brak spełnienia w życiu? Prawda jest taka, że dopóki kobieta nie urodzi dziecka jest sfrustrowana, bo to jest życiowe powołanie każdej z nas. Nie zastąpi go najlepsze stanowisko ani wysoka pensja. Może dlatego jesteście takie nieczułe i robicie nam na złość, bo takie właśnie mam wrażenie.

jestem matką

Fot. Thinkstock

Dominice najbardziej przeszkadza zachowanie innych osób w miejscach publicznych.

- Nie tak dawno spacerowałam sobie z młodym w wózku. Specjalnie wybrałam ulicę, na której jest bardzo małych ruch. Była piękna pogoda, młody wreszcie zasnął, a ja mogłam odetchnąć pełną piersią i rozkoszować się chwilą. Do czasu. Z przeciwnego końca chodnika wyłoniła się para. Kłócili się, co było słychać z daleka. Facet miał pretensje, że kobieta nie chce zaprosić na wieczór jakichś znajomych. Słyszałam nawet wszystkie argumenty, zarówno jej, jak i jego. Szybkie spojrzenie na wózek. Zauważyłam, że mały drgnął, ale na szczęście nie obudził się. Modliłam się w duchu, żeby para się trochę uciszyła, kiedy będziemy się mijać. Marzenie ściętej głowy. Chociaż widzieli mnie, ani trochę się nie uspokoili. W końcu przeszli, a mały jakimś cudem się nie obudził. Nie zdążyłam jednak odetchnąć z ulgą. Nagle na zakręcie pojawiła się nastolatka na deskorolce. Szuraniu nie było końca, a przecież widziała, że idę z wózkiem. Nie mogła wziąć tej deski w rękę na te kilkanaście metrów? Oczywiście nie mogła, bo ona jest najważniejsza. Księżniczka. A dziecko w końcu się obudziło i o spokoju mogłam pomarzyć. Szkoda, bo tak niewiele trzeba, aby nie utrudniać innym życia.

Zobacz także: Brutalne wyznania rodziców: Kocham swoje dziecko, ale jest wyjątkowo BRZYDKIE

jestem matką

Fot. Thinkstock

Młoda mama twierdzi, że i tak najgorzej jest w środkach komunikacji miejskiej.

- Mam wrażenie, że niektórzy nie wiedzą, że w autobusach jest miejsce przeznaczone dla matek z wózkami, bo ile razy nie wsiądę, ktoś się tam rozpiera. A to jakaś staruszka z wózkiem na kółkach wypełnionym zakupami, a to człowiek z jakimś bagażem. Najgorsze są jednak młode kobiety. Stoją w grupkach i nawet nie spojrzą, czy nie wsiada osoba, która bardziej potrzebuje tego miejsca. Nie powiem, bo przeważnie się odsuwają, ale zawsze w takim tempie i z taką łaską, jakbym im strasznie przeszkadzała. Niektóre nawet wzdychają. Czy mam je przepraszać za to, że urodziłam dziecko i chcę wyjść z nim na spacer? One też kiedyś były berbeciami i matki również wychodziły z nimi na spacer. Tak samo wszyscy ludzie, którzy zachowują się w taki sposób, jakby robili mi ogromną przysługę, odsuwając się trochę na bok. Nie chcę się jakoś czepiać, ale to irytujące...

Gosia z Wrocławia w zupełności podziela zdanie Dominiki.

jestem matką

Fot. Thinkstock

- Ja mam już dwójkę dzieci, a teraz urodziłam trzecie. Muszę powiedzieć, że przez te kilka lat w naszym społeczeństwie nic się nie zmieniło. Panuje taka sama znieczulica. Nie chcę nikogo oskarżać, czy wyjść na osobę przewrażliwioną, ale mam wrażenie, że ludziom naprawdę brakuje zrozumienia i empatii. Najgorsi są moim zdaniem starsi ludzie, którym wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy, bo przeżyli wojnę i komunę oraz młode kobiety. Rozwijają się, chodzą na siłownię, mają zainteresowania, a o tym, żeby dziecko urodzić, nie pomyślą. Jeżeli nie chcą, to ich sprawa. Ale mogłyby mieć trochę więcej szacunku do kobiet, które zdecydowały się na macierzyństwo. Po pierwsze komentarze tych kobiet. Ile razy szłam ulicą, czy byłam w jakimś sklepie i słyszałam wypowiadane pod nosem uwagi dotyczące mojego wyglądu. Przepraszam bardzo, ale ja nie mam czasu chodzić do kosmetyczki i fryzjera. Na śledzenie najnowszych trendów też nie. Dlatego czasami mam odrosty na włosach, wychodzę na miasto bez makijażu i w dresie. Nie jestem brudna ani niechlujna. Więc naprawdę nie rozumiem tych nietaktownych spojrzeń i uwag. Pieniądze, które te kobiety wydają na siłownię i spa, ja przeznaczam na lekarstwa dla dzieci czy meble do ich pokoju. Łatwo im zachowywać się w taki sposób, bo zwyczajnie nie wiedzą, jak to jest.

jestem matką

Fot. Thinkstock

Gosia uważa, że matki powinny być traktowane w szczególny sposób.

- Dzieci czasami płaczą. Pomimo tego, że są najedzone, wyspane, zadbane, rozwijają się prawidłowo, a ich rodzice nie traktują ich zbyt pobłażliwie. Chciałabym, aby nie patrzono na mnie z wyrzutem, kiedy dziecko na chwilę zapłacze mi w sklepie. Może przeszkadza mu zbyt ostre światło, może przerażają go tłoczący się ludzie, nie wiem. Nie potrafi jeszcze mówić, więc się nie dowiem. Jednak stojący w kolejce klienci czasami wiedzą lepiej i komentują to, niby cicho, ale tak, żebym usłyszała. Nie będę przytaczać tego, co mówią, bo nie mam już na to ochoty. Uważam, że kobiety z dziećmi powinny mieć pierszeństwo w kolejce, bo zwyczajnie jest nam trudniej i właśnie przez takie długie czekanie dzieci zaczynają marudzić. Kolejna rzecz, którą zauważyłam? Powszechna niechęć do matek z dziećmi. Wiem, że są różne kobiety, ale nie można kogoś od razu oceniać. Tymczasem, gdy wchodzę z wózkiem do jakiejś kawiarni czy nawet siadam przy stoliku na świeżym powietrzu, ludzie dookoła milkną i widzę te niechętne spojrzenia. Moje dziecko nawet nie zapłakało, ale już im przeszkadza. Dlatego jestem za tym, żeby wydzielić specjalne strefy dla matek z dziećmi w każdej restauracji, knajpie, kawiarni, itp. Mam już dość bycia dyskryminowaną. Jestem człowiekiem i też chcę czasami wyjść.

Zgadzacie się z Dominiką i Gosią?

Zobacz także: Emilka to najmniejsze dziecko na świecie! Nie uwierzysz, ile ważyła zaraz po porodzie [FOTO]

Polecane wideo

Komentarze (55)

Ocena: 4.24 / 5
gość (Ocena: 1) 29.12.2016 13:04
Boże, co za hipokryzja! Jak ich dziecko płacze i wrzeszczy w miejscu publicznym przeszkadzając innym ludziom (być może jakiejś innej matce że śpiącym dzieckiem również) to jest wszystko okey. A jak nastolatka przejedzie na deskorolce koło wózka to już Wielki problem, bo jak ona śmie szurac deską obok wózka?! To na prawdę straszne, że ludzie w MIEJSCACH PUBLICZNYCH rozmawiają, czy na czymś jeżdżą i nie raczą się zamknąć i iść w ciszy na paluszkach bo matka z dzieckiem idzie. No skandal! Najlepiej, zeby ludzie bezdzietni w ogóle nie wychodzili z domu, albo chodzili ciągle w milczeniu bo mogą przeszkadzać jakiejś matce na spacerze. Chcecie, żeby ludzie akceptowali wasze dzieci, a jednocześnie same chcecie się izolować od społeczeństwa strefami dla matki z dzieckiem. Zalicie się, że ludzie mają was dość a same dajecie im ku temu powody. To właśnie przez takie roszczeniowe matki ludzie mają źle zdanie o kobietach z dziecmi. Jednak najbardziej rozbawił mnie fragment: "dopóki kobieta nie urodzi dziecka jest sfrustrowana, bo to jest życiowe powołanie każdej z nas". No cóż, każdy ma inne priorytety i cele w życiu. To, że kobieta jest przystosowana do rodzenia dzieci nie znaczy, że to jej powołanie. Nie każdy marzy o gromadce dzieci i roli żywego inkubatora. I śmiem twierdzić, że to kobiety z dziecmi częściej są sflustrowane, niż te bezdzietne.
odpowiedz
abc (Ocena: 5) 29.09.2016 12:51
Większej głupoty nie czytałam. Że niby wychodzi kobieta na spacer z dzieckiem i wszyscy mają być ciszej i byle dzieciaka nie obudzić. Pfff
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 20.09.2016 14:10
Ja bylam ta karierowiczka ktora krzywo patrzyla na rozwydrzone dzieci i matki ktore nie sa w stanie ich upolnowac i wiem jak bardzo mnie to denerwowalo. Dlatego jak urodzilam dziecko to robie wszystko zeby do takich sytuacji nie doprowadzic. Dobre planowanie i da sie wszystko poukladac. Nie widze powodu zabierania 2-latka do centrum handlowego, jak ja chce na zakupy to maly zostaje z ojcem na kilka godzin. Jak oboje chcemy wyjsc do restauracji to dogadujemy sie z dziadkami. Czasem na spacerze usiade w kawiarni ale jak dziecko zaczyna marudzic to uspokajam a jak sie nie da to wychodze jak najszybciej bo wiem ze ja sama bedac w takim miejsu chcialabym sie zrelaksowac a wszyscy wiemy ze placz dziecka w tym nie pomaga. Zgadzam sie ze matkom powinny przyslugiwac male przywileje, ale nie przesadzajmy, do zajmowania sie dzieckiem nie potrzeba doktoratu.
zobacz odpowiedzi (3)
aa (Ocena: 5) 19.09.2016 22:35
Obie panie reprezentują bardzo zawyżone horyzonty. Po pierwsze- nie każda kobieta chce/ może mieć dzieci. I trzeba to uszanować. Ale dla mamusiek z odpieluszkowym zapaleniem mózgu bezdzietna kobieta to zawsze będzie karierowiczka. A chyba lepiej nie mieć dziecka niż je mieć i go nie kochać, prawda? Druga sprawa- jakoś nie zauważyłam by ludzie celowo stawali na miejscu wyznaczonym dla wózków. Zawsze się każdy odsuwał i nie raz ktoś pomagał wnieść wózek do autobusu czy tramwaju. Ja też się odsuwam i przechodzę w inne miejsce, jak widzę że wsiada matka z wózkiem. Trzecia sprawa- centrum handlowe to nie miejsce dla zapłakanych, rozwydrzonych dzieci. A niejedna matka mnie staranowała wózkiem bo nie patrzyła przed siebie albo pozwoliła dziecku wywalić kosmetyki w drogerii bo córunia się nudzi. Małe dziecko płacze ale to starsze można jakoś upomnieć czy uspokoić bo nie każdy gość kawiarni chce słuchać wrzasków czy pisków bo dzieci biegają wokół stolików a rodzice mają to w nosie. Szanujmy innych a będziemy szanowani
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 19.09.2016 20:45
Doszłam do zdania o "leniwych, sfrustrowanych karierowiczkach" i o tym że bycie matką to "życiowe powołanie każdej z nas" i już dalej nie czytam. Nie warto. Jeden wielki bełkot spowodowany pieluszkowym zapaleniem mózgu.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie