Niania biła moje dziecko

Ala i Kamila opowiadają o przemocy opiekunek... z doskonałymi referencjami.
Niania biła moje dziecko
Fot. Thinkstock
08.08.2016

Dziecko to dla każdej matki najdroższa istota na świecie, dlatego pragnie dla niego wszystkiego, co najlepsze. Jedzenia, zabawek, szkoły i kiedy zachodzi taka potrzeba... niani.

Niestety nie zawsze ma komfort oddania dziecka pod opiekę dziadków. Bardzo często najlepszym wyjściem z sytuacji jest dla niej zatrudnienie opiekunki do dziecka. To powinna być osoba z odpowiednimi kwalifikacjami i doświadczeniem. Najważniejsza jest jednak prawdziwa troska, zaangażowanie oraz empatia. Niektórym nianiom brakuje trzech ostatnich cech. Zamiast nich przejawiają agresję słowną oraz fizyczną.

Tydzień temu na naszą skrzynkę pocztową doszedł mail Ali. To 29-latka z Rzeszowa, matka 10-miesięcznego Kubusia. Młoda kobieta opisała historię, która niedawno jej się przytrafiła. Chodzi o nianię. Kobieta przez miesiąc dręczyła dziecko pozostawione pod jej opieką. Niestety nie jest to odosobniony przypadek. Do agresji ze strony niań dochodzi dość często. Dzięki forom internetowym udało nam się dotrzeć do jeszcze jednej matki, która doświadczyła tego samego. Zgodziła się na krótką rozmowę, aby przestrzec inne kobiety, że nie można wierzyć nikomu.

Zobacz także: Rola ojca w wychowaniu dziecka. Kluczowa czy... żadna?

bicie dziecka

Fot. Thinkstock

Ala znalazła opiekunkę dla dziecka za pośrednictwem jednej ze stron internetowych.

- Przeprowadziłam rozmowę z kilkunastoma kobietami. Ostatecznie zdecydowałam się na Sylwię. Dziewczyna była młoda, ale kogoś takiego właśnie szukałam. Uważałam, że kilkumiesięcznym szkrabem najlepiej zajmie się osoba, która ma dużo zapału i energii. Sylwia zrobiła na mnie najlepsze wrażenie. Miała dobre referencje, była uśmiechnięta i studiowała zaocznie pedagogikę. Pomyślałam, że osoba, która chce pracować z dziećmi, musi je lubić. Mimo wszystko postanowiłam uważać, bo słyszałam różne historie na temat niań. Poprosiłam sąsiadkę mieszkającą obok – starszą, schorowaną panią – żeby zaglądała do mieszkania od czasu do czasu. Poczciwa staruszka zgodziła się. Ta kobieta uratowała moje dziecko.

bicie dziecka

Fot. Thinkstock

Alę zaniepokoiły pewne szczegóły w zachowaniu dziecka. Zaczęło więcej płakać, częściej budziło ją w nocy i trudno było je uspokoić.

- Zaczęłam przyglądać się Sylwii, kiedy przychodziła, ale za każdym razem, gdy widziałam jej uśmiechniętą twarz, obawy mijały. Faktycznie dziecko płakało czasami, gdy brała je na ręcę, ale które dziecko nie płacze. Poza tym często przynosiła mu jakieś drobiazgi. Niedługo potem, wieczorem odwiedziła mnie sąsiadka. Powiedziała, że wiele razy pukała do drzwi pod moją nieobecność, ale nikt jej nie otwierał. Staruszka w końcu zaniepokoiła się i przyszła spytać, czy Sylwia jeszcze pracuje. Potwierdziłam. Pani Wiesia dodała, że nigdy nie widziała, żeby dziewczyna wychodziła z dzieckiem na spacer, a ona przez okno ma widok na wejście do klatki i przesiaduje przy nim praktycznie cały dzień. Dlatego jest mało prawdopodobne, że była nieobecna. Wtedy moje obawy wzrosły, ponieważ Sylwia mówiła, że często spaceruje z małym. Następnego dnia zostawiłam włączony dyktafon w pokoju Kubusia.

Zobacz także: Najdziwniejsze imiona świata

bicie dziecka

Fot. Thinkstock

Kiedy Ala odsłuchała nagranie, była przerażona.

- Popłakałam się jak dziecko, gdy uświadomiłam sobie, na co naraziłam Kubusia. Słyszłam odgłosy plaśnięcia dłonią, a potem głośny płacz. Wiele razy padały przekleństwa. Pamiętam, że w pewnym momencie Sylwia powiedziała: `Znowu się zesrałeś smarkaczu? To teraz w tym siedź`. Nie miałam siły rozmawiać z tą dziewczyną. Zrobił to mąż. Zgłosiliśmy sprawę na policję i do portalu, za pośrednictwem którego zatrudniłam agresywną opiekunkę. Na szczęście psycholog powiedział, że dramat trwał zbyt krótko, aby pozostawić ślady w psychice małego.

Z kolei Kamila jest mamą 3-letniej Igi. Dziewczynka przez kilka miesięcy przebywała pod opieką dojrzałej kobiety – pani Magdy. Kobieta miała świetne referencje. Kamili poleciła ją znajoma.

bicie dziecka

Fot. Thinkstock

- Do dziś wyrzucam sobie, że posłuchałam się znajomej, ale skąd mogłam wiedzieć... Moja córeczka była głodzona i bita. Muszę chodzić z nią do psychologa, ale jest już lepiej. Mam nadzieję, że wkrótce zapomni o całym koszmarze.

Pani Magda zrobiła na Kamili bardzo dobre wrażenie. Była zadbana, elegancka i znała mnóstwo bajek. Jak tylko zobaczyła małą Igę, od razu zawołała ją do siebie, wzięła na kolana i opowiedziała bajkę o trzech świnkach.

- Mała zupełnie się jej nie bała, a zawsze była bardzo nieśmiała wobec obcych. To mnie przekonało.

bicie dziecka

Fot. Thinkstock

- Pierwsze dni tylko potwierdziły, że pani Magda to był świetny wybór. Moja trzylatka była wesoła, uśmiechnięta i wręcz czekała na nianię. Zastanawiałam się już, czy powinnam być zazdrosna. Jednak sytuacja szybko się zmieniła. Po jakimś czasie zauważyłam, że Iga mocno zeszczuplała. Wydało mi się to dziwne, bo przeważnie miała apetyt i nie trzeba było namawiać jej do jedzenia. Zawsze zostawiałam dla niej przygotowane obiadki, które pani Magda miała jej podgrzewać. Kilka razy spostrzegłam, że mała wspina się na stołek i bierze z chlebaka suchą bułkę, a potem zaczyna ją jeść. To dało mi do myślenia. Spytałam małą, czy niania dała jej jeść. Iga spojrzała na mnie, a potem rozpłakała się. Wtedy uświadomiłam sobie, że już nie czeka na panią Magdę tak, jak kiedyś, ale idzie do swojego pokoju, kiedy tamta ma przyjść. Mąż powiedział także, że mówi mniej niż zazwyczaj. Oboje próbowaliśmy trochę ją podpytać o sytuację, ale Iga nie reagowała albo zmieniała temat. Zaniepokoiliśmy się na tyle, że następnego dnia zostawiliśmy włączoną kamerę.

 

bicie dziecka

Fot. Thinkstock

Kiedy następnego dnia Kamila wróciła do domu, zastała w nim płaczącego męża, który oglądał nagranie.

- Wkrótce sama zaczęłam płakać. Przez większość dnia Iga siedziała z panią Magdą w pokoju. Kobieta w najlepsze oglądała serial, a mała siedziała na kocu z zabawkami. Przez cały dzień nie dostała nic do jedzenia. Podejrzewam, że zanim wracałam, pani Magda wyrzucała obiadki do sedesu. Ale nie to było najgorsze. Kiedy Iga podchodziła do niańki, tamta odpychała ja od siebie nogą, aż się przewracała. Córka zaczynała płakać, a wtedy tamta targała ją za włosy, okładała otwartą dłonią po głowie i wrzeszczała, że ma przestać płakać. W końcu zobaczyłam, jak ciągnie ją za rękę w kierunku drzwi. Po chwili wróciła do salonu i dalej oglądała TV... Oboje z mężem następnego dnia wzięliśmy urlop na żądanie. Myślałam, że Piotr ją pobije, gdy weszła, zresztą sama chętnie bym to zrobiła. Nawrzeszczał na nią, a ja zadałam tylko jedno pytanie: `Dlaczego?` Co odpowiedziała tamta kobieta? Że była przepracowana, a dziecko jest wymagające. Nic już nie powiedziałam, tylko wezwaliśmy policję.

Historie Ali i Kamili nie są odosobnione. Najgorsze jest to, że obie opiekunki miały świetne referencje i potrafiły zrobić dobre wrażenie. Znacie kogoś, kto również zatrudnił agresywną nianię?

 

Zobacz także: Jak wspierać niedojrzały układ odpornościowy dziecka?

Komentarze (35)

Ocena: 4.74 / 5
gość (Ocena: 5) 25.10.2016 02:23
Nigdy nie zatrudnię niańki mimo, że sama byłam kiedyś nianią. Za dużo się nasłuchałam o tym co wyprawiają inne
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.08.2016 00:08
Dlatego ja nie zatrudnię niańki. Kto jak kto ale dzieckiem najlepiej zajmą się rodzice lub dziadkowie. Jak czytałam artykuł to płakać mi się chciało bo tak bardzo jest mi żal i szkoda tych małych istot które nie są niczemu winne.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.08.2016 20:47
Pracuje w żłobku, czasem podniosę głos, ale nigdy nie uderzyłabym dziecka. Moja zasada w pracy to: dziecko wyspane , najedzone i z suchą pieluchą to dziecko zadowolone, po za tym kocham te moje urwisy :p
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.08.2016 14:16
Powiem tak sa i zli rodzice oraz zle nianie jednak bywaja mile i fajne obie strony. Wszystko zalezy od podejscia, milosci, czasu poswieconego dzieciom. Wazna jest komunikacja na kazdym poziome: dziecko-rodzic, rodzice-niania. Pamietajmy o tym.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.08.2016 12:46
Żadna nianka nie zastąpi matki. Jestem w stanie zrozumieć matki oddajace małe dzieci pod opiekę nianki gdy te robia dużą karierę i zarabiają po 20-30 tys /mc, w innym wypadku nie, zwłaszcza jak na nianię wydają prawie tyle co zarobią a ida do pracy "żeby nie zwariować" bla bla.. Nianki tylko hodują dzieci a wiadomo że małe dziecko najbardziej potrzebuje bliskości matki.
zobacz odpowiedzi (8)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo