Exclusive: Nie ochrzciłam dziecka

Beata i Grażyna postanowiły żyć zgodnie z własnym sumieniem, a nie tradycją i społeczną presją.
Exclusive: Nie ochrzciłam dziecka
02.05.2015

Polska religijność z roku na rok traci na intensywności. Coraz więcej z nas jest katolikami tylko z nazwy. Jesteśmy ochrzczeni, przyjęliśmy pierwszą komunię, a nawet bierzmowanie, ale na tym kończy się nasza aktywność. Wiarę traktujemy jako element naszej tożsamości kulturowej i nic więcej. Zazwyczaj, „bo tak wypada” i taka jest tradycja. Spośród wszystkich polskich wiernych praktykuje mniej, niż połowa, a wskaźnik ten cały czas spada.

Nasze bohaterki mogły zachować się podobnie – udawać, że wiara jest dla nich ważna i ochrzcić swoje dzieci. Postanowiły jednak tego nie robić i chociaż raz postąpić zgodnie z własnym sumieniem. Miały dosyć rozdwojenia jaźni, które objawia się krytycznym stosunkiem do Kościoła, przy równoczesnym uczestnictwie w katolickich obrzędach i sakramentach.

Pomimo presji niektórych członków rodziny i narodowej tradycji – nie ochrzciły swojego potomstwa. Czy łatwo było postawić na swoim? Dlaczego tak postąpiły? Czy wciąż uważają, że było to najlepsze wyjście? Oto ich historia.

dziecko

Papilot.pl: Jesteście wrogami Kościoła? Niektórzy mogą tak pomyśleć...

Beata: Ja absolutnie nie jestem. Doceniam wiele działań Kościoła, np. w kwestii pomocy potrzebującym. Traktuję go bardziej jako instytucję dobroczynną, bo z wiarą tak naprawdę nigdy nie miałam nic wspólnego. Nie mam nic do księży, ani ludzi głęboko wierzących. Robią co chcą i dopóki nie krzywdzą innych, nie mam nic przeciwko.

Grażyna: Wrogiem Kościoła nie jestem, ale sama określam się jako osobę antyklerykalną. Podobają mi się niektóre idee i zwyczaje, ale za dużo złego wiem o klerze, żeby przymykać oczy na działania księży. Wypisałam się z tego towarzystwa. Może nie formalnie, ale realnie nic mnie już z religią nie łączy.

Czy same jesteście ochrzczone?

B: Tak, jak prawie każdy Polak. Nie miałam na to wpływu i jakoś mi to nie ciąży. Co nie zmienia faktu, że moje dzieci tego nie doświadczyły i nie uważam, żeby stała im się z tego powodu krzywda.

G: Jestem ochrzczona i do dzisiaj nie wiem dlaczego. Moi rodzice nie mieli i nie mają nadal nic wspólnego z Kościołem.

dziecko

Skąd decyzja o rezygnacji z tego sakramentu? Większość Polaków chrzci dzieci niemal z automatu, bo tak nakazuje tradycja...

B: Właśnie stąd. Postanowiłam, że moja rodzina nie wpisze się w ten zwyczaj, bo to działanie wyjątkowo dwulicowe. Chcę być fair w stosunku do siebie. Dlaczego mam wprowadzać swoje dzieci do tzw. wspólnoty Kościoła, skoro nie mam zamiaru w niej uczestniczyć? Niech wierzący chrzczą dzieci. Przynajmniej będzie wiadomo, ile takich rodzin jest naprawdę. Dzisiejsze statystyki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

G: Najbardziej denerwuje mnie to, że katolickie sakramenty to jeden wielki biznes. Musisz zapłacić księdzu, potem koniecznie wystawne przyjęcie Tak samo jest z komunią, ślubem, pogrzebem. Odważyłam się powiedzieć stop.

Co na to ojcowie waszych dzieci?

B: Mąż nie był zachwycony, bo jego rodzina bardzo naciskała na chrzciny. Jakoś go wreszcie przekonałam. Co nie oznacza, że gdyby mógł sam podjąć decyzję, to zrobiłby to samo. Pewnie pierwszy poleciałby do kościoła rezerwować termin.

G: Mam jego wsparcie. Gorzej z moją własną rodziną.

dziecko

No właśnie, jak zareagowali najbliżsi, którzy uważają się za wierzących? Czy musiałyście się im tłumaczyć?

B: Z moimi rodzicami nie miałam żadnego problemu. Poinformowałam ich o naszej decyzji i po temacie. Dobrze, róbcie jak chcecie. Jego mama zareagowała bardzo nerwowo, bo bardzo liczyła na taką imprezę. Chciała się pokazać. Wątpię, żeby przykładała wagę do spraw wiary. Bardziej chodziło o to, co ludzie powiedzą. Wszystkie sąsiadki wypytywały ją, kiedy chrzciny i tak dalej. Nie chciała się tłumaczyć, więc dla świętego spokoju domagała się takiej uroczystości. W końcu nic złego się nie stanie, dziecku jest wszystko jedno, a przynajmniej nikt nie będzie nas nas krzywo patrzył. Oczywiście, rozumiem to, bo większość Polaków działa w ten sposób. Tylko dlaczego ja mam się wpisywać w tę obłudę? Nie wierzę, nie chrzczę i po sprawie. Do dzisiaj ma do nas żal, ale już mnie to nie rusza.

G: Mogę powiedzieć, że doświadczyłam katolickiej presji i to ze strony osób, które powinny mnie wspierać. Mama, tata, siostra, jej mąż – wszyscy wiercili mi dziurę w brzuchu. Bo tak nie można, nie wypada, to złe. Próbowali nawet zorganizować chrzciny za moimi plecami, ale na szczęście o wszystkim się dowiedziałam. Zakazałam im działać w imieniu mojego dziecka. Jestem matką i razem z ojcem syna podejmujemy własne decyzje. Obrazili się, ale nic na to nie poradzę. Spodziewam się podobnej bitwy przy okazji komunii.

dziecko

Czy wasze dzieci będą w jakikolwiek sposób uczestniczyć w życiu Kościoła? Co z religią w szkole?

B: Nie widzę żadnego problemu żeby moje dzieci chodziły na religię. Pod warunkiem, że same będą czuły taką potrzebę. Na razie w to wątpię, bo chociaż są jeszcze małe, nie widzę w nich żadnego zainteresowania tymi tematami. Nie dopytują, dlaczego nie chodzimy do kościoła, o co w tym wszystkim chodzi i tak dalej. Nie mamy nic wspólnego z tą instytucją i dopóki same się nie zainteresują, ja tego zmieniać nie będę.

G: Dziecka na religię na pewno nie wyślę, bo nie uważam, żeby potrzebował tego typu wiedzy. Religioznawstwo, etyka – w porządku. Przynajmniej czegoś pożytecznego by się dowiedział. Tymczasem katecheza to zwykła indoktrynacja, klepanie modlitw, kontrola dzieci, czy były w kościele. Trudno to nawet nazwać przedmiotem szkolnym. Jestem przeciwna zajęciom w takiej formie i ocenianiu religijnego zaangażowania.

Znacie innych rodziców, którzy postąpili podobnie?

B: Nie, jestem chyba pierwsza w rodzinie i wśród znajomych. Para moich przyjaciół zastanawia się nad tym samym, ale nie wiem co z tego wyniknie.

G: Tak naprawdę, to nie znam prawie żadnych rodziców, którzy chrzciliby dzisiaj dzieci.

dziecko

Nie obawiacie się, że dzieci mogą mieć kiedyś pretensje? Mogą czuć się dziwnie z piętnem ateistów, odstawać od grupy rówieśników.

B: Nikt nie mówi, że moje dzieci są ateistami. Nie mają czegoś takiego jak świadomość religijna, bo na to jest za wcześnie. Ewentualnie możemy mówić o przynależności wyznaniowej, ale nie sądzę, aby to był problem. Takich rodzin jest coraz więcej.

G: Będę przekonywała mojego syna, że nie powinien czuć się źle. Powinien czuć się wyjątkowo, bo pochodzi z rodziny, gdzie liczy się racjonalne myślenie i rozum. Powiem mu wprost, że według mnie religia utrudnia życie. Lepiej być wolnym i wierzyć w miłość, rodzinę, naukę.

Komentarze (50)

Ocena: 4.76 / 5
Przemas (Ocena: 5) 25.01.2016 17:09
Bardzo mądry cytat z filmu, oprócz tego proponuję na yt popatrzeć na Piotra Glasa -egzorcystę, Dzienniczek św Faustyny... i dodam że trzeba być żałosnym żeby 3/4 życia iść z pychą a potem na końcówce ojej jednak się umiera, człowiek nie trwa wiecznie, a co po śmierci ? potem pory pełne, a to że w kościele są grzechy to fakt, ale gorzej jest je robić a za nie nie żałować
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.05.2015 21:22
ale z tym językiem coś jest na rzeczy. moja koleżanka miała pretensje do rodziców , że nie uczyli jej mówić w języku obcym bo wtedy szybciej się chłonie wiedzę. NO ALE
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.05.2015 21:20
biedni ci rodzice co teraz słyszą , że tak skrzywdzili dzieci bo je ochrzcili i posłali do komunii
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.05.2015 21:17
jedną z najgorszych plag jest teraz obnoszenie się tym anty-katolicyzmem :) u nas to się łatwo obraża religie , jakbyś powiedziała gdzie indziej byś nie nadawała na religie bo by Ci głowę przy samej d*ie ucieli, TAKA PRAWDA- PRZYKRA PRAWDA
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.05.2015 15:50
Moim zdaniem religia katolicka niestety ale została nam narzucona. Także jestem ochrzczona, brałam komunie i bierzmowanie, ale tylko i wyłącznie dlatego, że robili to wszyscy. Nie wierzę w Boga, a to co zostało zapisane w Biblii mnie nie interesuje, jak każda inna księga dawno temu napisana i nie wiadomo co z tego prawdy. Ja wierzę w to co widzę.I choć kiedyś co niedziela do kościoła z rodzicami dchodziłam to sama doszłam do tego że w to nei wierze i neichce żyć jak reszta. Sądzę, że ważniejsze od sklepania regułek w kościele jest życie w zgodzie z własną naturą, nie będę przestrzegać żadnych celibatów, brać ślubów, kiedyś ludzie tego nie robili i wątpię że wszyscy niby palą sie w piekle. Niegdyś mówiono nam że idziemy do nieba, sory ale już dawno wiemy że to była głupia gadanina dla ciemnych ludzi którzy się bali własnego cienia. Dziś mamy loty w kosmos i nie ma tam żadnego Boga. Nie będę nikogo wyzywać z racji tego w co wierzy, więc i proszę nei obrażać nie wierzących, bo my wierzymy ale w inne rzeczy. Katolicy prostują w piątki, ja jestem wegetarianką, gdyż nie chce się przyczyniać do masowych mordów zwierząt i traktowania ich jak rzecz. Katolicy uprawiają seks po ślubie ? Sorki może mały odsetek, niestety ale natury nie oszukamy, seks jak seks, byle z stałym partnerem a nie byle kim i ani celibat ani ślub nie potrzebny.Też mam zamiar wziąć ślub cywilny tylko i wyłącznie jak stwierdzimy że go potrzebujemy, chrzcić dziecka nie mam zamiaru i zastanawiam się nad wypisaniem z kościoła, żeby nei było że tyle z nas katolików. Czas otworzyć oczy i być dobrym wartościowym człowiekiem bez względu na wiare. Poza tym wiara to sprawa osobista, co kogo obchodzi gdzie moja dusza pójdzie.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo